Jesień 2021, nr 3

Zamów

Recenzje

Andrzej Wróblewski, „Nowe Książki” 2018, nr 1

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Pełne anegdot wspomnienia profesora z okresu PRL pokazują, jak bardzo delikatną sprawą jest niezawisłość sędziowska oraz niezależność sądów, i jak łatwo obie te kardynalne zasady naruszać. Z drugiej strony, równie rozmaite mogą być sposoby indywidualnej obrony sędziów przed naciskami zewnętrznymi. Można zresztą powiedzieć, że, niezależnie od ustroju państwa, toczy się na tym polu nieustanna gra i żaden model sądownictwa nie wyeliminuje do końca ani problemu nacisków politycznych, ani problemu korupcji – może je tylko mniej lub bardziej ograniczyć.

(…)

Zawarte w książce wynurzenia wiekowego już, bo prawie dziewięćdziesięcioletniego profesora Strzembosza to jedno wielkie ostrzeżenie przed rozlewającym się po Polsce populizmem. Bo nagle okazało się, że z prawem można robić wszystko: że każdy może je interpretować na swój sposób, że można je stanowić ku uciesze wyimaginowanego „suwerena”, i że można zawłaszczać lub likwidować dowolne instytucje. Swymi jasnymi i precyzyjnymi uwagami profesor Strzembosz przypomina, że szacunek dla prawa, jak też przestrzeganie wypracowywanych przez lata reguł jego stanowienia to fundament dojrzałej demokracji. I źle się dzieje, gdy głównym celem nowych regulacji jest łamanie charakterów, bo skutkiem tego będzie postępująca degeneracja stosunków między państwem a obywatelem. Przerabialiśmy to kiedyś, a profesor Strzembosz był tego naocznym świadkiem. Zadziwiające jednak, że nie wyczuwa się w jego słowach zgorzknienia, a raczej stanowczy i pełen wigoru sprzeciw.