Zima 2020, nr 4

Zamów

Recenzje

Paweł Płoski, „Teatr” 2015, nr 7-8

Przez wiele lat narzekano na złą obecność Stempowskiego w gospodarstwie polskiej literatury. To się zmieniło. Wreszcie polski czytelnik ma wybór, tylko sięgnąć ręką na półkę. Lata nieobecności (z powodów cenzuralnych) jego pisarstwa spowodowały, że polscy czytelnicy częściej mieli do czynienia z uczniami „szkoły Stempowskiego”, adeptami sztuki eseju. Dziś tamte teksty tracą nieco smak, nawet jeśli wyszły spod pióra kandydatów do Nagrody Nobla. Lektura esejów Stempowskiego jest jak podróż w górę rzeki, do źródeł. Znakomitym przewodnikiem w tych wyprawach okazał się Jerzy Timoszewicz. […] Pośród różnych dokonań Jerzego Timoszewicza, które zasługują na swoje pomniki czy tylko tablice pamiątkowe – oddzielny pomnik, najlepiej Łuk Triumfalny, należy mu się za prace nad dorobkiem Stempowskiego.