Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Pisanie jako akt religijny. Teolog czyta noblistę

Jon Fosse na bankiecie noblowskim. Sztokholm, 10 grudnia 2023. Fot. Clément Morin / Nobel Prize Outreach

Tym, co czyni Jona Fossego pisarzem religijnym, jest nie tyle treść jego twórczości, ile sposób jej powstawania.

Jon Fosse, tegoroczny laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, nie kryje swojej wiary w Boga, przynależności do tradycji chrześcijańskiej, konwersji z luteranizmu na katolicyzm. Nawet pobieżna lektura jego „Septologii” pozwala na stwierdzenie, że Bóg i wiara to istotne tematy jego twórczości.

Wesprzyj Więź.pl

Tym jednak, co go czyni pisarzem – jeśli można tak powiedzieć – religijnym, jest nie tyle treść jego książek, ile sposób ich powstawania. Pisanie to dla niego akt religijny.

Język mówiony i język literacki

W wygłoszonym 7 grudnia wykładzie noblowskim norweski twórca bardzo wiele miejsca poświęcił osobistemu doświadczeniu języka. Punktem wyjścia jest dla niego wspomnienie z czasów szkolnych, gdy nie był w stanie czytać głośno na lekcji. To traumatyczne doświadczenie specyficznej niemoty uruchomiło w nim głos wewnętrzny, który domagał się wypowiedzenia. Chciał w ten sposób odzyskać utracony język, a jednocześnie dzięki temu uzyskał poczucie bezpieczeństwa. Przestał się bać.

Czym jest dla niego akt pisania? Aby odpowiedzieć na to pytanie, Fosse wprowadza rozróżnienie na język mówiony i język pisany, a dokładniej – mówiony i literacki. Spełniają one zupełnie różne funkcje. „Język mówiony jest często monologicznym przekazem komunikatu [communication of a message], że coś powinno być takie lub takie, lub jest to retoryczny przekaz komunikatu [communication of a message] z perswazją lub przekonaniem. Język literacki taki nigdy nie jest – nie informuje, jest raczej znaczeniem niż komunikacją [meaning rather than communication], ma swoje istnienie” – mówił pisarz.

W nawiasach zaznaczyłem brzmienie w tłumaczeniu angielskim (tłumaczenie z norweskiego), aby lepiej ukazać napięcie między tym, co Fosse nazywa komunikacją [communication], a tym, co określa mianem znaczenia [meaning]. Celem literatury nie jest mówienie o czymś (funkcja informacyjna) ani też przekonywanie do czegoś (funkcja perswazyjna), ale – no właśnie co? Czym jest owo „znaczenie”, któremu ma służyć literatura?

Mediator znaczeń

Nie przypuszczam, aby Fosse czytał kiedykolwiek dokument amerykańskich biskupów o homilii z roku 1982, ale to właśnie tam znalazłem podpowiedź, jak rozumieć tę funkcję literatury, o którą upomina się noblista.

Otóż kaznodzieja zostaje w tym dokumencie określony jako „mediator znaczeń” [mediator of meaning], a jego rolą jest „ofiarowanie zgromadzonym słowa, w którym mogą rozpoznać swoje troski i troskę Boga”. O ile bardziej pisarz może być takim „mediatorem znaczeń”, którego celem jest właśnie „ofiarowanie słowa”.

Nie przypuszczam, aby Fosse czytał kiedykolwiek dokument amerykańskich biskupów o homilii z roku 1982, ale to właśnie tam znalazłem podpowiedź, jak rozumieć funkcję literatury, o którą upomina się noblista

ks. Andrzej Draguła

Udostępnij tekst

Znamienne, że Fosse przeciwstawia dobrze napisanej literaturze właśnie kaznodziejstwo, niezależnie czy jest to kaznodziejstwo religijne, polityczne czy jakiekolwiek inne. Robi tak, ponieważ klasycznie rozumiane kaznodziejstwo jest przecież mową perswazyjną.

Fosse uważa, że literatura nie ma w sobie nic z retorycznego pouczania czy nakłaniania. Ma do spełnienia rolę o wiele ważniejszą. So I try to give words to the silent speech – mówił Fosse w wykładzie. Literatura ma dostarczyć czytelnikowi słowa, które pozwoli mu wyrazić niewypowiedziane [to express the unsayable]. Dodajmy – właściwie rozumiane kaznodziejstwo także.

Słuchanie ciszy

W ujęciu Fossego literatura rodzi się w napięciu między milczeniem, ciszą [silent] a mową. W jego wykładzie pojawiły się takie wyrażenia jak „niema mowa” [silent speech], „milczący język” [silent language] czy „milczący adres” [silent address].

Pauza – jak przyznał – ma w jego twórczości dramatycznej szczególne znaczenie. Może ona wyrażać bardzo wiele: „że coś nie może być powiedziane, coś nie chce być powiedziane albo że najlepiej coś zostaje powiedziane, gdy nic się zupełnie nie mówi”.

Trudniej o pauzę w powieści, zwłaszcza, gdy ma się wrażenie, że cała „Septologia” to nieustanny, niekończący się i niemający pauz monolog. A jednak Fosse twierdzi, że także tutaj, pośród „niemej mowy”, można usłyszeć ciszę, pod warunkiem wszakże, że słucha się „wystarczająco uważnie”. Czy usłyszy się wówczas Boga, który przemawia w ciszy – jak zwykło się uważać? „Może” – dopowiada laureat literackiego Nobla.

Pisarz przyznał, że w jednym z wywiadów użył określenia, iż pisanie jest formą modlitwy. Przeraziło go to zdanie, gdy zobaczył je wydrukowane. Ale czym, jeśli nie modlitwą, jest nieustanne nasłuchiwanie ciszy i wsłuchiwanie się w to, co niewypowiedziane?

Fosse mówił w wykładzie: „Akt pisania polega na słuchaniu: kiedy piszę, nigdy się nie przygotowuję, niczego nie planuję, po prostu słucham. Jeśli więc mam użyć metafory opisującej czynność pisania, to musi to być metafora słuchania”. Nie jest to jednak wsłuchiwanie się w samego siebie. „W pewnym momencie zawsze mam wrażenie, że tekst został już napisany, jest gdzieś tam, a nie we mnie, i że muszę go tylko wcześniej zapisać, zanim zniknie”.

Komunia

Czym więc jest literatura według noblisty? Fosse przyznaje, że każdy utwór, który napisał, „jest zawsze wyobrażonym wszechświatem, jest częścią czegoś, co nie informuje, ale ma swój własny byt, co istnieje”. Co więcej, ktoś, kto czyta, może wejść do tego wszechświata wiersza, prozy czy dramatu. Według Fossego „to bardziej rodzaj komunii niż komunikacji” [it’s more like a kind of communion than a communication].

Nie wiem, jakiego norweskiego słowa użył tutaj Fosse, ale „komunia” każe myśleć o wspólnocie, o połączeniu, a może nawet o Komunii w sensie eucharystycznym. Na pewno jednak jest czymś innym niż komunikacja, która ogranicza się do jednostronnego przekazu informacji. Jeszcze inaczej: literatura pozwala wejść w komunię, a więc w relację z tym, co niewypowiedziane, a czemu pisarz ofiarował słowo, nadał znaczenie.

Wesprzyj Więź

Tak rozumiane pisarstwo jest aktem religijnym, sięgnięciem do Słowa poza zasłonę słów. Marzy mi się, by ktoś tak kiedykolwiek – prócz mnie – pomyślał o kaznodziejstwie.

W dniach 15-17 grudnia ks. Andrzej Draguła będzie głosił rekolekcje adwentowe w kościele św. Marcina na ul. Piwnej w Warszawie. Więcej informacji tutaj

Przeczytaj też: Jon Fosse: Boga nie ma, jest Bóg

Podziel się

9
2
Wiadomość

“Tak rozumiane pisarstwo jest aktem religijnym, sięgnięciem do Słowo poza zasłonę słów” – czy w tym zdaniu, kończącym tekst jest literówka? Może raczej: “sięgnięciem do Słowa”?