Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Milczenie pasterzy, milczenie owiec [polemika]

Fot. Eduardo Castro | Pixabay

Dlaczego po najstraszniejszej od czasu Holokaustu masakrze Żydów na portalu Więź.pl zabrakło miejsca dla redakcyjnego oświadczenia z wyrazami bólu, współczucia, oburzenia, potępienia sprawców?

Publikujemy poniżej artykuł polemiczny Ireneusza Cieślika. Odpowiedź Zbigniewa Nosowskiego „Gdy brakuje słów” można przeczytać tutaj.

Wesprzyj Więź.pl

Zapewne wielu z nas jeszcze pamięta, jak po rosyjskiej inwazji na Ukrainę pod koniec lutego ubiegłego roku, przez dłuższy okres z wypowiedzi papieża Franciszka na temat tej wojny trudno się było zorientować, kto właściwie w tym konflikcie jest agresorem.

Indolencja biskupa Rzymu w wyraźnym sformułowaniu oceny faktów mających jednoznaczną wymowę stała się wówczas obiektem dość powszechnej krytyki, bywało, że bardzo ostrej, a dla wielu wiernych powodem zwątpienia w moralną busolę zwierzchnika Kościoła rzymskokatolickiego. Postawa Franciszka wobec putinowskiej Rosji przyrównywana była też czasem do milczenia papieża Piusa XII wobec nazistowskich zbrodni.

Największy atak terrorystyczny od 2001 r.

7 października, w żydowskie święto Simchat Tora, miała miejsce inwazja terrorystów Hamasu ze strefy Gazy na Izrael, która okazała się największym atakiem terrorystycznym na świecie od zniszczenia wież World Trade Center w 2001 r. i najgorszym przypadkiem masowego mordu na żydowskiej ludności cywilnej od czasu Holokaustu.

Tego dnia, o świcie szabatowego poranka, z Gazy na Izrael zostało wystrzelonych kilka tysięcy rakiet. Pod osłoną tego zmasowanego ataku rakietowego zneutralizowano elektroniczny nadzór granicy, w wielu miejscach dokonano wyłomów w murze granicznym, do Izraela wjechały samochody z setkami terrorystów i uzbrojeni motocykliści, a drogą powietrzną przedostali się uzbrojeni paralotniarze.

Jako jedni z pierwszych zostali zaatakowani młodzi ludzie bawiący się na festynie muzycznym. W bestialski sposób terroryści uśmiercili tam ponad 260 osób, zgwałcili wiele dziewcząt, z których część następnie zamordowali i publicznie zbezcześcili ich ciała, a inne uprowadzili jako zakładniczki. Setki osób zginęły napadnięte i makabrycznie zmasakrowane we własnych domach – były to czasem całe rodziny, również dzieci (w tym liczne niemowlęta) i osoby w podeszłym wieku.

W sumie w trakcie tej terrorystycznej inwazji śmierć poniosło ponad 1400 osób, a ponad 220 zostało uprowadzonych jako zakładnicy; jest tysiące rannych. Jeszcze tego samego dnia izraelskie lotnictwo rozpoczęło odwetowe bombardowanie militarnej infrastruktury Hamasu w Gazie.

Co na to „Więź”?

Z „Więzią” jestem związany już od kilkudziesięciu lat. Jak to w życiu bywa: czasem nieco bliżej, czasem nieco dalej. Od kilkunastu lat prawie codziennie zaglądam też na stronę internetową (później: portal) pisma, zdarzało się, że zamieściłem artykuł czy komentarz. W każdym razie, jest to jedno z nielicznych miejsc w internecie, o których mógłbym powiedzieć, że odczuwam je jako „moje”.

Nie pamiętam dokładnie, kiedy porównanie z Franciszkiem i inwazją rosyjską na Ukrainę przyszło mi do głowy, ale nie było to w pierwszych dwóch dniach od hamasowskiej inwazji. W każdym z tych dni na stronę Więź.pl zaglądałem przynajmniej kilkakrotnie i zapewne byłem trochę zawiedziony, nie znajdując żadnych odniesień do wydarzenia, ale też zbytnio mnie to nie zdziwiło, zważywszy, że nie były to dni robocze. Gdy jednak w następnych dniach efekt wielokrotnych wizyt na portalu był podobny, któregoś wieczora do głowy przyszła niespodziewanie myśl: „No tak. Kiedy Franciszek po raz pierwszy publicznie «pochylił się» nad ofiarami wojny w Ukrainie, były to przecież ofiary rosyjskie” (nie sprawdzałem, czy faktycznie był to pierwszy raz, ale tak to zapamiętałem; wiem zresztą, że nie ja jeden). W najczarniejszych przypuszczeniach nie spodziewałem się jednak, że analogia może być trafiona. „Więź”???

Więź.pl to przecież portal, na którym ukazało się wiele materiałów i komentarzy krytykujących moralną dwuznaczność postawy papieża Franciszka wobec wojny w Ukrainie (były też głosy usiłujące tłumaczyć postawę papieża; ale nawet u tych, którzy bronili Franciszka, dało się wyczuć zażenowanie i z pewnością woleliby, żeby fakty, które tłumaczyli, w ogóle nie zaistniały). Redaktorzy „Więzi” dali się też poznać jako środowisko wyjątkowo wyczulone na kwestię zamazywania różnicy między agresorem a ofiarą, a w niektórych dziedzinach (np. pedofilii kościelnej i jej tuszowania) mogliby wręcz służyć za wzór empatii względem ofiar.

Szok nastąpił, kiedy o północy z 17 na 18 października, po otwarciu strony „Więzi”, jako pierwszy sygnał jej odniesienia się do sprawy po prawie 11 dniach od początku terrorystycznej inwazji, zobaczyłem fotografię z manifestacji poparcia dla Hamasu, na której aż roiło się od jego symboliki. Zdjęcie zapraszało do lektury wywiadu Piotra Dziubaka z kard. Pierbattistą Pizzaballą, łacińskim patriarchą Jerozolimy pt. „Jeden przeciwko drugiemu – to niestety zasada, która obowiązuje w Ziemi Świętej”. Szok był zbyt duży, żebym zabrał się za lekturę.

Kilkanaście godzin później redakcja udostępniła na swojej stronie opracowanie Marka Matusiaka „Odwet Izraela za atak Hamasu. W Strefie Gazy powstanie «nowa rzeczywistość»?”. Wtedy dopiero przeczytałem oba materiały. Byłem załamany.

Swoimi wrażeniami podzieliłem się z żoną. Po jakichś dwóch godzinach dowiedziałem się, że napisała na ten temat komentarz na FB „Więzi” pod postem zachwalającym wywiad z patriarchą Pizzaballą, a odpowiedział jej redaktor naczelny portalu Więź.pl, Bartosz Bartosik. Żona pokazała mi oba wpisy (sam konta na fb nie mam i nie zamierzam zakładać).

Postępowanie redakcji Bartosik tłumaczył skromnym zespołem redakcyjnym portalu, który nie ma dostatecznych możliwości zweryfikowania informacji, a przy tym przyświeca mu szczytny cel „nieudawania eksperckości”. Po dziesięciu dniach od terrorystycznego ataku redaktorzy zdecydowali się jednak przerwać milczenie, gdyż – zdaniem Bartosika –  za publikacją wywiadu z patriarchą łacińskim Jerozolimy przemawiał fakt, że hierarcha ów „ma dostęp do informacji z miejsca zdarzeń i mówi z bliskiej nam perspektywy chrześcijańskiej”, natomiast w przypadku tekstu p. Matusiaka chodzi o „rzetelną analizę Ośrodka Studiów Wschodnich”.

Hamas nie reprezentuje Palestyńczyków?

Cóż, mam inne zdanie na temat przyczyn postawy redakcji, a enuncjacje red. Bartosika raczej skrywają niż wyjaśniają rzeczywiste powody postępowania. Jakież to bowiem rewelacje ma do przekazania hierarcha, który „ma dostęp do informacji z miejsca zdarzeń” i dla których warto było przerwać dostojne milczenie redakcji niechcącej udawać eksperckości? Z wrażenia aż parę kolejnych razy wywiad ów przeczytałem, ale być może poziom Więzi to dla mnie za wysokie progi, skoro czegoś tak bezcennego nie znalazłem.

Z ulgą przyjąłem natomiast, że patriarcha Pizzaballa łaskawie przyznał, że nie zamierza usprawiedliwiać ataku Hamasu na Izrael. Dobre i to, bo reszta publikowanych w wywiadzie wypowiedzi wygląda czasem gorzej. Sam atak terrorystyczny (tego określenia hierarcha, broń Boże!, nie wypowiedział) jest zresztą w rozmowie jedynie wzmiankowany jako rzecz znana, nad którą właściwie nie warto się rozwodzić. Rozmówcy wolą mówić o Gazie i Palestyńczykach.

Kardynał zapewnia parokrotnie, że Hamas nie reprezentuje Palestyńczyków. Na jakiej podstawie tak twierdzi? „To jest dla mnie zupełnie oczywiste” – rzecze hierarcha. Szkoda, że wywiadowca nie zapytał, czy tej oczywistości w oczywisty sposób nie kwestionują sondaże opinii czy choćby fiesty Palestyńczyków odbywające się na ulicach Gazy oraz miast kontrolowanej przez ekipę Abbasa Autonomii Palestyńskiej po wiadomościach o zamachach terrorystycznych Hamasu. Może Hamas formalnie Palestyńczyków nie reprezentuje, ale – poza nielicznymi wyjątkami – ma ich pełne poparcie. Najwyraźniej rozmówcy byli jednak zgodni co do tego, że jak fakty przeczą teorii, tym gorzej dla faktów, a zatem lepiej je pominąć zgodnym, wspólnym milczeniem. Zgoda wszak buduje.

Wywiad z patriarchą Pizzaballą nie jest przeprowadzany w formule, w której pytający chce się naprawdę czegoś dowiedzieć. Obaj panowie „spijają sobie z dzióbków”, bo i cel jest wspólny. W istocie bowiem jest to podlana pobożnym sosem typowa próba przerzucenia odpowiedzialności ze sprawcy na ofiarę. Kardynał już w pierwszym zdaniu mówi, że to wszystko wina „kompletnej delegitymizacji palestyńskiego prezydenta Mahmuda Abbasa przez Izrael”.

Twierdzenie takie już samo w sobie jest istnym kuriozum, zważywszy choćby na fakt, że Mahmud Abbas już dawno sam się zdelegitymizował, pełniąc osiemnasty rok swą czteroletnią kadencję. Ten eks-agent KGB (który za czasów nieodżałowanej pamięci Związku Sowieckiego w moskiewskiej szkole kadr wypichcił doktorat podważający Holokaust) wie przecież doskonale, że za żadne skarby nie może dopuścić do wyborów, bo z kretesem przegrałby je z przedstawicielem Hamasu. Czyżby hierarcha „mający dostęp do informacji z miejsca zdarzeń” do takich informacji akurat nie miał dostępu?

Ech, nie mam ochoty pastwić się nad świeżo upieczonym kardynałem, punktując kolejne, dyskusyjne – by nie użyć mocniejszych określeń – tezy z jego wywiadu. Mam za to pytanie do redakcji Więź.pl: Czy nie lepiej było ograniczyć się do sklecenia choćby krótkiej, własnej notki o pięknym geście patriarchy deklarującego swoją gotowość oddania się w ręce Hamasu w zamian za uwolnienie porwanych 7 października dzieci, które są przetrzymywane przez terrorystów jako zakładnicy, zamiast kompromitować hierarchę publikacją takiego wywiadu?

Na prostowanie licznych przykładów antyizraelskiej stronniczości niby to „rzetelnej analizy” Marka Matusiaka szkoda mi tu nawet czasu i miejsca. Autora właściwie dyskwalifikuje już sam fakt nazywania bestialskich zwyrodnialców Hamasu „bojownikami” i nieokreślania ich działań „terroryzmem” (to słowo w całym tekście się nie pojawia). Posługując się taką metodologią, autor równie dobrze mógłby przeprowadzić „rzetelną analizę” perspektyw zwiększonego ruchu lokalowego na terenach Generalnej Guberni w efekcie Akcji Reinhardt, nazywając esesmanów nadzorujących wysyłanie Żydów do gazu „podwykonawcami zakrojonego na szeroką skalę projektu sanitarnego «ostateczne rozwiązanie»”. I, oczywiście, zwroty takie jak „mordercy”, „hieny”, „grabież cudzej własności” nie miałyby w tej analizie prawa bytu.

Zacieranie różnicy pomiędzy sprawcami i ofiarami

Nie jest moim celem analiza obu wspomnianych publikacji. Ich autorzy ani mnie ziębią, ani grzeją. Boli mnie natomiast postawa redakcji pisma, które jest mi bliskie od prawie pół wieku, od czasów licealnych. I nie przestają nachodzić mnie wciąż kolejne fale pytań – dlaczego?, jak to możliwe?, co się stało?.

Jak to jest, że przez dziesięć dni od najstraszniejszej od czasu Holokaustu masakry Żydów, na portalu Więź.pl mogło się ukazać kilkadziesiąt tekstów, ale zabrakło miejsca dla redakcyjnego oświadczenia czy choćby skromnej wzmianki z wyrazami bólu, współczucia, oburzenia, potępienia sprawców? Nikt rozsądny nie oczekiwał przecież od „Więzi” jakichś eksperckich analiz czy relacji z miejsca wydarzeń, miał jednak pełne prawo liczyć na jasne stanowisko cenionego środowiska w sprawie horrendalnej zbrodni.

Jednakże to ciężkie i znaczące dziesięciodniowe milczenie zostało przerwane akurat udostępnieniem materiałów spoza redakcji, ale takich, które w mniej lub bardziej zawoalowany sposób zacierały różnicę pomiędzy sprawcami i ofiarami. W dodatku pierwszy z nich otwierało upstrzone symbolami barbarzyńskich morderców zdjęcie z wiecu poparcia dla Hamasu! A działo się to w czasie, kiedy jeszcze nie pochowano ciał około 400 ofiar, bo były one tak zmasakrowane, że do tej pory nie udało się ich zidentyfikować! Zaiste, to Himalaje redakcyjnej empatii wobec bliskich ofiar masakry. Tej redakcji, która tyle wspaniałych materiałów zamieściła o konieczności unikania wtórnej wiktymizacji ofiar.

No i jak tu zrozumieć, że elementarne problemy z empatią oraz odróżnieniem sprawcy/agresora od ofiary mogą mieć osoby, które w innych przypadkach mogłyby uchodzić za wzór takiego rozróżniania oraz empatycznego odniesienia do ofiar, okazywania solidarności z nimi i ich bliskimi?!!!

Jakby tego było mało, widoku moralnej zapaści dopełnia fakt, że wywołany do tablicy redaktor naczelny portalu Bartosz Bartosik tłumaczy postawę redakcji skromnymi zasobami kadrowymi. Naprawdę??? I dlatego właśnie jako jedyny na swoim portalu głos w poruszającej świat sprawie, po dziesięciu dniach trzeba było udostępniać nie swoje materiały, ale jakimś dziwnym trafem, zgodnie z najgorszą antysemicką tradycją, były to akurat teksty przerzucające winę na Izrael, teksty, które jedynie w tuszujących sformułowaniach wzmiankują o ataku Palestyńczyków i nie wspominają o barbarzyństwie będącym powodem izraelskiej reakcji?

Nie można było zamiast nich udostępnić chociażby np. tekstu Janusza Makucha „Nadejdzie gorszy czas”? Tak się składa, że Makuch też „ma dostęp do informacji z miejsca zdarzeń”, a ocenę, którego z autorów mowa bliższa jest perspektywy chrześcijańskiej, pozwolę sobie pozostawić osobistej refleksji każdego z czytelników.

Wesprzyj Więź

Cóż, może red. Bartosik nadawałby się nawet na watykańskiego rzecznika tłumaczącego wygibasy papieża Franciszka w sprawie putinowskiej inwazji, mnie jednak jego wyjaśnienia postępowania redakcji, której przewodzi, nie przekonały ani na jotę. Przekonały natomiast w zupełności, że istota problemu bynajmniej nie leży tam, gdzie wskazuje Bartosik. Ujmując rzecz po sportowemu: problem w tym, że w odróżnieniu od wielu innych spraw, w tej akurat redakcja Więź.pl wolałaby kopać piłkę do przeciwległej bramki niż ta, na którą wskazują reguły wyznawanych zasad.

Dla pełniejszego obrazu podobieństwa działań „Więzi” do watykańskiej Ostpolitik brakuje jeszcze tylko skierowanego przez redakcję wezwania do palestyńskiej młodzieży, aby dumnie dbała o swoje szczytne narodowe tradycje arcyterrorysty Arafata i muftiego Al-Husseiniego (w prostej linii protoplasty Hamasu, współpracownika Hitlera, zachwyconego jego obozami zagłady, które wizytował). Może więc zamiast kręcić tu nosem, powinienem Was, przyjaciele z „Więzi”, raczej po katolicku wezwać: Śmiało! Z ziemi włoskiej do Polski! Dał nam przykład (z Piotrem i Katarzyną) Franciszek, jak to robić mamy!

23 października 2023 r.

Podziel się

3
Wiadomość

Potępianie Hamasu, słuszne, jest jak recytowanie alfabetu od litery B. Hamas jest rezultatem kilkudziesięcioletniej przemocy stosowanej przez Izrael. Owszem, Izrael miał czasem ku temu słuszne powody. Jak Palestyńczycy mieli słuszne powody się bronić. Żydzi osiedlający się po II wojnie w Palestynie zostali przez mocarstwa potraktowani inaczej niż Serbowie wobec Kosowa. Mieli do tej ziemi podobne prawo, jak Żydzi do Palestyny. Palestyńczycy musieli ustąpić miejsca Żydom, natomiast w obronie Albańczyków NATO bombardowało Serbię. Sprawa jest złożona, a nie taka oczywista, jak wydaje się Autorowi. A na liście arcyterrorystów obok Jasera Arafata proszę uwzględnić premiera Izraela Menachena Begina (za wikipedią: “Brał m.in. udział w przygotowywaniu zamachu na Hotel Króla Dawida w Jerozolimie, w którym 26 lipca 1946 zginęło 91 osób (…). Jest obarczany odpowiedzialnością za masakrę ludności palestyńskiej w Dajr Jasin w dniach 9–11 kwietnia 1948, gdzie zginęło od 107 do 120 Palestyńczyków. Informacje o masakrze były jednym z powodów masowego exodusu Palestyńczyków (ok. 750 000 uchodźców) ze spornych terytoriów.”

Obawiam sie, że ma Pan pewien niedostatek wiedzy historyczej i zaczyna Pan recytowanie alfafebu od litery H. Hams jest odnogą Bractwa Muzułmańskiego , które powstawało równolegle ik w symbiozie z nikemieckim nazizmem. Kiedy Wielki Mufti Jerozolimy, Al-Husseini „uciekł” z aresztu domowego we Francji w czerwcu 1946 r. został w Kairze powitany jak bohater przez założyciela Bractwa Muzułmańskiego Hasana al-Bannę, który wówczas powiedział:
„Klęska Hitlera i Mussoliniego cię nie przestraszyła. Twoje włosy nie posiwiały ze strachu i wciąż jesteś pełen życia i walki. Co za bohater, co za cud człowieka. Chcielibyśmy wiedzieć, co zrobi arabska młodzież, ministrowie gabinetu, bogaci ludzie i książęta Palestyny, Syrii, Iraku, Tunisu, Maroka i Trypolisu, aby być godnymi tego bohatera. Tak, ten bohater, który rzucił wyzwanie imperium i walczył z syjonizmem z pomocą Hitlera i Niemiec. Niemiec i Hitlera już nie ma, ale Amin Al-Husseini będzie kontynuował walkę.”
Karta Hamsu deklaruje zamiar ludobójstwa Żydów , więc Panskie A jest chyba brzydkoi pachnące, ale może byc tylko spowodowane lekturą mediów i brakiem ochoty na sprawdzanie ich rzetelnolści.

O Wszechwiedzący, uciekł gdzieś Panu akapit o pogromach i masakrach Żydów w XIX i I pół. XX w. w okolicznych państwach arabskich i muzułmańskich, co m.in. spowodowało poparcie wśród Żydów dla idei państwa Izrael oraz emigrację w to miejsce

1. Dlatego, że taka jest prawda – ktoś zamieścił komentarz, może czasem skandaliczny, może czasem niesłuszny, a czasem słuszny i powinien po tym zostać ślad.
2. Dlatego, że dałoby to korzystającym z forum o skali ingerencji Redakcji, nawet uzasadnionej.
3. Nadto, adresaci polemiki mieliby świadomość z korzystania ochrony.
4. Co najważniejsze, dla osób “cenzurujących” wypowiedzi byłby to pewien hamulec przed ewentualnym nadużywaniem swojej władzy.
5. Z pewnością, podniosłoby to wiarygodność – i tak dużą jak na standardy polskie – tego forum.

A teraz ja odwrócę pytanie – jakie są przeciwwskazania co do tego pomysłu?

1. Absolutna większość komentarzy kasowanych to teksty obraźliwe, wulgarne czy nienawistne. Nie ma najmniejszego sensu honorowanie ich autorów poprzez pozostawianie ich nicków na naszej stronie.
2. To nie jest wcale forum dyskusyjne, a tym bardziej forum reprezentatywne. To są (często bardzo swobodne) komentarze do publikowanych przez nas tekstów. Pisuje tu w porywach kilkadziesiąt osób. A czytelników mamy, Bogu dziękować, o kilka zer więcej.
3. Moderowanie komentarzy i tak zajmuje nam za dużo czasu. Mamy za mało sił i środków, żeby dodawać sobie roboty niekoniecznej.

Do mojego przekonania trafia tylko trzeci państwa „pragmatyczny” argument. Owszem, pierwszy też jest uprawniony, tylko według mnie ma mniejszy ciężar gatunkowy niż moje. A cóż to byłoby za honorowanie anonimowego hejtera? Natomiast osobom które piszą merytoryczne komentarze, a zwłaszcza tym , którzy podpisują się nazwiskiem winniście wdzięczność, bo uatrakcyjniają Państwa „produkt”, nawet jeżeli pewne oceny są Państwu nie w smak. Wygumkowywanie ich razem z hejterami budzi tylko grymas na taką praktykę. Może należałoby wprowadzić status stałego komentatora łączący się z odmiennymi regułami, co odciążyłoby moderację? Moglibyście Państwo wprowadzić wymóg pisania pod nazwiskiem, od razu liczba mało wartościowych komentarzy by spadła. Wyjątek od tej zasady można wprowadzić dla tych osób, które mogą mieć ograniczoną wolność w wypowiadaniu tego, co myślą, np. księży albo ofiar nadużyć seksualnych itp. Ja ze swojej strony dodam jeszcze jeden argument – autorzy artykułów i komentarzy powinni mieć świadomość, że czasem korzystają z przywileju ochrony, który im Państwo udzielacie.

I najważniejsza uwaga. Piszecie Państwo „To nie jest wcale forum dyskusyjne, a tym bardziej forum reprezentatywne. To są (często bardzo swobodne) komentarze do publikowanych przez nas tekstów.” Nie wiem, jak te słowa się mają do podniesionej przeze mnie sprawy, bo nie uchylają żadnego z moich argumentów, chyba że chcecie powiedzieć, że to forum jest naszym folwarkiem, możemy robić co chcemy i nie macie mojego płaszcza. Otóż to forum jest Państwa własnością taką, jak Kościół jest własnością biskupów. Tak jak katolicka nauka społeczna podnosi (najjednoznaczniej w „Quadragesimo anno”) że własność ziemi, środków produkcji itp. jest tylko powierzeniem człowiekowi przez Boga „opieki” nad tymi wartościami, ale opiekun nie może z majątku robić dowolnego użytku, tylko za jego pomocą zobowiązany jest służyć innym, tak kwartalnik Więź i jego forum jest własnością Kościoła, a może nawet ludzkości i ma pewną misję do spełnienia. Moje uwagi są tak samo ważne jak Państwa opinie, a różnica między nami jest tylko taka, że ktoś musi podejmować decyzje i rozstrzygać spory, więc wytwarza się konieczna hierarchia, w której moderator jest „biskupem” i może postąpić po monarszemu, jak chce. Jednakże kiedy z powodu nawału przypadków i braku czasu pojawia się z konieczności administrowanie, czyli odstępowanie od rozpatrywania każdego przypadku indywidualnie, a zamiast tego stosowanie uproszczonych reguł, to pojawiają się niesprawiedliwości, jak w przypadku dwóch w ostatnich latach nie dopuszczonych moich komentarzy (jedno niedopuszczenie było sprawiedliwe). Nawet jeżeli moja sarkastyczna odpowiedź polemiście była niewłaściwa, to jednak przepuściliście jego (anonimowy!) zarzut wobec mnie, że moje argumenty mają brunatny zapach. A wy zastosowaliście sankcje tylko wobec jednej strony. Ta dyskusja to jest też dla was powód do zastanowienia się czy stosujecie swoje zasady obiektywnie. Czemu obydwa przypadki nie dopuszczenia moich komentarzy dotyczyły spraw żydowskich, w których środowisko Więzi ma skrystalizowane, bardzo jasne stanowisko i uważa kwestię dialogu polsko-żydowskiego i swojej w nim roli za wartość elementarną?

Nie oczekuję koniecznie odpowiedzi. Zróbcie Państwo z tymi uwagami co chcecie.

Szanowna Redakcji, która nieraz dałaś dowody swej wrażliwości: jak można było dopuścić komentarz, w którym gwałty i mordy na kobietach i dzieciach porównuje się do czynów powstańczych. To jawne propagowanie zbrodni i terroryzmu jako praw człowieka. Czy jest tu miejsce na takie dewiacje?