Zima 2020, nr 4

Zamów

Ks. Boniecki: Kult Jana Pawła II stał się w Polsce maską hipokryzji władzy i Kościoła

Ks. Adam Boniecki podczas dyskusji „Wieczny Hiob” 25 września 2018 r. w Krakowie. Fot. Adam Walanus / adamwalanus.pl

Papieżowi Wojtyle teraz nie obrona jest potrzebna, ale pełna prawda – pisze ks. Adam Boniecki na łamach „Tygodnika Powszechnego”.

Edytorial ks. Adama Bonieckiego w najnowszym numerze „Tygodnika Powszechnego” dotyczy tego, jak Polacy postrzegają postać Jana Pawła II. Zdaniem duchownego pomysł odebrania ulicom, rondom, szpitalom, szkołom imienia Jana Pawła II jest wynikiem irracjonalnej irytacji.

Zakonnik przypomina, że to właśnie papież Wojtyła „wypowiedział wojnę z pedofilią kleru”. „Co zaś do przypadku Maciela Degollado, który przez 60 lat udawał gorliwego księdza, to – jak stwierdzają wnikliwi badacze przypadku – Jan Paweł II nie mógł być świadomy roli tego człowieka, który na przestrzeni wielu lat oszukał pięciu kolejnych papieży. Choć nie istnieją dowody na to, że Jan Paweł II chronił pedofilów w Kościele, to jego oskarżeniom towarzyszą takie emocje, że trudno tu o rzeczową dyskusję” – czytamy.

Marianin zwraca uwagę, że „papież Polak został w kraju wywindowany na poziom nadludzki. Kiedy już zaczął być wszechobecnym wcieleniem wiary w Boga, wcieleniem Kościoła, ojczyzny i wszelkiej mądrości, kiedy już został odczłowieczony, stał się zjawą bliższą swoim pokracznym pomnikom niż realnemu sobie. Dla polskiego katolicyzmu stał się oczywistym dowodem wyjątkowości, wielkości i narodowego wybraństwa. Ale dla wielu Polaków, szczególnie młodych, przytłoczonych wszechobecnym i czczym «janiepawleniem», jego kult w takiej postaci był coraz bardziej nie do wytrzymania. Był maską hipokryzji władzy i Kościoła, wzajemnie zblatowanych w przyziemnych interesach”.

„Nie podpiszę listu w obronie JP2 i nie będę walczył o nazwy ulic, co zaś do pomników, to ich niegdysiejszy wysyp musiał się źle skończyć. Janowi Pawłowi II teraz nie obrona jest potrzebna, ale pełna prawda. Mitowi może ona nie dorówna, ale już nie będzie trzeba papieża bronić” – podkreśla ks. Boniecki.

„Cynicznie wykorzystany”?

Pytania o to, na ile Jan Paweł II wiedział o przestępstwach seksualnych kościelnych przełożonych i reagował na nie, odżyły po publikacji raportu Sekretariatu Stanu w sprawie Theodore’a McCarricka, byłego metropolity Waszyngtonu, rok temu przeniesionego przez papieża Franciszka do stanu świeckiego za solicytację (nakłaniania penitenta przez spowiednika w czasie spowiedzi do czynności seksualnych) oraz grzechy przeciwko szóstemu przykazaniu z małoletnimi i dorosłymi (raport w całości po angielsku tutaj).

Nie podpiszę listu w obronie JP2 i nie będę walczył o nazwy ulic, co zaś do pomników, to ich niegdysiejszy wysyp musiał się źle skończyć

ks. Adam Boniecki

Udostępnij cytat

Z watykańskiego dokumentu wynika, że w 1999 r. – gdy McCarrick był szykowany do objęcia biskupstwa w Waszyngtonie – negatywną opinię o nim wydał kard. John O’Connor z Nowego Jorku. Jan Paweł II zwrócił się do nuncjusza o zweryfikowanie jej zasadności. Ten wysłał pytania do czterech amerykańskich biskupów i nie uzyskał konkretnych dowodów winy. Papież zdecydował jednak odrzucić kandydaturę.

Wszystko zmienia się w sierpniu 2000 r., gdy sekretarz papieża bp Stanisław Dziwisz przekazuje mu list McCarricka, w którym ten zapewnia o swojej niewinności i przysięga, że „nigdy nie miał stosunków seksualnych z żadną osobą, mężczyzną czy kobietą, młodą czy starą, duchowną czy świecką”. Jan Paweł II uznaje, że arcybiskup mówi prawdę i poprzez instrukcje udzielone ówczesnemu sekretarzowi stanu Angelo Sodano postanawia, że McCarrick wraca na listę kandydatów i ostatecznie zostaje wybrany na stolicę biskupią w Waszyngtonie.

Zdaniem abp. Stanisława Gądeckiego, papież Wojtyła został przez McCarricka „cynicznie wykorzystany”. – Przed jego nominacją do Waszyngtonu papież nie otrzymał od biskupów amerykańskich pełnych i kompletnych informacji o jego zachowaniu moralnym, a sam McCarrick kłamał w liście – mówił przewodniczący episkopatu trzy dni po publikacji raportu.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Z kolei w ocenie o. Adama Żaka, koordynatora episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży, Jan Paweł „ufał kościelnym procedurom, a Watykan nie był przygotowany na tak wielowymiarowy kryzys”. Sam zaś raport „pokazuje naocznie jak bardzo posługa papieska w ogóle – nie tylko Jana Pawła II – była i jest narażona na manipulacje ze strony ludzi nieuczciwych, w tym także ze strony współpracowników odpowiedzialnych np. za przeprowadzanie procedur wyłaniania i powoływania osób na wysokie stanowiska w Kościołach lokalnych i w Watykanie”.

Przeczytaj też: Jan Paweł II, pedofilia i zasada nieoznaczoności

DJ

Podziel się

1
Wiadomość

Komentarz

Wypowiedź ks.Bonieckiego bardzo przykra. Owszem, w wielu punktach prawdziwa, ale trzeba kierować się urazami do polskich katolików „głównego nurtu”, by w takim kontekście, jaki mamy, pisać tę prawdę bez zaznaczenia uwarunkowań. Bowiem duża część ataków na Jana Pawła II ma na celu atak na Kościół z jego ciemnymi, jak i jasnymi stronami. Dla atakowanych katolików głos ks.Bonieckiego do znak braku solidarności. To, że ksiądz opiera się o cząstkową prawdę o patologiach kultu papieża nie usprawiedliwia tego głosu.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.