Jesień 2020, nr 3

Zamów

Świat zobaczył fałsz Kościoła. Nasz fałsz

Katowice 2010. Fot. Arkadiusz Gola. Więcej zdjęć autora w Galerii „Więzi” w numerze 3 (jesień) 2020

Staliśmy się narzędziem w cudzych rękach i dziś za to płacimy. Jeśli nasz Kościół znów nie będzie wolny, trafi na stos.

Źle, że to mleko, które musiało się prędzej czy później rozlać, rozlało się właśnie przy tej okazji. Źle, że rozlało się wobec sporu o wyrok Trybunału Konstytucyjnego, więc de facto wobec sporu o aborcję. To stwarza – również wśród wielu wierzących, zagubionych dziś i patrzących z przerażeniem na swoich braci niemal odłączonych – wrażenie, że jedni są za zabijaniem, a drudzy przeciwko wolności. 

Owszem, wojna o wyrok trwa. Idą marsze, skandowane są hasła, powstają kolejne łatwe piosenki i trudne artykuły. Ale ta wojna jest wojną polityczno-społeczną i ma swoje źródło w polityce. Ktoś chciał może skłócić naród, może coś przed nim ukryć. Posłużył się przy tym instytucją, która nie ma społecznego zaufania i nie prowadząc wcześniej społecznego dialogu. Zderzył się z wielkim poruszeniem obywatelskim. Ktoś inny na tym poruszeniu szybko zaczął budować swój kapitał. Ludzie na ulicy krzyczą o wartościach, ale politycy liczą już szable na następne wybory. Tam nikomu nie idzie o Kościół.  

Pocałunek śmierci

Kościół został w ten spór wciągnięty z zaskoczenia. Zupełnie nie spodziewał się (w swej naiwności?), że to przeciw niemu może obrócić się społeczny gniew.

Wszystko przecież było jak zwykle. Nie pierwszy raz przecież zbieraliśmy podpisy, udzielaliśmy poparcia, dziękowaliśmy za ustawy czy wyroki. To dużo więcej niż głoszenie z ambony i szkolnej katedry, że każde życie jest święte – ale nikt nigdy wcześniej nie przejmował się uwagami niespokojnych, którzy przestrzegali, że wchodzimy za daleko na obcy grunt. 

Ludzie widzą Kościół, który stał się posłusznym narzędziem władzy. To dlatego w politycznym sporze, odrzucając władzę, odrzucają również jej narzędzie

A tam, na obcym gruncie, zostaliśmy zdradzeni. Ci, którzy wcześniej podpierali się naszym autorytetem, cytowali papieża, fotografowali się z biskupami i w swoich politycznych przemówieniach mówili: „my, Kościół” – teraz złożyli na naszym policzku pocałunek śmierci. Nadal nas potrzebowali, ale tylko po to, żeby wskazać winnego i nie dźwigać samemu odpowiedzialności za bunt. Czym innym, jak nie przemyślanym odwróceniem logiki tego sporu – z politycznego na religijny – było przemówienie prezesa Kaczyńskiego?

Wrzenie pod pokrywką

To nie jest spór religijny. W Kościele nic się w tej kwestii nie zmienia. Życie ludzkie jest święte i nienaruszalne. Przy okazji jednak mleko się rozlało i wewnątrz Kościoła wybuchł spór drugi, zupełnie bezpodstawnie z tym pierwszym utożsamiany. Najbardziej wzniośle można go nazwać sporem o miejsce Kościoła w świecie, a najzwyczajniej: zapytać, czy nasz romans z władzą nie poszedł za daleko. 

Ten spór musiał wybuchnąć, od dawna już wrzało pod pokrywką. Od dawna pojawiały się coraz bardziej śmiałe pytania i wątpliwości, ale nie było ani iskry, ani namacalnego dowodu, że niespokojni nie są wariatami. Że owi niespokojni mogą być nawet prorokami. Dobrze, że spór wreszcie wybuchł. Był potrzebny.

Źle, że wybuchł właśnie przy tej okazji, bo choć doskonale uwidoczniony, łatwo przykryć go kwestią życia, a tych, którzy mówią, że w Kościele źle się dzieje, nazwać mordercami nienarodzonych. Źle, że wybuchł właśnie teraz, bo łatwo może sprawić wrażenie, że idzie nam tylko o to, by bronić kościelnych budynków czy pozwolić mazać po nich farbą. Nie o to idzie. 

Wolność w kojcu

O co więc tak naprawdę upominają się „zwykli” księża, piszący swój list? O co upominają się w swoim liście świeccy? Przecież nie piszą przeciwko życiu. Oni wołają o wolność Kościoła. 

Powiedzą nam szybko, że mamy przecież wolność. Władza pozwala nam chodzić w procesjach, czasem ustala dla nas jakieś prawo, daje pieniądze na zabytki i dla katechetów, ba, księża mogą iść do telewizji i mogą się w niej nawet pokłócić. A w zamian? A w zamian czasem tylko jakiś polityk pokaże się w świętym miejscu, sfotografuje z biskupem, podeprze kościelnym autorytetem. Nie przesadzajmy, to nie jest wysoka cena. Naprawdę nie jest wysoka? 

Przestaliśmy jako Kościół zauważać, że staliśmy się narzędziem w cudzych rękach. Dziś właśnie za to płacimy

To nie jest prawdziwa wolność. To jest wolność w kojcu, który zbudowali dla nas inni. Prawdziwa wolność to wolność wewnętrzna – która nie musi wchodzić w zależności, nie szuka dla siebie poparcia, nie musi na nikim się opierać. Zna swoją siłę i mówi swoje, choćby tłum krzyczał. Nikomu nie pozwoli się wykorzystać i nikomu nie będzie nic winna. Nikomu: choćby miał minę najświętszą i chętnie na polityczny garnitur zakładał komżę. 

Być może prawdziwa wolność jest utopią. Trudno, niech będę utopistką. Ale czy sama Ewangelia nie jest wielkim marzeniem, że człowiek może być lepszy, niż być potrafi?

Być może prawdziwa wolność jest utopią – nie zmienia to jednak faktu, że w tej zewnętrznej niewoli poszliśmy za daleko. Urządziliśmy się w niej wygodnie i przestaliśmy zauważać, że staliśmy się narzędziem w cudzych rękach. Dziś właśnie za to płacimy. Ludzie nie widzą Kościoła wolnego. Widzą Kościół, który stał się posłusznym narzędziem władzy. To dlatego w politycznym sporze, odrzucając władzę, odrzucają również jej narzędzie, które stało się dla nich narzędziem ucisku. I odchodzą. I będą odchodzić. 

Triumf i świadectwo

Czy to skutki działania szatana, jak przekonuje nas głos z toruńskiego radia? Czy setki tysięcy ludzi wychodzą na ulicę dlatego, że chcą zabijać? Czy to raczej skutek działania władzy, która nie prowadzi dialogu i skutek działania Kościoła – któremu się wydawało, że bezpieczny w rękach władzy dialogu prowadzić już nie musi?

Rozmawiam z ludźmi, którzy idą w protestach. Mówią: nigdy bym nie zabiła. Ale nie zgadzam się na przemoc. Czyjąkolwiek. Wymierzoną w kogokolwiek. W moją siostrę, przyjaciółkę i córkę też, dokładnie tak samo, ani mniej, ani więcej jak w nienarodzone dzieci. 

Walka toczy się o ocalenie wiarygodności, które przychodzi przez wewnętrzną wolność. Kościół Chrystusa musi być wolny

Nie daje mi spokoju jeden obraz: męczeński triumf obrońców życia. Wielu z nich zazdroszczę chyba pewności siebie i braku pytań. Łatwo jest powiedzieć: cóż, ludzie odwrócili się od Jezusa, mieli prawo. Widać Jego wymagania były dla nich za trudne. O tym przecież jest w Ewangelii. Trudniej jest spojrzeć sobie w oczy i zapytać, czy aby na pewno daliśmy z siebie wszystko.

Tak, my wszyscy – my, którzy mieliśmy być świadkami, którzy mieliśmy Jezusem zachwycać, którzy mieliśmy zarażać Ewangelią, którzy mieliśmy głosić ją tak, żeby inni również dostrzegali jej piękno. My wreszcie, którzy żyć mieliśmy tak, żeby inni pytali, „skąd oni to mają” i żeby chcieli tego samego pokoju i takiej samej miłości. Daliśmy? Kochaliśmy nieprzyjaciół bez granic – czy tylko głosiliśmy kolejne prawa i obowiązki uczniów, i warunki, pod którymi wolno za Nim iść?

Obowiązki i wartości

Przecież ci, którzy setkami tysięcy idą dziś w protestach i którzy dziesiątkami tysięcy wpisują w internetowe wyszukiwarki hasło „apostazja”, jeszcze niedawno siedzieli w szkolnych ławkach, dwa razy po czterdzieści pięć minut tygodniowo na katechezie. Przecież przychodzili do kościoła w każdą niedzielę, i na nabożeństwa majowe, i na różaniec, bo zbierali podpisy księdza w zeszytach do bierzmowania. Przecież słuchali kazań, znali księdza w swojej parafii i w swoim mieście, wiedzieli, jak żyje. Przecież widzieli swoje matki i babcie idące do kościoła i z kościoła wracające.

Co im daliśmy? Przymus i prawo czy świadectwo? Czego ich uczyliśmy: miłości i spotkania, czy posłuszeństwa i wypełnienia obowiązków? Prawo i obowiązki są dobre i trzymają w człowieku porządek – pod warunkiem, że oparte są na wartościach, które człowiek przyjął wcześniej jako własne. Jeśli tego nie ma, budujemy tylko elegancką fasadę, za którą nie ma już nic. 

Świat zobaczył fałsz

Taki Kościół zbudowaliśmy, przekonani, że jesteśmy silni i bezpieczni; że mając oparcie w ziemskiej władzy, mamy również władzę ludzkich serc.

Taki Kościół zbudowaliśmy. Mnożyliśmy wymagania i dokumenty, straszyliśmy kolejnymi zagrożeniami, waląc pięścią w ambonę. Domagaliśmy się posłuszeństwa bez pytań. Odprawialiśmy nabożeństwa i organizowaliśmy pobożne w formie akcje, nie bacząc, że za nimi stały nieewangeliczne pobudki. W imię własnego bezpieczeństwa odrzucaliśmy ewangeliczne polecenia przyjmowania potrzebujących.

Taki Kościół zbudowaliśmy pychą, pogardą i hipokryzją, przekonani, że naszego głosu chcą i powinni słuchać wszyscy. Na zewnątrz wszystko nadal wyglądało pięknie i działało, więc usypiało naszą czujność – do dziś.

Ale świat (również ten chrześcijański!) zobaczył w tym fałsz. Kościołowi pięknej fasady świat powiedział: „sprawdzam”. Sprawdził naszą uczciwość i odwagę wobec zła we własnych szeregach. Przegrywamy. Sprawdził naszą wolność wobec władzy. Przegrywamy. Sprawdził naszą wiarygodność i doszedł do wniosku, że go oszukujemy. 

Jako katolicy kochaliśmy nieprzyjaciół bez granic – czy tylko głosiliśmy kolejne prawa i obowiązki uczniów, i warunki, pod którymi wolno iść za Jezusem?

Mleko się rozlało. Szkoda, że rozlało się teraz i że istota tego dramatu ginie w innym, ważnym temacie. Ale będę się upierać, że to właśnie jest istota. Od tego zależy trwanie Kościoła w świecie. Jeśli nie będziemy wiarygodni, jeśli świat doświadczy Kościoła, który go okłamał – już nigdy w nic mu nie uwierzy. Nawet w to, że Jezus zmartwychwstał. Po co wtedy taki Kościół?

To jest nasza dzisiejsza porażka. To jest największy nasz dramat. I o to właśnie dziś toczy się w Kościele najważniejsza walka, o której krzyczy tak wielu. O ocalenie wiarygodności, które przychodzi przez wewnętrzną wolność. Kościół Chrystusa musi być wolny – inaczej staje się narzędziem w rękach szarlatanów i jako narzędzie wraz z szarlatanem trafia na stos. I nie ma się co pocieszać, że to śmierć w imię Chrystusa. To będzie śmierć wyłącznie w imię szarlatana. 

Nie z tego świata

Zbudowaliśmy piękną fasadę, wierząc, że o to chodziło Jezusowi. Wydawało nam się, że On chciał w ten właśnie sposób przemieniać świat. I On chciał ten świat przemieniać: ale zaczynając od serca. Jeśli ludzkie serca nie są Jego, największe nawet czyny robione w imię Jezusa będą bez znaczenia.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Czy ta fasada runie? Pewnie nie. Będzie trwała zapewne jeszcze przez lat kilka czy kilkanaście, może powoli tylko się krusząc. Ważne, żeby tuż przy niej (bo przecież razem jesteśmy Jezusowi) zaczęło kiełkować nowe życie. Żeby ci, którzy dziś mówią „basta” – nadużyciom, pysze, hipokryzji, wygodnictwu, konformizmowi, intelektualnej miałkości – zaczęli naprawdę żyć tak, jak żyłby Jezus. Zaczynając od początku, od Ewangelii, a nie od wojen krzyżowych. Pamiętając, że ostatecznie jako chrześcijanie nie jesteśmy z tego świata. 

Ważne, żeby to oni dali świadectwo – że Kościół nie jest wojownikiem tego świata, ale jest miłością nie z tego świata. 

Zob. również tekst Zbigniewa Nosowskiego „Jak iść przez noc ciemną Kościoła”

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (111)

Bo to jest artykuł napisany nie po to, aby Kościół naprawić, ale by go zniszczyć. Narracja jest taka: wolność, miłość, brak przymusu, dobroludzizm i ciepłokluchowatość bez żadnych wymagań wobec siebie i innych.

Na prawdę nie dostrzegacie tych niuansów? To Wam podpowiem, Jezus zawsze najpierw był z ludźmi (Samarytanka, jawnogrzesznica, celnik…) a dopiero potem mówił idź i nie grzesz więcej. A Wy nie chcecie być z człowiekiem, towarzyszyć mu w drodze…chciecie powiedzieć patrz jakim ja jestem doskonałym chrześcijaninem i Ty masz takim być natychmiast! Śmiem twierdzić, że te postawy które dziś obserwuje kwalifikują się do symbolu grobów pobielanych – czysty faryzeizm bez pokory, zrozumienia, przebaczenie, pokazania przykładem ze można inaczej…a artykuł jest niezły, tylko trzeba go czytać ze zrozumieniem

„Jezus zawsze najpierw był z ludźmi (Samarytanka, jawnogrzesznica, celnik…) a dopiero potem mówił idź i nie grzesz więcej”. Tylko, że niektórzy w Kościele chcą, aby Pan Jezus był z nimi i nie mówił im „idź i nie grzesz więcej”, tylko pragną, żeby im powiedział: „Bądź wolny i grzesz, jak chcesz”.

„A Wy nie chcecie być z człowiekiem, towarzyszyć mu w drodze…chcecie powiedzieć patrz jakim ja jestem doskonałym chrześcijaninem i Ty masz takim być natychmiast!”. W którym miejscu, Panie Rafale, ja lub p. Jan daliśmy to Panu do zrozumienia?

„Śmiem twierdzić, że te postawy które dziś obserwuje kwalifikują się do symbolu grobów pobielanych – czysty faryzeizm bez pokory, zrozumienia, przebaczenie, pokazania przykładem ze można inaczej…”. W którym miejscu naszych wypowiedzi widzi Pan „faryzeizm bez pokory, zrozumienia, przebaczenie, pokazania przykładem ze można inaczej…”. Bolą Pana słowa p. Jana, że św. Jan Paweł II był przeciwny aborcji, tak jak Jezus, który wskazywał na przykazania?

Ad. 1 Myślę że tacy ludzie nie chcą być w Kościele, chcą tylko by Kościół dał im spokój i prawo do życia na własny rachunek. Zadaniem wierzących powinno być pokazywanie im że można inaczej, cierpliwe towarzyszenie w drodze a nie stawianie kategorycznych zakazow.
Ad. 2 W moim odczuciu sens Państwa wypowiedzi sugeruje taką własnie postawę. Negowanie słusznych tez płynących z artykułu sugeruje taka postawę… zakładanie złych intencji Autorki sugeruje taką postawę…
Ad. 3 Nie znam Państwa i nie wiem co w życiu Państwo robią, dlatego absolutnie nie sugerowałem że Państwa postawa życiowa jest faryzeizmem. I tych słow nie kietowalem bezpośrednio do Państwa. Odniosłem się do postaw ludzi władzy i hierarchów Kościoła, których komentarze czytam i słyszę i to są dla mnie groby pobielane.Oczywiście upraszczając bo nie wszyscy…
Absolutnie też nie bolą mnie ani słowa Pana Jana ani Pani, bo z takimi argumenami nie chce mi się już dyskutować. A JP II pisał też że wiara i rozum są równie ważne bo są jak dwa skrzydła dlatego trzeba też zrozumieć ból, lęk i obawe drugiej strony a nie rządać od niej heroizmu.
Poza tym całą dyskusję o aborcji należy zacząć od rzetelnej edukacji seksualnej…bo ona powinna być tu punktem wyjścia.

@Rafał. Ale tylko tej typu A czyli abstynencyjnej edukacji seksualnej.

Kościół nikogo nie ciągnie na siłę. Nie trzeba się bać zakazów. Niektóre przynoszą prawdziwą ulgę i wyzwolenie (np. w jakichś nałogach). Dekalog nie zniewala człowieka, ale broni go przed nim samym (to chyba powiedziała dr Wanda Półtawska).

Jednak mam prawo zakładać, że autorka miała złe intencje, bo tytuł artykułu, jest jednoznaczny: „Świat zobaczył fałsz Kościoła. Nasz fałsz”. I nawet końcówka tego tytułu nie łagodzi intencji. Św. Jan Paweł II mówił o Kościele: „To są moi bracia, to jest moja matka”. O matce nie powinno się mówić źle.

Ja też widzę zło u ludzi władzy i Kościoła. Ale też widzę i pokłady dobra. A czy o tym autorka w ogóle pisze? Najlepiej tą matkę obić ze wszystkich stron…

Jeśli chodzi o modne ostatnio wyrażenie: „żądanie heroizmu”, to jest jeszcze jedno wyrażenie „chrześcijański obowiązek”.

@Jerzy, Np. w tym, że Pan Jezus nauczanie swoje w Ewangelii opiera na Dekalogu, a V przykazanie jest: Nie zabijaj! Ja mam prawo wymagać od innej osoby, żeby nikogo nie zabiła. Nie wolno mi przejść obojętnie, jeśli będzie to chciała zrobić. To nie chodzi o zmuszanie, tylko o ochronę potencjalnej ofiary.

@ Maria. Dziękuje za odpowiedz. Z Twoich słów (‚To nie chodzi o zmuszanie’) wnioskuje, ze chyba nie do końca rozumiesz istotę funkcjonowania przymusu państwowego. Polecam choćby Wikipedie.
Być może niefortunny dobór słów.
Co do reszty pełna zgoda – nie zabijaj, nie bądź obojętny.
W dalszym ciągu jednak nie znam odpowiedzi na pytanie, gdzie w Ewangelii jest mowa o tym abyśmy stawiali wymagania innym, a ponadto karali za niespełnianie tych wymagań.

Czytam, „Zbudowaliśmy piękną fasadę, wierząc, że o to chodziło Jezusowi”
Powinno brzmieć, wiedząc, że nie o to chodziło Jezusowi.
Artykuł pobrzmiewa echem , to nie my, to oni. Czyżby ludzie kościoła byli tak mało inteligentni że nie wiedzieli co robią, czy tylko nie przewidzieli, że skutki ich działania będą tak spektakularne i tak szybko dadzą o sobie znać? Czy szybko?
Może jednak warto zastanowić się nad rozdziałem kościoła od państwa? Może niech religia wyjdzie ze szkół? Pamiętam jakim sposobem została tam wprowadzona. Czy ludzie kościoła nie widzieli w tym nieuczciwości? Może niech politycy wyjdą z kościołów a księża z sejmu? Może. Czy to się kościołowi opłaci? Materialnie, nie, a to chyba największy problem.

Papni chyba nie rozumie co się dzieje. Jesli zlodziej powie pani , nie kradnij, to bedzie dla pani autorytetem. Mam 67 lat i pamietam kosciol z tamtych lat. To byl zupelnie inny Kościół, inni księża. Do dzis kieruje się zasadami, wpojonymi mi w tamtych latach( miłość do ludzi i wszystkiego co Bóg stworzył, szacunek dla natury, skromność). Gdzie to dziś sie podziało? Jest tylko czlowiek i mamona.

@Krakowianka, Całym sercem popieram post p. Krakowanki. Dobrze by było, gdyby więcej osób 60+ czytało i komentowało takie artykuły.

Pani Mario, nic Pani nie zrozumiała. Mówi Pani o wymaganiu od siebie, a nie chce podlegać ocenie i dążyć do łagodzenia sporów.

@Seweryn. Naprawdę Pan uważa, że nic ni zrozumiałam? Wydaje się Panu, ze Kościół da się naprawić feministycznymi hasłami i burzeniem wszystkiego?

@Jan
A pan dalej nic nie rozumie. Zrozumie pan jak już będą puste kościoły a prawo aborcyjne zostanie zupełnie zliberalizowane (nie piszę tu o powrocie do kompromisu tylko o zupełnej liberalizacji jak w… Irlandii).

Ciężko się z wami (rygorystami) rozmawia, żaden argument nie trafia, najważniejsze dla was jest, że jest tak jak papież mówił a jakie to będzie miało skutki ? A kogo to obchodzi. Ważne że „wygraliśmy bitwę”, a że to może być Pyrrusowe zwycięstwo to już nie ważne.

Piszecie ,, Świat zobaczył fałsz Kościoła. Nasz fałsz ” To prawda . Częściowo zobaczył .Czy wolno zabijać embrionu ? , a dorosłego człowieka można ? .Czy to nie kościół aprobuje zabijanie ? . Co w wojsku robi kapelan wojskowy ? Nie tylko kapelan , ale cała maść duchownych którzy zrobili sobie krowę dojną z posadek w wojsku .Ale do sedna — czy taki np: kapelan wojskowy mówi ,, nie wolno ci żołnierzu zabijać !! , cz wręcz odwrotnie błogosławi żołnierza i mówi cytuję : z bogiem mój synu , lub ,, niech cię bóg prowadzi ” . To jak to jest wolno zabijać , czy nie ? . Kto święci armaty czołgi , i całe te żelastwo służące zabijaniu ? Czy to nie księża ? A mówią ,, nie zabijaj ” .Hipokryzja tego zakłamanego kościoła sięga nieba . ,, Ty który uczysz innego nie uczysz samego siebie ” Podsumujmy — ta obłuda daje efekty . — Jest takie powiedzenie ,, co posiałeś to i zbierzesz „.

Sukcesem Kościoła byłoby gdyby aborcja była ogólnie dozwolona i nikt by z niej nie korzystał. Bo Kościół nie jest od prawnego zakazywania tylko od tego żeby ludzi przekonać aby z własnej WOLNEJ woli postępowali wg nauczania Kościoła.

Wiara to zaufanie Bogu. Nie instytucji państwa, ani żadnej innej. Brakuje odwagi pójścia za Bogiem, bo to nie zawsze wygodne, a zazwyczaj niewygodne. Często trzeba się spierać z Bogiem, wadzić się z Nim, czasem newet bez kurtuazji, co z resztą nie omieszka nam wypomnieć nasz Ojciec. A kiedy już wszystkie nasze maski zdejmiemy i zostaną tylko przekleństwa, wtedy zacznie się prawdziwa modlitwa zaufania.

‚Rozmawiam z ludźmi, którzy idą w protestach. Mówią: nigdy bym nie zabiła. Ale nie zgadzam się na przemoc. Czyjąkolwiek. Wymierzoną w kogokolwiek. W moją siostrę, przyjaciółkę i córkę też, dokładnie tak samo, ani mniej, ani więcej jak w nienarodzone dzieci”-Nie zgadzam sie na przemoc.A czy demonstranci nie stosuja przemocy.Czy wtargnięcie do kościoła i przerwanie mszy świętej nie jest przemocą, symboliczną ale jednak przemocą.A sprofanowanie pomnika Jana Pawła II ?Wykrzykiwane i wypisywane wulgaryzmy to nie przemoc werbalna.A rzucanie kamieniami w policje to non violence czy jednak violence.

– Leost: Oczywiscie ma Pan racje, ze demonstranci stosuja przemoc, ze sie zachlystuja agresja i poczuciem sily. Ale w tym artykule chodzi o cos innego. Pani Bialkowska zaprasza nas do refleksji nad kondycja Kosciola w Polsce. I wyciaga bardzo glebokie i bolesne wnioski. Dla mnie wspolgra z jej przemysleniami artykul p. Gajdy: https://deon.pl/kosciol/dk-marcin-gajda-w-polsce-nie-bronimy-wartosci-tak-jak-chcial-tego-jezus-siegnelismy-po-miecz-prawa,1039630?fbclid=IwAR30avFhqjkqkPuVmnovZC2HsP-6cvWue5SiIdFRNS_CzuIAO8d8b_Pcy4E

@Konrad Schneider – zgadzam się z Panem. I też jestem pod wrażeniem wypowiedzi Marcina Gajdy. Widzę chodzimy podobnymi drogami. Jeszcze raz też dziękuję Panu za dyskusję o wspólnotach. To co dzieje się teraz w Polsce to dyskusja o tym czym jest chrześcijaństwo. Wreszcie! My zaczęliśmy się spierać o kształt Kościoła. Inna sprawa, że mamy w tym jako Polacy mało wprawy. Pozdrawiam

Smutne jest dla mnie to, że žycia nienarodzonych bardziej broni władza państwowa niż Koŝciół, którego wielu przedstawicieli staje okrakiem I przyjmuje postawę za a nawet przeciw. Na czym polegał ten niby romans z władzą? Znowu powtarzanie pustego sloganu I staranie by pójść za tłumem niż wbrew nuemu za prawdą. To droga do nikąd!

Artykuł trafia w sedno. Mam na dzieję, że poruszy i pobudzi do przemyśleń nie jedną osobę. Pani Moniko, duży ukłon szacunku z mojej strony.

Dajcie spokój tym kościołom! Zdarzyło się pewnie kilka razy i zostało opanowane.
@leost, @Jan Cyraniak, a zwłaszcza @Maria: jak możecie nie rozumieć sensu artykułu i całego nauczania KK?? Za Jezusem ludzie mają iść bo CHCĄ, nie dlatego, że wy im każecie. Nie możecie zmusić ich do wiary, a wasze naciski i wymuszanie przyniosą tylko odwrotny skutek. I nie, demonstranci nie stosują przemocy! Dla mnie przemoc stosuje Kościół w Polsce: te uwłaczające pieczątki do bierzmowania, przed ślubem, sprawdzanie obecności, a zwłaszcza dwie godziny religii w szkole. Dzieci w czwartej klasie mają jedną lekcję historii, ale dwie religii. Proboszcz to najważniejsza persona na każdej uroczystości gminnej. KK już dawno przekroczył pewną linię, stając się niechcianym i narzucanym towarzyszem. I coraz więcej ludzi ma odwagę powiedzieć: nie! W końcu zostaniecie sami w waszym Kościele, zgorzkniali i sfrustrowani, wciąż nierozumiejący, co poszło nie tak.

„Za Jezusem ludzie mają iść bo CHCĄ, nie dlatego, że wy im każecie. Nie możecie zmusić ich do wiary, a wasze naciski i wymuszanie przyniosą tylko odwrotny skutek.”. Zwróciła się Pani do mnie po imieniu, a później przeszłą Pani na „wy”, więc muszę tu zaznaczyć, że ja istnieję w liczbie pojedynczej i jeśli Pani chce komuś wmówić „naciski i wymuszanie”, to proszę się zwrócić do bytu, który istnieje w liczbie mnogiej.

Jeżeli Panią bolą „uwłaczające pieczątki do bierzmowania, przed ślubem, sprawdzanie obecności, a zwłaszcza dwie godziny religii w szkole”, to jak Pani sobie wyobraża formację religijną dzieci i młodzieży przez kapłanów? Bez obserwowania co się z nimi dzieje i udzielania ślubu komu popadnie, bez żadnego wychowania religijnego? Stąd tyle rozwodów. Kościół jest za tych ludzi odpowiedzialny i chce ich dobrze przygotować, weźmy np. kursy dla narzeczonych (że to mogłoby być robione lepiej, to inna rzecz).

„I nie, demonstranci nie stosują przemocy!”. No chyba Pani żartuje… Wulgarne dziewuchy krzyczące do ludzi: *********** to nie jest przemoc? To jest przemoc werbalna. Nie mówiąc już o dewastacji budynków kościelnych.

„Proboszcz to najważniejsza persona na każdej uroczystości gminnej”. Na jakiej podstawie Pani sądzi, że proboszcz, którego prosi się o przybycie na uroczystość gminną jest najważniejsza osobą? Jest to oczywiście możliwe, ale poproszę o przykłady do udowodnienia, nie zmyślone.

„KK już dawno przekroczył pewną linię, stając się niechcianym i narzucanym towarzyszem. I coraz więcej ludzi ma odwagę powiedzieć: nie!”. Grzeszny Kościół, który założył Pan Jezus, jest dla mnie matką, zawsze go chcę, choć czasami mi w nim trudno i samotnie. Nigdy mi się ten Kościół nie narzucał, wręcz przeciwnie – ochraniał, przed złem, które mogłam wybrać.

„W końcu zostaniecie sami w waszym Kościele, zgorzkniali i sfrustrowani, wciąż nierozumiejący, co poszło nie tak”. Wy? To znaczy kto? Jest Pani tego taka pewna, że w Kościele zostaną sami zgorzkniali, sfrustrowani ludzie? Skąd to przypuszczenie? Pytała Pani tych ludzi, co chcą zostać w Kościele czy czują się zgorzkniali i sfrustrowani?

I w ogóle jak to wszystko ma się do moich dwóch zdań na temat Pani artykułu?

Monik jest w Polsce wiele, a ja nie jestem Autorką powyższego artykułu. Odniosę się do poszczególnych uwag.
Z Pani wypowiedzi wynika, iż reprezentuje Pani wszystko to, co mi w Kościele przeszkadza. Pochwałę słabej instytucji, która wszystko sprawdza, spisuje, sprowadzając ewangelizację do pieczątek i odbębnionych zajęć/spotkań. Naprawdę uważa Pani, że formacja religijna dzieci i młodzieży na tym polega? Gratuluję krótkowzroczności, bo właśnie takie postępowanie jest przyczyną rozwodów. Pani wpis jest tutaj nielogiczny.
Rzekoma przemoc werbalna demonstrantów jest krzykiem osób, które chcą być usłyszane przez takie osoby, jak Pani. A Pani reaguje najprościej – jest oburzona, zamiast zastanowić się, dlaczego młodzież używa wulgarnych słów.
Proboszcza opisanego mam we własnej gminie, tuż pod Warszawą. I jeszcze w miejscowości moich rodziców, tak dla przykładu. Poza tym wielokrotnie spotykałam się z proboszczami, którzy wykorzystywali potrzebę ochrzczenia dziecka, zamówienia mszy, etc. by wyłudzić pieniądze. Dobrze napisałam – wyłudzić – bo tak właśnie było: jeżeli chcę zapłacić za mszę i ksiądz kilkakrotnie pyta, czy to na pewno ta kwota, to jest to wyłudzenie. W końcu, oczywiście, dałam więcej.
Uwaga o niechcianym i narzucanym towarzyszu odnosiła się oczywiście do lekcji religii. W niektórych klasach lekcji religii jest więcej niż historii czy biologii. Potem mamy niedouczoną młodzież. Uważam, że religia powinna być wyprowadzona ze szkół, a już z pewnością ocena z religii nie powinna być na świadectwie. Cóż to za przedmiot? Sama uczyłam się u zakonników i to były bardzo ciekawe zajęcia, w szkole staje się jeszcze jedną lekcją. Pomijam już fakt, że „religia” powinna traktować także o innych wyznaniach, jak sama nazwa wskazuje.
I w końcu liczba mnoga w moim wpisie dotyczyła osób o konserwatywnym światopoglądzie, nierozumiejących obecnej sytuacji. Jeżeli polski KK nie podejmie trudu zmian, ludzie nieakceptujący skostniałej, klerykalnej instytucji, odejdą. Zostaną ślepo zapatrzeni w „autorytety” wierni – sądząc po prezentowanej przez nich nienawiści do bliźniego – zgorzkniali, w gruncie rzeczy nieszczęśliwi ludzie.

Pani Moniko, w tym komentarzu zawarła Pani także moje poglądy i podejście do sprawy KK. Jestem praktykującą katoliczką, ale kościół dzisiaj sieje zgorszenie zamiast być przykładem dla maluczkich. Dziękuję

Ależ pani Mario, rozwodów jest tyle bo w związek małżeński wstępują właśnie ludzie z pieczątkami a nie ze świadomością Sakramentu.
„W końcu zostaniecie sami w waszym Kościele, zgorzkniali i sfrustrowani, wciąż nierozumiejący, co poszło nie tak”. Wy?
Właśnie tak WY. Bo młodzieży w Kościele juz właściwie nie ma. Bo za tym co usłyszeli na lekcjach religii (właśnie lekcjach a nie ketechezie) nie idzie żadne świadectwo wiary i życia, a często wręcz przeciwnie.

Kościół jest tak słaby, że bez pomocy państwa nie mógłby realizować swoich moralnych nakazów. Stąd przepisy, karteczki, spisy, liczenia.

Nie, państwo nie zajmuje się karteczkami, ale już np. uwiarygadnia „oceny” z tzw. „religii” na oficjalnych świadectwach szkolnych czy – jak to ostatnio oglądamy – wprowadza fałszywą katolicką moralność do przepisów prawa. Ok, wiem, że tu chodzi o Wasze dobre samopoczucie, bo przecież liczba aborcji nie spadnie, sam wpłaciłem trochę kasy na aborcyjny dream team, dzielimy się też numerami do fundacji wspierających aborcję farmakologiczną i wyjazdy – więc ten wyrok to tylko po to, żebyście czuli się lepiej. Jesteście mniejszością, wasza cywilizacja upada, ok, może to taki wyrok na otarcie łez. Tylko to trochę śmieszne, bo zakazywanie aborcji uderza głównie w Waszą grupę docelową – ubogie kobiety z mniejszych miejscowości (wg. badań to one przede wszystkim podejmują się aborcji), kobiety z klasy średniej i dużych miast sobie poradzą. No ale chrześcijaństwo to chyba walka, którą codziennie musicie podejmować przeciwko sobie 🙂

I to nie jest tak, że ja jestem przeciwko liczeniu i karteczkom w Kościele. Ja jestem jak najbardziej za nimi, powinno być ich więcej, powinniście zwiększyć kontrolę i rozbudować administrowanie sakramentami, podobnie jak zwiększyć obecność twórczości Jana Pawła II w programie nauczania. I bardzo cieszy mnie, że prawicowy tygodnik „Do Rzeczy” na okładce promuje gościa z ONR jako obrońcę Kościoła w Polsce. Cieszy mnie również ezopowy język episkopatu i przepowiadanie arcybiskupa Jędraszewskiego. Cieszy mnie klęska fajnoksięży i „kościoła otwartego”.

Więc – pozdrawiając Panią serdecznie – życzę dalszej owocnej pracy na rzecz „cywilizacji życia” i jeszcze silniejszej pewności, że jest się po tej dobrej, jasnej stronie. Niech Pani nieustannie pamięta – ani kroku wstecz 🙂

” I nie, demonstranci nie stosują przemocy! ‚.A co z hasłem masowo uzywanym przez demonstrantów „Jebać psy”
„Jebać PiS” to nie jest przemoć werbalna i nawoływanie do stosowania przemocy fizycznej A co z kamieniami rzucanymi w policję.

Zastanawiam się – ileż jeszcze „głupiomądrych” artykułów (patrz wyżej) napisze „Więż” w tych dniach tak trudnych, złowieszczych. W czasie kiedy trzeba Kościołowi podać rękę. Kiedy Hannibal ante portas. Oni piszą o fałszu Kościołą. Dodając leciutko podtytuł – „nasz fałsz”. Jak długo jeszcze będziecie kopać leżącego ? A może te zorganizowane przez lewactwo marsze to jest „wołanie o czułego narratora” ? Co na to ksiądz Draguła ? i co „nadprymas” Nosowski ?
pozdrowień nie załaczam
xpp

„Nadprymas” to nie ja, ale Nosowski to ja, więc jeśli Ksiądz pyta o moje zdanie, to odpowiadam.
Odsyłacz do mojej refleksji jest umieszczony pod tekstem Moniki Białkowskiej (który zresztą uważam za znakomity). Pewnie Ksiądz nie zauważył, więc wklejam tutaj:
https://wiez.pl/2020/10/29/jak-isc-przez-noc-ciemna-kosciola/
Użył Ksiądz ciekawej metafory, że Kościół jest „leżący”. Czy zatem leżący ma świadomość, dlaczego leży, dlaczego się przewrócił? A jeśli nie ma, to może powinien czytać Białkowską?
Pozdrowienia jednak załączam
ZN

Panie Redaktorze. Nie jestem zwolennikiem ani Panskiej twórczości ani tym bardziej twórczości p. Białkowskiej. Ograniczę się więc tylko do jednego aspektu. Już kiedyś ks. prof. Chrostowski zauważył, że „Więź” podobnie jak TP stała się przybudówka „Gazety Wyborczej” a GW w tych dniach wyraźnie zagrzewa do wojny domowej(por. plakat). Właśnie ta konotacja (nie wspominając historycznych konotacji w relacjach „Więź – SB, o czym w innym miejscu pisałem Panu) powoduje, że te ” troskę” o Kościół w Polsce, wyrażaną w ostatnich dniach przez wasze środowisko, można skwitować krótko – „pisz Pan na Berdyczow”!
Ps. Kościół w Polsce jest wierny Słowu Boga, Krzyżowi i Ewangelii (a na pewno się stara)… odwzajemniam pozdrowienia xpp

Panie Redaktorze
Pan dobrze wie, że pedofilia wśród osób duchownych to jest bardzo mały procent (choć to słabe, by nie powiedzieć – żadne usprawiedliwienie tego przestępstwa i grzechu (crime and sin) jak powiedział Jan Paweł II. Pan przecież zna zasady logiki – a jedną z nich pars pro toto. Otóż przeglądając tzw. artykuły wiodące w Więzi z ostatniego pół roku to można odnieść wrażenie że: Kościół w Polsce = pedofilia duchownych, biskupi to tuszują a dzielna „Więź” to odkrywa i ściga. To jest zakłamany obraz Kościoła jaki przedstawiacie. Kościół w Polsce modli się, prowadzi działalność dusz-pasterska i charytatywną i głosi Chrystusa (Święty Kościół grzesznych ludzi. Prawdaż?!?- jak np. Ks. biblista i współpracownik SB w „Więzi”) . A co do roli czasopisma katolickiego to oczekiwałbym w tych dniach raczej tonowania agresji… a Państwo niestety dolewają oliwy do ognia…Nie słyszę zbyt wielu głosów z Państwa strony potępienia przemocy wobec Kościoła, jaka się teraz dzieje. Nie mówiąc już o słownej przemocy wobec Trybunalu Konstytucyjnego (a przez ostatnie 6 lat żeście wpisywali się w tłum wrzeszczacych:Konstytucja! Konstytucja! I jak tak się Was czyta to nie ma tam takiej odwagi jak u prof. Rzeplinskiego np. który jasno się wyraził gdzie leży prawda. Tu i teraz… No cóż.? Co się stało to się nie odstanie.
Pozdrawiam (a jakże!) xpp

Pełna Zgoda z ks. Piotrem. A do Pana redaktora mam pytanie i prośbę: Czy mogłabym uprzejmie poprosić o choć jeden artykuł chwalący Kościół, kapłanów, biskupów i żeby to nie byli „zwykli księża”, co się podpisali pod apelem, tylko ci, którzy ciężko pracują z młodzieżą trudną, są kapelanami w hospicjach, w więzieniach, domach dla niedołężnych osób starszych. I też chciałabym autorkę prosić, aby przyjrzała się pracy tych kapłanów. Może choć trochę poczuje wyrzuty sumienia z powodu tych przykrości, które Kościołowi, Mistycznemu Ciału Chrystusa wyrządza. I może zmieni narrację typu: „męczeński triumf obrońców życia”, bo przy okazji wyszły akcenty proaborcyjne.

@Piotr Przesmycki SDB
„pedofilia wśród osób duchownych to jest bardzo mały procent”
Na początku lat ’90 pracowałem w Generalnym Inspektoracie Celnym. Przemyt tytoniu, alkoholu i „zwykłych” produktów destabilizował gospodarkę w transformacji. Czy wszyscy celnicy byli skorumpowani? Nie, mniejszość, ale cały system celny był skorumpowany, bo przemytnicy znajdowali w nim wystarczającą liczbę słabych ogniw. I tak jest z pedofilią w Kościele.

To, że znikoma liczba księży uwikłała się w pedofilię mimo to pozwala mówić o Kościele w tym nieciekawym kontekście. Zwłaszcza, że problemem nie jest pedofilia, a reakcja hierarchii na pedofilię. To już błąd „systemowy”. O tym pisze Więź. Jakby pisały o nim „Gość” czy „Niedziela” albo „Idziemy” to Więź by nie musiała. Czy ksiądz zgłaszał im uwagi jak red.Z.Nosowskiemu?

Nie mówiąc o wypominaniu „Więzi” współpracownika SB – wypominał ksiądz takie fakty bronionym biskupom? W odróżnieniu od nich „Więź” podjęła rozliczenie tego tematu daleko wiarygodniej, niż hierarchia kościelna. Będąc wówczas pod wpływem Frondy, gdzie miałem wielu przyjaciół, Więź traktowałem jak powietrze i właśnie sprawa rozliczenia tego przypadku zwróciła moją uwagę na ponad przeciętną jak na Kościół wysoką próbę chrześcijaństwa całego środowiska, które od tamtej pory „monitorowałem” na swój użytek.

I żeby utrudnić księdzu przemyślenia dodam, że o Wyborczej mam takie samo zdanie, o czym wiele razy tu pisałem. Dziś GW dolewa oliwy do ognia korzystając z kaskady błędów Kościoła (tak, Kościoła; PiSu niekoniecznie, bo priorytety obu są inne, więc ocena „opłacalności” jest inna), a katolików otwartych traktuje instrumentalnie przeciw Kościołowi. Ale to inne zagadnienie i korzystanie z tego do unieważnienia zasadniczej dyskusji jak doszło do tych błędów jest rejteradą przed prawdą dla Kościoła ważniejszą, niż jakaś tam Wyborcza.

Przepraszam za włączenie się w nie swoją dyskusję i to z pozoru jako „sędzia”, ale red.Nosowskiemu trudno wiarygodnie bronić się przed niesprawiedliwymi zarzutami bo broniłby siebie, więc ktoś z boku, kto nie należy do środowiska musiał to wypowiedzieć.

Panie Redaktorze, usuwane są moje komentarze. Gdzie zatem w Więzi jest dialog, dyskusja, słuchanie innych, o czym tak często się tu pisze?

Należy Pani do rekordzistek pod względem liczby zamieszczonych tu w ostatnich dniach komentarzy. Usuwane są wyłącznie te, które nie spełniają standardów, np. niedopuszczalne uwagi ad personam czy personalne pomówienia wobec konkretnych osób

Szanowny Księże,
Papież prawie dwa lata temu zorganizował specjalne spotkanie przewodniczących konferencji episkopatów z całego świata świata, żeby uporać się z konsekwencjami kryzysu związanego z wykorzystywaniem seksualnym i ochranianiem sprawców w Kościele – a Ksiądz nadal posługuje się argumentem, że chodzi o „bardzo mały procent”. Trudno o wyraźniejszy przykład niezrozumienia aktualnej sytuacji Kościoła – i powszechnego, i w Polsce.
Błędy popełniamy, to jasne. Zdziwi się jednak Ksiądz, jak wiele dostajemy podziękowań od osób, które dzięki „Więzi” trwają w Kościele. Bo tu między innymi odnajdują umocnienie i nadzieję.
A do zgody z prof. Rzeplińskim, że „społeczeństwo pozbawione ludzi z zespołem Downa będzie uboższe”, nie trzeba mnie zachęcać.
https://wiez.pl/2020/10/26/o-rzecz-bardziej-pospolita/

„To jest wolność w kojcu, który zbudowali dla nas inni.”
A teraz taki sam kojec KK w Polsce chcialby zbudowac na sumienia wiernych, ktorych inaczej poruszyc zdaje sie nie umie. Na dzien dzisiejszy KK w Polsce = polityczny gracz i sojusznik PIS. Argument, ze ktos (KK) w cos zostal nieswiadomie wciagniety wypieram, bo oznaczaloby to miernote intelektualna w strukturach i przywodztwie KK w Polsce. KK zbiera owoce swojej pracy. Religia i wiara dostaje rykoszetem, bo ludzie odwracaja sie od instytucji a przy okazji zastanawiaja sie nad wiara, ktora to KK
uzywa jako bat na wiernych i narzedzie w swoich gierkach. Pomijajac powyzsze, artykul do mnie przemawia. Gdyby hierarchowie KK mowili dzis tym samym tonem, nie czulabym sie tak odzycona od samej instytucji kosciola, jak sie czuje.

” Kościół w Polsce jest wierny Słowu Boga, Krzyżowi i Ewangelii (a na pewno się stara) ” – tak, szanowny Księże, ale Was, księży i biskupów, w tym Kościele…. nie ma.

Poraża pogarda w tej wypowiedzi. No tak, ale ksiądz jest profesjonalistą i uwagi osoby świeckiej są jak brzęczenie muchy…
A jednak zachęcam do refleksji. Nad kondycją kościoła i własnym stosunkiem do bliźnich.

Dokładnie! Zamknijcie kościoły, które stają się przestrzenią rozsiewania zarazy przez upór kapłanów odmawiających komunii na rękę.

No cóż? Można mieć i taką ocenę. Ja jednak za wszystko winię biskupów zwłaszcza. Od nich oczekiwałem więcej. I dopóki się szczerze w piersi nie uderzą, już nic się zrobić dobrego nie da. Owszem już nowe dobro się dzieje. A serca niektórych tam dalej, gdzie skarb ich.

Naprawdę za wszystko Pan wini biskupów? Bo ja przy rachunku sumienia za niektóre rzeczy winię siebie i wtedy część winy siłą rzeczy spada na mnie. Może warto przyjrzeć się właśnie sobie, Panie Adamie?

Też – podobnie jak ks. Piotr Przesmycki – uważam, że to nie czas na dobijanie Kościoła, na odsłanianie jego grzechów, tych prawdziwych i tych urojonych, o których ten artykuł właśnie wspomina. Deon i Więź w ostatnim czasie uaktywniły się tak, jakby chciały założyć swój Kościół, w których mieliby swoich kapłanów („Apel zwykłych księży”), a głównym zadaniem tego Kościoła byłoby spowodowanie wstrząsu w Polsce (artykuł O. Mogielskiego: „Wierzę w młodych. Potrzebujemy wstrząsu”, opublikowany tuż przed piątkowym największym strajkiem kobiet). Różnica między Deonem a Więzią jest taka, że tu jest bardziej kulturalnie i nie usuwają komentarzy i można podyskutować.

Skoro nie jest to czas na odsłanianie grzechów Kościoła to czy znaczy ze jest to świetny czas na ich zaslanianie i zamiatanie ich pod dywan?
Tak robiono przez dziesięciolecia. Skutki są wspaniałe. …..

@Marek21. Teraz najważniejsze jest, aby z powodu protestów nie zakażali się seniorzy i nie marli oraz aby uratować jak najwięcej dzieci, które mogłyby być przyszłości zabite przez matki. Jak to osiągniemy, jak najszybciej zacznijmy naprawiać Kościół, nie zapominając, że trzeba też naprawić siebie.

Tylko to nie jest odpowiedź na mój argument tylko niestety często na portalach katolickich pisanie o tym co ładnie wygląda…….

Artykuł i wrażliwość oraz ocena zdarzeń bardzo trafiona. W punkt. Czas zły i moment bo faktycznie można nas podciągnąć pod tłum wołający o wolność do aborcji. I na Więzi mamy właśnie ożywione dyskusje i setki komentarzy. ! Dlatego właśnie przez to pomieszanie.
A jednak właśnie teraz w Kościele polskim coś pękło.
Dlaczego? Myślę, że mówiąc kolokwialnie zrobił się przeciąg.
Inni otworzyli okno i nawet u nas powiało. Wolnością. Wind of change;)
I dobrze. Pani teksty takie jak https://wiez.pl/2020/05/16/jak-sie-bawie-w-chowanego/
oraz https://wiez.pl/2020/05/27/szantazowanie-ewangelia/ pokazują uważną postawę i szczerość.
Bardzo dziękuję.
Ale nie dziękuję ślepym obrońcom Kościoła. To wszystko już było. Kontrreformacja. Lefebryści.
Bronienie własnych interesów.

Powtarzamy stare lekcje.
Zmuszając kogoś do dobra można stać się potworem.
Taki paradoks.

Jeżeli ja bronię Kościoła, to bronię swojej Matki. Są tacy, którzy ją przede wszystkim dobijają. I to jest główne zajęcie autorki artykułu. Przykre…

„Jeżeli ja bronię Kościoła, to bronię swojej Matki”

Czy tym zdaniem chce Pani powiedzieć, że nie wolno nam nazywać rzeczy po imieniu i wyraźnie sprzeciwiać się robieniu z Kościoła partii politycznej? Ja pochodzę z pokolenia, które umie powiedzieć, że Matka błądzi. I tak już piszę tu nie raz pod innymi artykułami. Instytucja KK obecnie coraz bardziej kojarzy mi się z partią i prowadzeniem polityki. Te same narzędzia. Ale dalej jestem w Kościele. I widzę jak bardzo potrzebuje uzdrowienia. Proszę obejrzeć film pan Marcin Gajdy. Pod innym Pani komentarzem ( artykuł https://wiez.pl/2020/10/31/prymas-kosciol-nie-potrzebuje-zadnego-parasola-ochronnego-ze-strony-panstwa/) zamieściłam link.
Tu też go wklejam może Pani jeszcze tu zajrzy.
https://deon.pl/kosciol/dk-marcin-gajda-w-polsce-nie-bronimy-wartosci-tak-jak-chcial-tego-jezus-siegnelismy-po-miecz-prawa,1039630
Naprawdę proszę się nie bać i zaufać. Pozdrawiam

To jest bardziej komentarz do komentarzy niż do tekstu. Mimo, ze jestem niewierzący czułem się przyjacielem Kościoła. Większość mojego życia byłem związany z KIK i Przymierzem Rodzin i przez doświadczenie tolerancji i przyjaźni, jakie zaznałem, miałem pewną, jak się okazało, fałszywą, wizję katolicyzmu jako religii przyjaznej ludziom.
Kilka lat temu dowiedziałem się, że jedno z moich dzieci jest lesbijką. Nie miałem z tym problemu. Spotkałem innych rodziców, których doświadczenie zaakceptowania innej orientacji swojego dziecka było trudniejsze, przede wszystkim ze względu na koszmarne bzdury, które siedziały w ich głowach a także ze względu na reakcję otoczenia.
Zaangażowałem się w ruch rodziców osób LGBT. Wysłuchałem setek historii ludzkich dramatów, cierpienia obydwu stron – rodziców i dzieci. Naiwnie pomyślałem sobie, że katolicy nie wiedzą, że sprawa wygląda zupełnie inaczej, bo moje doświadczenie nie potwierdza żadnej z tez o osobach LGBT rozpowszechnianych przez Kościół. Miałem nadzieję, że jako ojciec trojga dzieci i dziadek ośmiorga wnuków, który od kilku lat poznaje historie rodzin, w skład których wchodzą osoby LGBT, zaciekawię ich i porównamy swoje doświadczenia. W olbrzymiej większości oferty rozmowy były milcząco odrzucane, właściwie zawsze, kiedy dla adresata byłem człowiekiem nieznanym. Kilkanaście razy, trochę dzięki znajomościom z młodości albo mocnemu naciskowi udało mi się doprowadzić do spotkania i rozmowy.
A oto podsumowanie tych rozmów:
– nikogo nie obchodzi prawda. Nic nie wiedziałem o osobach LGBT pięć lat temu. Byłem trochę podróżnikiem na obcym kontynencie. Próbuję się dzielić doświadczeniem, że Eskimosi nie są czarni, nie latają na golasa po dżungli, tylko pływają na kajakach. Absolutny brak zainteresowania skonfrontowaniem własnych wyobrażeń z rzeczywistością.
– poczucie własnej krzywdy ponad wszystko. Potrafię udowodnić na setkach przykładów z życia wziętych, że ludzie są bici, lżeni, czasem zabijani, czasem popełniają samobójstwa. Takie wartości jak życie i rodzina to tylko młotki do walenia w głowę. W końcu wyjeżdża argument tęczy na obrazku z Matką Boską i ta tęcza tłumaczy każdą krzywdę, którą można ludziom zadać – zasłużyli na to.
– poczucie wyższości. Nie było przypadku, żebym nie był traktowany jak petent ubiegający się o audiencję u Uosobienia Mądrości i Prawdy. Zawsze na koniec rozmowy (mimo ogromnego starania o formę z mojej strony) wychodziła na jaw moja głupota, nieuctwo i nieuczciwość.
– Rodzina jest jakimś platonowskim ideałem, jeśli chronić życie, to tylko płodowe. Moja rodzina i życie mojego dziecka nie są dla katolików istotne.
Wniosków i obserwacji jest więcej, służę szczegółami. Do tego mogę dołożyć kilkaset konfrontacji w sieci. Kompletna porażka.
Mam także za sobą doświadczenia z marszów równości. Przypomnę ten najbardziej znany – z Białegostoku. Jego opisy (np. Jacka Dehnela) są dostępne, także zdjęcia i filmy. Do akcji wezwał miejscowy biskup. Mimo, że żaden z marszy nie interesował się kościołami, przywidziało mu się, że trzeba bronić kościołów i wiary – wszelkimi środkami (coś to komuś przypomina?). Szliśmy przez rozszalały z nienawiści tłum, który chciał nas zajebać na śmierć – to cytat z setek niezależnych wypowiedzi, nie wniosek. Tłum nieustannie atakował policję, która jakoś próbowała nas chronić. Wszystkich oburzonych na język obecnych protestów proszę o porównanie okrzyków i transparentów z wczoraj z tekstem Potomka Żołnierzy Wyklętych pod adresem mojej Żony: „ty kurwo pierdolona, najpierw włożę ci kutasa w japę a potem zajebię na śmierć”. Domyślam się, że to pierwszy przypadek użycia takiego języka w dyskusji Więzi. Przepraszam, ale to jest język, którym mówi do mnie Kościół. Przez tego miłego faceta komunikował się z nami ksiądz biskup, a pochwalił go za to sam Proboszcz Katedry. I proszę mi nie pisać, że to jednostkowy przypadek. Mam za małe zasoby, aby zapamiętać tysiące bluzgów, które usłyszałem. A po marszu – miasto zmieniło się w arenę polowania na ludzi i katowania ich. Czy choć jeden przedstawiciel kościoła powiedział: przepraszamy, może trochę przesadziliśmy. Skądże, po tygodni powtarzali ten sam nienawistny bełkot.
Te mechanizmy, o których piszę, widać przy obecnym ogólniejszym konflikcie. Jako stały czytelnik portali prawicowych widzę świetnie, że dla kościoła instytucjonalnego i „tradycjonalistów”:
– setki tysięcy demonstrantów to podludzie,
– żadne z ich oczekiwań nie zasługuje na uwagę
– w pełni akceptowane są akty agresji wobec demonstrantów (wszystkie komentarze przy notateczce WSieci, że kibole potraktowali posła Sienkiewicza gazem były pochwalne dla tej agresji, a jeden brzmi: szkoda, że nie cyklonem).
A teraz wniosek: wszelkie działania, o których pisze bardzo szanowany przeze mnie Autor doprowadzą do powstania czegoś w rodzaju wspólnoty buddyjskiej w Polsce – miłej, marginalnej sekty. Lud Polski po przemyśleniu odrzucił nauki Jezusa Chrystusa. Mniejszość- zdecydowanie. Jak to wyraził jeden mój znajomy Żołnierz Wyklęty w czwartek. „Bierzemy coś ciężkiego i dowalamy tym pedalskim pizdom”. Większość, „nie popiera, ale rozumie” takich słów i udaje , że ich nie słyszała, myśli tylko o zbrodniach dokonanych pędzlem i o aktach straszliwej agresji polegającej na tym, że jedna samotna dziewczyna staje z transparentem w środku pełnego kościoła. 99% z nich nie przeczyta tego, co jest na tym transparencie. Za to wie, że ma do czynienia z lewacką kurewką.
PS Normalnie bym używał kropek w wulgaryzmach. Uważam jednak, że słów kościoła Katolickiego nie należy kropkować

Bardzo Panu dziękuję za to, co Pan napisał. Prawdziwa relacja z kotła, pod ktorym radośnie ogień podtrzymują biskupi. A skoro oni, to proboszczowie i zwykli księża. Jakże ten kościół spotworniał! Gdzie się podziała miłość bliźniego? Gdzie się podziało miłosierdzie? Kościół wrocił do sredniowiecza. Znów ludzie stroją się w szaty z krzyżami i chcą krwi „niewiernych”. A biskupi w zloconych szatach im błogosławią…
Jądrem konfliktu jaki dziś sie rozlał nie jest aborcja. Sedno to rozpad idei chrzescijanstwa, splugawienie nauki plynacej z Ewangelii – przez sam kościół.

Wobec powyższego świadectwa zastanawiam się, jaka jest Pana motywacja pisania na tym forum? I nie przychodzi mi do głowy nic innego, niż to że przyszedł tu Pan na wojnę. Nie zaprzeczam Pana doświadczeniom, ale korzysta Pan z nich instrumentalnie, jako alibi dla wieszania nas, tyle że na jedwabnym sznurku zamiast powrozie. I to bez różnicy katolików podzielających i nie podzielających metod abp Jędraszewskiego. Takie ateistyczne „zabiję wszystkich, bóg rozpozna swoich”.

aktach straszliwej agresji polegającej na tym, że jedna samotna dziewczyna staje z transparentem w środku pełnego kościoła. .W tym kościele stanęla jedna osoba być może ale w innych kościołach były to już zorganizowane bojowki
kilkanaście albo nawet kiladziesiąt osób które zakłocaly mszę świetą np . w poznańskiej katedrze.A jesli na odwage się licytować to dla taką odwagą wykazała się kilkuosobowa grupka przeciwników aborcji którzy stali pod jednym z kościów ze
swoimi transparentami naprzeciwko kilkudzięciotysiącznego rozhisteryzowanego tłumu skandujacemu” wypierdalać”
‚spierdala’ć””jebać wkurwiać

Polscy katolicy mając za sobą państwo i bogatą, wpływową instytucję, wciąż twierdzą, że są prześladowani, bo ktoś ma czelność nie akceptować ich fundamentalizmu. Rozciągają się na pluszowych krzyżach, patrząc z wyższością na wszystkich, którzy mają choćby cień wątpliwości. I co jest chyba najgorsze (bo kogo obchodzą ich pluszowe męki) – naprawdę sądzą, że alternatywą wobec wiary katolickiej w wydaniu prawicowo-nacjonalistycznym jest nihilizm.

Dziś już piątek, jak tam publikacja „chroniącego życie” wyroku TK?

Tak właśnie jest: ma Pan rację. Tak, to wstrząsające. Podjudzanie do nienawiści przez część purpuratów, przyzwolenie na przemoc. A jeszcze gorsze jest to, że cała reszta (biskupów) pojedynczo na ogół milczy, a wspólnie wypluwa po pewnym czasie te wszystkie uprzejme stanowiska, z których wynika w sumie, że solidaryzują się w pełni ze swoimi aktywniejszymi braćmi. Wielu z katolików już w żaden sposób nie potrafi się odnaleźć w takim tworze.Już nie ma siły od dawna udawać, że nie widzi i nie słyszy tego wszystkiego. Taki jest nasz administracyjny polski KRK. Który na dodatek jak modli się, to tylko za pieniądze. Bo taka jest struktura tej instytucji: dochodowość podstawą. Fundamentem. Nie Chrystus ! Chrystus jest tylko dekoracją.

Kaczyński wykorzystał Polski Kościół jak kobietę lekkich obyczajów i teraz ten kościół za to zapłaci straszną cenę. Lawina ruszyła. Już nikt i nic na to nie poradzi.

@Jak kupcy w światyni. „Kaczyński wykorzystał Polski Kościół jak kobietę lekkich obyczajów”. Proszę się liczyć ze słowami!

Kościół padł ofiarą mieszania się do polityki i zmuszania ludzi, którzy nie chcą mieć z nim nic wspólnego do swoich zasad. Zapomnieliście chyba zupełnie, że Bóg dał ludziom wolną wolę, kim więc jesteście, że śmiecie ją ludziom odbierać? Macie się za bogów? Polska podpisała 22.10.2020 konsensus genewski, żeby Trump miał się czym przed wyborami pochwalić, że udało mu się przez lobbowanie i opłacanie towarzystw typu ordo iuris odebrać prawo do wolnego wybory polkom. Odbyło się to przy aprobacie KK i świętowaniu tej decyzji, która szybko została przyklepana przez polityków. Dlatego tak, dlatego teraz, macie to, czego chcieliście.

Tzw. „konsensus genewski” to zlepek cytatów: dobranych do rymu zdań i ich urywków z różnych dokumentów, deklaracji, itd. To tzw. (brzydko mówiąc) BS! Wielkie NIC, stworzone przez konserwatywne, acz sprawne pod względem PR-u i b. bogate organizacje typu Mordu Buris, która Absolutnie Nie Jest Finansowana przez Służby Putinowskie, czy Opus Dei. W ten sposób, podpierając się autorytetem ONZ-u czy innych agend lub organizacji międzynarodowych można udowodnić, że Ziemia jest płaska i unosi się w Wielkich Wodach podtrzymywana przez meganosorożce w każdym rogu, lub że to Słońce krąży wokół Ziemi. To nie jest żadna umowa/konwencja międzynarodowa, i nie została podpisana czy ratyfikowana przez Polskę (odsyłam do regulacji prawnych w tym zakresie). Polecam też info co do innych rzekomych sygnatariuszy. Generalnie należy temu pseudodokumentowi oraz pseudowydarzeniu poświęcać tyle samo uwagi co artykułom w „Pudelku”.

@Jak kupcy w światyni, Gdzie jest komentarz do tego postu, Panie Redaktorze? Jednak usuwacie komentarze, jak na Deonie. Wstyd. Uprzejmie proszę jednak o zamieszczenie mojego komentarza go po raz drugi:

@Jak kupcy w światyni, „Kaczyński wykorzystał Polski Kościół jak kobietę lekkich obyczajów”. Proszę się liczyć ze słowami!

Szanowna Pani,
1 listopada to zbyt duże święto, by pracować. Po północy zatwierdzamy właśnie setki komentarzy, które tego dnia się pojawiły. Cierpliwości…

Przestańcie walczyć jeden z drugim! Spierać się do obrzydliwości. Płakać się chce. Pokory!
„Kochaj bliźniego jak siebie samego” teoria?

Dziękuję za mądry tekst. Pewnie trafi do sufladki pt. „niszowy”, bo więkoszośc katolików w Polsce, jaka jest każdy widzi. Szkoda.
Na naszych oczach Kościół sypie się w gruzy, a rzecznik episkopatu mówi coś takiego
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-strajk-kobiet/news-rzecznik-episkopatu-udzial-wierzacych-w-protestach-ws-aborcj,nId,4827347
„”Udział ludzi wierzących w demonstracjach, żeby przerywać życie ludzkie, przerywać ciążę, to grzech” – oświadczył w rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ksiądz Leszek Gęsiak”
Normalnie młosierdzie i chęć dialogu pełną gębą.

Czyli według pana prawdziwy katolik powinien popierać aborcję? – wtedy będzie światły, europejski, otwarty, nowoczesny i lubiany przez „Więź”

Początek końca kościoła w Polsce przyniósł internet, ktory upowszechnił prawdę o pedofilii księży, o ich kryciu przez biskupów. To niewiarygodnie plugawe przestępstwo w wykonaniu duchownych mających naśladować Jezusa, poraża nikczemnością i przez to nadal trwające zamiatanie podłości pod dywan, odstręczyło tysiące wiernych.
Dalej: sojusz oltarza z tronem. Fałsz i interes. Obrzydliwa hucpa nad glowami obywateli.
Dalej: przykręcanie ideologicznej śruby. Nie-katolicy mają żyć jak katolicy. Mają poslugiwać się ich poglądami i językiem. Nazywać zygotę czlowiekiem, a jesli nie nazywają, to się ich oblepi epitetami „mordercy” i „cywilizacja śmierci”, choć wielu z nich ratuje zycie ludzkie, planetę, dzieci, zwierzęta itd.
Kościół zgubiła pogarda: wobec ateistów i innowierców. I nieznośna potrzeba przerabiania wszystkich na swoje kopyto, rownież instrumentami państwowego prawa.
Gdy mowię kościól mam na myśli instytucję tworzoną przez duchownych, a nie grupę wyznaniową zlozoną z duchownych i świeckich wiernych
Wierni w kk nie mają nic do gadania, o niczym nie decydują, choć im się wmawia że „wszyscy jesteśmy kosciołem” i w ten sposób obarcza winą za grzechy duchownych.
Kościół w Polscd oderwał się od rzeczywistości, stal się częscią aparatu opresji wobec ludzi ktorzy chcą być wolni. Sam sobie odebrał wiarygodność i szacunek. I boleśnie za to zapłaci. Tu już nie ma czego ratować.

rozumiem, że pani jest poza Kościołem i jego wrogiem? – dlatego trudno pani żyć Kościołem i cokolwiek dobrego o nim napisać

@irekj
Takie dywagacje są bezcelowe.
Maria Klara napisała dość jasno co jej nie odpowiada w Kościele.
Jeśli uważasz, że w czymś nie ma racji to napisz precyzyjnie w czym podając kontr-argumenty. Na tym polega piękno dyskusji.

Ja nie jestem wrogiem Kościoła ale podobnie jak Maria Klara na tyle dużo mi nie odpowiada zjawisk w naszym Kościele, że też się zastanawiam co ja tu jeszcze robię.

Poszanowanie dla życia poczętego przy jednoczesnym nieposzanowaniu dla życia poczętego ale wykorzystanego seksualnie przez duchownych dla mnie jest tym czym Kościół sam się wyklucza z dyskursu o jakiejkolwiek moralności !
Osoby prowadzące się niemoralnie lub akceptujące / ukrywające osoby, które tak czynią nie mają prawa nikogo pouczać w kwestiach moralnych. Dla mnie nie są żadnym autorytetem.

Drogi Księże, co to za słowa: narzędziami w cudzych rękach…. c Ty stałeś się takim narzędziem? Pytam od dnia święceń robiłeś to, co do Ciebie należy jak pasterz, bo nie wierzę, że jeśli kochaleś ludzi i służyłeś om wytrwale i z oddanue (a nie pasłeś samego siebie) dziś nie masx wsplnoty owiec wokół… czy teraz wylewanie swych flustracji niby podobne do rachunku sumienia nie jest li ttljo przykrywką twego własnego niechciejstwa…. odpowiedz…

List „zwykłych księży”. Jacy oni zwykli: profesorowie uczelni katolickich (niejednokrotnie nie mający pojęcia o pracy na parafii i o problemach z jakimi spotykają się pracownicy winnicy Pańskiej. Jak bardzo przypomina sytuację z lat 50 u.w. Prymas Wyszyński i Kościół był również wtedy rozsadzany od wewnątrz przez „księży patriotów”.
Teraz mamy podobną sytuacje – „zwykłych księży”, zatroskanych o dobro Kościoła. Kieruje nimi Zbigniew Nosowski z WIĘZI i ksiądz Boniecki, którzy uzurpują sobie rolę moralistów, sędziów i zbawicieli Kościoła. Ferują wyroki bez zachowania podstawowej zasady prawa: Audiatur et altera pars (Niechaj druga strona też zostanie wysłuchana). Ja słyszę nieraz : po lekturze art. w Więzi i Tygodniku Powszechnym niektórzy młodzi ludzie, twierdzą, że znaleźli argumenty by wyjść z Kościoła. Polecają to innym młodym, którzy są targani rozterkami. Znaleźli argumenty co to jest wolność, że człowieka wiara nie może ograniczać, że mam prawo do swojego szczęścia. Znaleźli argumenty na to, że w życiu musi być relatywizm. A Biblia nie daje takiej możliwości – wasza mowa ma być tak-tak, nie-nie., twoje grzechy są ci odpuszczone -idź i nie grzesz więcej.

Skoro ci „zwykli księża” namawiają innych księży by zamiast polityki włączyli się w solidarną opiekę nad słabszymi, niepełnosprawnymi, samotnymi to może niech zaczną od siebie i salę wykładową zamienią na salę szpitalną, gdzie walczą z COVID, a później na salę, gdzie dokonują aborcji. To na przyszłość może się tym księżą przydać, bo protestujący dziś krzyczą, że jak dojdą do władzy to zlikwidują kościoły, seminaria itp. Prymas twierdził, że Premier nie konsultował z Nim zamknięcia cmentarzy – to jest sojusz ołtarza z tronem?

Szanowna Pani,
Zapewne to Panią zdziwi, ale my dostajemy inne listy – od osób, które dziękują nam, że „Więź” pomaga im trwać w Kościele, nawet mimo wszystko.

Kosciół sprzedał się politykom za kasę, władzę i ochronę prawną (afery pedofilskie).
Nie zwracając uwagi, komu się sprzedaje.

Może nie widać tego z perspektywy ambony. Ale ludzie to widzą.
W Irlandii Kościół był wszechpotężny, zobaczcie do czego się doprowadzili.

Jeśli Kościół chce przetrwać i zrobić coś dobrego, to dzisiaj ze wszystkich ambon powinien się odciąć od rewolucji kaczystowskiej. Głośno i wyraźnie, żeby wierni to zrozumieli.

Na jakiej zasadzie Autorka używa określenia „nasz Kościoł”. Skąd ta uzurpacja?. Kościół w najgłębszym sensie jest Jego Jezusa Chrystusa i taki zostanie.

Żaden z moich komentarzy w tym wątku nie ujrzał dziennego światła. Oto najlepszy dowód, że nawet Więź, zdawaloby się postępowy nurt Kościoła, nie chce prawdy innej niż własna. Rani Wasze uszy jakakolwiek wzmianka o pedofilii księży? Przecież nie ja ją wymyśliłam i nie ja udowodniłam. Księża nadal są niepidatni na wiedzę, protekcjonalni i przemądrzaliTak jak opisala to w „Oślicy Balaama” i w „,Ryku oślicy” moja rodzona siostra. A do tego coraz bardziej agresywni.
Nie chcecie rozmawiać o trudnych sprawach, wolicie stosować cenzurę – wasza sprawa. Nie będę podejmować wiecej prób. Powodzenia w dialogu bez dialogu… Maria Borkowska

Szanowna Pani,
1 listopada to zbyt duże święto, by pracować. Po północy zatwierdzamy właśnie setki komentarzy, które tego dnia się pojawiły. Cierpliwości…

@Maria Klara. Możliwe, że jest Pani rodzoną siostrą s. Małgorzaty Borkowskiej, ale jakoś trudno mi w to uwierzyć… „Księża nadal są niepidatni na wiedzę, protekcjonalni i przemądrzali” – w takim razie, aby naprawiać Kościół proszę używać takich sposobów jak Pani rodzona siostra. Ja ani w „Oślicy Balaama”, ani w „Ryku oślicy” nie znalazłam nawet cienia takiego wojującego antyklerykalizmu, jaki Pani reprezentuje w poście z 1 listopada 2020 – 09:17

Dziękuję Autorce za tekst. Przeczytałem wszystkie komentarze, za większość z nich również dziękuję.
Nie trzeba płakać, trzeba próbować nawiązywać dialog. W prawdzie i szczerości. Nie życzę sobie by jakakolwiek partia broniła mojego Kościoła albo mówiła, że może nie jestem katolikiem i Polakiem (wiem to nie jest dobre wyjście do dialogu…, trochę dałem się ponieść emocjom.). Cóż trzeba mieć nadzieję, że biskupi i księża też zaczną dialogować. Także z nami, świeckimi, np. z „przybudówkami GW”. Tylko czasu już mało, Kościół drży w w posadach… A młodym, protestującym się nie dziwię, to dla nich przeżycie pokoleniowe, taka ich „pierwsza Solidarność”. Będą do tego wracać i na tym budować, oby dobro.
Pozdrawiam wszystkich.

@Marek M., To jest ich pierwsza Solidarność? Chyba Pan żartuje. Doskonale pamiętam pierwszą Solidarnosć: Krzyże na bramie stoczni, „Boże coś Polskę”, Msze w kościołach. Pamiętam te nastroje, chęć do rozmów. Dziś mamy dewastowanie elewacji kościołów i słowa: ***********.

Pani Moniko, zgadzam się z Panią w całej rozciągłości. Ile trzeba słów, artykułów, sporów, protestów, aby instytucja KK zaczęła słuchać tego, co mówią zaangażowani członkowie Kościoła?
Przy okazji dziękuję za Pani artykuły w PK.

Znakomity tekst!

I przy okazji; standardowo zakłamana obrona pedofilów w sutannach Piotra Przesmyckiego. Już nawet bardzo młodzi Polacy wiedzą, że nie chodzi o jakieś procenty przestępców w sutannach tylko o ich bezkarność. A obrońcy pedofilii w kółko swoje, pokazać palcem innych (tych, którzy są sądzeni i skazywanie) żeby tylko obronić kolejnego przestępcę skwapliwie przenoszonego do innej parafii. Obrzydliwe.

Codziennie w Krakowi uczestniczę w protestach. Nie widziałem w tym czasie ani jednego ataku na kościoły. Słyszałem, że tydzień temu o incydentach polegających na malowaniu napisów na murach kościołów. Nie znam nikogo z protestujących, który popierałby takie zachowania. Na forach protestów w mediach społecznościowych zostało to jednoznacznie potępione. Okrzyki dotyczące kościoła, biskupów i kleru oczywiście się pojawiają ale na tym polega demokracja. W ostatnich dniach demonstracje omijają kościoły z daleka aby unikać prowokacji ze strony tzw. obrońców kościoła. Cały przekaz TVP dotyczący protestów i ataków na Kościół to jedno wielkie kłamstwo. Apeluję do wszystkich aby nie brać tego na serio. Tydzień temu w niedzielę w wielu kościołach pojawili się protestujący katolicy, którzy w stojąc z plakatami chcieli pokazać, że w dzisiejszym kościele czują się źle. Można dyskutować czy jest to odpowiednia forma protestu ale na pewno nie był to atak na Kościół ale rozpaczliwa próba wyrażenia sprzeciwu wobec tego wszystkiego co złe w Kościele. Ta forma protestu już pewnie się nie powtórzy, nie widzę takich emocji wśród protestujących. Rządzący zrobili z tzw. ataku na kościoły główny przekaz propagandowy. Protestujący to słyszą i bardzo pilnują się aby nie stać się ofiarami prowokacji.

Szanowny Panie,
1 listopada to zbyt duże święto, by pracować. Po północy zatwierdzamy właśnie setki komentarzy, które tego dnia się pojawiły. Cierpliwości…

Doprawdy? Nie wiedzieliście, że wkładanie palców miedzy drzwi może się skończyć ich przytrzaśnięciem, a nawet, przy silnym zatrzaśnięciu drzwi, odcięciem? No to już wiecie, ale wątpię byście zrobili z tej wiedzy jakikolwiek pożytek.

To pseudoteologiczne pojękiwanie o niby konkubinacie Kościoła z władzą. Otóż teraz Kościół ma o wiele większą wolność aniżeli wówczas, gdy wziął ślub w Łagiewnikach i był wydany POgrobowcom, którzy kpili później z niego mówiąc, że nie będą klękać przed księdzem. Tu chodzi o bezbożność, która wylała się z ludzi i pokazuje kim naprawdę są.

Moim zdaniem artykuł bardzo w punkt. Natomiast przeraża mnie treść wielu negatywnych komentarzy. Czy wy nie widzicie/wypieracie to jak często przedstawiciele KK w Polsce odchodzą od postaw ewangelicznych? Czy nie przeszkadza wam pan Rydzyk który sieje nienawiść w społeczeństwie? Czy nie boli was szczucie na gejów i lesbijki przez pana Jędraszewskiego („tęczowa zaraza”, itd)? Czy nie widzicie pewnej niestosowności w tym jak dostatnio (ponad stan) żyją hierarchowie (i nie tylko) polskiego KK, jak często króluje tam pijaństwo? Czy pedofilia w KK jest do zmiecienia pod dywan? Czy to że często ambony stają się tubą polityków jest dla was OK?

I parę osobistych przeżyć i sytuacji: ciotka, której zmarłej zaraz po porodzie córki (wady ‚letalne’) nie chciał pochować na cmentarzu ksiądz w jej własnej miejscowości (musiała szukać w większej miejscowości dalej), mimo że była chrzczona z wody (zresztą tak samo jak ja, bo nie było wiadomo czy przeżyję pierwszą dobę po urodzeniu). l ksiądz proboszcz w moim poprzednim miejscu zamieszkania, który tak ‚ewangelizował’ rodziców przy przygotowaniu dzieci do komunii św. że łzy nam w oczach stawały z bólu, zdenerwowania, zażenowania (a żyjemy sakramentalnie, itd.) – a później okazało się, że ‚kula się’ z siostrą zakonną. Ksiądz, który na parafii (przykościelnej) nie chciał córce udzielić komunii (przygotowanie do bierzmowania, wyspowiadana ale nie zdążyła w nabożeństwie uczestniczyć w miejscu zamieszkania, bo musieliśmy wyjechać). Tam wszędzie mało było ewangelicznej postawy, a więcej hipokryzji, obłudy, pychy, lenistwa.

To proszę nie dziwcie się, że ludzie przestają chodzić do kościoła. Ja przestałem jakieś 2 lata temu (po aferach pedofilskich), córka zaraz po bierzmowaniu (po tym jak ksiądz proboszcz ‚dociskał’ w ramach formacji, po dwóch latach biegania do kościoła parę razy w tygodniu, po dziesiątkach pieczątek, zbieranych wszędzie gdzie się tylko da) i też po tym co usłyszała o LGBT, a ma takich przyjaciół/rówieśników, i wie że to tacy sami ludzie jak my, Tak samo kochają, przeżywają, i też chcą czynić dobro. Wierzymy, modlimy się codziennie, przestrzegamy przykazań, najprawdopodobniej nigdy nie zdecydowalibyśmy się na aborcje. Ale czy KK w Polsce jest jeszcze dla mnie? Jaki przykład KK nam daje (hierarchowie)? Gdzie jest miłość do bliźniego (LGBT, uchodzćy)? Gdzie unikanie grzechów głównych? Gdzie skromność? Gdzie to wszystko się podziało?? Czy to generalnie zawsze była ‚ściema’ i folklor, i przyzwyczajenia, a ludzie i tak robili co chcieli po kątach…..

Jacy jesteście zakłamani. Nie stać Was na publikację całego mojego wpisu. Przecież ksiądz Sowa jest osobą publiczną i niejednokrotnie był bohaterem wypowiedzi poważnych osób (ks. Isakowicz Zaleski) czy taśm „U Sowy”. Nic nie wiem, by dementował te informacje (pomówienia) lub złożył w sądzie powództwo o ochronę dóbr osobistych po wypowiedziach ks. Isakowicza czy publikacjach taśm. Więc chyba to jest prawda, że jest to przykład sojuszu ołtarza z tronem i z biznesem. Akceptowalny pod warunkiem, że na tronie siedzi PO.
Walczycie o prawdę. Ile to razy opisywaliście różne „niegodziwości” księży, ferując wyroki, łamiąc przy okazji podstawową zasadę prawną Audiatur et altera pars (Niechaj druga strona też zostanie wysłuchana). Czytając Wasze teksty, odnosi się wrażenie jakby były z magla. Czyżby kwartalnik „prawdziwego inteligenta” było stać tylko na to?
Pedofilia to jest zbrodnia i nie ma znaczenia kto się jej dopuścił – czy osoba duchowna czy świecka. A tylko piszecie o duchownych.
My chcemy by dzieci były bezpieczne nie tylko w Kościele, ale także w szkole, żłobkach, klubach, w teatrach, na koloniach, obozach, dyskotekach, etc.
Tak jak obowiązuje w tej chwili w Kościele zasada, że homoseksualista nie może być wyświęcony na księdza, taka sama zasada powinna dotyczyć nauczycieli, trenerów w klubach, opiekunów w związkach młodzieżowych etc.

Nie słychać też Waszego stanowczego sprzeciwu w sprawie edukacji seksualnej dzieci począwszy od 4 roku życia. Temat ten przemilczacie.
Czy 6 przykazanie zostało już zniesione? A gdzie wierność Nauce Chrystusa?
A to jest największe zagrożenie dla dzieci i przyszłego społeczeństwa. Odbiera się dzieciom dzieciństwo, prawidłowy rozwój i rozbudza sferę seksualną, która będzie dominowała w psychice przyszłego dorosłego człowieka. Organizatorzy tej edukacji doskonale zdają sobie sprawę jak działa „prawo pierwszych połączeń”.
Można domniemywać, z dużą dozą prawdopodobieństwa, że chodzi głównie o wychowywanie przyszłych klientów klinik aborcyjnych, klubów i poradni psychologicznych, a w przyszłości ma to uderzyć w rodzinę. To jest zbrodnia.
Jeżeli zostanie wprowadzony program edukacji seksualnej dzieci od 4 roku życia, to przestępstwo pedofilii straci swą wagę. Bo jak można karać kogoś za coś, co jest dozwolone, wręcz nakazane prawem? Kto będzie prowadził taką edukację? Zespół ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży przy Episkopacie Polski straci rację bytu.
Jak można z jednej strony popierać milczeniem jedną perwersję (deprawację czterolatków), a z drugiej strony występować w roli rygorystów moralnych? Czy to nie jest hipokryzja?

Obecnie w Polsce przeżywamy siłowe wprowadzanie nowych „wartości” europejskich uderzając w symbole drogie dla Polaków i katolików. Chce nam się wmówić, że obecnie podstawowe „wartości” europejskie to aborcja, eutanazja i związki homoseksualne. Wtórują im nie tylko środowiska liberalne, lecz także przedstawiciele „ale” katolików.

Owszem, nie dopuszczamy do pomawiania w komentarzach konkretnych osób wymienianych z nazwiska. Nie do tego służą komentarze na naszym portalu.

Pani Barbaro, Pani w swojej odpowiedzi miesza tak wiele rzeczy, że aż ciężko się do tego jakoś odnieść.

Ale może po kolei spróbuję:
„Tak jak obowiązuje w tej chwili w Kościele zasada, że homoseksualista nie może być wyświęcony na księdza, taka sama zasada powinna dotyczyć nauczycieli, trenerów w klubach, opiekunów w związkach młodzieżowych etc.” – rozumiem, że postuluje Pani wykluczenie homoseksualistów z niektórych zawodów, czy tak? A jeśli tak – to zapytam, czym oni się różnią od heteroseksualnych? W przyrodzie (i też wśród ludzi) kilka procent populacji to osobniki/osoby homoseksualne. No i co? Tak ich nasz Pan Bóg stworzył, nie żadna propaganda (w co pewnie Pani chciałaby uwierzyć), ideologia gender, komuniści czy reptilianie, tylko nikt inny jak sam Pan Bóg. To już medycznie od wielu lat wiadomo, a Pani nie potrafi tego przyjąć do wiadomości? Ten sam Bóg, który Panią stworzył, stworzył też ich. Więc dlaczego chce Pani odebrać im podstawowe prawa człowieka??

„Jeżeli zostanie wprowadzony program edukacji seksualnej dzieci od 4 roku życia, to przestępstwo pedofilii straci swą wagę” – poważnie? Co będzie dozwolone? Co mówi ta edukacja seksualna – że ma być przyzwolenie na to żeby dorośli kładli swoją rękę na dzieciach? Jakoś nie wydaje mi się. A wręcz w wielu przypadkach będzie ich uczyć, żeby mówić nie, jasno, wyraźnie i kategorycznie „nie” tym wujkom i ciociom co by „chcieli”.

„Bo jak można karać kogoś za coś, co jest dozwolone, wręcz nakazane prawem?” – co też Pani pisze, co będzie nakazane prawem? Pedofilia? Może Pani zacytować jakiś fragment (z podstawy programowej) który to opisuje?

„Można domniemywać, z dużą dozą prawdopodobieństwa, że chodzi głównie o wychowywanie przyszłych klientów klinik aborcyjnych, klubów i poradni psychologicznych, a w przyszłości ma to uderzyć w rodzinę. To jest zbrodnia.” ma Pani na to jakieś badania/dowody? Takim zdaniem obraża Pani 99.9% ludzi wierzących, którzy niekoniecznie chcą mówić innym ludziom jak mają żyć. Robi Pani projekcje swojej jakieś chorej wizji na tych ludzi.

„Jak można z jednej strony popierać milczeniem jedną perwersję (deprawację czterolatków), ” – proszę podać jakieś konkretne przykłady, zapisy, itd. O jakiej deprawacji czterolatków tutaj mówimy? Ale konkretnie proszę, z linkami, itd.

„Obecnie w Polsce przeżywamy siłowe wprowadzanie nowych „wartości” europejskich uderzając w symbole drogie dla Polaków i katolików.” – znowu, proszę pokazać przykłady. Ja raczej widzę mnóstwo przykładów w drugą stronę (zmiany nazw ulic, placów, nowe pomniki papieskie, itd., budowanie kościołów w miejscach gdzie mnóstwo jest świątyń w okolicy, gdzie przydałby się park, a nie kolejny kościół, do którego coraz mniej ludzi będzie chodzić).

„Chce nam się wmówić, że obecnie podstawowe „wartości” europejskie to aborcja, eutanazja i związki homoseksualne. Wtórują im nie tylko środowiska liberalne, lecz także przedstawiciele „ale” katolików.” – tak, może Pani mnie nazywać ‚ale’ katolikiem (bo identyfikuje się z wartościami europejskimi). Traktowałem i będę traktował homoseksualistów, Muzułmanów, Żydów i innych jako takich samych jak ja, nie z góry, nie z udawanym żalem czy współczuciem, nie z pychą, ale tak jak siebie samego. Nie widzę problemu żadnego w tym, że dwoje ludzi tej samej płci darzy się szczerym uczuciem. Postrzegam ich tak samo jak pary heteroseksualne. Ale proszę mnie źle nie zrozumieć – tak samo jak drażniłoby mnie nadmierne obściskiwanie (i więcej) pary hetero na ulicy (bo to moim zdaniem niekoniecznie miejsce do tego, w ramach jakiejś przyzwoitości i skromności) – tak samo drażni mnie wulgarne manifestowanie uczucia par homoseksualnych. TAK SAMO jak hetero. To ‚TAK SAMO’ robi tutaj wielką róźnicę.

@Barbara. „Obecnie w Polsce przeżywamy siłowe wprowadzanie nowych „wartości” europejskich uderzając w symbole drogie dla Polaków i katolików. Chce nam się wmówić, że obecnie podstawowe „wartości” europejskie to aborcja, eutanazja i związki homoseksualne. Wtórują im nie tylko środowiska liberalne, lecz także przedstawiciele „ale” katolików” – dokładnie tak. Obrońcom życia, Kościoła (choć jest grzeszny, ale to jednak Matka) wmawia się siłowe rozwiązania, a jest właśnie odwrotnie. Bardzo dziękuję za ten wpis

Czytając te wszystkie komentarze zauważyć można, że „prawdziwi katolicy” Postrzegają świat jako czarno -biały, natomiast ” Ale katolicy”(nie słyszałam wcześniej tego określenia i dlatego budzi ono mój ) postrzegają świat w większej ilości barw. Jedno jest pewne, ja jako jednostka nie jestem ani 100% dobra ani też 100% zła. Tak samo rzecz się ma z postrzeganiem świata. Tak też nauczał Jezus, który nie potępiał. Tak mówił wyraźnie, potępiam twoje uczynki, ale nigdy ciebie.

Bardzo pięknie napisane, czytajmy Pismo Święte to jest prawdziwe źródło Wiary, nie czytamy raz ale całe życie,

Bardzo dziękuję za ten tekst autorce. Tekst bardzo potrzebny (sądząc po ilości komentarzy), bo pomagający nam katolikom stanąć w prawdzie o nas jako o Kościele. Ten tekst jest jak lustro, w którym się przeglądamy i nie zawsze dostrzegamy to co w nim widzimy (nie chcemy zobaczyć?) – to taka nieco metaforyczna i ogólna refleksja po lekturze tekstu i komentarzy (i tego jak bardzo niektóre z komentarzy „rozmijają się” z treścią artykułu, do którego powinny się odnosić – wszak taka jest idea zamieszczania komentarzy pod konkretnymi publikacjami). Skąd to oburzenie na nasze katolickie odbicie w lustrze? Przysłowie mówi „uderz w stół…” Mili państwo tu nie ma się co obrażać i twierdzić, że ja nie mam sobie nic do zarzucenia w przeciwieństwie do jakichś mitycznych „onych”. Proszę potraktujmy ten tekst (skądinąd piękny) jako wezwanie do refleksji nad naszymi osobistymi postawami składającymi się na taką, a nie inną twarz Kościoła powszechnego (tak odczytuję intencję autorki). Wszak nierzadko ci źli „oni” to my właśnie (jest tak za każdym razem gdy w „nich” chcemy rzucać kamieniami, lub gdy swoją postawą prowokujemy „ich” do takiego rzutu). Dawajmy chleb nie kamień tak żeby pytali „Skąd oni to mają”.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.