Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Ewangeliczna rozliczalność biskupów

Kard. Blase Cupich, metropolita Chicago. Fot. Goat_Girl / Wikimedia Commons / CC-by-2.0

Wielu ludzi należących do Kościoła pyta: „Jak możemy uznać, że nasi pasterze będą troszczyć się o nas i nasze dzieci, skoro tak bezdusznie reagowali w sytuacjach, które zaalarmowałyby każdego trzeźwo mylącego człowieka?”. To jest źródło rosnącego braku zaufania do nas, biskupów.

Wystąpienie podczas watykańskiego spotkania przewodniczących krajowych konferencji episkopatów na temat ochrony małoletnich, 22 lutego 2019 r. Tekst opublikowany w kwartalniku „Więź” nr 1/2019. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji 

Wesprzyj Więź.pl

Nasze zgromadzenie należy rozumieć jako ćwiczenie w kolegialności. Zebraliśmy się tutaj jako światowa konferencja biskupów, w emocjonalnej i bezpośredniej jedności z następcą św. Piotra, aby poprzez ożywiony dialog rozeznawać, w jaki sposób, jako duszpasterze będący następcami apostołów, mamy skutecznie stawić czoło skandalowi nadużyć seksualnych w Kościele, które zraniły tak wielu najmniejszych.

Choć jako kolegium biskupów ponosimy szczególną odpowiedzialność w tej kwestii, jest również konieczne, byśmy rozważyli stojące przed nami wyzwanie w świetle synodalności, szczególnie gdy będziemy badać wraz z całym Kościołem strukturalne, prawne i instytucjonalne aspekty rozliczalności [ang. accountability]. Synodalność bowiem oznacza uczestnictwo wszystkich ochrzczonych, na każdym poziomie – w parafiach, diecezjach, krajowych i regionalnych ciałach kościelnych – w rozeznawaniu i reformie, które mają przeniknąć cały Kościół.

Mechanizmy zgłaszania oskarżeń wobec biskupa o przemoc seksualną czy niewłaściwe postępowanie w zgłaszanych przypadkach przemocy muszą być przejrzyste i dobrze znane wiernym

Kard. Blase Cupich

Udostępnij tekst

To właśnie takie przenikliwe rozeznanie, niezbędne w tym momencie Kościołowi, zrodzi pierwiastki prawdy, skruchy i odnowy kultur, które są niezbędne dla wypełnienia polecenia chronienia młodych w Kościele, a co za tym idzie w całym społeczeństwie. Nie wystarczy tu zmiana jedynie sposobu postępowania, nawet gdyby była ona owocem najwspanialszych działań kolegialnych. Tym, do czego musimy dążyć, jest nawrócenie mężczyzn i kobiet w całym Kościele – rodziców i kapłanów, katechetów i osób konsekrowanych, parafialnych liderów i biskupów – a także nawrócenie „kultur eklezjalnych” na każdym kontynencie. Jedynie wizja synodalna, zakorzeniona w rozeznaniu, nawróceniu i reformie na każdym poziomie życia Kościoła może wprowadzić w naszej wspólnocie wszechstronne działania mające na celu obronę najsłabszych spośród nas – te działania, do których wzywa nas Boża łaska.

Jak zbolała matka

Pamiętając o tym, chciałbym rozpocząć od opowiedzenia pewnej historii. W grudniu ubiegłego roku minęło sześćdziesiąt lat od strasznego pożaru w szkole podstawowej Matki Bożej Anielskiej w Chicago, który pochłonął życie 92 dzieci i trzech sióstr zakonnych. Dla upamiętnienia tej smutnej rocznicy odprawiałem Mszę św. w ich intencji. Uczestniczyło w niej wielu dawnych uczniów, którzy przeżyli ten pożar i wielu członków rodzin tych, którzy w nim zginęli.

Jedną z osób, które przywitałem przed Mszą, była dziewięćdziesięciopięcioletnia imigrantka z Włoch, matka jednego z dzieci, które wówczas straciło życie. W swoim własnym języku, a także przez boleściwe spojrzenie oczu pełnych łez, mówiła mi, że zadra w jej sercu jest wciąż tak samo ostra, jak w dniu w którym zginęła jej dziewięcioletnia córka. Pokazała mi obrazek ze zdjęciem córeczki. Ściskała go w dłoniach jak coś bardzo cennego. Przechowuje to santino[1] od sześciu dziesięcioleci, od dnia pogrzebu dziewczynki.

Ta wzruszająca historia o matce opłakującej dziecko – współczesnej Piecie, która straciła dziecko przed wielu laty – pozwala nam dotknąć, na bardzo ludzkim poziomie, świętej więzi między każdym z rodziców a dzieckiem. Jestem przekonany, że ta święta przestrzeń życia rodzinnego musi stać się dla nas punktem odniesienia i w niej mamy znajdować motywację do zaangażowania w budowanie kultury rozliczalności z odpowiednimi strukturami, co ma radykalnie zmienić nasze podejście do ochrony dzieci.

Smutnym faktem jest, że wielu ludzi należących do Kościoła – nie tylko ci, którzy bezpośrednio doznali przemocy czy ich rodzice, ale ogół wiernych – zastanawia się, czy my, pasterze Kościoła, w pełni rozumiemy tę rzeczywistość, szczególnie gdy widzą z naszej strony brak troski o wykorzystane dzieci lub, co gorsza, kiedy problem ten jest tuszowany w imię ochrony sprawcy bądź instytucji. Zadają sobie pytanie: „Jeżeli pasterze Kościoła mogli w tak niewielkim stopniu wykazywać się duszpasterską troską w sytuacjach tak oczywistych jak wykorzystywanie seksualne dziecka, to czy nie świadczy to o tym, jak bardzo są oderwani od nas, rodziców, dla których dziecko jest najukochańszym skarbem? Czy rzeczywiście możemy uznać, że nasi pasterze będą troszczyć się o nas i nasze dzieci w zwykłych sytuacjach życiowych, skoro tak bezdusznie reagowali w sytuacjach, które zaalarmowałyby każdego trzeźwo mylącego człowieka?”. To jest źródło rosnącego braku zaufania w nasze prowadzenie, nie wspominając już o oburzeniu naszych wiernych.

Moje przesłanie jest bardzo proste. Żaden z elementów strukturalnych, które uchwalamy jako synodalny Kościół, choć są one bardzo ważne, nie może nas prowadzić wiernie w Chrystusie, jeśli nie zakorzenimy wszystkich naszych rozważań w przeszywającym bólu tych, którzy byli wykorzystywani i rodzin, które z nimi cierpiały. Kościół musi stać się jak ta opłakująca dziecko matka, którą spotkałem w Chicago. Kościół naprawdę musi być Pietą, „zbolałą matką”, złamaną cierpieniem, pocieszającą przez ogarnięcie miłością, nieustannie wskazującą na czułą miłość Boga wśród boleści spustoszenia dokonanego w tych, którzy zostali zmiażdżeni przez nadużycia ze strony duchownych.

Radykalne słuchanie

Chcielibyśmy, aby w obliczu wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez duchownych Kościół mógł okazać się kochającą matką. Każda reforma – strukturalna, prawna czy instytucjonalna – mająca na celu stawienie czoła temu olbrzymiemu wyzwaniu, jakim w obecnym momencie jest rzeczywistość przemocy seksualnej, której dopuszczali się księża, musi być kształtowana przez cztery zasady postępowania zakorzenione w synodalności.

Kościół naprawdę musi być Pietą, „zbolałą matką”, nieustannie wskazującą na czułą miłość Boga wśród boleści spustoszenia dokonanego w tych, którzy zostali zmiażdżeni przez nadużycia ze strony duchownych

Kard. Blase Cupich

Udostępnij tekst

Pierwsza z tych zasad to przyjęcie nieustannej postawy radykalnego słuchania, aby zrozumieć rujnujące doświadczenie tych, którzy zostali wykorzystani seksualnie przez duchownych. To właśnie w ten sposób powinniśmy rozumieć prośbę papieża Franciszka, abyśmy przygotowali się do naszego obecnego spotkania przez osobiste dotknięcie doświadczeń osób, które zostały wykorzystane i rozmowy z nimi.

Kościół jako kochająca matka musi nieustannie otwierać się na rozdzierającą serce rzeczywistość dzieci, których rany nigdy się nie zagoją. Taka postawa słuchania wzywa nas do odrzucenia instytucjonalnego dystansu i relacyjnych klapek na oczach, które uniemożliwiają nam stanięcie twarzą w twarz z brutalnym zniszczeniem życia dzieci i innych bezbronnych osób, jakie niesie przemoc seksualna ze strony osoby duchownej.

Nasze słuchanie nie może być bierne. Nie możemy czekać, aż ci, którzy zostali wykorzystani, znajdą sposób dotarcia do nas. Przeciwnie, nasze słuchanie powinno być aktywne, powinniśmy odszukać tych, którzy zostali zranieni i starać się im służyć. Słuchając, musimy zgodzić się na przyjęcie wyzwania, a także konfrontację czy nawet potępienie za dawną i współczesną niewydolność Kościoła w zapewnianiu bezpieczeństwa tym, którzy są najcenniejsi w Bożej owczarni.

Nasze słuchanie musi być też uważne i wyczulone. Musimy rozumieć, że w obliczu oznak wykorzystania seksualnego zadanie dane nam przez Boga możemy wypełnić jedynie przez dociekanie prawdy, wytrwałość i działanie.

I wreszcie naszemu słuchaniu musi towarzyszyć gotowość stawienia czoła poważnym i okrutnym błędom niektórych biskupów i przełożonych, popełnionym podczas podejmowania kwestii przemocy seksualnej. Niezbędna jest także zdolność rozróżniania, abyśmy zrozumieli, jak wprowadzić sprawiedliwą rozliczalność w obliczu tych masowych błędów.

Świadectwo świeckich

Drugą podstawową zasadą, jaką powinna się kierować każda reforma strukturalna wprowadzana w celu zajęcia się kwestią przemocy seksualnej w Kościele synodalnym, jest uznanie, że każdy członek Kościoła ma do odegrania kluczową rolę w pomaganiu Kościołowi w wyeliminowaniu przerażającej rzeczywistości wykorzystywania seksualnego przez duchownych.

W znacznej mierze to właśnie świadectwo osób świeckich – szczególnie matek i ojców cechujących się wielką miłością do Kościoła – wskazało nam w poruszający a potężny sposób, jak bardzo popełnianie, tuszowanie i tolerowanie przemocy seksualnej przez duchownych jest sprzeczne z samym sensem i istotą Kościoła. To świadectwo wiary i sprawiedliwości ze strony świeckich jest dla Kościoła nie konfrontacyjnym wyzwaniem, lecz nieustającym, przepełnionym łaską świadectwem wiary i czynów, niezbędnym dla pielgrzymującego ludu Bożego, aby wypełnił on zbawczą misję w tym momencie historii.

Matki i ojcowie wzywają nas do rozliczenia się, ponieważ po prostu nie potrafią zrozumieć, jak to się dzieje, że my jako biskupi i przełożeni zakonni często jesteśmy ślepi na skalę seksualnego wykorzystania małoletnich i szkody, jakie ono przynosi. Zaświadczają, że współcześnie w Kościele należy podążać dwiema drogami: podjąć nieustający wysiłek eliminowania przemocy seksualnej oraz odrzucić klerykalną kulturę, z której tak często rodziła się ta przemoc.

Prawdziwa synodalność w Kościele wzywa nas do potraktowania tego obszernego świadectwa świeckich jako działania wzmacniającego i przyspieszającego wypełnienie misji, dla której przybyliśmy tu dziś z całego świata: czyli zapewnienia bezpieczeństwa Bożym dzieciom. Musimy nieugięcie wprowadzać szerokie uczestnictwo świeckich w każdym wysiłku podejmowanym w celu zidentyfikowania i skonstruowania struktur rozliczalności, aby zapobiegać przemocy seksualnej ze strony duchownych.

Historia minionych dziesięcioleci pokazuje, że świeccy, mężczyźni i kobiety, matki i ojcowie – dzięki swemu wyjątkowemu i pełnemu wyczucia punktowi widzenia – przekazują nam informacje o tej tragedii w sposób tak głęboki, że każda dalsza droga wykluczająca czy też pomniejszająca ich udział nieuchronnie zniekształci Kościół i będzie obrazą dla naszego Boga.

Kolegialność

Trzecią zasadę naszej pracy nad reformą i odnową wskazał dziś rano kardynał Oswald Gracias z Bombaju – jest to postawa nieprzerwanie utrzymywanej kolegialności, która jest niezbędna dla wprowadzenia jakiejkolwiek rzetelnej rozliczalności w kwestii przemocy seksualnej ze strony duchownych.

Do ustanawiania solidnych praw i struktur w zakresie rozliczalności biskupów musimy przejść właśnie po to, by tchnąć nową treść w instytucjonalną rzeczywistość dyscypliny kościelnej w dziedzinie przemocy seksualnej

Kard. Blase Cupich

Udostępnij tekst

Wiem, że czasami stając przed problemami przemocy seksualnej i szukając sposobów ich rozwiązywania, każdy z nas może poczuć się samotny lub odkryć w sobie postawę obronną. To właśnie z tego powodu nasze wysiłki zmierzające do wprowadzenia w Kościele reformy strukturalnej i prawnej muszą być zakorzenione w wizji głęboko kolegialnej. Zebraliśmy się tutaj w tym historycznym momencie, ponieważ papież bardzo wyraźnie nakreślił dążenie do reformy w sposób nakazujący Kościołowi wywiązanie się z odpowiedzialności za ochronę małoletnich i wypełnienie roli Piety w świecie, który aż za dobrze zna tragiczne realia przemocy seksualnej.

Podejście synodalne i kolegialne odznacza się wzajemną wymianą wiedzy pomiędzy Kurią Rzymską, konferencjami biskupów i metropolitami – w celu podjęcia rozeznania. Zamiast działać osobno musimy komunikować się ze sobą w duchu zaufania, doceniając przez cały czas, że w ten sposób jesteśmy wierni życzeniom Chrystusa, który zjednoczył nas jako następców apostołów, dając nam tego samego Ducha.

Miniony rok nauczył nas, że systemowe błędy w pociąganiu do odpowiedzialności duchownych wszystkich szczebli wynikają w znacznej mierze ze sposobu, w jaki się kontaktujemy i porozumiewamy w ramach kolegium biskupów pozostających w jedności z następcą Piotra. Jednak w zbyt wielu przypadkach błędy te ukazują także niewystarczające zrozumienie i niewystarczające wprowadzenie w życie kluczowych rzeczywistości teologicznych, takich jak relacje między papieżem a biskupami, relacje między biskupami, między biskupami a przełożonymi zakonnymi, relacje biskupów z ludem oraz rola konferencji biskupów.

Papież Franciszek przypomniał nam w przemówieniu do Kongregacji ds. Biskupów: „Nikt nie może mieć w ręku wszystkiego, każdy z pokorą i uczciwością dodaje swój kawałek do mozaiki, która należy do Boga”[2]. Innymi słowy, rozliczalność w ramach kolegium biskupów, odznaczająca się synodalnością, może być kształtowana w sposób będący stabilną siecią prowadzenia, łaski i wsparcia, które w trudnych sytuacjach nie pozostawią żadnego pasterza samemu sobie, ani też nie polegają na fałszywym wrażeniu, że Stolica Apostolska musi udzielać wszystkich odpowiedzi.

Towarzyszenie

Ostatnią z kierunkowych zasad niezbędnych dla powstania skutecznych struktur rozliczalności przemocy seksualnej dokonywanej przez duchownych jest wezwanie do towarzyszenia.

Jeżeli Kościół ma naprawdę wziąć w ramiona – jak kochająca matka – osoby, które doświadczyły przemocy seksualnej, to każda struktura rozliczalności musi obejmować pomoc potrzebującym i prawdziwie współczujące towarzyszenie. Towarzyszenie pociąga za sobą szczere podjęcie próby zrozumienia doświadczenia i duchowej drogi drugiej osoby.

Zatem struktury zajmujące się informacjami, badaniem i oceną oskarżeń o przemoc muszą zawsze być konstruowane i oceniane z uwzględnieniem zrozumienia, co przechodzą ofiary, gdy zwracają się do Kościoła i szukają sprawiedliwości. Każdy przypadek, gdy ofiara przemocy zwraca się do Kościoła – niezależnie od tego, czy szuka pocieszenia czy sprawiedliwości, kary czy pokoju – jest dla Kościoła zaproszeniem do tego, by naprawdę był jak Pieta, pełen czułości i empatii.

Takie struktury rozliczalności muszą być również sprawiedliwe i pewne. Muszą posiadać moc zastosowania sankcji w celu ochrony bezbronnych, gdy oskarżony jest winny i wydawania orzeczenia o niewinności oskarżonego, jeśli ją stwierdzono. Powołanie Kościoła do towarzyszenia ofiarom wymaga sposobu myślenia, który kategorycznie odrzuca tuszowanie spraw, a także sugestie odsunięcia się – bądź to z powodów prawnych, bądź też z lęku przed skandalem – od osób, które doznały przemocy. Ten lęk uniemożliwia prawdziwe towarzyszenie ofiarom przemocy.

Powołanie Kościoła do towarzyszenia osobom pokrzywdzonym wymaga również, byśmy budowali struktury i opracowywali przepisy prawne, które w sposób oczywisty jako pierwszą, nadrzędną zasadę przyjmują i gwarantują obowiązek ochrony małoletnich i bezbronnych. A chyba najważniejszy jest fakt, że wezwanie do towarzyszenia wymaga od biskupów i przełożonych zakonnych odrzucenia światopoglądu klerykalnego, który patrzy na oskarżenia wysuwane wobec księży o przemoc seksualną przez pryzmat pozycji osób w stanie duchownym i ich nietykalności. Autentyczne towarzyszenie na wzór Chrystusa widzi wszystkich ludzi jako równych w Panu, zaś struktury zakorzenione w towarzyszeniu winny sprawiać, aby wszyscy czuli się równi i aby widać było, że rzeczywiście są równi w Panu.

Te cztery zasady synodalne – radykalne słuchanie, świadectwo świeckich, kolegialność i towarzyszenie – składają się na skierowane do nas wezwanie Ojca Świętego, byśmy przygotowali i otworzyli nasze serca na ogrom i wagę zadania, które w tych dniach podejmujemy.

Struktury rozliczalności w Kościele

Zadanie, jakie stoi przed nami, polega na uwzględnieniu tych zasad w projekcie konkretnych struktur instytucjonalnych i prawnych, mających na celu stworzenie autentycznej rozliczalności w przypadkach powiązanych z błędnym postępowaniem biskupów i przełożonych zakonnych oraz ich nieudolnym zajmowaniem się przypadkami nadużyć wobec dzieci. Będzie to jednak wymagało od nas wezwania siebie nawzajem do ewangelicznej rozliczalności, zakorzenionej w sprawiedliwości i w takiej wrażliwości, jaką wykazywał Jezus, gdy „litował się również nad cierpieniem ludzi […] bardzo jego ludzkie serce było otwarte na innych”[3].

Pamiętając o tym wszystkim, przechodzimy teraz do refleksji, jak mogłoby wyglądać konkretne zastosowanie rozliczalności w strukturach instytucjonalnych i prawnych w sytuacjach niewłaściwego postępowania biskupów i przełożonych zakonnych oraz ich nieudolnego zajmowania się przypadkami nadużyć wobec osób małoletnich.

Mamy już oczywiście papieskie wytyczne w postaci listu apostolskiego Come una madre amorevole[4], który ustala procedury dotyczące m.in. biskupów nieudolnie postępujących w przypadkach wykorzystywania seksualnego. Mówiąc pokrótce, biskup, eparcha czy wyższy przełożony instytutu zakonnego lub stowarzyszenia życia apostolskiego na prawie papieskim może zostać usunięty, gdy wykazał się „poważnym brakiem sumienności” w tym względzie, nawet jeśli nie był to celowy błąd z jego strony. Odpowiednia kongregacja Kurii Rzymskiej może wszcząć dochodzenie, aby ustalić, czy oskarżenie jest uzasadnione. Oskarżony zostanie o tym poinformowany i będzie mógł się bronić. Przed podjęciem decyzji kongregacja będzie mogła skonsultować się z innymi biskupami lub eparchami, należącymi do konferencji episkopatu lub do synodu. Jeżeli kongregacja podejmie decyzję o usunięciu, przedstawiona zostanie ona do zatwierdzenia Ojcu Świętemu, a jeżeli zostanie zatwierdzona, kongregacja będzie mogła wydać dekret o usunięciu lub poprosić biskupa o złożenie rezygnacji w ciągu w ciągu 15 dni. Jeśli biskup tego nie zrobi, kongregacja wydaje dekret o usunięciu[5]. Musimy czytać i czytać, wciąż na nowo, ten list.

Zadaniem, które pozostaje jeszcze do uchwalenia, są przejrzyste procedury postępowania w przypadkach, w których „poważne przyczyny” mogłyby uzasadnić usunięcie z urzędu biskupa, eparchy czy wyższego przełożonego, zgodnie z definicją zawartą w normach motu proprio Sacramentorum sanctitatis tutela[6] oraz w liście motu proprio Come una madre amorevole.

Poniżej zaproponuję istotne czynniki, które powinny być brane pod uwagę przez każdą konferencję episkopatu przy przyjmowaniu procedur umożliwiających rozliczanie biskupów zamieszanych w niewłaściwe czy nieudolne postępowanie. Moim celem jest zaproponowanie pewnych ram – zgodnych z naszymi tradycjami eklezjalnymi i kanonicznymi – aby skłonić nas do rozmowy między sobą. Wiem, że należy wziąć pod uwagę różnice kulturowe, różnice w prawie państwowym i kanonicznym oraz inne czynniki – ale mam też świadomość, że ta kwestia jest bardzo nagląca i bezzwłocznie musimy podjąć stanowcze działania.

Jak można rozliczać biskupów

Moje uwagi podzielę teraz na trzy części, dotyczące kolejno: ustalenia norm dochodzenia w sprawach biskupów, zgłaszania oskarżeń, konkretnych kroków proceduralnych.

1. Ustalanie norm

Ponieważ konferencje episkopatów, prowincje czy diecezje ustalają normy prowadzenia dochodzenia w sprawie biskupów kolegialnie, powinny włączyć w te działania świeckich ekspertów i konsultować się z nimi, zgodnie z prawem kanonicznym. Powinny także zbadać możliwość skorzystania z pomocy metropolity, zważywszy na jego tradycyjną rolę w porządkowaniu życia kościelnego. Wszelkie postępowanie w tej kwestii powinno odbywać się bez uszczerbku dla autorytetu Stolicy Apostolskiej.

2. Zgłaszanie oskarżeń

Wszystkie mechanizmy zgłaszania oskarżeń wobec biskupa o przemoc seksualną czy niewłaściwe postępowanie w zgłaszanych przypadkach przemocy muszą być przejrzyste i dobrze znane wiernym. Należy zwrócić uwagę na ustanowienie niezależnych mechanizmów zgłaszania takich przypadków w postaci specjalnej linii telefonicznej i/lub formularza  na stronie internetowej, umożliwiających otrzymanie oskarżeń i przekazanie ich bezpośrednio nuncjuszowi apostolskiemu, metropolicie[7] oskarżonego biskupa czy też – jeśli jest taka potrzeba – osobom ich zastępującym oraz ekspertom świeckim, powołanym zgodnie z normami ustalonymi przez konferencje episkopatów.

Zaangażowanie świeckich ekspertów w pomoc od tego momentu służy dobru procesu i zapewnia jego przejrzystość. Należy ustalić również inne wymagania i procedury zgłaszania się do odpowiednich władz kościelnych przedstawicieli duchowieństwa wiedzących o niewłaściwym postępowaniu biskupa.

3. Konkretne kroki proceduralne

Moim zdaniem użyteczne będzie przyjęcie jasnych kroków proceduralnych, zakorzenionych zarówno w tradycjach, jak i w strukturze Kościoła, ale jednocześnie spełniających współczesne wymagania rozpoznania i zbadania potencjalnie niedozwolonego zachowania biskupów.

Podczas gdy Stolica Apostolska może wydać w tej kwestii ogólne prawa – czego doskonałym przykładem jest motu proprio Come una madre amorevole – konferencje episkopatów, po odpowiednich konsultacjach, powinny rozważyć przyjęcie specjalnych norm, aby zająć się szczególnymi potrzebami każdej konferencji biskupów. Jestem przekonany, że najlepiej będziemy służyć naszemu Kościołowi, jeżeli we wszelkich proponowanych rozwiązaniach prawnych w tej kwestii zostaną uwzględnione następujące zasady:

* Osoby pokrzywdzone i ich rodziny, a także osoby wnoszące oskarżenie, muszą być traktowane z godnością i szacunkiem oraz powinny zostać objęte właściwą troską duszpasterską. Należy podjąć wysiłek zapewnienia ofiarom pomocy psychologa i innego wsparcia, a powinna to, moim zdaniem, sfinansować diecezja oskarżonego biskupa.
* Żadne oficjalne reguły tajności czy poufności nie powinny utrudniać złożenia doniesienia o popełnieniu przestępstwa.
* Nie wolno dyskryminować żadnej osoby, ani szukać odwetu z powodu złożenia przez nią doniesienia do władz kościelnych przeciwko biskupowi.
* Należy przywiązywać należytą uwagę do włączenia kompetentnych świeckich kobiet i mężczyzn, dysponujących specjalistyczną wiedzą, w cały proces, od początku do końca, z szacunku dla zasad rozliczalności i przejrzystości, na które zwróciłem uwagę wyżej[8].
* Zawsze gdy jest to uzasadnione, a także w dowolnym momencie śledztwa, metropolita powinien móc zalecić kompetentnej kongregacji Kurii Rzymskiej podjęcie właściwych środków zapobiegawczych, łącznie z czasowym i publicznym odwołaniem oskarżonego z urzędu.
* Jeżeli oskarżenie ma choćby pozór prawdy, co metropolita powinien móc swobodnie określić z pomocą świeckich ekspertów, może on poprosić Stolicę Apostolską o zgodę na prowadzenie dochodzenia. Natura tego dochodzenia – czy będzie to dochodzenie karne czy administracyjne – będzie zależała od oskarżeń[9]. Taką prośbę należy przesłać bezzwłocznie, kongregacja powinna również odpowiedzieć bez zwłoki.
* Gdy metropolita otrzyma zgodę Stolicy Apostolskiej, powinien szybko i sprawnie zebrać wszystkie istotne informacje we współpracy ze świeckimi ekspertami, aby zapewnić profesjonalne i szybkie przeprowadzenie dochodzenia i zakończyć je bez zwłoki.
* Wszelkie dochodzenia należy prowadzić z należytym szacunkiem dla prywatności i dobrego imienia wszystkich osób, których dotyczą. Nie uniemożliwia to jednak konferencji episkopatu przyjęcia zasad regulujących informowanie wiernych o oskarżeniu skierowanym przeciwko biskupowi na każdym etapie procesu. Jest jednocześnie ważne, aby podczas prowadzenia dochodzenia kierować się w stosunku do oskarżonego zasadą domniemania niewinności[10].
* Po zakończeniu śledztwa metropolita prześle Stolicy Apostolskiej jego akta, łącznie z wszelkimi informacjami zebranymi z pomocą świeckich ekspertów, a także z jego własnym votum, jeśli zostanie o nie poproszony.
* Można ustanowić wspólny fundusz na poziomie krajowym, regionalnym czy prowincjalnym, z którego zostaną pokryte koszty prowadzenia dochodzenia w sprawach biskupów[11], należycie przestrzegając w administrowaniu nim zasad określonych przez prawo kanoniczne[12].
* Zasadniczo uprawnienia metropolity kończą się z chwilą zakończenia dochodzenia[13], ale można je przedłużyć w celu zapewnienia dalszej opieki duszpasterskiej bądź z innego konkretnego powodu. Od tego momentu postępowanie w przypadku biskupa prowadzone jest dalej według zasad prawa ogólnego[14]. Zgodnie z prawem kanonicznym, Stolica Apostolska albo sama poprowadzi sprawę biskupa w celu rozstrzygnięcia jej na drodze procesu administracyjnego, karnego bądź innego rozporządzenia, albo przekaże ją z powrotem metropolicie ze wskazaniami, jak ma dalej postępować[15].
* Oczywiście, jeżeli specjalna ustawa nie stanowi inaczej, ostateczną decyzję podejmuje Biskup Rzymu[16].

Nowe prawodawstwo, nowa duchowość

Przedstawiłem tu ogólne ramy tworzenia nowych struktur rozliczalności w Kościele. Podjęcie wysiłku ich tworzenia będzie wymagało niezachwianego zaufania i otwartości w rozpoznawaniu – z pomocą wszystkich członków Kościoła i z należytym poszanowaniem różnorodności kulturowej oraz powszechności naszego Kościoła – prawnych i instytucjonalnych dróg chronienia osób małoletnich w sposób sprawiedliwy, pełen współczucia i zdecydowany.

Św. Jan Paweł II wszedł w dialog z tą rzeczywistością w przełomowym liście apostolskim Novo millennio ineunte, kiedy zauważył, że potrzebujemy mądrego prawodawstwa, które ustanawia ścisłe reguły gwarantujące uczestnictwo wszystkich ochrzczonych i odrzuca wszelką samowolę, a także jest zgodne z naszą tradycją porządkowania życia Kościoła. Podkreślał jednocześnie, że istnieje powiązana z tym prawodawstwem duchowość komunii, która „ożywia właściwą sobie treścią formę instytucjonalną”[17]. Do ustanawiania solidnych praw i struktur w zakresie rozliczalności biskupów musimy przejść właśnie po to, by tchnąć nową treść w instytucjonalną rzeczywistość dyscypliny kościelnej w dziedzinie przemocy seksualnej.

Kończąc, chciałbym wrócić do Mszy, którą odprawiałem w Chicago w intencji dzieci i zakonnic zmarłych podczas pożaru w szkole Matki Bożej Anielskiej. Podczas procesji wyjścia ta sama starsza matka, włoska imigrantka, która wcześniej ze mną rozmawiała, zatrzymała mnie – wciąż ściskając mocno w rękach santino ze zdjęciem córki – aby powiedzieć mi, jak wielkie ukojenie przyniosła jej ta celebracja i jaką pociechą jest dla niej to, że Kościół nie zapomniał o jej dziecku.

A potem zrobiła coś niezwykłego. Włożyła santino w moje ręce, powierzając tym samym swoje dziecko Kościołowi, który rozpoznała jako Pietę, kochającą boleściwą matkę. Siostry i bracia, musimy niezmordowanie pracować w tych dniach, aby potwierdzić słuszność tego zaufania i oddać cześć tak wielkiej wierze.

Tłum. Agata Jankowiak


Wesprzyj Więź

[1] Santino – „drobna świętość”, w języku włoskim jest to zdrobnienie od santo.
[2] Franciszek, Przemówienie na spotkaniu Kongregacji ds. Biskupów, 27 lutego 2014.
[3] Franciszek, adhortacja Amoris laetitia, 144.
[4] Franciszek, List apostolski motu proprio Come una madre amorevole.
[5] Ponadto, obecnie trwają starania, by zagwarantować ujednolicenie tych procedur między kongregacjami, ale prawo to już ma zastosowanie i obowiązuje, o czym świadczą niedawno rozpatrywane sprawy.
[6] Zob. Normae de gravioribus delictis, art. 1-6.
[7] Należy ustanowić zastępstwo dla metropolity, jeżeli to on jest oskarżony lub jeśli istnieje wakat na stanowisku metropolity. Zastępcą może być metropolita z najbliższej metropolii z tej samej konferencji episkopatu lub osoba z listy wcześniej ustalonej przez każdą konferencję episkopatu. Inne rozwiązanie to przekazanie oskarżenia starszemu biskupowi sufraganowi prowincji, który w tych przypadkach przyjmuje rolę metropolity. W przypadku oskarżenia skierowanego przeciwko biskupowi Wschodniego Kościoła Katolickiego, należy je przekazać patriarsze, arcybiskupowi większemu lub metropolicie Kościoła metropolitalnego sui iuris, zależnie od struktury danego Wschodniego Kościoła Katolickiego, o ile Stolica Apostolska nie postanowiła inaczej.
[8] Uznaje się, że świeccy fachowcy dysponujący specjalistyczną wiedzą mogą zostać należycie upełnomocnieni do prowadzenia dochodzenia, jednak wszystkie dochodzenia muszą pozostawać pod nadzorem właściwej władzy kościelnej. Zob. na przykład Kodeks Prawa Kanonicznego [dalej: KPK], kan. 274 §1 („Tylko duchowni mogą otrzymać urzędy, do wykonywania których wymaga się władzy święceń albo kościelnej władzy rządzenia”); zob. również KPK, kan. 1405, 1717. Zasada ta nie ogranicza jednak praw i obowiązków świeckich w dzieleniu się swoim zdaniem z duszpasterzami i innymi wiernymi chrześcijanami w sprawach, które dotyczą dobra Kościoła, por. KPK, kan. 212 §3.
[9] Nie zawsze będzie to wstępne dochodzenie karne na podstawie prawa kanonicznego, ponieważ Come una madre obejmuje także zachowania niepodlegające karze (jak zaniedbania).
[10] Należy podjąć wszelkie kroki, aby przestrzegać wypełniania praw zagwarantowanych w prawie kanonicznym. Kodeks Prawa Kanonicznego [dalej: KPK], kan. 221; zob. też Come una madre, art. 2 § 2.
[11] Zob. KPK, kan. 1274 §§ 3-5.
[12] Zob. KPK, kan. 1275. Do zarządzania funduszami można wybrać osoby świeckie; KPK, kan. 1279. Jeżeli nie ma funduszy na opłacenie śledztwa, metropolita natychmiast zwróci się z prośbą o sfinansowanie do kompetentnej kongregacji Kurii Rzymskiej.
[13] Zob. KPK, kan. 142 §1.
[14] Zob. Come una madre, 2-5.
[15] Zob. KPK, kan. 1718 oraz Come una madre, 2-5.
[16] Zob. KPK, kan. 1405 oraz Come una madre, 5.
[17] Zob. Jan Paweł II, Novo millennio ineunte, 45.

Tekst ukazał się w kwartalniku „Więź” wiosna 2019

Więź, wiosna 2019

Przeczytaj również inne teksty z bloku religijnego „Kościół rozliczalny i przejrzysty”:
Linda Ghisoni, Wziąć na siebie ból zranionych
Valentina Alazraki, Któż jak nie biskupi ma to zrozumieć?!
Kard. Luis Antonio Tagle, Poznanie bólu i leczenie ran jako zadanie pasterza
Kard. Reinhard Marx, Przejrzystość we wspólnocie wierzących
Zbigniew Nosowski, Myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem… Po pokutnym szczycie w Watykanie

Zranieni w Kościele

Podziel się

Wiadomość