Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Abp Galbas: Czas powierzyć świeckim rzeczywistą odpowiedzialność za Kościół

Abp Adrian Galbas podczas ingresu 17 czerwca 2023 r. w Katowicach. Fot. Krzysztof Gawor / Archidiecezja Katowicka

Wszyscy bolejemy z powodu dwóch Polsk w Polsce. Coraz bardziej oddalonych od siebie, coraz bardziej napiętych. Każda ma swoje poglądy, swoje postulaty, swoich liderów. To normalne. Szkoda jednak, że jedna Polska nie umie się spotkać z drugą – mówił podczas sobotniego ingresu abp Adrian Galbas, nowy metropolita katowicki.

W sobotę odbył się ingres abp. Adriana Galbasa do katedry Chrystusa Króla w Katowicach.

W homilii nowy metropolita katowicki nawiązał do rozmiarów miejscowej katedry. Stwierdził, że „jej wielkość spowodowana była jednym pragnieniem, które zostało uwidocznione w zdaniu zapisanym na frontonie: Soli Deo honor et gloria. Tylko Bogu cześć i chwała. Tylko Jemu”.

Wesprzyj Więź.pl

– W tym zdaniu zawarty jest w pewnym sensie niezmiennie aktualny duszpasterski program Kościoła i program każdego biskupa – mówił abp Galbas. – Taki Kościół chciałbym tu, na Górnym Śląsku, razem z wami tworzyć. Kościół, który ma jednego Pana, i który cały jest wychylony w Jego stronę; Kościół, który siebie nie stawia w centrum, nie stawia też w centrum żadnej doczesnej korzyści, nie zasłania, ale odsłania ludziom Boga, którego obraz dla tak wielu jest dzisiaj przysłonięty, zapaćkany, albo nawet całkowicie wymazany z życia – zaznaczył.

W nawiązaniu do tak zakreślonej wizji Kościoła zauważył, że „wymaga to od naszej wspólnoty wielkiej skromności i cierpliwości, (…) wymaga uważnego przyjrzenia się dotychczasowej drodze, być może zrewidowania niektórych jej szczegółów, podkreślenia tego, co w niej dobre, ale też analizy popełnionych błędów, wymaga skruchy i odwagi. Przede wszystkim jednak wymaga żywej wiary”.

Ubolewał, że „z wielkiego projektu posoborowej wiosny Kościoła dziś zostało niewiele”. Jako przyczyny takiego stanu rzeczy wskazał przede wszystkim na grzechy duchownych – rozwiązłość, pazerność, hipokryzję, które doprowadziły do utraty zaufania.

Jednocześnie wskazał na cechy biskupa diecezjalnego wymienione w Kodeksie Prawa Kanonicznego: miłość, pokora i prostota życia. – One są dokładnie po przeciwnej stronie trzech wspomnianych wyżej grzechów. Chciałbym taki być. Nie, taki nie jestem. Chciałbym być. Pomóżcie mi. Pomóżmy sobie w tym nawzajem – apelował do uczestników liturgii.

W Kościele nie ma pierwszych miejsc

Abp Galbas zwrócił też uwagę na kolisty charakter prezbiterium i ołtarza katowickiej katedry, dostrzegając w nim obraz Kościoła skoncentrowanego na Chrystusie. – Prezbiterium naszej katedry jest zbudowane na planie koła. W jego centrum umieszczono ołtarz, z górującą nad nim potężną rzeźbą Chrystusa Króla. Ołtarz też jest okrągły, częściowo wykonany – co symboliczne i wymowne – z węgla. Jego kolistość to zaproszenie do wspólnoty. Do bycia razem. Wokół Chrystusa. Przy okrągłym stole nie ma pierwszych miejsc, miejsc szczególnie wysuniętych, wskazanych dla utytułowanych. Wszyscy są jakby pierwsi. Wszyscy są ważni – podkreślił.

Do budowania wspólnoty lokalnego Kościoła zaprosił wszystkich: biskupów (seniorów – którym dziękował za wkład w budowanie Kościoła lokalnego – i biskupów pomocniczych) oraz księży, którym wyraził wdzięczność za pracowitość i gorliwość, prosząc jednocześnie o dobre relacje i szczerość. W sposób szczególny pozdrowił duchownych przeżywających „rozmaite udręki ciała, psychiki i ducha”.

O budowanie Kościoła wokół Chrystusa prosił też osoby konsekrowane, wdowy i dziewice. Zaapelował, by „wnosiły w diecezję całe bogactwo swych charyzmatów”. – Ważne jest to, co robicie, i za to wam dziękuję. Ważniejsze jednak jest to, kim jesteście i jakie jesteście – zaznaczył abp Galbas.

– Do wspólnego stołu zapraszam wszystkich świeckich – kontynuował. – Wielokrotnie doświadczyłem, jak ważne jest dla was realizowanie pierwszego i najważniejszego powołania w Kościele, czyli powołania do świętości – zauważył. Wyraził przekonanie, że „czas powierzyć ludziom świeckim rzeczywistą odpowiedzialność za wiele spraw Kościoła”.

– Chciałbym też zobaczyć tych, których dziś nie ma nie tylko w pierwszej, ale w żadnej kościelnej ławce – dodał.

Patrzmy na to, co nas łączy

Zwrócił uwagę, że w Kodeksie Prawa Kanonicznego powiedziane jest, że biskup ma swoją pasterską posługę spełniać wobec wszystkich wierzących poświęconych jego pieczy, także wobec niepraktykujących (por. KPK 383). – Niestety, jakby nie liczyć, niepraktykujących w naszej archidiecezji jest więcej niż praktykujących – ubolewał.

Zwrócił się do nich słowami: – Z różnych powodów oddaliliście się od wspólnoty Kościoła, choć nie od wiary. Rozumiem was, jakiekolwiek były szczegółowe powody tego oddalenia. Jeśli to z powodu naszych grzechów, przebaczcie nam. Mam nadzieję, że wasze odejście od Kościoła nie jest bezpowrotne.

Do budowania wspólnoty Kościoła abp Galbas zaprosił również władze państwowe, samorządowe i lokalne. – Mam nadzieję, że będziemy dobrze współpracować dla dobra człowieka. Ten człowiek jest diecezjaninem i obywatelem – podkreślił.

Przestrzegał jednak przed instrumentalizacją Kościoła i wiary. – Nigdy Kościół nie powinien wykorzystywać władzy świeckiej, ani władza świecka nigdy nie powinna wykorzystywać Kościoła, ale współpracować powinni zawsze – zaznaczył nowy metropolita.

Do wspólnej drogi zaprosił też chrześcijan innych wyznań, a także siostry i braci, wyznawców judaizmu, islamu, innych religii, a także tych, którzy w Boga nie wierzą. – Patrzmy na to, co nas łączy, i co możemy zbudować razem – prosił.

Wyraził smutek z powodu podziałów w społeczeństwie. – Wszyscy pewnie bolejemy z powodu dwóch Polsk w Polsce. Coraz bardziej oddalonych od siebie, coraz bardziej napiętych. Każda ma swoje poglądy, swoje postulaty, swoich liderów. To jest normalne. Szkoda jednak, że jedna Polska nie umie się spotkać z drugą – dodał. Prosił, by robić wszystko, by to zmienić.

Wesprzyj Więź

Na zakończenie, przywołując słowa Benedykta XVI, wyraził życzenie, „aby z tej wielkiej katedry nieustannie spływała rzeka łaski na Katowice, na całą archidiecezję, na umęczoną wojną Ukrainę i na cały świat”.

Przeczytaj też: Adrian Galbas. Biskup od ludzi, którzy mają pod górkę z Bogiem

KAI, DJ

Podziel się

2
3
Wiadomość

Odpowiedzialność świeckich z prawem decyzji czy tylko z prawem płacenia?
A dlaczego władze państwowe i samorządowe mają budować wspólnotę Kościoła?
Chyba są powołane do czegoś innego? Podobnie jak inne wyznania.
Wspólnota katolicka to nie jest wspólnota narodowa czy społeczna. Nie musi i nie może obejmować wszystkich. Nie może być totalna.
Biskupowi marzy się cezaropapizm? Bez publicznych pieniędzy ni do proga?
Hasła brzmią ładnie, ale jak je rozebrać i przyłożyć do rzeczywistości to budzą duże wątpliwości.
Na całe szczęście są nie do zrealizowania.

Wydaje mi się Marku, że chyba nie w takim duchu czy literze warto odczytywać słowa nowego arcybiskupa Katowic. Ja odczytuję ten fragment kazania abp Adriana raczej jako zachętę do owocnego współdziałania struktur społecznych i wspólnoty Kościoła dla dobra społeczności, którą tworzą po części ci sami ludzie (choć oczywiście nie tylko), a i każdego konkretnego człowieka, członka obydwu tych dwóch przestrzeni życia wspólnego.
Zgodnie z Vaticsnum Ii nie jest obojętne, co w przestrzeni społecznej czynią ludzie Kościoła i czy podejmują trud wspólnego z ludźmi spoza Kościoła przekształcania rzeczywistości doczesnej.
Taki widzę w wypowiedzi arcybiskupa kierunek myśli….
A co do innych aspektów jego inauguracyjnego kazania może kilka myśli napiszę w innej wypowiedzi

Współdziałanie owszem, tylko że współdziałanie w okresie ostatnich ponad 30 lat okazało się bardzo drogie dla podatników i szło w jedną tylko stronę. Arcybiskup 0owinien dodać cokolwiek o zmianie dotychczasowego modelu współpracy, bo ten dotychczasowy kojarzy się wielu nie najlepiej.Abp jako pracownik Słowa powinien znać jegomwartość i konsekwencje. A poza tym trudno zapraszać do braterskiej współpracy inne wyznania gdy jednocześnie odmawia się im statusu Kościołów. Co słowo to problem do rozwikłania.

“Czas powierzyć świeckim rzeczywistą odpowiedzialność za Kościół”.

Sprytne! Nabroiliśmy, a teraz niech świeccy biorą odpowiedzialność. 😉

Ale są tam i zdania ciekawe:
“Szkoda jednak, że jedna Polska nie umie się spotkać z drugą .”

“cechy biskupa diecezjalnego […]: miłość, pokora i prostota życia”.

Prostota życia biskupa. Rozmarzyłem się…
To, że jedna Polska n9ie może się spotkać z tą drugą, jest w wielkiej mierze winą KK.

Oczywiście żaden o. Rydzyk do podziałów się nie dołożył.
On po prostu sobie spadł z nieba.

“Zwrócił się do nich słowami: – Z różnych powodów oddaliliście się od wspólnoty Kościoła, choć nie od wiary. Rozumiem was, jakiekolwiek były szczegółowe powody tego oddalenia. Jeśli to z powodu naszych grzechów, przebaczcie nam.”
Ciekawe kogo ks. abp rozumie od tym “nam”? Aż się prosi o jakies skonkretyzowanie…

No dobrze.Mógł swoje kazanie w czasie ingresu zamienić w coś naprawdę ważnego i długo pamiętanego. Nie skorzystał z tej okazji. Zobaczymy co zrobi, jednak system kościelny ma ogromną, betonową umiejętność trwania i likwidowania wszelkich prób zmian dokonywanych drobnymi kroczkami. Tak samo jak system PRL za późnego Jaruzelskiego. System można albo skruszyć wybuchem bomby (bomby słów i czynów żeby nie było że propaguję terroryzm) albo dać sobie spokój.

A czy kiedykolwiek się spotykała? Podział na panów i chamów czyli szlachtę/inteligencję i lud jest stary, bardzo stary. Tyle że kiedyś ów lud nie miał samoświadomości i szedł pod władzą inteligencji. Potem, po 1989 samoświadomość ową zdobył kończąc proces opisywany w latach 60-tych przez KTT w słynnym felietonie “Mława atakuje”. To nie jest tak, że ten podział powstał ostatnio. On się ujawnił w pełnej ostrości i został pogłębiony z powodów politycznych. Kościół też ma w tym swój udział. Trudno np. o. Rydzyka uznać za “pokój czyniącego”.
Zbyt wielu w Polsce z podziału tego żyje, z manichejskiej wizji świata czarno-białego, świata absolutnego Dobra i Zła.
Jeżeli nowemu biskupowi zależy na osłabieniu tego podziału musi ujawnić mechanizm napędzający ten rozłam i to po obu stronach barykady. Ogólniki nie mają znaczenia. Ale do tego trzeba odwagi i stanięcia przeciw wielkim również z własnego obozu.

Jak również potrzeba gotowości do spotkania ze strony takich jak Pan. W Pańskich komentarzach jej nie widać.

Mam ogromnie mieszane uczucia co do bpa Galbasa. Jak dotad nie wykazal sie heroiczna odwaga cywilna (ani w stosunku do swojego poprzednika, ani w stosunku do ofiar pedofilii, ani w stosunku do przestepcow w sutannach). Mowiac o tym, ze trzeba powierzyc swieckim rzeczywista odpowiedzialnosc za Kosciol, nie wie chyba o czym opowiada. Bo to by oznaczalo, ze bedzie sie musial konkretnie podzielic wladza. A ja wiem z przekazow ustnych, ze nie chcialo mu sie konkretnie rozmawiac z przedstawicielami KKiK. Czyli sporo wskazuje na zwykle bicie piany…

Ma chłop 55 lat i to jest pewien postęp. Szału nie ma, ale być może ma jakiś kontakt z rzeczywistością. Mamy ewidentny problem ze zmianą pokoleń, odświeżaniem kadr, nie powinno się powoływać na takie stanowiska ludzi po 50, nie tylko zresztą w Kościele.

W poprzednim artykule o abp. Galbasie były komentarze, iz nie słucha świeckich mimo swoich słów o świeckich. Na pewnym kanale z filmem z homilią abp… Galbasa na jego ingresie zablokowano komentarze…. na maile od osób świeckich nie odpowiada… to jak to jest? Proboszczowie na nic świeckim nie pozwalają! Więc te słowa abp… Galbasa są nierealne i nierzeczywiste! W Katowicach proboszczowie są inni? Wątpię.
Skromność- czym jest wożony ten biskup? Gdzie ta skromność? Biskupowi pomocniczemu szczecinskiemu zakupiono nową toyotę corollę za ponad 80tys zł…. bogactwo jest wszechobecne… połacie ziemi rolnej, lasy, szkoły dla bogatych za czesne… prywatne szpitale kurialne jak w Szczecinie….no i sojusz tronu i ołtarza trwa nadal… i jeszcze wezwanie do współpracy z samorządami….

Przesadzasz. Toyota corolla to nie szczyt luksusu. Auto służy do pracy i trochę do wypoczynku. Akceptowalne. A pro pos, akurat w Katowicach biskupi jeżdżą skodami. To raczej nie grzech. Upatrywac problemów w obszarze nadmiaru/bogactwa/ pychy/arogancji należy. I w episkopalnej pomnikomanii. Nie chodzi przy tym jedynie o pomniki sensu stricte, ale o mitomańskie inwestycje: jeden facet w fiolecie buduje wydział teologiczny na którym hula wiatr i wieje nudą, drugi – swoje osobiste castel gandolfo za miastem albo – “pożal się boże” panteon.

Nowy model octavii skromny cenowo… dobry żart. A pewnie jest to model Superb.

17 – letni lexus to faktycznie szczyt bogactwa…
Moze złamie tym tajemnice zawodową, ale serwisowałem 🙂
W obecnych czasach skupianie się na marce samochodu to tak jakby stwierdzić ze ananas i kabanosy to towary luksusowe. Owszem za 10 zl można mieć te dwie rzeczy w pakiecie, a co prawda samochód 10 zł nie kosztuje, ale zajmijcie sie ludzie czyms realnym, a nie samochodami, które w zaściankowym myśleniu są dalej wyznacznikem statusu społecznego

Jak czytam „z różnych powodów oddaliliście się … z powodu naszych grzechów, przebaczcie nam” to czuje, że te słowa są kierowane do mnie. I widzę przepaść między nami. Ja nie oddalam się od KK dlatego że konkretny człowiek zrobił coś złego, jakkolwiek smuci mnie to i przygnębia. Nie mogę być częścią organizacji która kłamie i krzywdzi ludzi w sposób świadomy i celowy, po głębokim namyśle, w celu osiągnięcia korzyści, bo to oznacza że i ja przykładam do tego rękę. Jestem trochę w szoku, że wielu porządnych i uczciwych ludzi ma taką łatwość przymykania oka i takie niezrozumienie że ich udział w celebracjach jest mocnym wsparciem dla obecnej linii KK.

“Nie mogę być częścią organizacji która kłamie i krzywdzi ludzi w sposób świadomy i celowy, po głębokim namyśle, w celu osiągnięcia korzyści.. ” – dokładnie.

Odbudować utracone zaufanie nie jest łatwo. Abp rzucił “przebaczcie nam” z założeniem, że takie przebaczenie uzyskał albo uzyska.
Ale to nie wszystko. Biskupi powinni mieć świadomość, że przebaczenie to jedno, a odzyskanie zaufania to drugie.
Czasem zdolność do ponownego obdarzenia zaufaniem przychodzi dopiero po latach, a czasami w ogóle.

Dziękuję za pozwolenie.
A pomysł bierze się ze stanowczości Pańskich opinii tak silnej, że niemal uznającej inne podejście za niemoralne.

Konan wyraził swoją i tylko swoją opinię. Widać za Pan Redaktor bardzo ceni tego biskupa, ale głosy krytyczne w tej dyskusji nie są próbą narzucania czegokolwiek. Po prostu zaufanie do biskupich wypowiedzi przez lata uległo erozji. I nie z winy Konana,czy z mojej.

O tym, jak wygląda moje zaufanie do KEP, miał Pan okazję czytać tu wielokrotnie. Ale stanowczo sprzeciwiam się odpowiedzialności zbiorowej, czyli przenoszeniu tego braku zaufania na wszystkie wypowiedzi wszystkich biskupów. Życie jest piękne także w tym, że możemy się z kimś całkowicie nie zgadzać w jednej bardzo istotnej kwestii, a całkowicie zgadzać – w innej bardzo istotnej.

@Zbigniew Nosowski
Biskupi mogą być różni, ale wszyscy tkwią w tym samym ujednolicającym mechanizmie tłumiącym wszelką chęć powiedzenia czegokolwiek swoim własnym, odrębnym tekstem, w system który przykrawa wszystkich jak prokustowe łoże do normy ustanawianej przez najgorszych, odbiera odwagę, uczy ezopowego języka nie zwracającego uwagi na realne konsekwencje swoich słów.
Nie znam tych biskupów osobiście jak Pan, patrzę na nich poprzez to, co mówią publicznie.

W jednym zdaniu użył Pan kilka razy tzw. wielkich kwantyfikatorów: “wszyscy”, “wszelką”, “czegokolwiek”, “wszystkich”. Takie rozumowanie jest skazane na niepowodzenie, bo wiadomo, że wystarczy jeden jedyny przypadek odmienny (a bez trudu można je pokazać) i już nie wszyscy, nie wszelką, nie czegokolwiek…

No to który biskup otwarcie ocenił postępowanie abp Jędraszewskiego w kwestii Paetza?
Który jasno ocenił postępowanie Michalika w kwestii Tylawy?

O tym pisałem i mówiłem dziesiątki razy. W konkretnych przypadkach się z Panem zgadzam. Nie zgadzam się z wielkim kwantyfikatorem “wszyscy zawsze”. Bo wystarczy jeden inny przykład i już teza upada. A te inne przykłady są. I czytał Pan o nich także na tych łamach.

@Z.Nosowski – jeżeli dla Pana problemem jest “stanowczość moich opinii..”, to równie dobrze takiego samego argumentu można by użyć odnośnie wyrażonych przez Pana opinii pod moim wpisem (w odniesieniu do innych komentujących). Myslalem że każdy ma prawo do swojego poglądu? A tu się okazuje, że moja stanowczość jednak jest nie na miejscu, a Pana stanowczość jest ok.
Poza tym zgadzam się z tym, co tutaj napisali @Marek2 i @Jerzy2.

Jeśli chodzi o Pana, to miałem przede wszystkim na myśli Pańską skasowaną (w tym samym czasie) uwagę o konieczności przetrzebienia duchowieństwa. Ale jej tutaj nie ma, więc przepraszam za brak precyzji.
Zwłaszcza że ten mój komentarz był odpowiedzią na uwagę Jerzego, a nie Pańską. Dopiero teraz zobaczyłem, że inaczej się on wyświetla na stronie.

Kosciół to nie organizacja i nie krzywdzą, wykorzystują wszyscy. Czemu Pan zarzuca wykorzystywanie dzieci i młodzieży wszyskim księżom w Polsce. Owszem tacy byli i są . Owszem. Ale są tez ci dobrzy, bardzo pokorni, którzy pomagają takim osobom, choć często muszą to czynić w ukryciu…

@Tomasz
Jerzy napisał:

“Nie mogę być częścią organizacji która kłamie i krzywdzi ludzi w sposób świadomy(…)”

Nie napisał że wszyscy, że wszyscy duchowni wykorzystują dzieci!
Tylko, że Kościół kłamie i krzywdzi ludzi. Kościół ukrywając przestępcę i przenosząc go na coraz to nowe parafie niestety krzywdzi wówczas świadomie kolejne ofiary (lub przez swoją / swoich przedstawicieli naiwność!)

Inaczej tego nie widzę
Zgadzam się z Jerzym.

Nie Kosciół, bo to my ten Kosciół tworzymy w część biskupów tak czyniła z tym tuszowaniem i przenoszeniem na inne parafie Panie Jerzy. Znów Pan do jednego worka wrzuca wszystkich.

@Tomasz
Nikt nikogo nie wrzuca do jednego worka

Wie pan doskonale, że jak to wygodne to “wszyscy jesteśmy Kościołem” co jest akurat prawdą ale to nie my świeccy mamy jakąkolwiek odpowiedzialność za decyzje…

To powiedzmy tak: Kościół hierarchiczny (czymkolwiek on jest) był i jest odpowiedzialny za krzywdę ludzi (także i pańską)

Panie Nosowski… Skoro zbiorowe jest krycie krzywdzicieli innych i zbiorowe są pazerność i obłuda to odpowiedzialność też musi być zbiorowa. Sugeruję zostawienie komentarzy czytelnikom bo z pana strony to trochę pachnie taką krypto cenzurą a już na pewno przycinaniem pod linię “partii”

Konkretny biskup odpowiada za zło a jesli chodzi o Szczecin , to trzech biskupów szczecinskich chroniło przestepców , dwóch z tych biskupów juz nie żyje, pozostał obecny Dzięga. Ale myslę iz byli i są tacy biskupi w episkopacie, którzy mają czyste ręce . Owszem , Watykan nie reaguje wobec tych, którzy chronili pedofili, za mało reaguje delegat episkopatu abp. Polak. Panie Jerzy, odpowiada cały Kosciół za te wydarzenia, także swieccy, ponieważ w wielu diecezjach i miastach takze świeccy mieli wiedzę iz ten lub inny… ksiądz.. czyni zło wobec dzieci i młodzieży i milczeli… mieli zamknięte oczy…. nie tylko księża wiedzieli i milczeli ale też i świeccy.

@Tomasz, ale to nie było tylko tych trzech, ani nie działo się tylko w Szczecinie. Niestety, Kościół systemowo tuszował rozmaite występki księży, w tym również pedofilię. To nie zawinił jeden czy drugi biskup lecz organizacja tak właśnie działała. Owszem są też przypadki znacznie bardziej jaskrawe od innych, jednak to nie znaczy, że tych innych nie było lub że było ich mało…

Także wcześniej było akceptowane wypłacanie wsparcia ofiarom pedofilii po cichu, a teraz przyszedł czas na jawne nazywanie rzeczy po imieniu, oraz publiczne przepraszanie. Bez jawności rozliczenia jest to nadal wspieranie tego samego schematu systemowego tuszowania różnych występków księży. Przejrzystość moralna i finansowa, także przy udzielaniu zadośćuczynienia finasowego lub innego.

Głos rozsądku – tak, pisalem o moim ” podwórku” , to podwórko jest bardzo jaskrawe… 25 letni proces Dymera prowadzony w Gdańsku przez Głodzia, to taki namacalalny przykład, drugiego tak długiego procesu kościelnego pedofila w koloratce nigdzie nie było. I ta sprawa i innych szczec pedofilii nie została do dziś wyjaśniona… Dzięga ma nas gdzieś .. to taki przykład …. synodu w Polsce, gdzie ani VELM nie robi wrażeniana biskupach a to wszystko jest winą Watykanu i braku pilnych decyzji personalnych, więc ci skompromitowani biskupi czują się bezkarni.