Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Nie wolno biskupom zamykać się w pałacu

Abp Robert Prevost. Fot. Frayjhonattan / Wikimedia Commons

Biskupi muszą być dojrzali. Nie możemy chować się za pojęciem autorytetu, dziś nie ma to już sensu – mówi abp Robert Prevost, nowy prefekt Dykasterii ds. Biskupów.

Robert Prevost jest augustianinem, urodził się w 1955 r. w Chicago. Działał najpierw jako misjonarz, a następnie jako biskup w Chiclayo w Peru. Teraz papież Franciszek powierzył mu nowe zadanie: został prefektem Dykasterii ds. Biskupów. W wywiadzie dla watykańskich mediów abp Prevost mówi o tym, co powinno cechować współczesnego biskupa.

Andrea Tornielli: Co oznaczało dla Księdza przejście od bycia biskupem misyjnym w Ameryce Łacińskiej do szefa dykasterii, która pomaga papieżowi wybierać biskupów?

Abp Robert Prevost: Nadal uważam się za misjonarza. Moim powołaniem, jak każdego chrześcijanina, jest bycie misjonarzem, głoszenie Ewangelii gdziekolwiek się jest.

Wesprzyj Więź.pl

Z pewnością moje życie bardzo się zmieniło. Mam okazję służyć Ojcu Świętemu, służyć Kościołowi, dzisiaj, tutaj, z Kurii Rzymskiej. To zupełnie inne zadanie niż wcześniej, ale także nowa możliwość przeżywania takiego wymiaru mojego życia, który polegał po prostu na mówieniu „tak”, ilekroć byłem proszony o służbę. W tym właśnie duchu zakończyłem moją misję w Peru, po ośmiu i pół roku jako biskup i prawie dwudziestu latach jako misjonarz, aby rozpocząć nową w Rzymie.

Czy mógłby Ksiądz nakreślić idealny obraz biskupa dla Kościoła naszych czasów?

– Przede wszystkim musi on być „katolicki”. Czasami istnieje niebezpieczeństwo, że biskup skupia się tylko na wymiarze lokalnym. A powinien mieć znacznie szerszą wizję Kościoła i rzeczywistości oraz doświadczać powszechności Kościoła. Musi też posiadać umiejętność słuchania i bycia konsultowanym, musi być dojrzały psychicznie i duchowo. Podstawowym elementem koncepcji tożsamości jest bycie duszpasterzem, który potrafi być blisko członków wspólnoty, począwszy od kapłanów, dla których biskup jest ojcem i bratem. Żyć tą bliskością ze wszystkimi, nie wykluczając nikogo.

Milczenie nie jest odpowiedzią na nadużycia księży i biskupów. Musimy być przejrzyści i uczciwi, towarzyszyć ofiarom i pomagać im, bo inaczej ich rany nigdy się nie zagoją

abp Robert Prevost

Udostępnij tekst

Papież Franciszek mówił o czterech poziomach bliskości: bliskości z Bogiem, z braćmi z episkopatu, z kapłanami i z całym ludem Bożym. Nie wolno nam ulegać pokusie życia w izolacji, zamkniętego w pałacu, wypełnionego określonym statusem społecznym czy określonym statusem w Kościele. I nie wolno nam chować się za pojęciem autorytetu, które dziś nie ma już sensu. Autorytet, który mamy, to służba, towarzyszenie kapłanom, bycie duszpasterzami i nauczycielami.

Często jesteśmy zajęci nauczaniem doktryny, sposobu, w jaki powinniśmy żyć naszą wiarą, ale grozi nam niebezpieczeństwo, że zapomnimy, iż naszym pierwszym zadaniem jest nauczanie, co to znaczy znać Jezusa Chrystusa i dawać świadectwo naszej bliskości z Panem. To jest najważniejsze: przekazać piękno wiary, piękno i radość z poznania Jezusa. To oznacza, że sami to przeżywamy i dzielimy się tym doświadczeniem.

Jak ważna jest posługa biskupa dla jedności wokół następcy Piotra w czasach, gdy narasta polaryzacja także we wspólnocie Kościoła?

– Trzy słowa, których używamy w pracach Synodu: uczestnictwo, komunia i misja, dają odpowiedź. Biskup jest powołany do tego charyzmatu, do życia duchem komunii, do promowania jedności w Kościele, jedności z papieżem. To także oznacza bycie katolikiem, bo gdzież jest Kościół bez Piotra?

Jezus modlił się podczas Ostatniej Wieczerzy, aby wszyscy stanowili jedno, i tej jedności chcemy dla Kościoła. Dzisiaj społeczeństwo i kultura oddalają nas od tej wizji Jezusa i to powoduje wiele szkód. Brak jedności jest raną, na którą cierpi Kościół, bardzo bolesną raną. Podziały i polemiki w Kościele nie są pomocne. My, biskupi, spośród wszystkich ludzi musimy przyspieszyć ten ruch ku jedności, ku komunii w Kościele.

Czy można poprawić procedurę mianowania nowych biskupów? Konstytucja Apostolska „Praedicate Evangelium” mówi, że powinni być w nią zaangażowani także „członkowie ludu Bożego”. Czy tak się dzieje?

– Przeprowadziliśmy interesującą dyskusję wśród członków dykasterii na temat tego pytania. Od pewnego czasu nie tylko niektórzy biskupi czy księża są konsultowani, ale także inni członkowie Ludu Bożego.

To bardzo ważne, ponieważ biskup jest powołany do służby w konkretnym Kościele lokalnym. Dlatego ważne jest również słuchanie ludu Bożego. Jeśli kandydat nie jest znany nikomu spośród swojego ludu, to trudno – nie jest to niemożliwe, ale trudne – by rzeczywiście stał się pasterzem wspólnoty, Kościoła lokalnego. Dlatego ważne jest, aby proces ten był nieco bardziej otwarty na słuchanie różnych członków wspólnoty.

Nie oznacza to, że Kościół lokalny ma wybierać swojego duszpasterza, tak jakby powołanie biskupie było wynikiem demokratycznego głosowania, procesu niemal politycznego. Potrzebne jest znacznie szersze spojrzenie, a nuncjatury apostolskie są w tym bardzo pomocne. Myślę, że musimy stopniowo bardziej się otwierać, słuchać trochę więcej zakonników i świeckich.

Jedną z innowacji wprowadzonych przez papieża było mianowanie trzech kobiet wśród członków Dykasterii ds. Biskupów. Co można powiedzieć o ich wkładzie?

– Już kilka razy przekonaliśmy się, że ich perspektywa jest wzbogaceniem. Dwie z nich są zakonnicami, a jedna jest osobą świecką. Ich perspektywa często doskonale pokrywa się z tym, co mówią inni członkowie dykasterii, podczas gdy innym razem ich opinia wnosi inną perspektywę i stanowi ważny wkład w proces. Myślę, że ich nominacja to coś więcej niż tylko gest papieża, który chce powiedzieć, że są tu teraz kobiety. Mają prawdziwy, znaczący udział, który oferują na naszych spotkaniach, kiedy omawiamy dokumentację kandydatów.

Nowe zasady przeciwdziałania nadużyciom zwiększyły odpowiedzialność biskupów, od których wymaga się szybkiego działania i odpowiedzi za wszelkie opóźnienia lub zaniechania. Jak to zadanie będzie realizowane przez biskupów?

– Również w tym przypadku jesteśmy na dobrej drodze. Są miejsca, gdzie od lat wykonuje się dobrą pracę i zasady są wprowadzane w życie. Jednocześnie uważam, że jest jeszcze wiele do nauczenia się. Mówię o pilnej potrzebie i odpowiedzialności za towarzyszenie ofiarom.

Jedną z trudności, która wciąż się pojawia, jest to, że biskup musi być blisko swoich księży, jak już wcześniej powiedziałem, ale jednocześnie musi być blisko ofiar. Niektórzy sugerują, że biskup nie powinien przyjmować ofiar bezpośrednio, ale nie możemy zamykać naszych serc, drzwi Kościoła przed tymi, którzy doświadczyli nadużyć.

Odpowiedzialność biskupa jest wielka i myślę, że musimy jeszcze podjąć wielki wysiłek, aby odpowiedzieć na tę sytuację, która powoduje tak wiele bólu w Kościele. Będzie to wymagało czasu; staramy się współpracować z innymi dykasteriami. Uważam, że częścią zadania naszej dykasterii jest towarzyszenie biskupom, którzy nie otrzymali niezbędnego przygotowania do zajęcia się tą kwestią. Istnieje pilna potrzeba, abyśmy byli bardziej odpowiedzialni i wrażliwi w zajmowaniu się tą kwestią.

Przepisy prawa już są. Trudniej jest zmienić mentalność…

– Oczywiście istnieją duże różnice między kulturami w tym, jak się reaguje w takich sytuacjach. W niektórych krajach tabu mówienia na ten temat zostało już trochę przełamane, podczas gdy są inne kraje, w których ofiary lub ich rodziny wolą nigdy nie mówić o nadużyciach, których doświadczyli. W każdym razie, milczenie nie jest odpowiedzią. Musimy być przejrzyści i uczciwi, towarzyszyć ofiarom i pomagać im, bo inaczej ich rany nigdy się nie zagoją. Rodzi to wielką odpowiedzialność wobec nas wszystkich.

Kościół jest na drodze, która prowadzi do Synodu o synodalności. Jaka jest rola biskupa?

– Istnieje wielka szansa w tej trwającej odnowie Kościoła, do której wspierania zaprasza nas papież Franciszek. Z jednej strony są biskupi, którzy otwarcie wyrażają swoje obawy, ponieważ nie rozumieją, dokąd zmierza Kościół. Być może wolą bezpieczeństwo odpowiedzi, których już doświadczyli w przeszłości.

Naprawdę wierzę, że Duch Święty jest bardzo obecny w Kościele w tym czasie, przynaglając nas do odnowy, i dlatego jesteśmy wezwani do wielkiej odpowiedzialności: żyć tym, co nazywam nową postawą. Nie chodzi tylko o proces, nie chodzi tylko o zmianę niektórych rzeczy, może o więcej spotkań przed podjęciem decyzji. Chodzi o coś znacznie więcej. Ale to także to, co być może powoduje pewne trudności, bo zasadniczo musimy umieć słuchać przede wszystkim Ducha Świętego, o co On prosi Kościół.

Jak to zrobić?

– Musimy umieć słuchać siebie nawzajem, uświadomić sobie, że nie chodzi o omawianie programu politycznego czy tylko o próbę promowania spraw, które interesują mnie lub innych. Czasami wydaje się, że wszystko sprowadza się do chęci głosowania, a następnie robienia tego, na co głosowano.

Musimy przejść od doświadczenia, w którym władza przemawia i dzięki temu wszystko jest jasne, do doświadczenia Kościoła, który pozwala charyzmatom, darom i posłudze w Kościele wyjść na pierwszy plan

abp Robert Prevost

Udostępnij tekst

Zamiast tego chodzi o coś znacznie głębszego i zupełnie innego: musimy nauczyć się naprawdę słuchać Ducha Świętego, Ducha poszukiwania prawdy, który żyje w Kościele. Musimy przejść od doświadczenia, w którym władza przemawia i dzięki temu wszystko jest jasne, do doświadczenia Kościoła, który pozwala charyzmatom, darom i posłudze w Kościele wyjść na pierwszy plan.

Urząd biskupi wykonuje ważną służbę, ale potem musimy to wszystko oddać w służbę Kościoła – w tym synodalnym duchu, który po prostu oznacza, że wszyscy idziemy razem i szukamy razem tego, czego Pan od nas wymaga w tym czasie.

Jak bardzo problemy ekonomiczne wpływają na życie biskupów?

– Od biskupa wymaga się również, aby był dobrym szafarzem, a przynajmniej, aby miał zdolność znalezienia dobrego szafarza, który mu pomoże. Papież powiedział nam, że chce Kościoła, który jest ubogi i dla ubogich. Są przypadki, w których struktury i infrastruktura z przeszłości nie są już potrzebne i trudno je utrzymać. Jednocześnie, nawet w miejscach, w których pracowałem, Kościół jest odpowiedzialny za placówki edukacyjne i zdrowotne, które zapewniają ludziom podstawowe usługi, ponieważ państwo często nie może ich zagwarantować.

Osobiście nie uważam, że Kościół powinien sprzedać wszystko i „tylko” głosić Ewangelię na ulicach. Jest to jednak bardzo duża odpowiedzialność, na którą nie ma patentów. Należy bardziej zachęcać do braterskiej pomocy wśród lokalnych Kościołów. Wobec konieczności utrzymania struktur usługowych przy dochodach, które nie są już tak wysokie, biskup musi być bardzo praktyczny. Siostry zakonne zawsze powtarzają: „Trzeba zaufać Bożej Opatrzności i powierzyć jej wszystko, wtedy znajdzie się sposób…”.

Ważne jest również, abyśmy nigdy nie zapominali o duchowym wymiarze naszego powołania. W przeciwnym razie istnieje niebezpieczeństwo, że staniemy się menedżerami i będziemy myśleć jak menedżerowie. To się czasem zdarza.

Jak widzi Ksiądz relacje między biskupem a mediami społecznościowymi?

– Media społecznościowe mogą być ważnym narzędziem do przekazywania przesłania Ewangelii i docierania do tysięcy ludzi. Musimy się przygotować, aby dobrze z nich korzystać. Obawiam się, że to przygotowanie czasami szwankuje.

Wesprzyj Więź

Jednocześnie dzisiejszy świat, który nieustannie się zmienia, stawia nas przed sytuacjami, w których naprawdę musimy się kilka razy zastanowić, zanim wypowiemy lub napiszemy wiadomość na Twitterze, aby odpowiedzieć lub nawet zadać pytanie przed wszystkimi na forum publicznym. Czasami istnieje ryzyko podsycania podziałów i kontrowersji.

Spoczywa na nas wielka odpowiedzialność za właściwe wykorzystanie sieci społecznościowych, komunikacji, ponieważ jest to szansa, ale i ryzyko. I może spowodować szkody we wspólnocie Kościoła. Trzeba więc być bardzo roztropnym w korzystaniu z tych narzędzi.

Przeczytaj też: Biskup nie jest stróżem swego brata?

Podziel się

6
5
Wiadomość

No tak, dwoch facetow powtarza sobie nawzajem nic nie znaczace ogolniki, bo ani dziennikarz nie chcial przycisnac biskupa, ani biskup nie chcial nic konkretnego powiedziec. A wystarczyloby tylko zapytac: “Biskup miejsca skupia w swoim reku wladze wykonawcza, sadownicza a czesto i ustawodawcza (w sensie: co mi tam Watykan moze mowic, ja tu jestem kierownikiem tej szatni). Doprowadzilo to w ostatnich dziesiecioleciach do nieowyobrazalnych naduzyc i cierpienia tysiecy ludzi. Jakie mechanizmy kontrolne chce ks. biskup wprowadzic?” Ale takie pytanie nie padlo…

Tak, mam świadomość, że są takie miejsca na świecie, gdzie dość łatwo umówić się z biskupem na kawę, nawet jak się jest tzw zwykłym wiernym.
Ale to nie u nas, o nie.
Nawet księża mają problem z uzyskaniem posłuchania. A często/ gęsto nie szukają kontaktu ze swoim biskupem.
Zaprzyjaźniony ksiądz określa tych z kurii jako gromadę krokodyli, którym lepiej nie wchodzić w drogę, bo zjedzą.
Czyli – księże – trzymaj się jak najdalej od swego biskupa i kurii również!
Smutne.

A może by tak posłuchać Boga i tak jak mówi Paweł w liście do Tymoteusza 3.1-5 znieść celibat I wybierać biskupów z tych którzy własnym domem dobrze zażądają i dzieci dobrze wychowują, ale na to Kościół katolicki nigdy się nie zdobędzie bo dzieci mogły by dziedziczyć pałace biskupie i Kościół stałby się taki jak chce żeby byli wszyscy wierni ale lepiej wyrzec się Jezusa Chrystusa niż stracić przywileje.

Nawet w bardzo małych grupach trudno o jedność… Czy zresztą naprawdę o to chodzi? Osiągnięciem cywilizacji są liczne sposoby pokojowego rozstrzygania sporów, a nie jedność.

Kwestia transparentności może okazać się jedną z kluczowych w najbliższym czasie. Przejrzystość życia społecznego jest trudna do osiągnięcia, ale jest i prawdopodobnie będzie traktowana jako istotny cel. Wspólnoty, w których na każdym kroku przejrzystości nie ma, nie budzą dziś zaufania wśród wielu osób.

Zniesienia celibatu w KK na razie nie będzie, ponieważ jest to jedna z kluczowych kwestii, która odróżnia go od innych odłamów chrześcijaństwa.

“Przejrzystość życia społecznego jest trudna do osiągnięcia”

Blokczejn? Na zawsze zapisane i zewsząd dostępne info, nie do ocenzurowania nawet przez przemoc państwową?

Blockchain to jedna z nowych technologii, którą na razie trudno poddać jednoznacznej ocenie. Jak każda, może być wykorzystywana różnie. Informacje w tej technologii są wprawdzie dostępne, ale nie zewsząd, ponieważ tego rodzaju dane są akurat dość dobrze zabezpieczane i z definicji przesyłane w ramach pewnego systemu.

Tak czy inaczej chodziło mi raczej o to, że pełna przejrzystość jest trudna do osiągnięcia z uwagi na to, że ludzie mają tendencję do ukrywania rozmaitych działań i mechanizmów. Niemniej transparentność jest oczekiwana współcześnie w sposób, który być może jakoś tę naszą niespokojną epokę wyróżnia. Krytyczne oceny polityków i polityki dają się niekiedy sprowadzić do oczekiwania “widoczności” w procesach wyłaniania władzy i wykorzystywania jej.

Firma źle działa. Jej struktury przypominają “struktury grzechu” (jak je zdefiniował zupełnie niedawno jeden z jej najwybitniejszych prezesów). Potrzeba zmiany w zarządzie, stafie dyrektorskim, w szefostwach wielu oddziałów oraz – co fundamentalne – przebudowania statutu, gruntownych zmian w regulaminie pracy, zmian procedur i procedur kontroli procedur, itd. Nawet najfajniejszy menadżer niewiele tu wskóra.