Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Polacy zmęczeni demokracją

Typologia postaw Polaków według raportu „Twarze polskiej radykalizacji”

Największe wątpliwości wobec demokracji mają młodzi. Z tezą, że demokracja to najlepszy ustrój, zgadza się tylko 48 proc. badanych w wieku 18–24 lata, natomiast w grupie wiekowej 55–65 lat – aż 80,5 proc.

Publikujemy fragmenty raportu z książki „Twarze polskiej radykalizacji”, wydanej przez Komitet Dialogu Społecznego KIG i Laboratorium „Więzi”, przygotowanej w oparciu o badania empiryczne przeprowadzone przez ośrodek „Ciekawość”. Publikację można w całości pobrać tutaj.

Na podstawie specjalnych wskaźników (zob. wcześniejsza część raportu) opracowałyśmy typologię postaw, którą przedstawiamy na ilustracji powyżej. Obejmuje ona pięć typów: Dyplomatyczni Demokraci, Dyplomatyczni Autokraci, Wojujący Autokraci, Wojujący Demokraci, Niezdecydowani.

Wesprzyj Więź.pl

Wśród osób o postawie demokratycznej dominuje poczucie, że to politycy nie umieją lub nie chcą grać w demokrację. Wśród osób skłaniających się w stronę autorytaryzmu ta negatywna diagnoza obejmuje całe społeczeństwo. W tym ujęciu Polacy są zbyt głupi, by demokracja się u nas sprawdziła.

Zespół ośrodka badawczego Ciekawość

Udostępnij tekst

Czynnikami różnicującymi te postawy są: stosunek do demokracji (oś Demokraci vs. Autokraci) oraz forma wyrażania poglądów (oś Dyplomaci vs. Wojujący). Oś pozioma (Demokraci vs. Autokraci) zaprezentowanej powyżej „pięciopolówki” została opracowana na podstawie Wskaźnika Autokratyzmu, a oś pionowa (Dyplomaci vs. Wojujący) została określona za pomocą Wskaźników Zamknięcia na Dialog i Gotowości do Zachowań Radykalnych. Wszyscy badani zostali przypisani do pięciu typów w zależności od tego, jakie wyniki uzyskali na poszczególnych wskaźnikach radykalizacji.

Część populacji, która prezentuje postawy niezdecydowane, a więc na większość stwierdzeń odpowiada „ani się zgadzam, ani się nie zgadzam”, tworzy oddzielną grupę osób, które nie mają zdania na kluczowe w tym badaniu kwestie (Niezdecydowani). Niezdecydowani, podobnie jak Dyplomatyczni Demokraci, nie przejawiają zamknięcia na dialog, gotowości do zachowań radykalnych czy autokratyzmu.

Aby zostać zakwalifikowanym do danej grupy, respondent musiał osiągać odpowiednie wyniki (wysokie lub niskie) na poszczególnych wskaźnikach. Na przykład Wojujący Autokraci osiągają wysokie wyniki zarówno w przypadku stwierdzeń wchodzących w skład Wskaźnika Autokratyzmu, jak i stwierdzeń wchodzących w skład Wskaźników Zamknięcia na Dialog i Gotowości do Zachowań Radykalnych. Natomiast Dyplomatyczni Demokraci przeciwnie – mają niskie wyniki wskazań we wszystkich trzech wskaźnikach radykalizacji. Dyplomatyczni Autokraci wykazują niskie wskazania odnośnie do stwierdzeń ze Wskaźników Zamknięcia na Dialog i Gotowości do Zachowań Radykalnych, za to wysokie we Wskaźniku Autokratyzmu. Wojujący Demokraci mają niski poziom Wskaźnika Autokratyzmu, ale wysokie wskazania stwierdzeń budujących Wskaźniki Zamknięcia na Dialog i Gotowości do Zachowań Radykalnych.

Zatem, jak widać na powyższej ilustracji, 60 proc. Polaków z wyższym i średnim wykształceniem (33 proc. Dyplomatycznych Demokratów i 27 proc. Niezdecydowanych) nie prezentuje symptomów radykalizacji. Pozostałe grupy – Demokratyczni Autokraci, Wojujący Autokraci i Wojujący Demokraci – w jakimś stopniu i w zróżnicowanej formie zdradzają skłonności do radykalizacji.

W dalszej części raportu opisujemy, co różnicowało badanych na dwóch osiach, które tworzą typologię. Następnie prezentujemy szczegółowe opisy poszczególnych typów postaw.

Między demokratami a autokratami

Symptomatyczne jest, że choć zdecydowana większość, bo 75 proc. osób z ponadpodstawowym wykształceniem, deklaruje, że ważny jest pluralizm partyjny i obecność przedstawicieli różnych ugrupowań w instytucjach państwowych, a 61 proc. sądzi, że demokracja jest najlepszym systemem, jaki wymyślono – to aż 41 proc. osób podziela opinię, że wybory demokratyczne prowadzą do tego, że rządzą nami ludzie niekompetentni i do tego nieprzygotowani.

Tak więc kryzys czy słabość demokracji zauważają prawie wszyscy. Wszyscy – niezależnie od tego, jaką partię popierają i czy bliżej im do demokracji, czy autorytaryzmu – są też zdegustowani i zmęczeni tym, co się dzieje na polskiej scenie politycznej (patrz rozdział o polityce).

Negatywna ocena sytuacji finansowej i strach przed dalszym zubożeniem spowodowanym kryzysem i inflacją pogłębiają poczucie, że wybierani w wolnych wyborach politycy nie wywiązują się z umowy społecznej, skupiając się głównie na wewnętrznych sporach i realizacji własnych interesów. Podczas wywiadów powszechne było przekonanie, że klasa rządząca jest ponad prawem i bogaci się w co najmniej wątpliwy prawnie sposób. Potwierdzają to przekonanie wyniki ilościowe – 75 proc. badanych uważa rządzących polityków za uprzywilejowanych, a polityków, niezależnie od przynależności partyjnej, za uprzywilejowanych uważa 67 proc. badanych.

Różnicę pomiędzy postawami autorytarnymi a demokratycznymi widać głównie na poziomie definiowania rozwiązań. O ile demokraci chcieliby wyprosić z gry nieuczciwych graczy, o tyle autokraci najchętniej wywróciliby cały stolik i zaproponowali nowe zasady.

Co ważne, największe wątpliwości wobec demokracji mają młodzi. Wśród osób w wieku 18–24 lata ze stwierdzeniem, że demokracja to najlepszy ustrój, zgadza się 48 proc. badanych, a wśród osób w wieku 25–34 lata – 49 proc., natomiast w grupie wiekowej 55–65 lat odsetek ten wynosi 80,5 proc. Większą estymą demokracja wydaje się cieszyć się wśród osób, które dobrze pamiętają ustrój komunistyczny, a ci, którzy tych czasów nie pamiętają, są częściej gotowi podważać zalety demokracji i, być może, szukać alternatyw […]

Polacy nie nadają się do demokracji

O ile wśród badanych osób o postawie demokratycznej dominuje poczucie, że to politycy nie umieją lub nie chcą grać w demokrację, o tyle wśród osób skłaniających się w stronę autorytaryzmu ta negatywna diagnoza obejmuje całe społeczeństwo. W tym ujęciu my, Polacy, jesteśmy zbyt niesubordynowani, egoistyczni, anarchistyczni lub zwyczajnie głupi, by demokracja się u nas sprawdziła.

Pobrzmiewają tu echa zarówno braku tradycji demokratycznych w Polsce, jak i poczucia niższości wobec Zachodu, w którym reguły demokratyczne są możliwe. Receptą na brak subordynacji Polaka jest więc ograniczenie swobód i wolności, bardziej surowe prawodawstwo, a przede wszystkim przywódca, który będzie umiał poskromić niesfornych polityków i przeprowadzić niezbędne porządki.

„Jesteśmy 100 lat za Murzynami, jeśli chodzi o drogi, infrastrukturę; w myśleniu okazuje się, że też”. (M, 27 lat, ŚM, DA)[1]

„Ustroju się zmienić nie da. Komuna się nie sprawdziła. Do kapitalizmu jeszcze nie do-rośliśmy. Ustrój jest, jaki jest, bo trzeba go dostosować do dziwaczności dzisiejszego Polaka. My jesteśmy butnym narodem. Z nami nie trzeba dyskutować, trzeba nas mocno trzymać”. (K, 52 lat, DM, WD)

My jako Polacy, historia to zresztą pokazała, nie umiemy sobą rządzić. To pandemia pokazała na przykład. Jeśli jesteśmy puszczeni samopas, możemy robić, co chce-my, jak chcemy. Nie ma nikogo nad nami, to to jest katastrofa. Prewencyjnie po-winniśmy być trzymani za mordę”. (M, 30 lat, DM, DA)

Zmęczeni złożonością świata

Jak wskazuje Marek Krajewski, dość powszechne zmęczenie demokracją wynikać może ze zmęczenia złożonością świata, który coraz trudniej zrozumieć[2]. W tym kontekście kuszące jest szukanie alternatywnych rozwiązań wobec systemu nieprzewidywalnego, zależnego od umiejętności dogadania się wielu aktorów oraz procedur i organów krępujących szybkie działanie.

Odpowiedzią na tę złożoność demokracji jest więc marzenie o silnym przywódcy, który niczym Piłsudski na swojej kasztance nadjedzie i zrobi porządek. W wypowiedziach naszych rozmówców najmocniej wybrzmiewają dwa wątki.

Po pierwsze, taki przywódca jest odpowiedzią na duopol, w którym dwie partie wzajemnie się szachują i w efekcie trudno jest podjąć jakąkolwiek decyzję. Jednak chyba ważniejsza jest druga tęsknota: za politykiem, który nie dba tylko o partykularne interesy swoje i partii, lecz jest mężem stanu, który myśli o tym, co dobre dla Polski i jej obywateli.

„Ja bym chciała, żeby naszym przywódcą był silny mężczyzna, prezydent, mocno stąpający po ziemi, który poradzi sobie. U władzy jest teraz tak naprawdę PiS i PO, Morawiecki z PiS, ale Tusk się przewija. Wolałabym, żeby była jedna partia, a nie te przepychanki”. (K, 47 lat, MM, WA)

„Władza powinna być bardziej niezależna, bardziej biorąc pod uwagę interesy ludzi, a nie tylko swoje. Ciągle się słyszy o tych, co są u władzy czy blisko władzy, która się bogaci. A to są darmozjady. Marzy mi się mocny przywódca, który troszczy się o Polskę, a nie tylko o partię. By to nie było ciągle dbanie o swoje. Żeby nie byli tylko pionkami, nie byli uwikłani w gry partyjne (…) Może nasi politycy mają za małą wiedzę?” (M, 27 lat, ŚM, DA)

Aż 41 proc. osób podziela opinię, że wybory demokratyczne prowadzą do tego, że rządzą nami ludzie niekompetentni i do tego nieprzygotowani

Zespół ośrodka badawczego Ciekawość

Udostępnij tekst

Zdecydowana większość osób, opisując idealnego przywódcę, wyrażała de facto tęsknotę za homogenicznym światem, w którym nie ma różnicy światopoglądów i interesów stojących za wyborami politycznymi.

„Fajnie by było, gdyby większość społeczeństwa wybrała jeden priorytet rządzący, jedną władzę, takiego silnego przywódcę, który by jakieś takie rozwiązania wprowadzał, który by wprowadził jakieś takie rozwiązania tak, jak byśmy chcieli, a nie co cztery lata każdy co innego”. (K, 45 lat, DM, DA)

„Może potrzebują przewodnika, który ich poprowadzi? Może on by mógł złączyć pomiędzy podziałami”. (M, 27 lat, ŚM, DA)

Nasuwa się pytanie o to, który z obecnych polityków mógłby spełnić tę rolę. Choć wypowiedzi badanych niejednokrotnie przywoływały skojarzenia z weberowskim typem idealnym panowania charyzmatycznego, to istniała też duża grupa, która wykazywała się sporym pragmatyzmem i typowała konkretne nazwiska:

„Gdyby był silny przywódca jeden, to myślę, że byłoby dla nas dobre. Ale nie wiem, kto miałby to być, teraz nikt z polskiej sceny politycznej nie przychodzi mi do głowy”. (K, 45 lat, DM, DA)

„W sumie dla mnie to nawet mógłby być Tusk, Kaczyński, ale by wziął odpowiedzialność i był mężem stanu. Żeby nas od wojny uchował”. (K, 47 lat, MM, WA)

„Jeśli chodzi o twardsze osoby, to kiedyś był Marek Jakubiak z Kukiz. Charyzmatyczny, nieustępliwy. Nikt poza tym nie przychodzi mi do głowy. Kiedyś Palikot i Biedroń. On udowodnił nie raz, że jak jest ważna sprawa, to o nią walczy. Oni nie przechodzą, przechodzą nijacy, miękcy, tacy, którzy umieją się ułożyć”. (M, 30 lat, DM, DA)

Prostota wytęsknionego ideału ma tu być odpowiedzią na zbytnią złożoność świata.


Wesprzyj Więź

[1] Indywidualne wypowiedzi badanych publikowane są kursywą oraz opatrzone kodem oznaczającym kolejno: płeć (K – kobieta, M – mężczyzna), wiek badanych, skalę miejscowości zamieszkania (DM – duże miasto, powyżej 500 tysięcy mieszkańców, ŚM – miejscowość poniżej 500 tysięcy mieszkańców, ale powyżej 10 tysięcy mieszkańców, MM – miejscowość poniżej 10 tysięcy mieszkańców); typ, do którego zgodnie z zaproponowaną w badaniu typologią należy badana osoba: WA – Wojujący Autokraci, DA – Dyplomatyczni Autokraci, WD – Wojujący Demokraci, DD – Dyplomatyczni Demokraci, N – Niezdecydowani.
[2] M. Krajewski, Przeciwzłożoność. Polityki prostoty, „Studia Socjologiczne” 2013, nr 4.

Przeczytaj także: Wspólnoty polskich lęków

Publikację „Twarze polskiej radykalizacji” można bezpłatnie pobrać tutaj

Podziel się

1
Wiadomość

O demokratycznej Polsce najlepiej się marzy gdy ani wolnej Polski ani demokracji. Jakże ja chciałem w II połowie lat 70-tych i w latach 80-tych być Europejczykiem, mieć otwarte granice….

Skoro zaś to wszystko jest i trzeba znosić związaną z tym odpowiedzialność to wyłazi z nas samozawinione niemowlęctwo i szukanie Wodza, który wszystko załatwi za nas. Skoro 40% nie głosuje a dla połowy z pozostałych 60% wyśnionym sposobem rządzenia Polską jest autorytaryzm to na demokratów pozostaje 30%.
Za mało. Niestety, zbyt jesteśmy podobni do Białorusinów i Rosjan.

Europa, niestety wschodnia….

@ Marek2: Podzielam Twoje przemyslenia. Dodalbym tylko, ze i w Europie Zachodniej nie jest duzo lepiej… Jako belfer organizuje od lat w mojej szkole jeden dzien, w ktorym nie ma lekcji, tylko uczniowie przerabiaja rozne projekty poswiecone demokracji oraz odwadze cywilnej. I od lat widze, ze tylko mnie, czlowieka ze Wschodu, ta demokracja naprawda interesuje. Moje kolezenstwo niczego innego nie znalo i nie widzi potrzeby, zeby o niej nauczac…

Widzę to samo w tych samych warunkach.
Nie ma czasu ni chęci na szersze spojrzenie na lekcjach, trzeba wbijać program w czerepy rubaszne bo matura, bo ranking….
A do tego rodzice i ich poglądy…