Lato 2024, nr 2

Zamów

Amerykański cud nad Wisłą

Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden podczas podróży do Kijowa 21 lutego 2023 r. Fot. The White House

We wtorkowym przemówieniu być może najważniejsze słowa Joe Biden skierował do społeczeństw Białorusi i Mołdawii. To dwa państwa Europy najbardziej po Ukrainie zagrożone przez rosyjski imperializm.

W historii fascynujące jest to, że współcześni zazwyczaj nie zdają sobie sprawy z wyjątkowości wydarzeń, które są ich udziałem. A jednocześnie przecież uczymy się historii, by czerpać z niej lekcje i nie powtarzać dawnych błędów.

Dlatego nie wiemy dziś, czy wizyty Joego Bidena w Kijowie i Warszawie przypominają bardziej 3 września 1939 roku i nasz upadek, czy początek 1917 roku i upadek imperializmów: rosyjskiego i niemieckiego. A najlepsze, że choć uwielbiamy patrzeć na świat przez analogie, to kontekst społeczno-polityczny jest dziś przecież zupełnie inny.

Wesprzyj Więź.pl

Biden położył na szali cały swój wizerunek i autorytet na rzecz wsparcia broniącej się Ukrainy, a tym samym niebywałe wzmocnił bezpieczeństwo Polski

Bartosz Bartosik

Udostępnij tekst

Myślę, że mamy wielkie szczęście i możemy być dumni z tego, co dziś dzieje się w Polsce i innych krajach demokratycznych. Polska gościnność wobec uchodźców z ukraińskiej granicy (źle, że nie wobec tych z białoruskiej) i konsekwentne wspieranie na każdym możliwym polu walczącej Ukrainy, to sprawy wiekopomne. Wikingowie tworzyliby o nas sagi. Może doczekamy się chociaż jakiegoś blockbustera.

Wtorkowe przemówienie Joe Bidena było znakomite. I mówię to jako sceptyk – nie ufałem mu w momencie wygranej w prawyborach demokratycznych: spodziewałem się po nim więcej neoliberalizmu, polityki z okresu późnego Obamy i myślenia transakcyjnego w stosunkach międzynarodowych, które w ostatnich dekadach doprowadziło do normalizacji imperialnej Rosji.

Tymczasem Biden zrealizował sporo dobrych postulatów socjalnych (a zrobiłby jeszcze więcej, gdyby nie opozycja we własnej partii), a w polityce międzynarodowej mimo wczesnych porażek okazał się przełomowym przywódcą. Położył na szali cały swój wizerunek i autorytet na rzecz wsparcia broniącej się Ukrainy, co ostatecznie udowodniła wizyta w Kijowie. Tym spokojniejsi możemy być o nasze bezpieczeństwo w Polsce.

Jednak być może najważniejsze słowa prezydent Biden skierował do społeczeństw Białorusi i Mołdawii. Docenił wysiłek demokratów w obu tych społeczeństwach i mówił o „miłujących wolność Mołdawianach”. Białoruś i Mołdawia to dwa państwa Europy najbardziej po Ukrainie zagrożone przez rosyjski imperializm. Z naszej perspektywy każde z tych państw przeciągnięte na stronę demokracji i współpracy europejskiej, to wzrost bezpieczeństwa i naszego znaczenia. A jeśli taką postawę przyjmuje prezydent Stanów Zjednoczonych, to znaczy, że polski – i szerzej: całego naszego regionu – punkt widzenia, staje się mainstreamem. I dobrze, bo to my mieliśmy rację w geopolitycznych sporach ostatnich lat.

Po trzech dekadach transakcyjnych postaw liderów zachodu wobec Rosji mamy prezydenta USA, który dokonał w tej sprawie małej rewolucji. Dzisiejsza Rosja nie ma nic do zaoferowania poza śmiercią i zniszczeniem. Powiedziałbym, że ta zmiana w amerykańskiej i zachodniej polityce to mały cud. Stanie się wielkim, gdy rosyjski imperializm na dobre legnie w gruzach.

Cieszmy się też, że dziś liderem w pomocy Ukrainie jest prezydent Duda i polski rząd, a cała polska opozycja (poza sporą częścią Konfederatów) tę linię wspiera. Na przemówieniach Dudy i Bidena klaskali liderzy opozycji. To dobry znak w warunkach bieżącej polaryzacji.

Wesprzyj Więź

Oby więc to był początek końca imperializmu rosyjskiego. Bo słusznie Biden zwrócił uwagę, że nikt nie chce zniszczenia Rosjan. Ale niszczenie Rosji to efekt wyborów Putina i jego klakierów. Wystarczy te wybory zweryfikować, oddać Ukraińcom to, co do nich należy i zapłacić za krzywdy. Pierwszy będę zwolennikiem pojednania z taką Rosją.

Nie nienawidzimy Rosji. Ale nienawidzimy wojny, mordowania, zbrodni i gwałtów. To Rosja wybiera, czy chce być utożsamiana z tymi pojęciami.

Przeczytaj także: Joe Biden jest tam, gdzie powinien

Podziel się

6
2
Wiadomość