Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Czekam na ewangeliczny sygnał od abp. Dzięgi. List o. Marcina Mogielskiego

Abp Andrzej Dzięga podczas uroczystości Matki Bożej Jasnogórskiej. Częstochowa, 26 sierpnia 2022. Fot. EpiskopatNews

„Ja i osoby skrzywdzone przez ks. Dymera oraz biskupów i kurię dajemy Wam szansę nawrócenia” – pisze dominikanin w liście otwartym do kurii w Szczecinie.

Ojciec Marcin Mogielski od niemal dwudziestu lat zaangażowany jest w próby wyjaśnienia zarzutów dotyczących seksualnego wykorzystywania wychowanków przez szczecińskiego duchownego Andrzeja Dymera. Po raz pierwszy publicznie pisała o nich w marcu 2008 r. „Gazeta Wyborcza” w reportażu Romana Daszczyńskiego i Pawła Wiejasa „Grzech ukryty w Kościele”.

Wesprzyj Więź.pl

Wcześniej zakonnik przez kilka lat bezskutecznie próbował zainteresować problemem kolejnych biskupów archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, przełożonych ks. Dymera. Dominikanin otwarcie pod nazwiskiem komentował sprawę.

W 2008 r. kościelny trybunał skazał ks. Dymera za molestowanie seksualne wychowanków. Oskarżony złożył jednak apelację, a jej rozpatrywanie przeciągało się latami. Za wieloletnią bezczynność kościelnych instytucji odpowiada abp Sławoj Leszek Głódź, któremu watykańska Kongregacja Nauki Wiary powierzyła zadanie rozpatrzenia sprawy w drugiej instancji – po czym nie potrafiła skutecznie tego od niego wyegzekwować.

Ks. Dymer zmarł 16 lutego ub.r. w Szczecinie w wieku 58 lat. Tuż po jego śmierci okazało się, że wyrok drugiej instancji zapadł – stało się to cztery dni wcześniej, 12 lutego. Do dziś werdykt ten nie został upubliczniony.

Wieloletnie zmagania o akt kościelnej sprawiedliwości w sprawie ks. Dymera opisał Zbigniew Nosowski w kilkuodcinkowym śledztwie dziennikarskim „Przeczekamy i prosimy o przeczekanie”, za które otrzymał nominację do Nagrody Grand Press 2021. Śledztwo jest w pełni dostępne w formie tekstów i podcastów.

Według źródeł „Więzi”, zamknięcie postępowania dowodowego w sprawie ks. Dymera nastąpiło w Gdańskim Trybunale Metropolitalnym 9 listopada ub.r., czyli pięć dni po publikacji pierwszego odcinka cyklu Nosowskiego.

Dziś rano o. Mogielski opublikował na Facebooku list otwarty, który zamieszczamy poniżej. Zapytaliśmy go o powody napisania listu w tym momencie. – Atakowany jest prymas Wojciech Polak, który tak wiele zrobił dla osób skrzywdzonych w Kościele, a ci, którzy naprawdę powinni bić się w piersi, milczą i udają, że nic się nie stało – odpowiedział zakonnik. Nawiązał w ten sposób do oskarżeń o bezczynność, jakie wobec prymasa formułuje posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus.

O. Marcin Mogielski: Mój list do kurii w Szczecinie

Szczęść Boże, czy doczekam się ewangelicznej sprawiedliwości? Po licznych oszczerstwach i zniesławieniu? Może już nadszedł najwyższy czas na stanięcie w pokorze i prawdzie. Chyba tego można wymagać od biskupów? Może jakieś małe „przepraszamy”, „dziękujemy”, „jest nam wstyd, jest nam przykro”? Cokolwiek…

To milczenie woła o pomstę do nieba.

Czekam cierpliwie na ewangeliczny sygnał od arcybiskupa Dzięgi, jeżeli mieni się choć minimalnie chrześcijaninem. Tu mam duże wątpliwości… Najwyższy czas stanąć po stronie Ewangelii. Lepiej późno niż wcale.

Ja i osoby skrzywdzone przez ks. Dymera oraz biskupów i kurię dajemy Wam szansę nawrócenia.

Ignorowanie nas i milczenie jest podłe i bezbożne. To niszczy Kościół i sprawia, że ludzie Wami gardzą.

Wesprzyj Więź

Czekam na odpowiedź i właściwe działanie.

Marcin Mogielski OP

Przeczytaj także: Czy billboard to miejsce dla Jezusa?

Podziel się

5
2
Wiadomość

“Po mszy związanej z obchodami 40. rocznicy zbrodni lubińskiej biskup Ignacy Dec nie mógł się nachwalić PiS-owskich polityków. – W imieniu zdrowej części naszego narodu chciałbym wyrazić wielkie uznanie za to, co czynią dla naszej matki ojczyzny – mówił. […] Polska jest wyróżniona z tego tytułu, znamy przywódców, którzy kierują narodami w Europie. Nie wszyscy nam się podobają. Modlimy się o nawrócenie tych, którzy gdzieś się od Pana Boga odwrócili. Dalej mówił, że „bardzo się cieszymy, że Pan Bóg dał nam takich ludzi, którzy tak myślą, jak myślał Pan Jezus”: – Są ozdobieni tymi cnotami, które stanowią o godności i wielkości człowieka. Bardzo, bardzo dziękujemy.”

Nigdy nie ufaj biskupom i nie oczekuj od nich niczego.

@Tomasz
Błagam, proszę o powagę!
Wychwalanie członków jednej konkretnej partii to nie jest żaden “ważny list” tylko bełkot, którym nikt się w ogóle nie interesuje oprócz wyborców tejże partii !

Ci ludzie katolicyzmem wycierają sobie gęby i bardziej szkodzą KK niż niejeden ateista czy apostata !
Dal zeświecczenia społeczeństwa najlepszą robotę robią: biskupi oraz duchowni oraz członkowie tej jednej partii.

Mam nadzieję, że w końcu pan przejrzy na oczy.
Modlę się o to.

@Tomasz, @Joanna
Faktycznie inaczej zinterpretowałem pański komentarz z powodu zamieszania z komentarzem karola.

@Tomasz.
Przepraszam za pomyłkę.

Co do słów moich a propos wypowiedzi bpa Deca zdanie podtrzymuję.

@Jerzy2
Panu Tomaszowi chodziło o list o. Mogielskiego a @karol (pozdrawiam i buziaczki ;)) wplótł tutaj wątek innego wystąpienia apb Deca – i zrobiło się niepotrzebnie zamieszanie.
Panie Jerzy to wystąpienie abp Deca to koszmar.
Ale już mieliśmy Ewangelistów Mateusza i Łukasza.
Ten pas cnót Jezusowych to musi nieźle uwierać niektórych polityków.
Pewnie wieczorem ściągają…

A Pan Tomasz pisał w kontekście listu do Dzięgi. Spokojniej.

@Tomasz.. Ale ten ważny list właśnie dotyczy biskupa-biskupów! Dlaczego więc nie można podejmować tematu związanego z biskupem/biskupami? Czyżby to Pan miał monopl na wyznaczanie kierunków dyskusji na tym forum?

@karol. Niektórzy to przebierańcy, zgoda. Ale jak to było w Dezideracie ….
„Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów
i wszędzie życie pełne jest heroizmu.” Tak.

Może zamiast brać się z kolejnego bp zrozum i doceń rolę o. Mogielskiego.
Myślę, że doskonale zdajesz sobie sprawę przeciwko jakim układom i strukturze występuje.

O. Marcinie, bardzo dziekuję za ten list do szcz kurii, tam nikt nas nie traktuje powaznie! Ba, nas dla kurii nie ma! Od lat! Nie istniejemy! I to nie dotyczy tylko osób wykorzystanych przez Pana Dymera a takze przez ks…. Uszkiewicza, ks… Szostaka i innych w diec. szczecińskokamieńskiej. Abp…. Dzięga 12 lat milczy! 12lat Dymera nagradzał! Prowadził porzeb ks… Uszkiewicza! I mówił jakim był wspanialym kustoszem Sanktuarium Maryjnego w Resku!! Teraz ma ks…. Szostaka na miejsce Dymera! Bo ten ksiądz…. kasę dla kurii przynosi!! Nie liczą sie ludzie a liczą się PIENIĄDZE!! Kuria w Szczecinie to stajnia Augiasza!!

Proszę Redakcję o rozważenie, czy nie powinno się – pozostawiając powyższy komentarz p. Tomasza – wygwiazdkować danych osobowych podejrzanych. Wymiary sprawiedliwości zarówno świeckie, jak i kościelne, działają powoli i (jak to na łamach “Więzi” niejednokrotnie pokazywano) skandalicznie niemrawo – nie może to jednak prowadzić do naruszenia przyjętej w Polsce (słusznie) zasady niepodawania danych osobowych podejrzanych, a często nawet i skazanych.

Przestępstwa karać trzeba, jednocześnie należy wystrzegać się robienia z nich – nawet niewielkiej – sensacji. Inaczej grozi nam popadnięcie w ziobrowską manię epatowania nazwiskami i szczegółami przestępstw. Uważam, że to istotne, dlatego uprzejmie proszę o rozważenie mojego postulatu.

W Wielkiej Brytanii podaje się wszystkie dane i jakoś nikt się nie burzy. To są księża więc w sumie w interesie społecznym jest wiedzieć do kogo nie chodzić. Fakt, że może dojść do nadużycia, ale o wymienionych osobach przez Tomasza jest tyle informacji, że o pomówieniach nie ma mowy.

Bardzo ważny list. Pokazuje on bezsilność pokrzywdzonych przez niektórych duchownych chronionych po cichu przez ich biskupów w walce o sprawiedliwość i zadośćuczynienie. Lista nierozliczonych spraw jest długa i wcale się nie skraca, a zgodnie z maksymą “Przeczekamy i prosimy o przeczekanie” wskazuje kierunek obrany przez Kościół – przeczekać (choćby W. Skworc) , sprawa przycichnie, winni kiedyś umrą (jak choćby A. Drymer czy J. Paetz) no i wierni zapomną. Już nie zapomną… Zapomnieć się nie da…

Degrengolada moralna kurii szczecińskiej pod światłym kierownictwem abp. Dzięgi ma swoje praktyczne przełożenie na przyszłość miejscowego kościoła. Z 5 ubiegłorocznych diakonów , w tym roku wyświęcono na księży tylko 2, reszta gdzieś przepadła… w całym seminarium zostało 14 kleryków, a było budowane (jak czytam na stronie WSD ) na 200 alumnów. Kościół zwija się i kurczy, także w wymiarze osobowym… Jak pisał wielki Kisiel : to nie kryzys, to rezultat.
A śledztwo w Watykanie utknęło na amen i pewnie nawet gdyby zapadł jakiś wyrok, nic się o nim nie dowiemy. W końcu co nam do tego; korporacja finansuje się już z przejętych nieruchomości, a wierni – w większej ilości – nawet nie są specjalnie potrzebni.

To prawda. Ale zabezpieczenie na “chude lata” nie tylko ta diecezja realizuje. No cóż. Nieruchomosci nie przepadną tak szybko jak ludzie.
Świadectwo wiary w Boga level master. Złoty PL.
Faktycznie patrząc tylko na nich abp i bp można ją utracić. Wiarę.
Ale …

@Piotr Ciompa. Układy i układziki. Jak zresztą i bywa w innych instytucjach, prawda?
W końcu Polacy byli parę ładnych lat w Watykanie.
No to mają znajomości z sobie podobni na tamtejszych urzędach,
a i też ładnie niektórzy naśladują tutaj Watykan od tej złej strony. (o ile ma dobrą)
Taki mini Watykan tutaj mamy … niestety.

Ciekawe, że pontyfikat Benedykta aż tak mocno nie wywołał podobnej megalomanii w Niemczech. Tam dość spolaryzowana sytuacja. Nie wiem jak w Argentynie, bo cicho sza.

To jednak ten długi pontyfikat JPII tak zepsuł u nas struktury. I nie tylko.

Benedykt XVI próbował sprzątać syf w Kościele i dziwi mnie bardzo, że w praktyce nie był w stanie tego wyegzekwować – chociażby w przypadku (wówczas kardynała) McCarricka, który ignorował restrykcje nań przez Benedykta XVI nałożone. Nasuwa się pytanie: czy znajomości w Kurii Rzymskiej rzeczywiście więcej znaczą niż niewątpliwie słuszne i wyraźnie sformułowane polecenie Biskupa Rzymu? Strach się bać…

Nie, w Niemczech nie było postrzegania Benedykta jako “naszego papieża” na miarę zjawiska z Polski. Niemcy z jednej strony mają wykorzeniony nacjonalizm i nie patrzą w taki sposób. Po drugie, to są kraje związkowe, więc bardziej można mówić o Bawarii, niż Niemczech. Tam była duma z papieża, ale nie uwielbienie.
Kolejna rzecz, to tradycyjny niemiecki ultramontanizm. Niemcy nie dały się zdominować postanowieniami Soboru Watykańskiego I, przywiązanie do “samorządu” jest mocne.

Natomiast co do Argentyny, to idzie ona po równi pochyłej w stronę przyspieszonej “dekatolizacji”. Dobrym przykładem jest wprowadzenie prawa aborcyjnego, także przy poparciu tamtejszych katolików, którzy papieża szanują, ale niekoniecznie ślepo słuchają.

A brak reakcji Watykanu na Polskę jest wynikiem postawienia krzyżyka na naszym kraju. Watykan z jednej strony wie, że jest to bardzo trudny teren do działania, z drugiej nie jest w stanie sobie poradzić, bo informacje “z terenu” pochodzą od naszych biskupów, którzy wolą kłamać, że u nas wszystko piękne i wspaniałe, a Polska jest przedmurzem chrześcijaństwa i najwierniejszą córą Kościoła. A Watykan wie, że nasze buńczuczne zapewnienia są puste i Polska od dawna nie ma żadnego wkładu w katolicyzm, dlatego nie ma ochoty kruszyć kopii, tym bardziej, że strategia Franciszka idzie w zupełnie odwrotnym kierunku.

Nacjonalizm bynajmniej nie jest w Niemczech „wykorzeniony”. Fenomen „Papieża Polaka” wziął się z tego, że był pierwszym od stuleci nie-Włochem. Benedykt nie był już przełomem. Poza tym papież to wyłom w PRL, to już wszyscy wiemy. Myślę, że w Watykanie nie brak osób cieszących się z klerykalnej Polski i tyle.

To jest bardzo trafna diagnoza. Zatem, rozsądnie byłoby poczuć się dzieckiem Króla i te szerokie plecy omijać szerokim łukiem i nie wspierać ani finansowo, ani inaczej, ani nie ulegać szantażom (zwłaszcza szantażom sakramentalnym). Natomiast nie wiem jak głęboko sięga ta wspólnota interesów i czy dotyczy jedynie tylko zakupu ziemi na korzystnych warunkach. Gdyby na tym się kończyło, to jeszcze dosyć “niewinna” żądza posiadania dóbr materialnych zabezpieczających przyszłość finansową Kościoła jako instytucji. Taka motywacja jest jeszcze do obrony, choćby z takich pobudek działa chyba też abp.Ryś i abp.Nycz. Ale jakieś opowieści o “uświęcaniu” środków bez względu na to z jak amoralnych źródeł pochodzą, to wypada jedynie wyjść i podziękować. A na pewno w takim procederze nie uczestniczyć i z takich profitów nie korzystać w żaden sposób.

Nie można odmówić Biskupom, że działają “profesjonalnie” zawodowo, bez zbędnych emocji, które może budzić wiara. Po prostu każdego dnia oferują nam zbawienie, w które zdaje się sami nie wierzą, bo gdyby było inaczej, przecież wylałby się conajmniej potok zapewnień o szczerości postępowania, a zaraz po tym naprawa i zadośćuczynienie. Biskupi nie wierzą… Został tylko handel “odpustami”. I ugorem. Coś przecież orać trzeba.

@Piotr Ciompa, bynajmniej, brak reakacji Watykanu jest bardzo wymowny, tak samo jak niejawna instrukcja zakazująca udostępniania akt księży dopuszczających się wykorzystywania seksualnego nieletnich i letnich. Całe szczęście, że jako to złośliwie nazwałeś istnieje “przemysł odszkodowawczy” który walczy z kościelną patologią.

KOWR (Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa) właśnie zgodził się na przekazanie Kościołowi 140 ha rolnej ziemi w Pełczycach (80 km od Szczecina).

O tę ziemię wspólny wniosek złożyło aż 10 domów zakonnych i sześć parafii, a ich pełnomocnikiem był właśnie ks. Marian Sz, który jest referentem do spraw gruntów przy wydziale gospodarczym kurii szczecińsko-kamieńskiej.
Ks. Marian Sz. dyryguje diecezjalnym rolniczym biznesem. Pozyskuje grunty i pomaga tworzyć diecezji latyfundia. To on był założycielem rolnego gospodarstwa archidiecezji i jego pierwszym dyrektorem.

Teraz biznes się rozwija.
Rolnicze firmy szczecińskiej diecezji uprawiają łącznie ok. 2,5 tys. ha, a w 2020 r. Grupa Producencka GASK i należące do niej spółki przyniosły łącznie 4,1 mln zł zysku.
(Wyborcza Szczecin )

Jestem pewien, że ten list zostanie potraktowany przez Dzięgę w taki sam sposób, jaki jego nadawca był traktowany przez ostatnie kilkanaście lat. Dzięga to nie jest człowiek, który by się przyznał do winy. To jest “wielki książę Kościoła”, a nie jakiś maluczki człowieczek. Jego zadaniem jest obrona kościelnej korporacji, a nie jakichś wartości.

@Piotr – zgoda. Ten pan (wg niektórych bp) Dzięga z pewnością żadnej rewolucji swoim przyznaniem się (wśród KEP) nie zapoczątkuje. Jego zadanie to okopać się do pozycji stojąc i bronić kłamstwa do upadłego.
W dużej mierze zgadzam się na tym forum również z Panem Karolem – który często powtarza by nie wierzyć biskupom.
Cóż.. Aż nazbyt wyraźnie widać, że celem (porażającej większości) b-pów nie jest Prawda. Dlaczego? Bo najczęściej na drodze do Prawdy stoją pieniądze. I oni wybierają to drugie. A więc jeżeli ich celem nie jest Prawda, to cała ich tzw. posługa jest mistyfikacją, bo tak się ‘nieszczęśliwie’ składa, że właśnie Bóg – na którego oni się powołują – jest Prawdą, przez co oni stają się bałwochwalcami.

Mi to się nie spina w głowie, że człowiek odmawia dziesiątki modlitw dziennie, odprawia Msze święte, czyta pobożne książki, o 12 Anioł Pański, o 15 Koronka, o 21 Apel Jasnogórski a ofiary molestowania ma gdzieś.

Ten list ma ogromne znaczenie, bo jest głosem z kościoła i jest to ten sam kościół, pod tym samym Papieżem, a więc wierny widzi, że nie wszyscy stoją murem. I co prawda nadal pewnie padną słowa o „szkodzeniu kościołowi” metodą zdartej płyty to wreszcie nazwano grzech biskupów wprost. Wprost wezwano ich do nawrócenia. Nie wyjaśniania, nie rozmów czy łaskawego wynagradzania (Wy-nagradzać. Co za cynizm takiego słowa używać.). A właśnie do nawrócenia z grzechu. Czyli ksiądz wprost powiedział, że biskup zwyczajnie grzeszy każdego dnia swoją postawą. Jak w tym stanie może udzielać sakramentów. Dla mnie to świętokradztwo.

@Basia i @Konan – mówicie jednym głosem i ja się
pod tym podpisuję. Ale z tych Waszych wypowiedzi…

“A więc jeżeli ich celem nie jest Prawda,
to cała ich tzw. posługa jest mistyfikacją,
bo tak się ‘nieszczęśliwie’ składa, że właśnie Bóg
– na którego oni się powołują – jest Prawdą,
przez co oni stają się bałwochwalcami.”

“Czyli ksiądz wprost powiedział, że biskup zwyczajnie
grzeszy każdego dnia swoją postawą. Jak w tym stanie
może udzielać sakramentów. Dla mnie to świętokradztwo.”

…wyciągam jeden wniosek: Pan Bóg nie ma rąk związanych sakramentami.
(Marek Kita nawet powoływał się na paragrafy z KKK, znawcy dopiszą
lub zainteresowani odszukają w artykułach na tym portalu)

Jeśli idziemy po sakramenty do TAKICH biskupów
i TAKICH księży to w tym BAŁWOCHWALSTWIE (słowa @Konan)
i tym ŚWIĘTOKRADZTWIE (słowa @Basi) uczestniczymy.

Zatem czasy takie, że wiara wyszła z Kościoła
i w takim sprawowaniu sakramentów nie należy uczestniczyć,
ale pozostać wiernym Prawdzie. To nie oznacza apostazji,
bo wiary nie porzucam. Pozostaje komunia duchowa, a od innych
nawyków należy się odzwyczaić, bo inaczej ten chory system wspieramy.

Późna pora, skończyliśmy oglądać stary film z mężem, dlatego
wpis o takiej godzinie. A ten film to nas tylko utwierdził w buntowniczym
nastroju, w walce z bezdusznym systemem.

A co do drugiego wpisu @Konan, to duchowieństwo sobie może ustalać
co chce Ex opere operato, a ważność tego co oni ustalili jest w jakikolwiek
sposób wiążąca? Czy Wy ludzie wierzycie w paragrafy i przepisy, które
duchowieństwo ustala w chorym systemie totalitarnym, czy wierzycie
w przekaz Ewangelii i Chrystusa?

A że ekskomunikują się boicie? A niech ekskomunikują.
Znam takich co ekskomunikowano i żyją porządniej niż
niejeden ksiądz czy biskup. Pozostali wierni Prawdzie
w którą wierzą. I tak należy trzymać.

@Kinga
Popieram, podzielam myślenie i wnioski. Napisałabym dokładnie to samo.
Ważne:”A co do drugiego wpisu @Konan, to duchowieństwo sobie może ustalać co chce Ex opere operato, a ważność tego co oni ustalili jest w jakikolwiek sposób wiążąca? Czy Wy ludzie wierzycie w paragrafy i przepisy, które duchowieństwo ustala w chorym systemie totalitarnym, czy wierzycie w przekaz Ewangelii i Chrystusa?”
Nie można takim osobom, systemowi, w którym zupełnie swobodnie funkcjonują przestępcy, dać nad sobą władzy. Nie można charyzmatycznym wodzirejom dawać dostępu do siebie! Szafowanie argumentem ekskomuniki, czy dzielenia sakramentami, w zastępstwie Boga,w przypadku przestępczego systemu, odbieram jak szantaż, który niczym sie nie różni od zabiegów zabobonnych. Jeżeli tak bardzo leży na sercu dobro kościoła, dlaczego go nie oczyścić z brudu? Zamiast tego, przymusza się ludzi do udziału w nim?
Tylko wyłącznie życie w prawdzie, w dążeniu do niej, transparentność instytucji, może ją uwiarygodnić.Nie pomoże łatwe chwytanie się za sukienkę, a raczej chowanie się za ” suknią” ceremoniałów, kadzideł i bóstwa, bo Boga w tym raczej się nie odnajdzie. No i jeszcze stała gotowość do nadawania swoim niepowodzeniom biblijnej interpretacji, na wszystkie jest odpowiedź, zdolność manipulacji nieskończona. Tylko działa ona krótko, zastosowanie jednorazowe, dalej jest pustka.

Tak szantaż emocjonalny, który później przerodzić się może w patologiczne przywiązanie ofiary do oprawcy. Coś tak, jak żona alkoholika będzie zawsze wierzyć, że mąż tylko troche pije i od następnego razu na pewno się poprawi. I tak w koło macieju, od następnego razu będzie inaczej z pogubionym księdzem też?

A to takie szlachetne, ten ksiądz się na pewno stara żeby już kolejny raz się nie stoczyć i nie pociągnąć na dno za sobą ufnych wiernych. Takim jednostkom nie można ufać, to brak roztropności.

A sakramenty są ważne udzielone przez tego kapłana/biskupa, np sakrament bieżmowania. Tylko jakoś dwa ostatnie dary z listy
zostały przekazane, a pięć pierwsych darów jakoś Duch Święty przez ręce tego biskupa zgubił.

Zwłaszcza tu brak męstwa, mądrości oraz rozumu.

@Kinga
Ostatnio więcej czytam komentarzy niż je piszę ale trudno się z pani komentarzem nie zgodzić.

“Pan Bóg nie ma rąk związanych sakramentami”

Też tak uważam od dawna.
Sakramenty obecnie służą głównie jako szantaż zatrzymania ludzi w KK no bo… przecież poza KK nie ma zbawienia.
“Jeśli nie będziecie przyjmować sakramentów to pójdziecie do piekła więc trwajcie mimo całego zła i zgorszenia jakie czynimy jako duchowni/biskupi.”

Ja pytam ile z sakramentów KK przyjął Jezus i które dokładnie i kiedy rzekomo je “ustanowił” ?
Czy przyjął chrześcijański chrzest ? Bierzmowanie ? A może sakrament małżeństwa lub kapłaństwa a może się spowiadał ?

Np. w Kościele Ewangelicko-Augsburskim sakramenty są tylko 2:
Sakrament Chrztu Świętego i Sakrament Ołtarza

Czy z tego powodu że małżeństwa ani namaszczenia ani bierzmowania etc. nie uznają za sakramenty pójdą do piekła ?
Serio ?
Bóg jest tak małostkowy, że będzie się przejmował tym czy Małżeństwo wg kogoś jest po prostu małżeństwem a nie od razu sakramentem i z tego powodu wyśle go na męki piekielne ?

Czy Bóg ma związane ręce ? To jest pytanie
Wg niejakiego Liguori założyciela redemptorystów jak najbardziej ma !

“Dostojeństwo kapłana bierze się także stąd, że posiada on moc nad prawdziwym i mistycznym ciałem Jezusa Chrystusa. W sprawie mocy, jaką kapłani sprawują nad prawdziwym ciałem Jezusa Chrystusa, naucza się, że gdy wygłoszą słowa konsekracji, Wcielone Słowo jest zobowiązane posłusznie przyjść do ich rąk w postaci sakramentu […]”

Jezus jest “zobowiązany” ! posłusznie (sic!) przyjść…

“Sam Bóg posłuszny wypowiedzianym przez kapłanów słowom – HOC EST CORPUS MEUM (“To jest ciało moje”) – zstępuje na ołtarz, przychodzi gdzie Go zawołają, ilekroć Go zawołają, oddając się w ich ręce, choćby byli jego nieprzyjaciółmi. Gdy już przyjdzie, pozostaje całkowicie w ich gestii; przesuwają Go z miejsca na miejsce, jak im się podoba, mogą też, jeśli sobie życzą, zamknąć Go w tabernakulum, zostawić na ołtarzu lub usunąć na zewnątrz kościoła, mogą też, jeśli tak postanowią, spożyć Jego ciało lub podać innym jako pokarm […] ”

Mogą zrobić z Nim co chcą ! Zamknąć, spożyć, przestawiać z miejsca na miejsce jak im się podoba! Trzymać “na zapas” w tabernakulum etc.

I najlepsze:

“W ten sposób kapłan może być nazwany stworzycielem swego Stwórcy, gdyż wypowiadając słowa konsekracji, stwarza on jakby Jezusa w sakramencie, dając Mu w nim życie, a także oferuje Go jako ofiarę wiecznemu Ojcu […] wystarczy, że kapłan powie: ‘Hoc est corpus meum’ i oto chleb przestaje być chlebem, ale staje się ciałem Jezusa Chrystusa. Dlatego św. Bernard ze Sienny mówi:

,,Moc kapłana jest mocą boskiej osoby, gdyż transsubstancjacja chleba wymaga tyle samo mocy, ile stworzenie świata”.”

Kapłan może być nazwany… Stworzycielem swojego Stwórcy !
Kapłan daje Jezusowi życie (sic!) w sakramencie. Toż to jakaś totalna aberracja i paranoja.

Dla mnie to jest jakieś megalomaństwo, bałwochwalstwo i zaprzeczenie Ewangelii.

Niech mnie ktoś poprawi jeśli ten pan tego faktycznie nie napisał bo znalazłem cytaty w wielu miejscach. Wolałbym żeby się okazało, że śnię.

@Jerzy2, takie znalazłam

Sobór Watykański II, Konstytucje, dekrety, deklaracje (Pallotinum), jak już ktoś ma zamiłowanie do paragrafów to tam jest coś takiego

“Choć poszczególni biskupi nie posiadają przywileju nieomylności, to jednak głoszą oni nieomylnie naukę Chrystusową wówczas, gdy nawet rozproszeni po
świecie, ale z zachowaniem więzów łączności między sobą i Następca Piotra, nauczając autentycznie o rzeczach wiary i obyczajów, jednomyślnie zgadzają się na jekiś zdanie, jako mające być definitywnie uznane.”

Zatem nieomylność (ewentualna) biskupów jest warunkowana przez
– zachowanie łączności więzów między biskupami
– zachowanie łączności z papieżem
– nauczanie musi być autentyczne
– nauczanie musi dotyczyć rzeczy wiary i obyczajów
– biskupi muszą być jednomyślni

żebyśmy byli zobowiązani ich nauki przyjąć bezdyskusyjnie.

Koniunkcja pięciu warunków, zwłaszcza drugi i ostatni wydaje się problematyczny do spełnienia. Ale oczywiście na pewno jest inny paragraf, który dotyczy sprawy tylko ważności sakramentów sprawowoanych w sposób
BAŁWOCHWALCZY i ŚWIĘTOKRADZKI (dzięki @Basia i @Konan za trafne określenia), którego ranga będzie wyższa.

I przy takich zabawach prawnych, to ja w zasadzie rozumiem dlaczego Pan Jezus sam swojej nauki nie spisał. No i jeszcze nie spisał ich w formie paragrafów, a przecież był Żydem, a oni w Talmudzie, Misznie, Midraszach, Halasze, Haggadzie i nie wiedomo czym tam jeszcze maja całe multum szczegółowych przepisów, w których całą istota się gubi. A sami Żydzi mają różne wymyślne sposoby żeby je omijać (to znaczy wynajdywać wyjątki, bo to nigdy nie nazywa się omijanie).

Pani Kingo –
Kościół stanowczo i bez wahań zawsze bronił ważności posługi sakramentalnej sprawowanej przez kapłana znajdującego się w stanie grzechu. „Ci, którzy powiadają, że dopiero wtedy sakramenty są święte, kiedy są udzielane przez świętych ludzi – argumentował święty Augustyn (Objaśnienie Psalmu 10,5) – nie pokładają ufności w Panu”. Przyjmujący sakramenty mają przecież pokładać ufność nie w świętości ich szafarza, ale w świętości samego Chrystusa. Szafarz jest tylko sługą, w rzeczywistości to sam Chrystus – w trakcie obrzędów sakramentalnych – chrzci, odpuszcza grzechy, uobecnia swoją jedyną Ofiarę. Niegodność szafarza sakramentów jest obrazą Boską i krzywdą wyrządzoną Kościołowi, ale nie ma ona aż tak wielkiej mocy, ażeby unicestwić zbawczy dar Chrystusa.
Info.dominikanie.pl

Panie Tomaszu, podziwiam Pana wiarę. Wiarę w Kościół mimo wszystko. Trochę już Pana wpisów i wpisów skierowanych do Pana przez różne osoby na tym forum czytałam.

Czy aby nie jest tak, że Pana brak zaufania do ludzi, wyrażony częstym hasłem “ale pan kłamie” nie zawdzięcza Pan posłudze tego Kościoła? Pomimo tego Pan temu Kościołowi ufa.

A może należałoby bardziej ufać Bogu, niż Kościołowi?

Ten wstęp powyżej, to nie oczekuje odpowiedzi, może Pan sam przemyśleć. Ale mam takie pytanie łatwiejsze, praktyczne:

Załóżmy, że ma Pan syna (nie wiem, mówię załóżmy, czyli przypuśćmy). I zapalił Pan w swoim własnym synu zapał do wiary, posługi i chciałby zostać ministrantem, być bliżej tych sakramentów. A Pan jako osoba doświadczona i dorosła widzi, że ksiądz (załóżmy katecheta Pana syna) jest jakiś dziwny… Już Pan to wyczuwa, że ufać mu do końca nie można. Syn chce do ministrantury, bo koledzy z klasy mówią, że ksiądz jest fajny, fajne filmy ma w kolekcji, w piłkę pogra, na kolację zaprosi i na oglądanie filmów. Pan ma wątpliwości o co w tym chodzi, to Pan syna puści czy nie?

A jeszcze trudniejsze pytanie, jeśli Pana syn jest akurat w wieku
przygotowywania do Pierwszej Komunii. Ksiądz taki jak opisano powyżej, rzecz dzieje się na wsi, innego wikarego w parafii nie ma, do innej parafii nie sposób dziecko wziąć bo co by ludzie gadali, a co by odpowiedzieć w tej innej parafii dlaczego w tej nie chcecie do Pierwszej Komunii. No i ma Pan wybór puścić syna do salek katechetycznych, żeby te pytania przed Pierwszą Komunią zdawał (a ksiądz zawsze odpytuje indywidualnie, sam na sam z dzieckiem), czy dziecka nie puścić i kiedyś
później może pójdzie jak dorośnie, albo księdza na waszej wiosce zmienią.

I co puściłby Pan syna w takiej wiosce do Pierwszej Komunii, czy nie?

Ważniejszy sakrament, czy bezpieczeństwo syna? Ten dylemat jest palący tylko wtedy, gdy powątpiewa Pan czy Bóg sakramentami ma związaną możliwość działania.
Oczywiście Pierwsza Komunia byłaby ważna nawet jakby ten ksiądz wcześniej Pana syna zgwałcił.

Dylemat jest pomiędzy: przystąpić do sakramentu, a bezpieczeństwo, że Pana własne dziecko nie zostanie zmolestowane. To co Pan by w takiej sytuacji zrobił?

Pani Kingo – nie mam rodzi y nie mam dzieci aleodpowiem Pani. Po pierwsze nie wierzę w Kosciół bo wszyscy ten Kosciół tworzymy a wierzę w Boga. Po drugie jest ZAKAZ przebywania przez dzieci na plebaniach w całej Polsce. Spowiedz przed I Komunią Sw odbywa sie w Kosciele w obecnosci rodziców lub osób prawnych. A co do nastoletnich ministrantów, mam takich trzech wyrosniętych sąsiadów ministrantów , od jakiegoś czasu im mówię iz gdyby coś z nimi lub innymi księza by coś chcieli to mają natychmiast powiadomić rodziców . A to moja mała parafia , znam tam księży i wiem ze oni szanują i są dobrzy a nie zli dla dzieci. Jeden z nich wrócił do ministrantury , dużo rozmawiamy. Choć tylko jeden z nich zna moją przeszłość…..
Zakaz przebywania dzieci na plebaniach obowiązuje w całej Polsce. I do tego zakazu muszą się stosować wszyscy księża. Zbiórki mogą mieć miejsce wewnątrz Swiatyń w obecności osób dorosłych.

Tak na szybko sprawdziłem i się raz jeszcze upewniłem. Jest ZAKAZ przebywania dzieci na plebaniach i to dotyczy tez salek parafialnych jesli nie są w nich obecni dorośli.
Jesli Pani wie o jakiejś sytuacji iz dzieci gdzies na jakiejś plebanii były bez opieki doroslych rodziców to proszę poinformować delegata ds. ochrony dzieci i młodzieży konkretnej diecezji.

Gdy ksiądz jest w stanie grzechu śmiertelnego to sakramenty udzielane przez takiego księdza są ważne. Ale to nie znaczy , że mając wiedzę mamy nie reagować.

św. Augustyn był tylko człowiekiem. To co mówił i pisał było tylko efektem jego przemyśleń i jego doświadczenia. Każdy człowiek ma prawo do własnych przemyśleń i własnych wniosków. Jedno jest pewne, Bóg nie jest katolikiem.

@Jerzy2
“W ten sposób kapłan może być nazwany stworzycielem swego Stwórcy…”.
To potwierdza jak manipulacyjne nauczanie serwują katoliccy duchowni. Niby jakis tam teologiczny wywód, ale ostatecznie wszystko sprowadza się do absurdu. To co charakterystyczne to że zawsze powtarza się jeden schemat.. podkreślający rolę księdza/plebana – no bo kto jest wyniesiony na piedestał? Nie Bóg, nie Chrystus, nie Duch Św., ale ksiądz. O to właśnie chodzi w mafii – aby tak zmanipulować, żeby cała reszta była zastraszona. Kim więc w tym układzie jest ksiądz? Hmm bogiem na ziemi? “Alter Christus” (wolę pisać w cudzysłowie). Capo di tutti capi. Drżyjcie i klękajcie narody! Same przywileje. Sam bóg się zmaterializował…

@Kinga @Agata – dziękuję za głosy w dyskusji.
@Agata „Nie można takim osobom, systemowi, w którym zupełnie swobodnie funkcjonują przestępcy, dać nad sobą władzy”.
Jak najbardziej się zgadzam, choć wyjście z chorego układu to decyzja nierzadko bardzo wymagająca, ale po jej podjęciu (w przypadku dysfunkcyjnych układów) zabezpiecza, by przede wszystkim mi dalej nie działa się krzywda, żeby mną ludzie tworzący ten chory system już więcej nie manipulowali.
A jeżeli chodzi o przepisy ustalone przez hierarchię KK na przestrzeni wieków, to podchodzę do tego z dystansem. Nie jestem, ani bynajmniej nie czuję się związany ich szantażem sakramentalnym. Rozumiem że ustalenia, które miały miejsce w historii podyktowane były tym, że widząc degrengoladę duchowieństwa ktoś występował przeciwko KK. To wymagało reakcji. Dlatego wyższy kler się zbierał i ustalał odpowiedni przepis, który chronił ich i tylko ich (jak choćby cała akcja z soborem trydenckim w reakcji na wystąpienie M.Lutra – chodziło o to, żeby obwieścić ‘maluczkim’ na całym świecie, że to nie papiestwo było winne handlu odpustami, to nie duchowni byli winni niemoralnego życia, ale wszystkiemu winny był ten zły Luter (co ciekawe dzisiaj KK już prawie że Lutra zrehabilitował… a nawet sam głośno przyznaje, że znajomość i znaczenie Pisma Św. jest w świadomości katolików na szarym końcu. I kto miał rację?)
Podsumowując:
Pierwsze i najważniejsze: przepisy jakie ustala kler służą duchownym, a nie całemu Kościołowi. I kłamstwem jest, że (jakoby przy okazji) troszczą się również o świeckich. Jeżeli gdzieś pojawia się taka obietnica to trzeba uważać – z pewnością gdzieś tutaj kryje się podstęp! […]

@Konan, znajomość Pisma (lub pism świętych) u nas nadal słaba, bo nie wiem czemu nasza Pani Marszałek modliła się ostatnio na Jasnej Górze o “mądrość i odpowiedzialność” dla naszych posłów i senatorów, kiedy powinno być przecież “miłość i odpowiedzialność”.

@Basia jak najbardziej się zgadzam, ale właśnie na takie okoliczności duchowieństwo ustaliło sobie zasadę że sakramenty działają ‘ex opera operato’ i temat z głowy. Teraz każdy bp może ‘z czystym sumieniem’ grzeszyć do woli, a sakrament i tak będzie ważny. A to że ktoś sprawuje go niegodziwie o tym się nie mówi.. i w dodatku dla takiego delikwenta zero konsekwencji.
Pamiętny przykład sprzed miesiąca: ile lat bawił się w księdza niejaki Dębski (najpierw seks, potem msza i odwrotnie).
Dobrze ujął to ks. Mogielski: ‘ludzie Wami gardzą’ – podpisuję się pod tym obiema rękami.

@Konan.

I niestety mają rację. Jakby liczył na tych idealnych, to by nie miał wielu.
Donatyzm.
Tak te gliniane naczynia i skarb.
Zarówno pocieszenie – przecież i ja takim jestem, ale i wymówka.
Jestem super apb i bp.
Sorry.
https://www.youtube.com/watch?v=cq2paBCLSSc

Bóg wierny. Niestety. Piszę niestety, bo lepiej się oburzyć i odejść.
Tylko On tak absurdalnie wierny. Sobie.
Obiecał, że będzie i jest.

Akurat donatyzm niewiele ma z tym wspólnego.
Zasda ex.op.op. daje możliwość grzeszenia do woli (w przypadku duchownych) bez żadnych konsekwencji. Uważam, że to już tylko krok do patologii. I ona właśnie nam się objawia w takim przypadku jak Dzięga w pełnej krasie.
Hierarchia wie co robi – świeccy są trzymani na krótkiej smyczy i tak ma pozostać. I albo wejdą w swoją rolę – odbiorców łaski która spływa na nich przez tzw. pośredników – albo do widzenia.

@Konan.
Tak się akurat składa,
że KRK przez wieki powtarza historie wierności i niewierności Izraela ze Starego Testamentu.
Upadki, bałwochwalstwo itp.
Wojtek tutaj pisał, że to było odchodzenie od politeizmu.
Tak, ale nie tylko, także inne zasady moralne niż reszta ludów obok. Zero ofiar z ludzi, brak prostytucji sakralnej,
troska o najsłabszych w systemie społecznym:wdowa, sierota, że wymienię parę.
I tak, to było m.in. odchodzenie od politeizmu, przez etap: są inni bogowie, ale mój jest najlepszy i silniejszy (zapomniałam terminu, @Wojtek by wiedział) do monoteizmu.
Że jest tylko Jeden. Zgoda.

A teraz dalej są inni „bogowie”: pieniądze, władza, ukrywana rozpusta i przestępstwa.
KRK. System.

A On wierny do końca. Polecam rozdział 16 z Ezechiela. Cały 😉
Tak będzie do końca. On będzie wierny, a my różnie…

I ex opere operato. Niestety po ludzku nas to gorszy. Rozumiem.
I zgadzam się @Konan, że jest to pole do koszmarnych nadużyć. Tak!
Ale też źródło łaski. Wybacz górnolotność.

I jest to dla nich, kapłanów ogromna pułapka.
Niektórzy w nią wpadną.

@ Kanon
Piszesz: “Dobrze ujął to ks. Mogielski: ‘ludzie Wami gardzą’ – podpisuję się pod tym obiema rękami”. To prawda. Tyle, że kler, oosby konsekrowane, tłumaczą ten fakt, misją wybranych, których ciemny lud nie przyjął, a oni, “książęta kościoła”, wbrew wszystkiemu zaparcie służą. Tylko zasadnicze pytanie: komu? Obecnie już tylko sobie i organizacji, która bez chrześcijańskiego ducha, jest jak “posąg Baala”. Martwa. Zostali właścicielami ugorów, pustych seminariów, pustych kościołów. jak na kościół przystało, majątek przedni! A Bóg?Jest powszechnie dostępny. Poza nimi, bez nich. Poza organizacją.

Wiele razy Pani Basiu slyszalem od starszego wiekiem proboszcza w Szczecinie iz to co my mówimy jest atakiem na Kosciół ! Co wiecej! Ten ksiądz mówił iz w Szczecinie nie było ANI JEDNEGO PRZYPADKU WYKORZYSTANIA DZIECKA! Wtedy wyszedlem z Koscioła i tak mocno walnąlem drzwami ze chyba pękła framuga drzwi wejsciowych.

No i koniecznie trzeba się modlić za O. Mogielskiego. Wyszedł naprzeciw całego tsunami zła w Kościele, z gołymi rękami…. Chociaż chyba jednak nie, bo wyszedł z Najsilniejszym pod rękę. Ale modlić się trzeba. Dziękuję Ojcu za świadectwo! W tej powodzi kumoterstwa, chełpienia się znajomościami, piramidzie kolesiostwa i załatwiaczy, chytrych działaczy kościelnych, przynosi Ojciec nadzieje. Nie w kościół, ale w powołanie przez Niego.
Ufam, że Ojca bracia w zakonie, np. taki Biskup z nazwiska, którego od czasu do czasu czytam, dadzą ludzkie wsparcie…