Zima 2021, nr 4

Zamów

Bilewicz: Liczba śmiertelnych przypadków COVID-19 w ciągu tygodnia przypomina liczbę polskich ofiar okupacji niemieckiej

Michał Bilewicz. Fot. Forum Dialogu

Rządzący nie mają prawa zakładać nieposłuszeństwa obywateli i włączać go do swoich kalkulacji, gdy stawką jest życie – mówi w „Tygodniku Powszechnym” Michał Bilewicz.

O tym, jaki jest stosunek społeczeństwa do szczepień i covidowych restrykcji w najnowszym „Tygodniku Powszechnym” Michał Kuźmiński rozmawia z dr. hab. Michałem Bilewiczem, psychologiem społecznym, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, kierownikiem Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW. Wywiad ukazał się pt. „Szczepieni ze sobą”, to materiał okładkowy numeru.

Zdaniem badacza komunikacja rządu dotycząca działań wobec pandemii powinna być dostosowana również do ludzi o światopoglądzie hierarchicznym, czyli takim, który uznaje, że „państwo i prawo zawsze są podejrzane, a najważniejsza jest wolność jednostki nieskrępowana podatkami, restrykcjami czy zasadami”. „Wiadomo, że często osoby te wierzą w teorie spiskowe, więc nie da się ich przekonać poprzez odwoływanie się do prawomocnych źródeł wiedzy. Nie przekonają ich też apele rządu, bo nie wierzą w autorytet państwa i władzy. Można ich natomiast przekonać, pokazując im, że ich pozycja w hierarchii społecznej może się w wyniku niezaszczepienia pogorszyć – czyli że przestaną być tymi silniejszymi. Np. gdy nie będą mieli dostępu do wielu usług, nie będą mogli pójść do kina, posłać dzieci do przedszkola. Oni muszą poczuć, że warto się zaszczepić” – zaznacza Bilewicz.

Zastrzega jednocześnie, że „tradycyjna oś różnicowania między prawicowością a lewicowością, bądź konserwatyzmem a liberalizmem, przestaje się sprawdzać, gdy idzie o postawy wobec szczepień”. „Badania Matthew Hornseya w Hiszpanii pokazują, że tam antyszczepionkowcy to głównie radykalna, kontrkulturowa lewica o wysokim poziomie wykształcenia. W innych krajach wśród ideologów antyszczepionkowych widzimy skrajną prawicę – w Polsce posłów Konfederacji, w Niemczech neofaszystów – ale z drugiej strony liberalnych czy lewicowych celebrytów” – stwierdza. 

Źródeł społecznej niechęci wobec covidowych restrykcji psycholog społeczny upatruje w małym zaufaniu do instytucji państwa. A także w tym, że „z wyłączeniem krótkiego okresu Solidarności, Polska nie doświadczyła zbyt wielu momentów, w których kategorie wspólnotowe miałyby szczególne znaczenie”.

Zdaniem kierownika Centrum Badań nad Uprzedzeniami „rządzący nie mają prawa zakładać nieposłuszeństwa obywateli i włączać go do swoich kalkulacji, gdy stawką jest życie”. „Jak policzyłem, liczba śmiertelnych przypadków w ciągu tygodnia coraz bardziej przypomina liczbę polskich ofiar okupacji niemieckiej w Polsce. Jeżeli wyłączymy okres kampanii wrześniowej i akcji „Burza”, to w typowym tygodniu na terenie Generalnego Gubernatorstwa ginęło mniej więcej tylu etnicznych Polaków, ilu dziś umiera z powodu koronawirusa” – mówi.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Jednocześnie tłumaczy: „Antyszczepionkowców cechuje pewien typ myślenia, ale wiele innych ich cech czyni ich bardzo podobnymi do nas. Tym bardziej powinniśmy się angażować w przekonywanie tych ludzi, by przestali narażać nie tylko nasze zdrowie, ale też swoje”.

DJ

Przeczytaj też: Zaszczepić czy przekonać

Podziel się

2
1
Wiadomość

Komentarze (8)

Panie Bilewicz, wydaje mi się, że Pan traktuje ludzi jak bydło. Nie masz, Pan, na to mojej zgody. Do szczepionek nie mam zastrzeżeń, do Pana mam.

Żarty się skończyły, ludzie umierają masowo dlatego szczepienia przeciw Covid powinny być obowiązkowe, na tej samej zasadzie jak obowiązkowe są ubezpieczenia samochodów.

Niestety nie będzie obowiązku, ponieważ znacząca część niezaszczepionych stanowi elektorat rządzących, którzy nie mogą sobie pozowolić na spadki w tzw słupkach popularności.

Czas zatem odkurzyć przysłowie (czy ciemny lud kupi ? ), że Polak jest przed szkodą i po szkodzie głupi.

Taka postawa, jaka prezentuje p.Bilewicz, a jeszcze gorzej nagłaśniają to TP i Więź to pogłębianie nieufności społecznej. Dostatecznie dużo prognoz naukowców nie przetrwało próby czasu, by trwać w pewności siebie, czego przykład mamy powyżej (zresztą naukowca, ale z innej dziedziny niż medycyna; zresztą osoby, która naukę traktuje nie jako szukanie prawdy, a „prostowanie” maluczkich, bo tak oceniam wypowiedzi publiczne p.Bilewicza).

Panie Piotrze, jak Panu nie podoba się środowisko Więzi, nikt Pana nie zmusza do przebywania w nim. Podobnie nie musi Pan czytać TP, no, chyba że jest Pan masochistą….. Dla mnie Więź i TP to jedne z niewielu mediów, dzięki którym wiem, że są ludzie myślący podobnie, które dają mi siłę marzyć o lepszej przyszłości mojego kraju. I za to jestem wszystkim Redaktorom niezmiernie wdzięczna.

Pani Monikaa, podzielam Pani zdanie i spostrzeżenie co do p. Piotr Ciompa. Czasem mam wrażenie, że znalazł się w gronie czytelników Więzi, tylko po to, by wprowadzać delikatnie mówiąc- niepokój. To męczące, wiec w zasadzie przestałam czytać komentarze tej osoby. Bardzo rzadko prócz krytyki, wypowiedzi tego pana wnoszą coś konstruktywnego do dyskusji. Szkoda.

Szczerze mówiąc (nawiązując do Pani wypowiedzi) kompletnie nie wiem o co chodzi P. Ciompie, skoro praktycznie w stu procentach nie zgadza się z wyżej wymienionymi tytułami, to zasadne jest pytanie, które pani stawia – po co to czyta? Może to jest nowa jednostka psychologiczna – masochizm poznawczy? Brzmi ładnie, ale bez żadnego sensu. Ja w PRL-u nie czytałem „Trybuny Ludu”, a teraz „Gazety Polskiej”, być może P. Ciompa, chce je twórczo połączyć, tylko dlaczego to czyni komentując w „Laboratorium Więzi”?

Polecam wyłączyć telewizor i poszukać danych w internecie, np. dotyczących Szwecji. I wtedy widzimy, że paternalistyczny ton p. Bilewicza jest wart tyle, ile zawartość kubła na śmieci.

Pan Michał Bilewicz ma rację. I nie ma się o co (po „wielkopańsku”) obrażać. A potwierdza to choćby obecne zachowanie pieszych, którzy mieli podobno nie wejść na pasy, kiedy wejdą nowe przepisy. Ostrzegali, że ruch drogowy stanie. Te bajki opowiadali zwolennicy utrzymania przywileju pieszych tylko wtedy kiedy już kroczą po pasach a nie w chwili kiedy oczekują na wejście. Życie pokazało, że to bajka. Nowe prawo działa i są już pozytywne efekty. Jednak w stosunku do wielu krajów Europy Zachodniej opóźniliśmy się o bardzo wiele lat i zanotowaliśmy bardzo wiele ofiar. Naprawdę nigdy nie opanujemy sztuki uczenia się na błędach ??

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.