Jesień 2021, nr 3

Zamów

Bp Jan Konzal i zachowywanie w Kościele tylko tego, co najważniejsze

Jan Konzal. Fot. Lucie Krulišová / Christnet.eu

Miał żonę, nigdy natomiast nie miał biskupiego herbu, hasła, o pierścieniu czy pastorale nie wspominając. Przed 1989 rokiem odprawiał Msze, bierzmował, wyświęcał księży w swetrze i dżinsach, po kryjomu, w prywatnych mieszkaniach.

Zmarł Jan Konzal, tajnie wyświęcony biskup podziemnego Kościoła katolickiego w komunistycznej Czechosłowacji.

Pochodził z pobożnej, bardzo tradycyjnej katolickiej rodziny. Część dzieciństwa spędził w katolickiej szkole z internatem. W 1960 roku skazany na trzy lata więzienia za prowadzenie tajnych kompletów dla młodzieży zainteresowanej teologią. Wyszedł w roku 1963 jako inny człowiek. W więzieniu bowiem spotkał księdza, który – jak mi powiedział – wyzwolił go z bigoterii. Konzal, podobnie jak wielu działających w podziemiu katolików, zrozumiał, że dla przetrwania Kościoła należy zachować tylko to, co w nim najważniejsze, poświęcając część zwyczajów, którymi Kościół obrósł przez wieki.

Teologię studiował eksternistycznie w NRD. W 1968 roku ożenił się. Cztery lata później został wyświęcony na księdza – był związany z tą częścią podziemnego Kościoła, która uznała, że bez święcenia żonatych mężczyzn cała struktura w szybkim czasie zaniknie. Wykorzystano istniejące przepisy w Kościele katolickim: Konzala, jako żonatego mężczyznę, wyświęcono w rycie grekokatolickim, po czym udzielono mu zgody na birytualizm, tzn. sprawowanie sakramentów w rycie wschodnim i rzymskim.

W 1982 roku został – również tajnie – wyświęcony na biskupa. Działał w warunkach ścisłej konspiracji. Nigdy nie miał swojego biskupiego herbu, hasła, o pierścieniu czy pastorale nie wspominając. Odprawiał Msze, bierzmował, wyświęcał księży w swetrze i dżinsach, po kryjomu, w prywatnych mieszkaniach.

Opowiadał mi, jak udzielał kiedyś namaszczenia chorych w wieloosobowej sali państwowego szpitala. Ksiądz nie miał szans się tam za komunizmu dostać. Konzal, na prośbę rodziny, poszedł do chorego udając przyjaciela. „Siedziałem obok niego, rozmawialiśmy szeptem, czasem go poklepałem do dłoni, pogładziłem po głowie – i w ten sposób namaściłem go olejami. Nikt się nie zorientował”.

Kolegium Europejskie

Po powrocie demokracji został – jak wielka część Kościoła podziemnego – odrzucony przez Kościół oficjalny. Postawiono mu poniżający warunek powtórzenia święceń – tym razem w wersji oficjalnej. Odmówił.

Do końca życia spotykał się z wiernymi, kierował jedną z nadal działających gmin wywodzących się z dawnego podziemia.

Przeczytaj też: Ksiądz podziemnego Kościoła

Podziel się

13
Wiadomość

Komentarze (14)

Jestem wstrząśnięty przedostatnim akapitem. Do tej pory słyszałem tylko o odmowie uznania święceń kobiet z podziemnego Kościoła w Czechach. Przykład braku Ducha instytucji, co przechodzi w niegodziwość. „Zamawiam” w Więzi więcej informacji o podziemnym Kościele i jego losach po upadku komuny.

Przecież bp Cieńskiego na Ukrainie też nie uznawano oficjalnie, bo kard. Wyszyński musiał pominąć oficjalne procedury związane z sakrą. Co z tego? Dla sprawy Ewangelii zasłużył się bp Cieński pięknie. A czechosłowaccy żonaci biskupi podziemni i prezbiterzy mieli wybór: albo zachowują żony i służą jako prezbiterzy w eparchii, albo w ogóle tracą status duchownych, zachowując jednak żony jako członkowie laikatu diecezji łacińskich. Starano się więc jasno postawić regułę celibatu u łacinników, bez lekceważenia małżeńskich więzi podziemnych czeskich biskupów i prezbiterów, którzy mogli kontynuować posługę jako duchowni obrządku wschodniego. Propozycja była uczciwa i nie lekceważyła ich dokonań w czasie prześladowań. To pokolenie odchodzące po wieczną nagrodę, ważniejszą od pontyfikaliów.

Przecież prawo kościelne ,także kościołów wschodnich w tym Kościoła Prawoslawnego nie zezwala na święcenia biskupie żonatych duchownych. Jego tj ks.Konzala „świecenia biskupie” o ile w ogole je od jakiegoś biskupa otrzymał ,autor nie pisze od kogo, były nieważne . Zwracam też uwagę że wyświęcenie kogoś na biskupa bez zgody papieża pociąga za sobą ekskomunikę ” wyświęconego ” .Czy św Jan Paweł II udzielił zgody na wyświęcenie żonatego mężczyzny na biskupa ? Wątpię ergo jeżeli Janowi Konzalowi zaoferowano możliwość „uważnienia” święceń kapłańskich to niczego poniżającego w tym nie było.Odrzucajac tę możliwość wykazał się ….na pewno nie pokorą i posłuszeństwem do których jako duchowny na mocy złożonych ślubów był zobowiazany

Z powyższego wynika, że błogosławiony Kościoła kardynał Stefan Wyszyński, wyświęcając w stanie wyższej konieczności bez zgody Stolicy Apostolskiej ks. Cieńskiego także zaciągnął na siebie ekskomunikę? Jacku, więcej wiary, mniej faryzeizmu!

Zwłaszcza jego postulaty, żeby księża spowiadali się swoim żonom są bardzo „katolickie”… Nic dziwnego, że go nie uznali skoro tak daleko odszedł z poglądami od Kościoła… Święcenia też niepewne, bo zbyt wiele przy tym było przekrętów. Chyba sam w głębi duszy to czuł, skoro nawet stroju duchownego w życiu nie założył. Niech Bóg go sądzi…

Czy naprawdę warunek powtórzenia święceń, tym razem w wersji oficjalnej, był poniżający? Co by stało się z jego żoną, z uprawnieniem do sprawowania celebry w obu obrządkach chrześcijańskich, gdyby zdecydował się na te święcenia? Bardzo ciekawy temat.

” Konzal, podobnie jak wielu działających w podziemiu katolików, zrozumiał, że dla przetrwania Kościoła należy zachować tylko to, co w nim najważniejsze, poświęcając część zwyczajów, którymi Kościół obrósł przez wieki.” I to jest sedno wspomnienia o biskupie Konzalu. Jeżeli doświadczamy ogromnego, i zapewne nie ostatniego, kryzysu Kościoła, to jedną z głównych przyczyn, jeśli nie jedyną, jest to „obrośnięcie” Kościoła przez radosną twórczość duchownych wszystkich szczebli, którzy proste i zrozumiałe nawet dla prostaczków rady ewangeliczne, zamienili na mnóstwo niezrozumiałych wymogów. Nie chcę nikogo pouczać, ale zdaje się, że Jezus coś na ten temat mówił.

Ale obrona tych efektów radosnej twórczości za wszelką cenę daje takie cudowne poczucie prawowiernosci…
Niech się pali, niech się wali ale kolorowe ubranka, czapeczki, koronki, pierścionki są najważniejsze. Bez nich chrześcijaństwo traci sens….

Przybywasz Pasterzu, witają Cię wszyscy:
I starzy i młodzi i dzieci.
Na twarzach zebranych w dzień uroczysty,
Radości nam promień zaświecił.

Bo błogosławić będą ojcowskie,
Pasterskie Twoje ręce,
Tych, co dzisiaj bardzo szczęśliwi
Tych, co cierpią w męce

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.