Jesień 2021, nr 3

Zamów

Szef MSWiA odpowiada prymasowi. Medycy nie wjadą do strefy objętej stanem wyjątkowym

Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, podczas konferencji prasowej dotyczącej modernizacji służb mundurowych. Warszawa, 27 października 2021 r. Fot. gov.pl/web/mswia

Każda osoba przebywająca w strefie objętej stanem wyjątkowym, mimo pełnego przygotowania medycznego oraz szczerej gotowości bezwarunkowego niesienia pomocy, wymagałaby dodatkowego zaangażowania funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz innych służb – argumentuje minister Mariusz Kamiński.

W połowie października prymas Polski abp Wojciech Polak skierował list do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego w sprawie pomocy i zaopatrzenia medycznego uchodźcom, którzy przebywają na granicy z Białorusią. We wrześniu o mediację prosiły go osoby z grupy Medycy na granicy.

Teraz na Facebooku medycy publikują list od prymasa. Cytuje on odpowiedź, jaką otrzymał od ministra Kamińskiego.

„Ochotnicy grupy Medycy na granicy, którzy deklarują chęć niesienia pomocy migrantom w pobliżu białoruskiej granicy, powinni być świadomi, iż rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie ograniczeń wolności i praw w związku z wprowadzeniem stanu wyjątkowego – co do zasady – zakazuje wstępu do tej strefy osobom, które nie zamieszkują w miejscowościach nim objętych. Każda osoba przebywająca w strefie objętej stanem wyjątkowym, mimo pełnego przygotowania medycznego oraz szczerej gotowości bezwarunkowego niesienia pomocy, wymagałaby dodatkowego zaangażowania funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz innych służb, które są zobowiązane do zapewnienia bezpieczeństwa wolontariuszom z personelu medycznego” – pisze szef MSWiA.

Prymas dodaje od siebie: „Tym samym – jak rozumiem – Pan Minister nie widzi możliwości współpracy medyków działających w organizacjach pozarządowych z funkcjonariuszami Straży Granicznej, informując jednocześnie, że działania pomocowe podejmują funkcjonariusze Straży Granicznej ze wsparciem służb medycznych wzywanych w koniecznych i konkretnych przypadkach”.

Świąteczna promocja Wydawnictwa Więź

Medycy na granicy podają, że w piątek przedstawiciele grupy spotkali się w Białymstoku z Komendantem Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej płk. Andrzejem Jakubaszkiem. „Spotkanie trwało 45 minut. W sprawie dla nas najistotniejszej otrzymaliśmy odpowiedź odmowną – Komendant poinformował nas, że obecnie niemożliwy jest wjazd naszej grupy do strefy stanu wyjątkowego” – czytamy.

DJ

Przeczytaj też: „Solidarność” staje się martwym słowem, jeśli odwracamy się od potrzebujących

Podziel się

6
Wiadomość

Komentarze (18)

Faryzejska troska o bezpieczeństwo ludzi niosących pomoc bliźnim. Wstrząsające.
Moim zdaniem obecność wolontariuszy na granicy w jakimś stopniu ulżyłaby także funkcjonariuszom. Mieliby świadomość, że chory migrant dostał fachową pomoc, głodny – posiłek, przemoczony i bosy – odzież. I że nie zaganiają wycieńczonych ludzi nad granicę na prawie pewną śmierć.
Cóż, troska o kondycję psychiczną i sumienia podwładnych raczej nie spędza snu z powiek szefostwu.
Ciekawa jestem, jak służby poradzą sobie z organizowaniem terapii dla funkcjonariuszy, zmuszanych dziś do takiego traktowania obcokrajowców na pograniczu. Bo że ludzie z objawami PTSD (zespół stresu pourazowego) będą potrzebowali pomocy, jest pewne. Niełatwo zapomnieć wywożenie nocą do lasu – na rozkaz „z góry” – głodnych i przemarzniętych dzieci czy natknięcie się na zwłoki człowieka, którego wcześniej, dwa czy trzy razy, wypchnęło się z terytorium Polski.
Tu niczego nie załatwią pompatyczne mowy polityków, odznaczenia czy gratyfikacje finansowe. Chciałabym się mylić, ale podejrzewam, że problem będzie ukrywany jak długo się da. Cierpiący ludzie zostaną „ukryci”, a potem służby zaczną się tych już nieprzydatnych po cichy pozbywać, pozostawiając eksfunkcjonariuszy (i ich znękanych bliskich) własnemu losowi.

Biskupi dalej murem za Pis. Zresztą min. Kamiński myśli jak większość Episkopatu. A ja, prosty katolik, czuję, że coraz mniej łączy mnie z moimi pasterzami. Już za Głódzia przeniosłem się mentalnie z archidiecezji gdańskiej pod skrzydła biskupa Rzymu

Proszę mój wpis potraktować jako stronniczy. Uważam, że medycy mogliby zostać wpuszczeni tylko pod warunkiem trzymania się zasad jak sanitariusze obu stron na polu bitwy – nie biorą udziału w walce. Nie ma zaufania jednej ze stron (owszem, po której się opowiadam w tym sporze) by ci medycy postępowaliby neutralnie. Że nie nadawaliby do mediów biorących udział w tej wojnie po jednej ze stron. Np. relacji o biednym kotku, co przyszedł za opiekunami z Afganistanu. Że nie pomagaliby imigrantom w naruszaniu polskiego prawa. Mają do wyboru – albo pomoc medyczną potrzebującym, albo udział w sporze politycznym. Podejrzewam, że wybierają to drugie, że pomoc potrzebującym jest traktowana instrumentalnie. Moje podejrzenia opieram na fakcie, że zabiegi o udzielenie zgody uczynili publiczną manifestacją. Myślę, że mieliby większą szansę, a przynajmniej nie wystawiliby się na zarzut grania tym tematem, gdyby załatwiali zgodę zakulisowo. A ujawnili odmowę dopiero po ostatecznej odmowie, jeśli taką by otrzymali. Są więc bardziej aktywistami jednej ze stron, a nie medykami. Obu misji połączyć nie sposób.

Napisał Pan: „Uważam, że medycy mogliby być wpuszczeni”. Pogląd decydentów jest inny. Jak sądzę, bez względu na warunki, jakie mieliby medycy „spełnić”. Bo decydenci mają swoje powody i interesiki polityczne, z których suwerenowi nie będą przecież się spowiadać.
Do mediów medycy akurat nie muszą niczego nadawać. Jest już w przestrzeni publicznej wręcz zatrzęsienie rozmaitych relacji z pogranicza. Wiadomo mniej więcej, co tam się dzieje. Ba, są relacje z Niemiec, do których przez tę naszą pilnie strzeżoną granicę migranci jednak docierają.
Nie przypuszczam, by specjaliści od ratowania ludzkiego zdrowia i życia dyżurowali nocami na pustkowiu z żądzy jednodniowego rozgłosu w prasie czy internecie.
Nie przypuszczam, by jechali na granicę „pomagać imigrantom w naruszaniu polskiego prawa”. Zresztą – naruszających tam polskie prawo można znaleźć wielu wśród tych, którzy teoretycznie stoją na straży jego przestrzegania. Przywołam tu choćby nowelizowane w pośpiechu – i dość niekompatyblinie z międzynarodowym – prawo krajowe, mające sankcjonować wcześniejsze praktyki (choć każdy wie, że te przepisy nie działają wstecz).
Medycy aktywiści? Z pewnością. Aktywizmem nazywa się potocznie zorganizowane działania, wykraczające poza standardowe role, powinności i zajęcia ich uczestników. Jak wszyscy, zarabiają oni na utrzymanie swoich rodzin, ale – widząc coś niepokojącego – próbują temu zaradzić. Ktoś to nazwie powołaniem, poczuciem misji, przyzwoitością, a ktoś inny nazwie to polityką i powydyma wargi z niesmakiem.
Naprawdę wierzy Pan w możliwość „zakulisowego załatwiania zgody”? Chyba w żadnym ministerstwie nikt by się nie zniżył do korespondowania/podjęcia rozmów z „jakimiś Kowalskimi”, choćby mieli oni doktoraty z medycyny i za sobą praktykę działania w ekstremalnych warunkach. Prędzej by zlecono ABW, CBA, policji, Urzędom Skarbowym (niepotrzebne skreślić) „prześwietlenie” Kowalskich. Bo taki bezinteresowny samarytanizm w głowie się nie mieści. Ani chybi, coś MUSI się za tym kryć…
Tak, medycy wystąpili publicznie, bo potraktowali sprawę serio, są odpowiedzialni. Potrzebowali pomocy współobywateli. Oni mają specjalistyczną wiedzę, umiejętności i gotowość poświęcenia swojego czasu, a Kowalscy innych profesji – 10-, 20- czy 50-złotówki potrzebne za zakup leków i środków opatrunkowych, sfinansowanie transportu itp. W taki sposób działają społeczności w sytuacjach niestandardowych. To samo czynią chrześcijańskie wspólnoty, by ratować zagrożonych gdzieś w świecie.
Co do zaufania, to skoro użył Pan określenie „strony” (no trudno, to określenie padło), napiszę: z zaufaniem – nie tylko między „stronami” – kiepsko jest u nas. Oczywiście nie tylko u nas, lecz tu zastanawiamy się nad własnymi problemami. Doceniam Pańska otwartość: „strony (…) po której się opowiadam w tym sporze”. Ja – jak napisałam – widzę sprawę inaczej. Ale rozmawiamy 🙂

Pozostajemy ze swoimi ocenami, ale jeśli będziemy rozmawiać, może nasze oceny się zbliżą. Naszym wspólnym problemem jest deficyt zaufania w społeczeństwie. Może zacznijmy od tego by przyznać, że po drugiej stronie sporu są także osoby które w dobrej wierze bronią odmiennego stanowiska niż moje. Pani już zaczęła, bo nie obraża, nie szantażuje moralnie tylko stara się argumentować racjonalnie. Np. zgadzam się, że lekarze by prosić społeczeństwo o finansowanie muszą działać publicznie. Pozdrawiam,

Nawołuj Pan do racjonalne i wolnej od emocji rozmowy. Tylko jak rozmawiać, kiedy druga strona przy pomocy usłużnych dziennikarzy ucieka się do zmanipulowanych inscenizacji z Netflixa?

Nie przyjmuję do wiadomości takiego typu myślenia, które zakłada „brak neutralności” ze strony lekarzy. Jak dla mnie, jest to konsekwencja mnożenia podziałów w społeczeństwie i różnicowania na „naszych” i „waszych”. W wypadku pomocy medycznej, proszę mi wybaczyć, ale tego rodzaju polityka jest wyjątkowo obrzydliwa i jest zwykłym biciem piany. Co zreszta potwierdza wyjątkowo obłudna odpowiedź ministra. Nie, żadna „neutralność” tu nie wchodzi w grę, tylko od samego początku blokada informacyjna, zresztą mało skuteczna.

O ile złudzeń co do rządu już dawno nie mam, przeraża mnie kompletna cisza społeczna wokół dramatu na granicy. Owszem, podobno okoliczni ludzie pomagają, owszem, medycy się organizują, ale reszta wpadła w jakąś niemoc, marazm. Godzimy się od dawna na działania PiS, powolne łamanie naszych praw, ograniczenie wolności, włażenie z butami do domów i łóżek. I co? I nic! Opozycji nie słychać, a jak jest głosowanie, jak zwykle zawodzi. Ja sama nie jestem typem, który zorganizuje manifestację, ale z pewnością na nią pójdę i jeszcze zaprowadzę rodzinę. Dlaczego nic nie robimy??? Dlaczego jest w społeczeństwie taka niemoc, że co, co krzyczą – nawet największe głupoty – mają rację?

Pani Moniko- juz zapomniała Pani 8 lat rzadów PO i PSL? Jak z biura PO wychodzili sędziowie z Panem Rzeplinskim i Panią Gersdorf w towarzystwie polityków PO? To były te wolne sądy? Raczy Pani żartować! A slowa posla Niesiolowskiego z PO , ktory mowił ze sady są ich! A słowa posła z PO ze póki ktos jest w PO to bedzie bronił go jak niepodleglości a sądy bedą sprawy prowadziły i nic! Bicie przez policje uczestników Marszu Niepodległosci w dniu 11 listopada o tym tez Pani zapomniała? Gdzie to ograniczenie wolności przez obecny rząd? Mamy być na kolanach wobec Niemiec? Jak dwa dni temu Pan Bodnar powiedział? Ze Polacy to zwierzeta! To jego słowa!!! To PO i PSL łamało polski kręgosłup!

Szanowny Panie! Wychodzili z biura i szli na obiad do Rzeplińskiego, który był objawieniem towarzyskim dla posła Budki. A w trybunale ulokowali Palikota i pzprowskiego obrońcę podofila z Tylawy. Rozumiem, że przypadkowe spotkanie Rzeplińskiego z posłami PO – wychodzili z tej samej restauracji tak Pana bulwersuje, że nie zauważa Pan skandalicznych tweedów p. Pawłowicz.

To wasz guru Ezeplinski mowil na mnifestacji sędziów a oni mają byc APOLITYCZNI ! zeby było tak jak było! O tym juz Pan zapomniał….. i Pani Gersdorf tez była apolityczna….. ze swieczką na manifestacji…

Przyjmijmy, że ma Pan racje. Czy jednak nie widzi Pan jakościowej różnicy między tym, co było, a tym, co wyprawia p. mgr Przyłębska w TK? A tak na marginesie, moim guru nie jest ani p. Rzepliński, ani nikt z PO. Podziwiam i szanuję tych, ktĻórzy odróżniają dobro od zła, troszczą się o uchodźców i biednych. I żyją Ewangelią, tak po prostu i na codzień.

Szanowna Redakcjo! Rozumiem, że dopuszczacie Państwo anonimowe prezentacje poglądów, nawet odrażających, czy głupich. Jednak, moim zdaniem, Redakcja powinna reagować gdy na stronach Więzi powielane są kłamstwa dotyczące faktów. Sprawa tzw. narady z udziałem prof. Rzeplińskiego w biurze PO była już wielokrotnie opisywana, patrz np. https://oko.press/zaplanowana-akcja-dezinformacyjna-twitterze-film-tajnej-narady-sedziow-politykow-manipulacja/ . Ciągłe zamieszczanie na stronach Więzi tandetnej propagandy nie powinno być Redakcji obojętne.

Tandetnej propagandy? To oko.press ją prowadzi okłamujac ludzi! To są fakty z wyjsciem sędziów z biura PO! I to nakrecił przechodzień. Słowa Pana Rzeplinskiego : aby było tak jak bylo. To tez tandetna propaganda?

Sędziowie mają być APOLITYCZNI ! A ci z filmu byli apolityczni? Nie! Z kim sie spotkali? Z politykami PO! I to była ta apolityczność i bezstronność sędziów? Oko. press pokazał prawdę w tym linku? Nie! Ten film pokazał Polkom i Polakom własnie tą apolityczność Pana Rzeplińskiego, Pani byłej prezes SN …. sędziowie to naddzwyczajna kasta ludzi! Kto tak powiedział? Co Panie Piotrze? A potem ta sama Pani sedzia co powiedzila? Jej słowa :” powiem szczerze, ja chcę zemsty!”
Kasta…. i wszystko jasne , aby było tak jak było….

A co wyprawiał Pan Rzeplinski w TK? Wydał taki sam wyrok jak obecna prezes TK. O wyzszosci Konstytucji RP nad prawem unii. Od 2015r polski TK takie wyroki wydawał. Ale wy tego nie widzicie! Były rzecznik praw obywatelskich co powiedzial o Polakach parę dni temu? Ze jestesmy zwierzetami a mentorem są Niemcy! Skandaliczne , antypolskie słowa!!

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.