Jesień 2021, nr 3

Zamów

Zatrzymać terror, zrozumieć emocje

Szczepieniobus w województwie lubelskim. Fot. Agnieszka Strzępka / Lubelski Urząd Wojewódzki w Lublinie

Aby uodpornić społeczeństwo na kampanie antyszczepionkowego terroru, należy zrozumieć emocje, racje i potrzeby adresatów tych kampanii.

Od kilku dni media donoszą o agresji antyszczepionkowców w różnych miejscach kraju. W Zamościu nieznany sprawca podpalił mobilny punkt szczepień przeciwko COVID-19 i siedzibę sanepidu. Do domu dziecka w Aleksandrowie Kujawskim wdarła się grupa czterech osób oburzonych na dyrektorkę placówki za dopuszczenie do szczepień podopiecznych. „Spotkał mnie nieprawdopodobny hejt w internecie. Byłam zastraszana przy dzieciach. Mówili, że jestem morderczynią, doktorem Mengele i mam krew na rękach. Że takim jak ja należy się Norymberga” – relacjonowała dyrektorka domu dziecka „Wysokim Obcasom”.

Gdy w Ginekologiczno-Położniczym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu zaczęła się akcja szczepień przeciw COVID-19 dla kobiet w ciąży, kilkadziesiąt osób zgromadziło się przed budynkiem, aby protestować. „Zaczęli przeskakiwać przez ogrodzenie, kilku wtargnęło na teren szpitala” – mówił świadek wydarzeń portalowi o2.

Na jednym z bulwarów w Gdyni grupa antyszczepionkowców zaatakowała słownie pracowników mobilnego punktu szczepień. Krzyczeli: „Jesteście zabójcami!”. W innym punkcie szczepień, w Grodzisku Mazowieckim, doszło do bójki.

Wszystko to wydarzyło się w ciągu ostatnich dni. Nie dziwią zatem słowa eksperta Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19 dr. Pawła Grzesiowskiego, który mówi, że „seria napadów na punkty szczepień to nie przypadek, ale zorganizowana akcja terrorystyczna”. Podobnie wypowiada się minister zdrowa Adam Niedzielski, który „aktem terroru skierowanym wobec państwa” nazwał wydarzenia w Zamościu. Premier Mateusz Morawiecki określił je jako „bandyckie”; zapowiedział surowe karanie sprawców i zabezpieczenie punktów szczepień.

Terror to stosowanie przemocy i okrucieństwa dla zastraszenia i podporządkowania sobie innych. Użycie siły lub sama groźba jej użycia. Aby się przed terrorem ochronić i w adekwatny sposób na niego odpowiedzieć, należy wiedzieć, na ile jego akty są zorganizowane, przez kogo, w jakim celu. Słusznie senator klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Jan Maria Jackowski mówił wczoraj w „Poranku Radia TOK FM”, że to kwestia bezpieczeństwa państwa i powinien w tej sprawie wypowiedzieć się w Sejmie premier Morawiecki, a wicepremier (do spraw bezpieczeństwa narodowego i spraw obronnych) Kaczyński ją „uszczegółowić”. To jest ten moment, w którym prezes PiS mógłby udowodnić, że wybranie przez niego tej konkretnie funkcji w Radzie Ministrów, miało sens. 

Opinia publiczna powinna poznać fakty na temat terroru antyszczepionkowego w Polsce i Europie. Poznać kampanie antyszczepionkowej nienawiści, choćby w Niemczech. Poznać wpływy zagranicznej propagandy, która wykorzystując pandemię godzi w zachodnie państwa i rządy, rujnuje zaufanie obywateli do instytucji publicznych i osłabienia europejskie demokracje. Państwowa rosyjska telewizja RT w swojej niemieckojęzycznej wersji zupełnie wprost przekonuje, że swobodnie, bez cenzury, można rozmawiać o pandemii wyłącznie w niej. Niemieckie fejki za przykład dobrego radzenia sobie z pandemią podają reżim Łukaszenki…

Postawienie tamy terrorowi i dezinformacji to jednak nie wszystko. Zdecydowana i konkretna reakcja na terror antyszczepionkowy powinna iść w parze z próbą zrozumienia społecznych emocji, na których żerują antyszczepionkowcy oraz ich mocodawcy.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Mieszanki fanatyzmu i wyrachowania antyszczepionkowców nie da się zwalczyć wyłącznie racjonalizmem, naukowymi argumentami i deklarowanym obiektywizmem – wszystko to brane jest dziś bowiem w cudzysłów. Aby uodpornić społeczeństwo na kampanie antyszczepionkowego terroru, należy zrozumieć emocje, racje i potrzeby adresatów tych kampanii. Otworzyć się na nich i dać im odpowiedź. Albo lepiej: wejść z nimi w dialog.

Przed dzisiejszymi wyzwaniami Václav Havel ostrzegał w artykule dla „New York Timesa” już 29 lat temu. „Era absolutystycznego, aroganckiego rozumu dobiega końca i najwyższy czas wyciągnąć z tego wnioski – pisał były dysydent i prezydent Czech. – Musimy przykładać więcej wagi do rozumienia niż wyjaśniania. Dalsza droga nie może polegać wyłącznie na tworzeniu uniwersalnych, systemowych rozwiązań, narzucanych z góry na rzeczywistość; ona musi zawierać również wysiłek poznawania sedna rzeczywistości przez osobiste doświadczenie”.

Przeczytaj także: Zaszczepić czy przekonać

Podziel się

1
Wiadomość

Komentarze (13)

~ Marek2: Wyprzedzil mnie Pan w tym pytaniu 🙂 No wlasnie o jakie emocje tu chodzi? Zaczeli Panstwo temat i przerwali go w polowie…

Męczą mnie takie teksty, jakąś taką pustą niechęć wywołują. Bo z jednej strony mogę podpisać się pod każdym zdaniem z tego tekstu. Ale z drugiej, nic zupełnie z niego nie wynoszę, ot ładnie brzmiący fragmentu publicystycznego szumu jaki podniósł się po ostatnich wydarzeniach. Dialog, zrozumienie, otwarcie – same w sobie to tylko słowa. Z kim konkretnie prowadzić dialog? Jak zrozumienie przekształcić w działanie? Co ma w tym kontekście oznaczać „otwarcie”? Jeżeli akceptację niektórych postulatów antyszczepionkowców, to po prawdzie zgroza mnie ogarnia; jeżeli to tylko retoryka, to wątpię, by została doceniona.

Dołączam się do pytania. Też proszę o króciutką odpowiedź, podsumowanie o co chodzi autorom. Plus jeszcze chetnie poznam propozycję JAK – konkretnie- wejść w dialog z emocjami antyszczepionkowców.

Odpowiedz jest prosta, pozwolic im demonstrowac, maja do tego prawo, karac za lamanie prawa, a juz srogo karac za ograniczanie wolnosci innym. Kiedys demonstrowaly „polskie kobiety” mialy szczytne hasla, mozna mordowac nienarodzone dzieci bo to niby moje cialo, co jest wierutna bzdura, a dzis by chcieli kogos pozbawic mozliwosci szczepien, zapomnieli o tym ze w tym wypadku jest to naprawde moje cialo, moja nieprzemuszona wola.Trzeba ich karac za pozbawianie kogos wolnosci. Niech sobie pokoowo demonstruja, sp. posel Sanocki juz gryzie ziemie, takie przypadki pokazywac.

Mieszkam w Niemczech 36 lat, przyzwyczailem sie juz do uprzejmosci urzednikow panstwowych, lekarzy, policjantow, jednak z niecierpliwoscia czekalem na swoja kolej, czytalem duzo za i przeciw, stosowalem sie do noszenia masek, u nas nie ma poblazania, nawet posel do bundestagu idac ulica bez maseczki tego doswiadczyl, na zwrocona uwage zeby zalozyl maske, po odmowie, policja powalila go na glebe, zakula w kajdanki i odprowadzila gdzie trzeba.Wybudowali centrum obok stadionu, dla 300 000 miasta, bedac na szczepieniu zona mi mowi, wiesz ze uprzejmosc jest w Niemczech to wiem, ale zeby az tak jak tu to mnie to zaskoczylo, wszyscy pomocni, duzo personelu. Wszystko trwalo 45 min i po wszystkim, reklama szczepien jako szczepienia wszechczasow, potrafili to zorganizowac, teraz szczepia juz w zakladach pracy, centrum dalej dziala, nikt nie demonstruje, moze w Berlinie, ale Berlin to podobnie jak Warszawa, metropolia byl kiedys, teraz to wiocha podobna do Warszawy, moze tylko z jedna roznica, maja wiecej kanalizacji, no i deszczowa tez. Rzadza tel czerwoni jak w Warszawie, no i budowali BAR tez jak komunisci bo 3i pol pieciolatki, tak to jest jak miastem rzadzi LGBT+, tak wiec duzo Warszawe laczy t Berlinem, stad te czeste konsultacje polskich politykow w Berlinie, maja wiele wspolnego.

Fryderyk II czy Józef II by wiedzieli jak taki dialog poprowadzić 🙂
Niestety Oświecenie to nie polskie klimaty.

Artykuł mi się podoba. Ale brakuje mi stwierdzenia, że opcja szczepionkowa też ma swoich fanatyków, którzy przyczyniają się do wzrostu emocji antyszepionkowych. Jeden z nich, autorytet lekarski wystąpił w jednej z większych telewizji (naprawdę, to wszystko jedno, publicznej czy prywatnej, które poza niuansami w tej sprawie się nie różnią) informując, iż wreszcie mamy pewność, że nie ma przeciwwskazań by kobiety w ciąży się szczepiły, bo w USA przebadano 40 tys. zaczepionych kobiet w ciąży i okazało się, że powikłań nie ma. A ja zapytam, czy autorytety szczepionkowe ostrzegały wcześniej, że nie można wykluczyć powikłań, skoro po szczepionkach przeciw grypie występowały (może tylko jeden taki wystąpił, ale ja się o nim dowiedziałem od dotkniętego nim małżeństwa, a oficjalnych raportów nie mogę się dokopać w internecie, jakby ktoś zarządził zmowę milczenia)? Na jakiej podstawie milczano w tej sprawie, skoro żadnych badań nie było, a badania kliniczne Pfizer rozpoczął dopiero w lutym i jeszcze nie skończył? Notabene, amerykańskie badania nie są badaniami klinicznymi w dotychczasowym rozumieniu tego terminu. Więc ludzie mają prawo czuć się manipulowani i nie dawać wiary także wiarygodnym informacjom, a zamiast tego wytwarzać własne w oparciu o niepotwierdzona wiedzę. Autorów artykułu rozumiem tak, że dostrzegają błędy propagandy szczepionkowej i chcą rzetelnej oraz wiarygodnej informacji. Po to, by to osiągnąć trzeba zrozumieć emocje adresatów. Co napisałem ja, zaszczepiony.

No ale właśnie o to chodzi, że te dzieci z domów dziecka, zdrowe dzieci, poddawane są eksperymentom bez ich woli. To nie jest kwestia podawania eksperymentalnych leków ludziom chorym, dla których szuka się ratunku. Kto stanie w obronie tych dzieci? Ich głos jest tyle słyszany co głos nienarodzonych.

Podawanie kobietom w ciąży preparatu RNA, którego konsekwencje na rozwój płodu i w dalszej kolejności na rozwój dziecka aż do osiągnięcia pełnoletności są wielką niewiadomo, jest skrajną nieodpowiedzialnością. Proszę sobie przypomnieć historię Talidomidu.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.