Jesień 2021, nr 3

Zamów

Ks. Kobyliński: Trzeba natychmiast zakazać w polskim Kościele egzorcyzmów wobec nieletnich

Ks. Andrzej Kobyliński. Fot. Telewizja Republika / YouTube

Nawet jedna spowiedź, w czasie której wmówi się opętanie, może zmarnować życie człowieka – uważa ks. prof. Andrzej Kobyliński w „Gazecie Wyborczej”.

Od kilkudziesięciu lat szamańskie egzorcyzmy i modlitwy uwolnienia, jak w sprawie Pawła M., dominikanina oskarżanego m.in. o gwałty rytualne, są praktykowane przez część katolików w całej Polsce – mówi ks. Andrzej Kobyliński, filozof, etyk, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w rozmowie Ewy Wilczyńskiej we wrocławskiej „Gazecie Wyborczej”.

Jego zdaniem „nie można zrozumieć przestępstw popełnianych przez o. Pawła, jeśli nie wytłumaczymy, skąd wywodzi się praktykowana przez niego forma religijności. Szamańskie egzorcyzmy i wypędzanie złych duchów nie mają nic wspólnego z 800-letnią tradycją zakonu dominikańskiego i tradycyjnym polskim katolicyzmem”. „Jestem przekonany, że źródeł należy szukać w opisywanym przeze mnie od kilkunastu lat globalnym procesie pentekostalizacji chrześcijaństwa czy inaczej – jak ja to nazywam – uzielonoświątkowienia, prowadzącego do powstania nowych synkretycznych form religijności” – dodaje.

W jego ocenie powołanie przez dominikanów komisji, kierowanej przez Tomasza Terlikowskiego, to rewolucja w polskim Kościele. „Rubikon został przekroczony. Teraz potrzebujemy komisji narodowej albo komisji lokalnych, które ocenią poszczególne diecezje. Tak zrobiono już w Kościele francuskim, holenderskim czy angielskim. My też przed tym nie uciekniemy. Pytanie jest tylko, kiedy polski Kościół się na to odważy” – mówi ks. Kobyliński.

Tłumaczy też, że specyfiką sprawy Pawła M. jest „połączenie dwóch puszek Pandory: nadużyć seksualnych i psychomanipulacji. Tak skrajnych przypadków jest bardzo mało. Natomiast prawdziwą plagą w naszym kraju są różne formy psychomanipulacji: straszenie diabłem, szokujące egzorcyzmy, wprowadzanie ludzi w konwulsje czy histeryczny śmiech, sugerowanie podczas spowiedzi niewłaściwych treści, uzależnianie emocjonalne, zniewalanie psychiczne, ograniczanie wolności decyzji itp.”.

Filozof podkreśla: „Jestem przekonany, że liczba ofiar jest jeszcze większa niż w przypadku nadużyć seksualnych. Ale to jest dopiero przed nami, bo na razie nie ma świadomości problemu”. Jednocześnie zauważa, że „niestety większość episkopatu wspiera nowe formy religijności synkretycznej, bo one dają ludzi w kościołach”.

Co Kościół w Polsce powinien zrobić już teraz? „Przede wszystkim musimy chronić dzieci i młodzież. Trzeba natychmiast zakazać egzorcyzmów, modlitw uwolnienia i spoczynku w duchu wobec osób poniżej 18. roku życia” – zaznacza duchowny.

I dodaje: „Psychiatrzy i psycholodzy, do których przychodzą ofiary psychomanipulacji, bardzo rzadko zdają sobie sprawę, że to, co się dzieje z nimi, ma swoje podłoże w niebezpiecznych praktykach religijnych. A nawet jedna spowiedź, w czasie której wmówi się opętanie, może zmarnować życie człowieka na wiele lat. Albo i na zawsze”.

Sprawę Pawła M. opisała na naszych łamach Paulina Guzik. Ujawniła ona, że zakonnik, już wcześniej oskarżony o nadużycia seksualne i odsunięty od duszpasterstwa, w latach 2011 i 2018 wykorzystał seksualnie siostrę zakonną. „Nie doszłoby do tych nowych krzywd, gdyby dominikanie prawidłowo zareagowali na wcześniejsze zgłoszenia” – pisała dziennikarka.

Świąteczna promocja Wydawnictwa Więź

Z kolei Sebastian Duda relacjonował w osobistym tekście, w jaki sposób dominikanin dopuszczał się na nim przed laty psychomanipulacji. Zdaniem teologa „u dominikanów nie było superwizji, tylko struktura klerykalnej władzy”, zaś przełożeni Pawła M. „popełnili potworny błąd – nie zdali sobie sprawy, że dokonał on duchowej i psychicznej transgresji, która uczyniła go nieuleczalnie chorym. I skrajnie niebezpiecznym”.

Przeczytaj też: Tajemnica wskrzeszeń ojca Bashobory

DJ

Podziel się

14
2
Wiadomość

Komentarze (48)

Tak jest wszedzie! W prawie kazdej parafii są Msze Swiete o ” uwolnienie i uzdrowienie” a to Bóg leczy wtedy kiedy uzna za dobre dla czlowieka , jego duszy . Msza swieta to nie jest rytuał magiczny! To Golgota!

Kto ma zakazać? Biskupi nie potrafiący zająć stanowiska w żadnej sprawie powyżej bioder?
Jeden z ostatnich Mohikanów wiary opartej na świetle Bożego Rozumu a nie na gusłach i czarach. Ale to nie ten klimat na naszą długość i szerokość geograficzną…..

Przed rokiem dość było głośno o dziwnych praktykach jakie miały miejsce podczas rekolekcji zorganizowanych dla młodzieży w Koszarawie. Czy sprawa miała jakiś dalszy ciąg? Może Redakcja wie coś na ten temat?

Jak już pisałam przy innej okazji, trzeba by też poważnie rozważyć odejście od spowiedzi indywidualnej młodszych dzieci, np. poniżej 15 r. ż.

zgadzam się z Panią – bez nadzoru rodziców ksiądz nie powinien mieć styczności z dzieckiem; ja swoim córkom do spowiedzi iść nie pozwolę dopóki nie zrozumieją, jak się bronić przed szeroko pojętym wykorzystaniem

@Monikaa
Zgadzam się. Niestety czasy zaufania „w ciemno” tym którzy noszą sutannę minęły.
Niedługo w Polsce będzie jak w Kanadzie że żaden duchowny nie będzie mógł przebywać z osobą nieletnią na osobności.

~ Czeslaw: No niekoniecznie. Jestem nauczycielem i u nas nie bylo przypadku, zeby pedofile byli chronieni przez przelozonych ponad 25 lat…

Ma Pan rację, bo ZNP masowo tuszuje przestępstwa pedofilii w oświacie, a nauczycieli – przestępców seksualnych przenosi do innych szkół. Nie zapomnijmy też, że działa na podstawie prawa, które funkcjonuje równolegle do prawa polskiego, a każdy nauczyciel zaczynający pracę w szkole składa przysięgę posłuszeństwa dyrektorowi.

Przepraszam, zapomniałem wspomnieć o wujku, stryjku, sąsiedzie i o konkubencie matki… Szaleństwo

Już nie wolno, w myśl instrukcji diecezjalnych. Raz je złamałem, podwożąc z własnej woli dziecko wracające ruchliwą drogą krajową do domu. Gdyby mnie o coś oskarżyło, zostałbym zawieszony na lata. Ale tiry jechały szybko i blisko dziecka.

A przecież można zabrać państwowe dodacje na Twoje lekcje religii i z nich sfinansować transport publiczny.

@karol, na małych wsiach nie ma dużo transportu publicznego i nie będzie w takim wymiarze, jak w miastach. Nawet gdyby nałożono podatek od każdego stuknięcia w klawiaturę.

Do Czesława „Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.” Pytanie do ciebie Czesiu po co ci ten cały naziemny personel!?

To byłoby klasyczne wylewanie dziecka z kąpielą. Korzystanie z Sakramentu Pojednania jest również dla dzieci wielkim dobrem, dlaczego mielibyśmy je to pozbawiać? Nie zorganizujemy tak świata, by stuprocentowo zlikwidować wszystkie zagrożenia. Osobiście uważam, że najważniejsze jest budowanie przez rodziców takiej relacji z dzieckiem, by miało ono zdrowe poczucie własnej wartości i w przypadku krzywdy miało do kogo w zaufaniu zwrócić się po pomoc.

„Korzystanie z Sakramentu Pojednania jest również dla dzieci wielkim dobrem”. Szczególnie pytania o masturbację zadawane przez obcego mężczyznę i to w kategoriach grzechu.

Spowiedź indywidualna jest tylko jedną z form sprawowania Sakramentu Pojednania – nie jedyną dopuszczalną – zatem odejście od tej praktyki w stosunku do dzieci młodszych nie musi oznaczać pozbawienia ich dobrodziejstw tego sakramentu. Może natomiast skutecznie ochronić ich psychikę i duchowość przed możliwymi zagrożeniami, rzutującymi na cały późniejszy rozwój obu tych sfer. Rozwojowi temu nie służy na pewno ani wymuszone samooskarżanie się dziecka przed obcym człowiekiem, ani też wypisywane na siłę listy grzechów przed pierwszą spowiedzią, najlepiej jeszcze porównywane z listami koleżanek i kolegów…

Opętania i inne manifestacje złych duchów są realne, więc istnieje potrzeba egzorcyzmów. Problemem jest kompetencja duchownych, przede wszystkim egzorcystów. Łatwo pomylić chorobę psychiczną z opętaniem lub wmówić komuś opętanie, a skutki tych błędów bywają poważne.

Opętania i inne manifestacje złych duchów są realne. Realne jest także skakanie spacją w grze. Ale rozmowa powinna dotyczyć nieco innej realności. Pozostaję w głębokim szacunku.

„Od kilkudziesięciu lat szamańskie egzorcyzmy i modlitwy uwolnienia, … , są praktykowane przez część katolików w całej Polsce” … „Przede wszystkim musimy chronić dzieci i młodzież. Trzeba natychmiast zakazać egzorcyzmów, modlitw uwolnienia i spoczynku w duchu wobec osób poniżej 18. roku życia”.
To ewidentnie trudny temat. Modlitwy o uwolnienie (wraz z manifestacjami) są – czy tego chcemy czy nie – częścią ruchu charyzmatycznego. Co więcej dla członków tych ruchów są one często „dowodem” na istnienie zła osobowego i na moc Słowa Bożego, które to potrafi to zło przegonić.
Rozdzielenie modlitw wstawienniczych i o uwolnienie jest niełatwe. Często jedna przechodzi w drugą.
Oczywiście łatwo tu o nadużycia.
Ks. A. Kobyliński chciałby zabronić modlitw o uwolnienie nad nieletnimi. To trzeba by zabronić też modlitw wstawienniczych.
I zabronić śpiewania w językach? Przecież one mogą prowadzić do „spoczynku w duchu”.
Może w ogóle wpuszczać na modlitwy charyzmatyczne tylko dorosłych? Z dowodem osobistym.

Zaintrygowały mnie te śpiewania „w językach”. Czy zechciałby Pan napisać w jakich konkretnie językach, te śpiewy się odbywają?

Wredna, napastliwa wypowiedź księdza Kobylińskiego na współbraci w ramach „naprawiania” Kościoła do spółki z „diabłem”. Nie kwestionuję faktów, tylko że każda duchowość ma swoje niedoskonałe marginesy lub okres niedojrzałości zwłaszcza nowych adeptów. Proszę iść za mądrością Żyda, prof.Stanisława Krajewskiego, który niedawno napisał tu ws. zarzutów o mordy rytualne, że może gdzieś kiedyś na przestrzeni wieków znalazł się jakiś Żyd, który coś tam sobie wymyślił, ale to nie świadczy o judaizmie. Ja zupełnie nie czuję duchowości pentakostalnej, którą próbowałem poznać ale nic nie zrozumiałem, widzę jednak bardzo dużo dobrych owoców. Np. pomagali w przygotowywaniu w parafii do bierzmowania także moją córkę w okresie odrzucenia wszystkiego, co dla rodziców ważne, i byłem zdumiony efektami bez stosowania żadnych praktyk, które potępia ks.Kobyliński. Zrobili wielką robotę z trudnym „materiałem”, a znam się trochę na niej, bo z żoną pomagaliśmy wcześniej w innej parafii w przygotowaniach do bierzmowania. I to jest dla mnie wizytówka „głównego nurtu” tej duchowości, i dlatego będę jej bronić przed jednostronnymi napaściami. Oczywiście, potępione przez ks.profesora praktyki na nieletnich, a nawet na pełnoletnich bez ich uświadomionej zgody to ciężkie nadużycie, które biskupi powinni ścigać. Ale na miejscu ks.Kobylińskiego zastanowiłbym się jaka jest skuteczność bicia na alarm na łamach Wyborczej. Co, katoliccy „zielonoświątkowcy” czytają masowo tę gazetę? Którzy biskupi jej ufają, żeby mieli się tym o o czym pisze przejąć? Natomiast ksiądz profesor na podstawie daleko mniejszościowego, chociaż już nie marginalnego problemu utwierdza czytelników Wyborczej w pogardzie dla Kościoła en bloc (proszę przeczytać komentarze czytelników pod wywiadem). Gratuluję „sukcesu”.

To częsta cecha człowieka ambitnego i wykształconego, ale pozbawionego władzy: wykraczać w krytyce ponad miarę. Aczkolwiek ks. prof. Kobyliński bywa celnym „sygnalistą” różnych kłopotów eklezjalnych, przez wielu niezauważanych.

I co, też najpierw „mówili językami”, a potem ksiądz zaczął z monstrancją latać po kościele, i wymachiwać Nią „błogosławiąc”, i zatrzymał się akurat przy jakiejś kobiecie, która płakała ? I Pan uważa, że to normalne, a wręcz pożyteczne ?! P.S. Osobiście obserwowałam tę „modlitwę o uzdrowienie” ze 2 lata temu u dominikanów na Służewie. Zdaje się, że odbywa się regularnie co pewien czas po mszy św. o godz. 14:00 i „Koronce”. Wymknęliśmy się lekko speszeni po jakiś 45 min., a końca widać nie było. W sposób widoczny tego rodzaju nabożeństwa zmierzają do wprawienia w trans osoby o szczególnych predyspozycjach psychicznych.

@Piotr Dąbrowski
RE „śpiew w językach” chciałem podać przykład wielkiego uwielbienia prowadzonego przez znanego duszpasterza, podczas którego ludzie głośno modlą się językami. Sorry, ciężko mi znaleźć teraz ten moment, który miałem wcześniej na myśli.
Poniżej przesyłam uwielbienie ze stadionu prowadzone przez p. Marcina Zielińskiego
https://www.youtube.com/watch?v=bgeqjEYMZFY
P. Marcin prowadzi spotkanie modląc się po w językach niezbyt głośno – przez kilka minut. Można to dość łatwo rozpoznać. Przypuszczam, że nie jest to żaden konkretny język.
Dla nieznających modlitwy językami to coś dziwnego. Dla modlących się w ten sposób na uwielbieniu to miód na ustach, to serce wyrywające się z piersi – wystarczy popatrzeć na ludzi w tłumie modlących się całym sercem. Ktoś z zewnątrz może to oceniać krytycznie, ale dla części z tych ludzi na stadionie czy hali to jest moment zwrotny w życiu. To początek nowego życia.

@Henryk
To nie jest żadne modlenie się „językami” ani śpiewanie „językami” a zwykłe bełkotanie.
Byłem tego świadkiem nie raz zarówno w KK jak i innych kościołach.

W necie znajdziesz bez problemu instrukcje (!) jak się „nauczyć” takiego bełkotania.

Przykład:
https://www.youtube.com/watch?v=U0VNnaLjlX0
minuta 2,58, następnie 4,34 minuta praktyczna nauka…

Wywodzi się to z ruchów pentekostalnych czyli zielonoświątkowych.

Problem tylko w tym, że w Piśmie Św. wyraźnie jest napisane że w dniu Pięćdziesiątnicy uczniowie po zstąpieniu Ducha Św. modlili się językami które rozumieli obecni obcokrajowcy a nie bełkotali !

Dz. 2, 4-8:
„I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali wtedy w Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. «Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami?» – mówili pełni zdumienia i podziwu. «Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? ”

Zjawisko to jest nastawione na zaskoczenie otoczenia i sprawienie żeby inni poczuli się na tyle mali w stosunku do bełkoczącego aby sami zaczęli bełkotać.
Inni uważają „mówiącego językami” po prostu za jakiś ideał który jest napełniony Duchem a prawda jest taka, że każdy z nas jest w stanie to zrobić po kilku minutach praktyki.

A co do „spoczynku w duchu” to jeszcze bardziej podejrzane zjawisko które jest powszechnie znane w kundalini czyli zjawisko związane z kultem bogini Śakti, Dewi.

@Henryk
Ciekawostką jest też to że każdy z tych rzekomo „modlących się językami” swoje wypowiedzi zaczyna od tych samych sylab.

Czemu tak ? Bo tak się nauczyli i weszło im to w nawyk.
Np. Pan Zieliński każda modlitwę zaczyna od „syra/sira” lub „seka/sika”

Przykład: 1:04:40; 1:05:03; 1:05:20; 1:06:00 itd. itd.

Pan z filmiku powyżej (minuta 2,58) każdą wypowiedź zaczyna od „ememe…”. Po prostu ten bełkot zależy od tego co sobie przyswoi dany „glosolalista”.

Nie jest to żadne nadzwyczajne zjawisko a wyuczona umiejętność obliczona na tanią efektywność.

@Jerzy2
Właśnie dlatego, by nie dyskutować na tym poziomie o darze glosolalii, chciałem użyć argumentu „ab auctoritate” (z autorytetu).
Oczywiście p. Marcin Zieliński i o. Remi Recław nie muszą być dla Pana autorytetami, ale pokazane uwielbienia wskazują na pewną powszechność lub dużą skalę zjawiska glosolalii. Nie jest to coś dla bardzo wąskiego grona.
Moje osobiste doświadczenie jest takie, że glosolalia
• … jest to mową między mną a Bogiem – najprostszą z możliwych
• niewyuczoną (by kiedy mówię, nie zastanawiam się jakich użyć słów czy sylab)

@Henryk
„• niewyuczoną (by kiedy mówię, nie zastanawiam się jakich użyć słów czy sylab)”

Jasne że nie „wyuczoną” jak np nauka języka francuskiego bo ten potok słów nie ma żadnego znaczenia.

Wyuczona jest tu tylko umiejętność wypowiadania z głowy „na żywca” sylab jakie akurat się nawiną.

Zapewniam że ten „dar” ma każdy tylko wystarczy gaworzyć jak w niemowlęctwie.

Powyżej nie wkleiłem linka do filmiku:
https://www.youtube.com/watch?v=Z8kvktMuCF4

Przykład: 1:04:40; 1:05:03; 1:05:20; 1:06:00 itd. itd.

Proszę sobie przeanalizować.

Święty Paweł jest w tej kwestii wyjątkowo jednoznaczny: „Jeżeli korzysta ktoś z daru języków, to niech mówią kolejno dwaj, najwyżej trzej, a jeden niech tłumaczy! Gdyby nie było tłumacza, nie powinien mówić na zgromadzeniu; niech zaś mówi sobie samemu i Bogu!” 1 Kor 14, 27-28. Nie rozumiem, dlaczego tzw. wspólnoty charyzmatyczne ignorują ten fragment. Ignorują też niestety pytania dotyczące tego fragmentu.

„(…) Czy Episkopat się odważy [zakazać odprawiania<>nad nieletnimi] (…)” O tempora, o mores. Boże, jeśli istniejesz, trzymaj mnie od tego „kościoła” jak najdalej.

Trzymanie się z dala od kościoła nie jest problemem. Niestety kościół nie jest w stanie trzymać się z dala ode mnie 🙂

Wyjaśniać i dążyć do prawdy ma „ekspertka od kłamstwa” ? No i ta druga kobieta w Komisji – żona innego członka…..(TP nr 16, s. 38 i dalsze). W ogóle przestaję to wszystko śledzić…

Jeżeli glosolalia jest rzeczywiście ” darem języków” o którym pisze św. Paweł, to jest on chyba nagminnie nadużywany, bo św. Paweł pisze żeby nie posługiwać się nim we wspólnocie jeśli nie ma w niej nikogo kto potrafi języki tłumaczyć (też taki dar). Jeżeli takiej osoby nie ma to można się modlić językami indywidualnie żeby uniknąć nieporozumień. Tradycyjna liturgia często nie pozostawia żadnego miejsca na osobiste, również emocjonalne, zaangażowanie wierzących, nie ma w niej miejsca na spontaniczność, na wyrażenie swoich uczuć wobec Boga. Stąd rosnąca popularność pobożności pentekostalnej która odpowiada na wiele potrzeb współczesnego człowieka zwłaszcza młodego człowieka, dla którego Msza święta, pieśni kościelne, większość homilii, wizyty duszpasterskie to nuuuda i brak szczerości. Ja się nie dziwię.

@Czesław
” Tradycyjna liturgia często nie pozostawia żadnego miejsca na osobiste, również emocjonalne, zaangażowanie wierzących(…)”

Dokładnie tak. Zgadzam się z panem. Brak możliwości jakiejkolwiek spontaniczności sprawia że ludzie szukają innych dróg choćby to było nic nie znaczące gaworzenie jak niemowlę. Ważne że to coś nowego.
Stąd te wszystkie rzekome „zaśnięcia” i inne zaczerpnięte pełnymi garściami z wierzeń hinduistycznych.

Chyba nie chodzi tylko o odmienność. W końcu pentekostalizm ma już około 100 lat. Istotne jest też właśnie dowartościowanie sfery emocjonalnej, zindywidualizowanie przeżycia religijnego, wyrwanie się z anonimowości, egalitaryzm. Co do wierzeń to wydaje mi się, że ważniejsze od nich są sposoby przeżywania, osobiste doświadczenie jest w tego typu pobożności ważniejsze od tego w co się wierzy. Dlatego mistykom jest łatwiej się porozumieć niż teologom. Dla wyznawcy hinduizmu z pewnością ważniejsze będzie jak chrześcijanin przeżywa swoją wiarę niż w co wierzy.

Pisałam na FB i tu napiszę. Oj straszna ta propozycja…. Jeszce na dodatek od księdza.. Aż nie wiem czy to prawda.. Młodzież przezywa kryzys obecnie, wielu nie radzi sobie psychicznie, wielu popadło w uzaleznieneia od kom. na tej zdalnej „nauce”. Te problemy przenikaja się z duchowymi bo tak działa zło.. Człowiek jest całością z cialem dusza i Duchem. Da wielu przepełnione szpitale anawet gdyby mogły coś zaoferować (choć prochy najczesciej nie rozwiazują problemu w całości) nie mogą nic zdziałać a Bóg przez swych egzorcystów jest często jedyna ale i bardzo skuteczną pomocą. dziś takie zcasy, że świeccy muszą rozeznawać słowa kapłąnów… Z Bożą pomoca to nawet konieczne..

Młodzież zawsze przeżywa kryzysy. One są stałą składową młodości, często są warunkiem dojrzewania. Czy nad św. Augustynem odprawiano egzorcyzmy? Tego nie wiem, ale na pewno spotkał mądrego nauczyciela i wziął i zaczął czytać.

Ale najpierw wspaniałomyślnie odprawił długoletnią partnerkę. Wiadomo, że Bogu nie zależy na miłości (chyba, że na miłości do Niego).

Ale Pan patrzy na głównego bohatera, a ja na tę kobietę. Zastanawiam się, co myślała, co się z nią dalej działo. A Bogu nie zależy na miłości, skoro Watykan boi się błogosławić pary homoseksualne. Ale to i tak lepsze niż literalne trzymanie się Pisma, które nakazywało je mordować, więc widać pewien progres.

Uczęszczanie do szkoły nie jest jedyną dopuszczalną formą edukowania dziecka zatem odejście od tej praktyki zwłaszcza w stosunku do dzieci młodszych może skutecznie ochronić ich psychikę i umysły przed możliwymi zagrożeniami rzutującymi na cały późniejszy rozwój obu tych sfer. Uczęszczanie dziecka na treningi sportowe nie jest jedyną możliwą formą…., Uczęszczanie dziecka na naukę gry na pianinie nie jest jedyną możliwą formą …., Albo na przykład badanie dziecka w poradni psychologiczno pedagogicznej… To dopiero okropieństwo.

Dla mnie ogromnym problemem Kościoła są tzw świadectwa wiary. Większość osób, które słuchałem miałem wrażenie, że są zmanipulowani, uciekają przed lekami ale nie rozwiązują ich. Szukają magicznego działania Boga. Co gorsza widziałem takie świadectwa dawane przez osoby nieletnie.

Poglądy prof. mocno licują z postępową i masońską narracją tygodnika Wiezi założonego przez SB w celu rozmontowywania spójności KK w Polsce i formowania kapłanów w służbie komunistycznej władzy.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.