Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau odpowiada na tekst „New Yorkera”: Szastanie losem ofiar musi budzić sprzeciw

Piotr Cywiński przemawia podczas uroczystości z okazji 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau 27 stycznia 2019 roku w Oświęcimiu. Fot. Wojciech Grabowski/ Muzeum Auschwitz-Birkenau

Sprowadzanie historii Polski do dziejów kolaborantów, szmalcowników, donosicieli czy morderców jest kłamstwem historycznym – pisze Piotr Cywiński, w odpowiedzi na tekst z tygodnika „The New Yorker”.

W sobotę Piotr Cywiński, dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau, wydał oświadczenie w odpowiedzi na artykuł Mashy Gessen z tygodnika „The New Yorker”. Publicystka – komentując lutowy wyrok polskiego sądu w sprawie profesorów Barbary Engelking i Jana Grabowskiego, autorów publikacji „Dalej jest noc” – stwierdziła w lidzie tekstu: „Aby uniewinnić naród z morderstwa trzech milionów Żydów, polski rząd posunie się nawet do ścigania naukowców za zniesławienie”.

Cywiński uważa, że artykuł Gessen „zawiera tyle kłamstw i przeinaczeń”, że wierzyć mu się nie chce, „by był to zbieg okoliczności”. „Gdy rzecz dotyczy Zagłady, to każda próba zniekształcenia prawdy historycznej jest bardzo niebezpieczna” – zaznacza.

Zwraca uwagę, że badacze trafili przed sąd z pozwu prywatnego, do którego złożenia każdy ma prawo. „[W artykule] zdecydowanie najbardziej szokujące jest założenie, że to naród jest odpowiedzialny za wymordowanie trzech milionów Żydów” – podkreśla.

Dyrektor Muzeum Auschwitz-Birkenau tłumaczy, że „historia była bardzo złożona, ale sprowadzanie całej Polski do dziejów kolaborantów, szmalcowników, donosicieli czy morderców jest kłamstwem historycznym”. „Nie wiem, jaka jest wiedza Mashy Gessen o II wojnie światowej i przebiegu Holokaustu, ale tak jak nie wypowiadam się w kwestii fizyki kwantowej, na której się nie znam, tak i ona powinna zamilknąć, jeśli ma tylko tyle do powiedzenia. Inaczej zwyczajnie neguje istnienie sprawców” – dodaje.

Historyk przyznaje, że „owszem – były przypadki denuncjacji, kolaboracji czy wręcz mordów dokonanych na Żydach przez Polaków. Tego nikt nie podważa. Ale tak lekkomyślne szastanie losem trzech milionów ofiar wzbudzić musi jedynie sprzeciw. W tym przypadku obraża ofiary Zagłady, obraża wielu Ocalałych, na dwa tygodnie przed Yom ha-Shoah… Ale także obraża ostatnich żyjących amerykańskich weteranów, którzy z ogromnym poświęceniem parli na Berlin, a nie na Warszawę”.

Cywiński jest zdania, że „prawdziwy dziennikarz, zawodowy komentator, powinien wiedzieć, że gdy pisze takie kłamstwa jak w powyższym cytacie [leadzie tekstu], to tym samym niszczy prawdę. W treści swego artykułu Masha Gessen w kilku miejscach zauważa miejsce nazistowskich Niemiec w dziejach Holocaustu, ale czyni to jakby od niechcenia. Tymczasem większość czytelników zauważy i zapamięta lead. Temu służą leady. Przynajmniej w uczciwym dziennikarstwie”.

Oświadczenie Piotra Cywińskiego udostępniła na swoim profilu na Twitterze polska ambasada w Waszyngtonie. Z kolei MSZ zapowiada w sprawie tekstu Gessen „zdecydowaną reakcję” polskiej dyplomacji. Komitet Żydów Amerykańskich na Europę Środkową (AJC Central Europe) podkreślił w oświadczeniu, że „twierdzenie, iż Polska rozumiana jako wspólnota etnicznych Polaków i państwo polskie są winne śmierci trzech mln Żydów jest wypaczeniem Holocaustu”.

Do artykułu z „New Yorkera” odniosło się także Centrum Badań nad Zagładą Żydów, kierowane przez prof. Barbarę Engelking, pozwaną w procesie, którego tekst dotyczy. Zdaniem badaczy wymowa przywoływanego już zdania z lidu „może być zinterpretowana jako oskarżenie etnicznych Polaków/ek czy państwa polskiego o pełną odpowiedzialność za Zagładę na ziemiach polskich”. „W dyskusjach na temat relacji polsko-żydowskich podczas Holokaustu – a zwłaszcza debatach o stopniu odpowiedzialności za wydawanie czy mordowanie Żydów – nikt nie twierdził i nie twierdzi, że Polacy czy państwo polskie są winni śmierci trzech milionów Żydów. Twierdzenie takie nie tylko nie jest zgodne z faktami historycznymi, ale jest po prostu kłamstwem. Zdanie zawarte w artykule w «New Yorkerze» w naszej opinii powinno zostać poprawione” – czytamy.

Do redakcji „New Yorkera” list z zachęta do wydania sprostowania wysłał politolog David Ost. Jego zdaniem lid tekstu Gessen „jest niebezpiecznym zniekształceniem tego, co pokazali historycy” oraz pozwoli polskiemu rządowi „tylko podwoić prześladowanie” badań nad Zagładą.

Masha Gessen wydała oświadczenie, opublikowane przez „Gazetę Wyborczą”. Jak przekonuje, zdanie z lidu „zostało zinterpretowane wbrew logice i regułom języka jako stwierdzenie, że Polska czy też Polacy odpowiadają za śmierć wszystkich trzech milionów Żydów, którzy zginęli na polskiej ziemi podczas Holokaustu”. „Niczego takiego nie piszę. Piszę jedynie, że w okupowanej Polsce zginęły podczas Holokaustu trzy miliony Żydów; że niektórzy etniczni Polacy i niektóre struktury przedwojennego państwa polskiego były zamieszane w niektóre zgony; i że rząd, pragnący oczyścić Polaków i Polskę z wszelkiego współudziału w jakiejkolwiek części Holokaustu, posuwa się do tłumienia intelektualnych dociekań” – zaznacza.

„Rozumiem, że nawet osoby dobrze znające język obcy mogą przeoczyć pewne językowe subtelności. Ale błędna interpretacja łączy się z trudniejszym do wybaczenia błędem logicznym. Stwierdzenie «rząd robi wszystko, by udowodnić, że A jest nieprawdą» nie jest tożsame ze stwierdzeniem, że «A jest prawdą». Zrozumienie tego nie wymaga perfekcyjnej znajomości języka angielskiego. To, że tak wiele osób i instytucji reagujących na mój tekst, w tym Muzeum Auschwitz, postanowiło zignorować reguły logiki jest, szczerze mówiąc, szokujące” – stwierdza Gessen.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Przypomnijmy. 9 lutego Sąd okręgowy w Warszawie wydał nieprawomocny wyrok w sprawie, jaką z powództwa cywilnego wytoczyła przeciw autorom książki „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” – profesorom Engelking i Grabowskiemu – krewna jednego z opisanych w publikacji mężczyzn, 80-letnia Filomena Leszczyńska. Badacze mają przeprosić Leszczyńską za nieścisłe informacje o jej stryju, nie muszą jednak płacić zadośćuczynienia. Pozywająca była wspierana przez Fundację „Reduta Dobrego Imienia”.

Przeczytaj też: Wyrok w procesie prof. Engelking i prof. Grabowskiego to ostrzeżenie

DJ

Podziel się

1
1
Wiadomość

Komentarze (2)

Szanowni redaktorzy portalu, którzy tak bohatersko stawaliście w obronie uciśnionych naukowców – jak nic, twórczo rozwinięto Wasze myśli. Brawo !

Szanowni Redaktorzy,
w kwestii formalnej – ja rozumiem, ze od paru lat slowo „lid”(ang. lead) funkcjonuje w spolszczonym uzyciu i nawet PWN go przyklepnelo… ale naprawde nie da sie napisac: „w tytule”?
Oko sobie zwichnalem, a dzis naprawde kiepsko ze sluzba zdrowia….
Z powazaniem

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.