Wiosna 2021, nr 1

Zamów

Ks. Prusak: Apostazja nigdy nie jest winą tylko jednej ze stron. Jako Kościół musimy uderzyć się w piersi

Ks. Jacek Prusak podczas spotkania „Rozmowy o człowieku: Tolerancja w religiach Księgi” 12 lutego 2020 roku w Krakowie. Fot. Adam Walanus / adamwalanus.pl

Większość odejść z Kościoła nie wynika z radykalnej utraty wiary w Boga, ale bardziej z utraty wiary w instytucję, która stoi na drodze do Boga – mówi ks. Jacek Prusak w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.

„Sytuacja przybiera charakter lawinowy chociaż nie oznacza to jeszcze dechrystianizacji tego regionu Polski” – tak ks. Jacek Prusak, jezuita i psychoterapeuta, w rozmowie Marcina Makowskiego dla WP komentuje dane, które kilka dni temu podał abp Marek Jędraszewski: w Archidiecezji Krakowskiej apostazji dokonywało średnio 50-60 osób rocznie, w 2020 r. to 445 osób.

„Z badań wiemy, że przyczyny apostazji są różnorodne, a apostaci jako grupa społeczna nie jest homogeniczna. Wydaje mi się jednak, że obecna fala apostazji to efekt skumulowania wielu czynników, odroczenie emocji i decyzji, które gromadziły się przez lata pod powierzchnią życia religijnego, a ostatnie miesiące zadziałały na ludzi jak iskra rzucona na proch” – zwraca uwagę ks. Prusak.

Jego zdaniem czynnikiem nie były tylko jesienne protesty po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, ale też utrata zaufania do Kościoła związana „z reakcją na przestępstwa pedofilii oraz niektórymi problematycznymi wypowiedziami hierarchów, a także sojuszem tronu z ołtarzem”.

Abp Jędraszewski kilka dni temu prosił księży o modlitwę za tych, „którzy nie rozumieją Kościoła, którzy nie umieją Kościoła kochać, nawet przez łzy, którzy próbują z Kościołem walczyć, którzy się oddalają”. Co na to ks. Prusak? „[Apostazja] nigdy nie jest winą tylko jednej ze stron, i z definicji tej, która się na nią decyduje”. I jeszcze: „Staram się wczuć w zamysł duszpasterski biskupa, który chce przeciwdziałać zjawisku, które uważa za negatywne. Mnie też, jako księdza, apostazje bolą. Osób, które myślą o apostazji, nie przekona się jednak do pozostania w Kościele, gdy na ich barki przekłada się cały ciężar tej decyzji”.

„W wypowiedzi abpa Jędraszewskiego brakuje mi jednak instytucjonalnej autorefleksji i rachunku sumienia w stosunku do własnej strony. Jeśli ktoś ma do nas wrócić, jako instytucja musimy również uderzyć się we własne piersi. Apostazji nie dokonuje się dlatego, że ma się gorszy dzień. To sygnał ostrzegawczy dla całej wspólnoty, którego nie możemy lekceważyć” – podkreśla jezuita.

W jego ocenie „większość odejść z Kościoła nie wynika z radykalnej utraty wiary w Boga, ale bardziej z «wiary» w instytucję, która «stoi na drodze» do tego Boga. Dlatego naszym obowiązkiem jako kapłanów jest spojrzenie na siebie samych i pytanie, czy to nie nasze zachowanie wyzwala w ludziach takie emocje, prowadzi do takich napięć i kryzysów? Czy nie jesteśmy częścią problemu, z którym walczymy, szukając rozwiązania tam, gdzie go nie znajdziemy?”.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Ks. Prusak przewiduje, że w najbliższym czasie będziemy obserwować proces „nie tyle dramatycznych i niejednokrotnie medialnych odejść ze wspólnoty, co po prostu obojętności na nią”.

Przeczytaj też: Jak kocha Bóg. Dylematy spowiednika

DJ

Podziel się

11
1
Wiadomość

Komentarze (23)

Jędraszewski nie wykazał się w sprawie Paetza, ale za to jeśli chodzi o promocję apostazji zasługuje na uznanie.

To jest chyba najzabawniejsza postać w całym KC KEP. Ktoś w rodzaju sąsiada-staruszka w stylu Old Man Yells at Cloud.

Dodajmy do tego jego działalność naukową, zwłaszcza badania nad średniowieczną Polską. Szkoda, że papież nie dostrzegł jego talentu i nie mianował kardynałem.

W 2017 w publikacji naukawej, uzasadniając tezę o jedności narodu, państwa i Kościoła abp Jędraszewski przywołał kronikę Kpinomira, podczas gdy nie było ani takiej postaci, ani takiej kroniki (były żartem amerykańskiego historyka Philipa Earla Steele’a – dane z wikipedii). Karol, dopisuję refrencje 🙂 do Twojego spostrzeżenia. Wiesz, ja przestałam zwracać uwagę na ten żenujący kabaret. Szkoda czasu. Wolę pozytywne artykuły 🙂

Pamiętają Państwo „aktualizację” gazet w 1984 Orwella? To teraz proszę sobie przeczytać stronę 12 [6] artykułu Marka Jędraszewskiego „Chrzest Polski ” Łódzkie Studia Teologiczne 26/2, 7-19, zarchiwizowaną przez portal bazhum.muzhp (http://bazhum.muzhp.pl/media/files/Lodzkie_Studia_Teologiczne/Lodzkie_Studia_Teologiczne-r2017-t26-n2/Lodzkie_Studia_Teologiczne-r2017-t26-n2-s7-19/Lodzkie_Studia_Teologiczne-r2017-t26-n2-s7-19.pdf) i porównać z tym samym artykułem s. 12 [6] na stronie Archidiecezji Łódzkiej (http://archidiecezja.lodz.pl/lst/pdf/26(2017-2)-Marek-Jedraszewski-Chrzest-Polski.pdf). Ta dam!!! Fragment o Kpinomirze magicznie znika :))

Ten jezuita niech się bije we własne piersi a piersi pozostałych pozostawi w spokoju – taki nędzny populizm: o zobaczcie, co wymyśliłem – będziemy bić się we własne piersi… czemu jezuito nie analizujesz tego, co pozytywne w Kościele, pozytywne w duchownych – największym problemem Kościoła jest i będzie brak powołań – jeśli chcesz jezuito na barki młodych kapłanów lub kandydatów do kapłaństwa zrzucić zaniedbania swojej wieloletniej kapłańskiej kariery, to ja mówię: o nie! Co sam zrobiłeś, by Kościół uczynić azylem i domem? A może sam zapomniałeś po co jesteś księdzem – więc wkładaj włosiennicę i nie wystawiaj nosa ze swojej izdebki na pokaz. Mam dosyć słuchania moralitetów o solidarnej współodpowiedzialności za bylejakość innych – jestem młodym kapłanem, nie chcę [—-]

Nie, lepiej do upadłego upierać się, że jest świetnie! Powołań nie ma i nie będzie, bo kto chciałby mieć na sumieniu współudział w takiej instytucji?

Zakładając, że naprawdę jest Pan wyświęcony, to: 1. ,,ten jezuita” ma imię i nazwisko- zasady dobrego wychowania obowiązują również duchownych, 2. tyrada w pełni wyczerpuje definicję Argumentum ad personam (argument wymierzony w osobę) : pozamerytoryczny sposób argumentowania, w którym dyskutant porzuca właściwy spór i zaczyna opisywać faktyczne lub rzekome cechy swego przeciwnika bądź jego dokonania. W ten sposób unika stwierdzenia, że jego racjonalne argumenty zostały wyczerpane, a jednocześnie sugeruje audytorium, że poglądy oponenta są fałszywe. Dodatkowo obrażanie oponenta ma na celu wyprowadzenie go z równowagi, tak by utrudnić mu adekwatne reagowanie na przedstawiane argumenty. Artur Schopenhauer w swojej książce ,,Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów” wymienia argumentum ad personam jako ostatni sposób nieuczciwej argumentacji, stosowany, gdy wszystkie inne sposoby zawodzą i nie ma szans na wygranie sporu argumentacją merytoryczną.[za wikipedią] 3. ,, czemu jezuito nie analizujesz tego, co pozytywne w Kościele, pozytywne w duchownych (…). Mam dosyć słuchania moralitetów o solidarnej współodpowiedzialności za bylejakość innych”, a więc zasługi są wspólne, a błędy indywidualne? 4. Czy szanowny Młody Kapłan nie zdawał sobie choć minimalnie sprawy z jakim moralnym bagnem zetknie się w wewnątrz instytucji (aby uniknąć jałowych dyskusji przykład- Edward Janiak biskup) i spodziewał się wyłącznie czołobitności? Biedny młody człowieku, wierzę, że z czasem pogodzi się Pan z tym, że świat wygląda tak jak Pan go widzi, a nie tak, jak go Pan próbuje sobie odmalować, lub, co gorsza, Panu go odmalowano. Na marginesie- polecam ,,Erystykę”, moim zdaniem, to wartościowa pozycja.

@x.Sebastian
” (…)największym problemem Kościoła jest i będzie brak powołań (…)”

Czy akurat największym to bym dyskutował.
Poza tym to jak prowadzą się hierarchowie KK i zwykli duchowni, co głoszą a jak sami żyją nie istnieje w oderwaniu od pozostałych wiernych. Oni to widzą ! Proszę sobie wyobrazić.

A skąd się biorą kandydaci do kapłaństwa ? Przylatują z Marsa ? Nie, pochodzą z planety Ziemia a skoro z tej właśnie planety to jeśli nie są upośledzeni jeśli chodzi o zmysły (wzrok, słuch) to bez problemów przeczytają czy usłyszą jak wielu biskupów czy zwykłych duchownych się prowadzi.

Nie twierdzę, że wszyscy duchowni się źle prowadzą bo tak nie jest ale biorąc łącznie wszystkich, którzy prowadzą aktywne życie seksualne z kobietami, mężczyznami, mających dzieci; wykorzystujących seksualnie dzieci, zakonnice, kleryków; zachłannych na pieniądze (wymuszanie odpowiedniej „co łaski” od wiernych), alkoholików etc. to wyjdzie z tego całkiem spory procent.

Biorąc na dodatek pod uwagę, że jeszcze dodatkowo iluś innych duchownych jest zamieszanych w krycie takiego zachowania (najgorsze w tym wszystkim to czyny przestępcze na dzieciach !) to ten procent robi się jeszcze większy.

Czym taki młody człowiek ma być zachęcony do wstąpienia w struktury duchowieństwa ? Tym, że akurat spotka na swojej drodze wyjątkowego kapłana ? Być może.
A co jeśli taki idealista wstąpi do seminarium a tam się okaże, że życie erotyczne wśród kleryków kwitnie w pełni ( vide Sosnowiec, Olsztyn, Płock, Sankt Polten (Austria) itd ) ? Co się stanie z jego ideałami ?

Poza tym problem z powołaniami w wasze szeregi jest spowodowany jeszcze jednym faktem – osoby homoseksualne nie muszą się już ukrywać jak w latach poprzednich, mogą sobie normalnie żyć. Zamiast więc kryć się w seminariach (wówczas rodzie ani ciocie już nie pytały „A kiedy znajdziesz sobie dziewczynę ?”) po prostu prowadzą zwykłe życie świeckie.
To wam ujmuje ok 20 do 40% kandydatów ! Stąd właśnie wśród duchowieństwa znaczna nad-reprezentacja osób homoseksualnych w stosunku do całego społeczeństwa. Zdaje pan sobie tego sprawę ?

Odpowiadając na pańskie pytanie
„czemu jezuito nie analizujesz tego, co pozytywne w Kościele, pozytywne w duchownych”

Bo problemem nie są ci którzy czynią dobro i robią pozytywne akcje. Przecież nie to odstrasza wiernych z kościoła oraz nie to odstrasza kandydatów do kapłaństwa !
Odstrasza obłuda (sic!) wielu hierarchów/duchownych, którzy jedno mówią a drugie robią.
Aby głosić Ewangelię trzeba być… wiarygodnym !

Jerzy2 – weź pod uwagę, że według badań do seminariów idą głównie wyborcy PiS i Konfederacji.

Oj jakie przykre. Jasne, że można dalej reprezentować Kościół triumfujący, ale czy to ma sens…

„Większość odejść z Kościoła nie wynika z radykalnej utraty wiary w Boga, ale bardziej z utraty wiary w instytucję, która stoi na drodze do Boga – mówi ks. Jacek Prusak” czyli apostaci wg x.Prusaka występują z Kościoła bo szukają Boga?!!!Niestety obawiam się że oni odrzucają nie tylko Kościół ale i wiarę w Boga. Zgadzam się autorem jednego z komentarz x.Sebastianem że nawoływanie do bicia się innych w piersi jest po prostu niemoralne. Niech ks.Prusak zajmie się swoją ewentualną rolą w dzisiejszym kryzysie Kościoła. Jest kapłanem który w naszym Kościele trochę juz funkcjonuje

Prusak: apostaci odrzucają kościół, ale szukają boga;
Ty: apostaci odrzucają kościół i boga;
Ja: apostaci odrzucają boga, ale szukają kościoła;
Moja sąsiadka: apostaci szukają boga i kościoła.

Panie Karolu Nie przypominam sobie abyśmy byli na ty !!! A słowo Bóg pisze się z dużej litery ,no chyba ze wyznaje się sowiecką ortografię?

Spacji nie daje się przed wykrzyknikiem, nie ma też w polszczyźnie ‚dużych’ liter, ale ‚wielkie’, Jacku. Poczytaj czasem coś więcej niż rozkład jazdy. A słowo bóg można pisać z małej, jeśli wyraża to wobec boga całkowity brak szacunku.

Ja: „Apostaci” odkryli Kościół, a Boga nigdy nie zgubili…Ile osób, tyle możliwości.

Ks.J.Prusak: ,,jako instytucja musiMY również uderzyć się we własne piersi”, a nie ,,jako instytucja musiCIE również uderzyć się we własne piersi”.

Osobiście uważam że akty apostazji są ogromną wartością dla Koścoła. Bo one świadczą o poczuciu świadomości tych którzy odchodzą. Problem jest z obojętnymi.

Osobiście uważam że akty apostazji są ogromną wartością dla Koścoła. Bo one świadczą o poczuciu świadomości tych którzy odchodzą. Problem jest z obojętnymi.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.