Zima 2020, nr 4

Zamów

Niemieccy chadecy przetrwali kryzys migracyjny, Brexit i Trumpa. Dokąd zaprowadzi ich nowy szef?

Armin Laschet. Fot. Dirk Vorderstraße

Wybór Armina Lascheta na przewodniczącego CDU oznacza łagodne przekazanie władzy na szczytach jednej z historycznie najsilniejszych partii politycznych Europy.

W niemieckiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej – po przejściowym, dwuletnim szefostwie Annegret Kramp-Karrenbauer – zdecydowano się 16 stycznia na politykę kontynuacji „linii Angeli Merkel”. Być może z jeszcze większym naciskiem na skoncentrowanie się na polityce społecznej, co w dobie pandemii ma kapitalne znaczenie.

Wybór nowego przewodniczącego CDU – Armina Lascheta, premiera Nadrenii Północnej-Westfalii – oznacza łagodne przekazanie władzy na szczytach jednej z najsilniejszych historycznie partii politycznych Europy; ugrupowania, które w przeciwieństwie do francuskich gaullistów nie zanotowało w poprzedniej dekadzie znaczącego spadku popularności i zaufania społecznego, skutkującego utratą władzy lub objęciem jej – podobnie jak nad Sekwaną – przez nową siłę polityczną.

Chadecy przetrwali kryzys migracyjny, w którym nowy przewodniczący partii konsekwentnie popierał stanowisko kanclerz federalnej. Przetrwali Brexit, Trumpa, falę popularności Alternatywy dla Niemiec oraz spór dotyczący praworządności i mechanizmu warunkowości w Unii Europejskiej. W końcu, z turbulencjami przeszli przez czas Merkeldämmerung („zmierzchu Merkel”).

Laschet wydaje się szefem na czas zmian w polityce globalnej i słabnięcie tendencji populistycznych w świecie zachodnim

Łukasz Kobeszko

Udostępnij cytat

Sondaże wciąż są dla Unii (koalicji CDU z bawarską CSU) łaskawe, dając jej do 37 proc. poparcia, podczas gdy socjaldemokraci rzadko dobijają do 16 proc., a Alternatywa w porywach zdobywa 10 proc. Podobnie jak w Austrii i innych krajach Unii – co potwierdziły wybory do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku – znaczącą pozycję w grze politycznej zaczynają odgrywać Zieloni, sięgający według najnowszych badań preferencji wyborczych już 20 proc. poparcia.

Przegranym wyścigu o fotel szefa CDU jest popularny wśród partyjnych dołów Friedrich Merz, zwolennik powrotu chadeków do korzeni centroprawicowych i umiarkowanie konserwatywnych, popierany również przez wolnorynkowe skrzydło partii nazywane potocznie wirtschaftsliberalen. W głosowaniu Merz uzyskał niecałe 60 głosów mniej od Lascheta. Przepadł również wyspecjalizowany w problematyce dyplomatycznej przewodniczący komisji spraw zagranicznych Bundestagu Norbert Roettgen.

Laschet wydaje się szefem na czas zmian w polityce globalnej, wiążącej się z przyjściem do władzy nowej ekipy w Waszyngtonie, jak również z zauważalnym w ostatnich dwóch latach słabnięciem tendencji populistycznych w świecie zachodnim. Nowy przewodniczący podkreśla, że chce powrócić do silnej pozycji Niemiec w polityce międzynarodowej.

Już końcówka kadencji Donalda Trumpa wiązała się z próbą resetu w dość toksycznych przez niemal całą jego kadencję relacjach na linii Waszyngton – Berlin.

Warto podkreślić, że z inicjatywą wyszła wówczas strona niemiecka, która ustami szefa dyplomacji Heiko Maasa (reprezentującego co prawda socjaldemokratów w rządzie „wielkiej koalicji”) zaproponowała w listopadzie ub.r. odnowienie i wzmocnienie relacji transatlantyckich. Symbolizowały ją wezwania Maasa do zbudowania „nowego transatlantyckiego początku – New Deal”. Miałby się on koncentrować na wspólnych wysiłkach w najbardziej palących kwestiach bieżących – walce z pandemią oraz zmianami klimatycznymi (poprzez budowę „transatlantyckiego mostu klimatycznego”) , jak również – na zespołowej grze Zachodu w stosunku do Chin.

Z drugiej strony w relacjach gospodarczych niemal do ostatnich dni urzędowania Trumpa prowadzono działania w ramach amerykańsko-unijnej wojny celnej. 12 stycznia Waszyngton wprowadził kolejne cła na części samolotowe z Niemiec i Francji oraz na alkohole.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Ostatecznym sprawdzianem dla nowego szefa CDU i – być może – przyszłego kanclerza federalnego będą oczywiście tegoroczne wybory parlamentarne oraz dalszy przebieg pandemii, która bez wątpienia dała się Niemcom we znaki.

Tekst ukazał się na Facebooku. Tytuł od redakcji

Przeczytaj też: Krótka historia niemieckiej chadecji

Podziel się

1
Wiadomość

Komentarz

Ale popatrzmy na koszty tego „przetrwania”. Np. CDU aby utrzymać poparcie po katastrofie sondażowej po otwarciu granic dla uchodźców zaakceptowała związki homoseksualne. Co jeszcze ze swojego programu CDU jest gotowe porzucić by utrzymać się przy władzy?

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.