Jesień 2020, nr 3

Zamów

O. Brzózy przypomina za Benedyktem XVI: Bezkompromisowość jest niemoralna

Protest po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Kraków, 28 października 2020. Fot. Adam Walanus / adamwalanus.pl

Utożsamianie norm moralnych z prawnymi ma najczęściej miejsce w krajach, gdzie rządzi fundamentalizm religijny – pisze o. Nikodem Zbigniew Brzózy OP.

Tekst „Kultura życia czy system represji?” o. Brzózy – filozofa, etyka, teologa i duszpasterza grupy osób z niepełnosprawnościami – ukazał się 31 października na portalu Onet. To komentarz do protestów, które wybuchły w Polsce po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

Dominikanin nie uważa, aby „jakikolwiek defekt płodu upoważniał moralnie do przerwania ciąży”, przerażają go też postulaty aborcji na życzenie oraz wulgarność haseł protestujących. „Czy zatem z zadowoleniem przyjąłem wyrok Trybunału Konstytucyjnego dotyczący przerwania ciąży w przypadku poważnych wad płodu? Otóż nie, ponieważ ogromna część społeczeństwa uważa, że to co się stało, dokonało się ponad głowami obywateli” – pisze.

Jak przypomina etyk, „stanowienie prawa wymaga kompromisu i społecznego przyzwolenia. Bez tego obrona życia jest kontr-produktywna”, zaś orzeczenie Trybunału stało się „pyrrusowym zwycięstwem”, które przyniosło „szaleńcze skutki”.

Jego zdaniem młodzi pikietują dziś także pod siedzibami biskupów i kościołami, bo uznali, że instytucja Kościoła „nachalnie wtrąca się w życie publiczne”. „Nie jest prawdą, że na ulice wyszły jedynie rozszalałe aborcjonistki i młodzież przesiąknięta nihilizmem. Ponad połowie społeczeństwa na tyle się to wszystko nie podoba, że naprawdę jest ona bardzo, ale to bardzo zła. Od jakiegoś czasu narasta w nim przeświadczenie, że odbiera się mu podmiotowość, że się nim manipuluje siermiężnie i nachalnie. Młodzi mają dość Kościoła, który poucza i gromi innych, a sam żyje w hipokryzji, ukrywając nie tylko słabości, ale i przestępstwa” – zaznacza zakonnik, przyznając, że zarzuty protestujących wobec kościelnej hierarchii w żadnym wypadku nie są „wyssane z palca”.

Jak podkreśla o. Brzózy, „wspieranie kultury życia, o której tyle mówił Jan Paweł II, nie polega na rozszerzaniu sankcji karnych i to jeszcze bez wystarczającego poszanowania procedur legislacyjnych. Taki prezent w 100-lecie jego urodzin to zatruty podarunek!”. Kościół natomiast „powołany jest do tego, aby wspierać dialog obywatelski bez szukania aliansów politycznych. Ewangelia bowiem opiera się na pozyskiwaniu ludzkich sumień, a nie na ich zawłaszczaniu”.

„Polityka i prawo są obszarami, gdzie negocjacje, ustępstwa i kompromis są czymś koniecznym. Benedykt XVI powiedział nawet, że bezkompromisowość jest niemoralna. Brak kompromisu między ludźmi prowadzi do jeszcze większego zła niż sam kompromis, który z definicji zakłada utratę jakiegoś dobra z obawy przed utratą jeszcze większego. Od strony pozytywnej można zaś powiedzieć, że kompromis jest cząstkową formą realizacji dobra wspólnego” – zaznacza dominikanin. Jak przypomina, „normy prawne wynikają z moralnych, ale te nie są ich klonami”, zaś „utożsamianie norm moralnych z prawnymi ma najczęściej miejsce w krajach, gdzie rządzi fundamentalizm religijny”.

„Im bardziej ciąża i dobro matki znajdują się w dramatycznym konflikcie moralnym, tym bardziej matka powinna móc sama zdecydować o urodzeniu dziecka. Trzeba jednocześnie z naciskiem podkreślić, że płód jest niewinną istotą ludzką, której życie należy ze wszystkich sił ratować” – pisze etyk.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Jak zwraca uwagę, „ludzie, którzy bronią życia, zbyt często ciężar tej obrony kładą na ramiona samotnych kobiet”. „Co zrobiliśmy w Kościele przez lata obowiązywania aktualnej ustawy? Jaką pomoc materialną, psychologiczną, duchową, opiekuńczą otrzymują ciężko upośledzone dzieci?” – pyta zakonnik. „Dane pokazują, że jesteśmy jednym z najmniej wielkodusznych społeczeństw. Za to mamy najwięcej roszczeń. Nic nie robiąc, żądamy sankcji karnych. Czy jesteśmy naprawdę obrońcami życia, czy budujemy cywilizację miłości? Daleka droga! Musimy się zmienić. Nie dokona się to jedynie poprzez zmianę prawa. To ludzki duch zmienia prawo, a nie prawo ludzkiego ducha. Brakuje nam solidarności” – dodaje.

Co można teraz zrobić? „Apelujmy, aby rząd nie publikował orzeczenia Trybunału, na które nie ma przyzwolenia obywateli i które grozi poważnymi konsekwencjami społecznymi i wojną domową. (…) W społeczeństwie pluralistycznym nie ma jednego źródła moralności, przypomina to Preambuła Konstytucji. Jako społeczeństwo jesteśmy podzieleni. Zatem szanujmy swoje racje. Nie potępiajmy się wzajemnie” – podkreśla o. Brzózy.

Przeczytaj także:
Świat zobaczył fałsz Kościoła. Nasz fałsz

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (16)

Serdecznie dziękuje.
To bardzo, bardzo ważna wypowiedz…
Choć to głos wołającego na puszczy… to tym bardziej dziękuje!!
Ale jak pogodzić tą wypowiedz z „prawdami” głoszonymi przez Pana Jędraszewskiego czy Pana Rydzyka nie mam pojęcia…

Św. Jan Paweł II w Evangelium vitae, nr. 20: „Otóż to właśnie ma dziś miejsce także na scenie polityki i państwa: pierwotne i niezbywalne prawo do życia staje się przedmiotem dyskusji lub zostaje wręcz zanegowane na mocy głosowania parlamentu lub z woli części społeczeństwa, choćby nawet liczebnie przeważającej. Jest to zgubny rezultat nieograniczonego panowania relatywizmu: „prawo” przestaje być prawem, ponieważ nie jest już oparte na mocnym fundamencie nienaruszalnej godności osoby, ale zostaje podporządkowane woli silniejszego. W ten sposób demokracja, sprzeniewierzając się własnym zasadom, przeradza się w istocie w system totalitarny. Państwo nie jest już „wspólnym domem”, gdzie wszyscy mogą żyć zgodnie z podstawowymi zasadami równości, ale przekształca się w państwo tyrańskie, uzurpujące sobie prawo do dysponowania życiem słabszych i bezbronnych, dzieci jeszcze nie narodzonych, w imię pożytku społecznego, który w rzeczywistości oznacza jedynie interes jakiejś grupy.”

„ponieważ nie jest już oparte na mocnym fundamencie nienaruszalnej godności osoby, ale zostaje podporządkowane woli silniejszego” – mocny fundament nienaruszalnej godności ludzkiej dotyczy także kobiet i wymaga właśnie tego o czym pisze ojciec Brzózy. Obecnie „wola silniejszego” zdecydowała, że kobiety nie mają prawa do decyzji – a więc uderzyła bezpośrednio w godność nienaruszalną kobiet.

Godność człowieka nie polega na tym, że ma on prawo do zabici niewinnego człowieka – to zaprzeczałoby godności tak sprawcy, jak i ofiary.

A czy gdyby większość uznała, że żyjący niepełnoprawni nie mają prawa żyć to też należałoby to uznać?!!!! Że starcy bezproduktywni to są zagrożeniem tylko, bo dwutlenek węgla produkują, to należy taki głoś poważać i nie „załatwiać spraw ponad głowami obywateli”?!!! Gdzie jest to ewangeliczne tak, tak nie nie? Już nie wspominam Jana Pawła II, bo może już nie w modzie ale Papież Franciszek powiedział, że aborcja to jak wynajęcie płatnego zabójcy.

Polecam przeczytać całą encyklikę Evangelium vitae i porównać ją z tekstem tego duchownego. Mogą się nasunąć smutne refleksje co do recepcji nauczania papieża wśród części duchownych i świeckich. Eufemistyczne wyrażenie „zdecydować o urodzeniu dziecka” to w tym przypadku po prostu uprzedmiotowienie drugiej osoby, o której życiu decyduje ktoś silniejszy. Nie ma to nic wspólnego ani z godnością matki, ani dziecka. Nie ma czegoś takiego jak wolność do zabicia niewinnego człowieka. Czy państwo ma przyzwalać na gwałcenie godności najsłabszych? Państwo, pozwalając na to, nie szanuje przyrodzonej godności człowieka. To jest właśnie istota ostatniego wyroku Trybunału konstytucyjnego. Dozwolony kompromis to tymczasowa zgoda na na możliwie mniej szkodliwe regulacje, jeśli nie faktycznej możliwości wprowadzenia godziwszych rozwiązań. .

Barbara, nie chodzi o to, aby móc bezkarnie zabijać nienarodzone dzieci, ale o to by państwo zapewniło chorym, niepełnosprawnym dzieciom i ich rodzinom godny byt, tak aby rodzice nie musieli rozważać decyzji o aborcji w obawie przed tym, że nie dadzą rady. A politycy myślą, że jednym zakazem wyczarują sobie czyste sumienia, zamiast zadać sobie trud, aby z ad pewnić tym rodzicom pomoc lekarską, finansową i psychologiczną.

Margit, politycy szli już 2 kadencje do wyborów z konkretnymi hasłami i ja ich wybrałam bo takowe głosili- jak znaczna część społeczeństwa składająca się na sejmową większość. Nie wiem i nie osądzam polityków czy chcą sobie kupić czyste sumienia – nie w tym rzecz, i poprę i z radością przyjmę każdą ustawę skierowaną w stronę pomocy osobom potrzebującym w tych sytuacjach ale fundamentem jest prawo do życia, którego nikt nie ma prawa kwestionować – bo potem to już tylko przesuwanie granic. Gdzie natomiast jak nie w Kościele mam usłyszeć radykalne słowa?? I od kogo jak nie od kapłana?? Kto ma przekazywać prawdę?? Prawdę, a nie kompromisy…
Poza tym – nie bardzo rozumiem bunt i oburzenie zwłaszcza osób uprzednio tak broniących niby konstytucji – tylko tak jakoś wybiórczo. Bo – o ironio losu – za postkomunistycznych włodarzy ustanowiona konstytucja wyraźnie gwarantuje ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Czyli „zdziczeliśmy” przez te 30 lat w tym pędzie tzw cywilizacji – niestety cywilizacji śmierci o której wołał św. Jan Paweł II…

Fundamentalne prawo do życia jest zagwarantowane w prawie poprzez przepisy dotyczące zabójstwa. Cała reszta jest sprawą sumienia i wolnej woli. Czy Jan Paweł II unieważnił nauczanie kościoła o sumieniu i wolnej woli? Sam Bóg dał nam prawo wyboru. Co oczywiście nie oznacza na godzenie się z wyborami zła moralnego. Tu właśnie jest rola kościoła i obrońców życia – kształtowanie sumień.

Sumienie a prawne dozwolenie aborcji wedle św. Jana Pawła II z „Evangelium vitae”: „Prawna tolerancja przerywania ciąży lub eutanazji nie może więc w żadnym przypadku powoływać się na szacunek dla sumienia innych właśnie dlatego, że społeczeństwo ma prawo i obowiązek bronić się przed nadużyciami dokonywanymi w imię sumienia i pod pretekstem wolności.” ( pkt. 71)

„Co oczywiście nie oznacza na godzenie się z wyborami zła moralnego. Tu właśnie jest rola kościoła i obrońców życia – kształtowanie sumień.” Masz chyba problem z rozumieniem tego co czytasz…

Ojcze Brzózy – proszę ludzi nie wprowadzać w błąd !
Pozwolę sobie zauważyć, za kimś bardziej doświadczonym w nauce (prof. Aniela Dylus),
że tzw. „niemoralna bezkompromisowość” dotyczy spraw innych niż ochrona życia!!!
Kompromis jest wtedy, gdy jest zgoda co do celu ale spieramy się co do środków. Np. celem służby zdrowia jest poprawa ochrony zdrowia a środkiem – prywatyzacja służby zdrowia albo większe „upaństwowienie” – i tu twarda postawa na brak kompromisu może być określona jako „niemoralna bezkompromisowość” ale nie w sprawach pryncypiów moralnych (bo w takim wypadku to ja poproszę o wprowadzenie do prawa państwowego legalizacji kradzieży do kwoty 1000 złotych). Pan Bartosz (powyżej) ma rację cytując Evangelium Vitae (20)

Dominikanie ze wspaniałego zakonu zamienili się na populistyczny i protestancki klub wzajemniej adoracji. Tylko zapomnieli o tym, że to Boga należy adorować a nie swoje i innych ego. Potrafią tak mówić, by się nikomu nie narazić. Dla nich te mordowane dzieci, to problem, bo naruszają ich „świętego bożka” – „święty spokój”…

o. Nikodem Brzózy: twierdzi ::: „Jego zdaniem młodzi pikietują dziś także pod siedzibami biskupów i kościołami, bo uznali, że instytucja Kościoła „nachalnie wtrąca się w życie publiczne”. Chcę zapytać w czym to instytucja Kościoła wtrąca się w życie publiczne?” czy Kościół ma zrezygnować z DEKALOGU i V przykazania?. Brakuje mi tylko wyjścia na ulicę polskich Dominikanów – i klękanie przed strajkiem kobiet i panią Lempart jak w USA. Dowodzi to , że dominikanie polscy – reprezentując „nie-politykowanie” – ponieśli klęskę mimo, że cały czas przedstawiciele tego zakonu flirtują z TVN onetem..pl i „GW” ! Czas zastanowić się, czy dominikanie wybrali dobrą drogę – bo na wielu demonstracjach widziałem przedstawicieli duszpasterstw młodzieży i studentów wywodzących się ze środowisk dominikańskich. Coś tu widać pękło w formacji ! a może drogę wesołkowatości Ewangelii którą wybrał o. Szustak to droga do nikąd? O. Tomasz Pawłowski legendarny duszpasterz akademicki złapał by się za swoją łysą głowę !!!

@Yanosh czy Kościół ma zrezygnować z DEKALOGU i V przykazania?

Od razu mi się przypomina rozmowa Jezusa z faryzeuszami. To z ewangelii Mateusza, Marka i Łukasza..Faryzeusze też pytali Jezusa które przykazanie jest najważniejsze, czy V przykazanie jak wy w kontekście aborcji czy może VI przykazanie jak wy w kontekście LGBT itd.
Jezus im odpowiedział, a co Jezus odpowiada WAM?

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.