Jesień 2020, nr 3

Zamów

Rzecznik episkopatu: Naprawdę nie chcieliśmy tej wojny

Ks. Leszek Gęsiak podczas konferencji prasowej na zakończenie zebrania episkopatu w Pabianicach 6 września 2020 roku. Fot. episkopat.pl

Nie nauczyliśmy się pokazywać w sumieniu człowieka, jak ważne jest życie. Stało się to problemem politycznym, a nie powinno nim być. Jest to jakąś porażką Kościoła – mówi rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Leszek Gęsiak.

W całym kraju – w niedzielę także w kościołach i pod kuriami – trwają protesty po czwartkowym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za niezgodne z ustawą zasadniczą dopuszczenie aborcji, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu.

Sytuację komentował dziś w audycji Beaty Lubeckiej w Radiu Zet ks. Leszek Gęsiak, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski. Jego zdaniem mamy do czynienia z poważnym konfliktem aksjologicznym, zaś „o pewnych rzeczach etycznych właściwie nigdy nie powinno się głosować, nie powinno się ich stawiać jako punkt wyboru i stawiać ludzi w dramacie wyboru: za lub przeciw”. Jak przyznał, istniejący od 1993 r. tzw. kompromis aborcyjny „był drogą pośrednią, która uspokajała sytuację”.

Ks. Gęsiak zgodził się z przywołanymi przez prowadzącą rozmowę słowami siostry Małgorzaty Chmielewskiej, że orzeczenie Trybunału to decyzja polityczna. – To nie Kościół tę wojnę wywołał. Naprawdę nie chcieliśmy tej wojny – zapewnił.

– Może to trochę wina Kościoła, że nie nauczyliśmy się pokazywać w sumieniu człowieka, jak ważne jest życie. Stało się to problemem politycznym, a nie powinno nim być – mówił rzecznik episkopatu. – Jest to jakąś porażką Kościoła, że wspólnota zaczyna mieć problem aksjologiczny. Być może nasz hierarchiczny dyskurs nie przystaje do zmieniającej się sytuacji. Jest mi żal, że wielu ludzi teraz z Kościoła odchodzi. Być może to porażka języka, którym się Kościół posługuje – zaznaczył.

Dopytywany przez Lubecką, czy kobiety można zmuszać do heroizmu, jezuita odpowiedział, że nie i że nikt do tego heroizmu nie jest zmuszany. Jak przekonywał, Kościół mówi o prawach kobiet, ale też i o prawie każdego człowieka do życia. – To nie jest tak, że jedno prawo do życia może niwelować prawo drugiego, że w imię dobra jednego prawa możemy zniszczyć prawa drugiego – dodał. I zapewnił: – Jeżeli ktoś przychodzi do Kościoła i prosi o pomoc, to Kościół mu pomoże. Bez konieczności zabijania życia.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Pytany o relacje Kościół-rządzący ks. Gęsiak przyznał, że „każde zbytnie zbliżenie się Kościoła do władzy zawsze skutkowało złymi efektami”. Ale o to, dlaczego dany ksiądz popierał takiego czy innego kandydata czy partię, trzeba – jego zdaniem – pytać tych, którzy to robią.

Przeczytaj także: Obawiam się, że zadajemy ostateczny cios jedności naszego społeczeństwa

DJ

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (16)

Nie chcieli…
I żaden biskup po werdykcie nie tryumfował…
Żaden.
A jak komuś się jednak wydawało że to słyszał to na pewno jest wrogiem Kościoła i Matki Boskiej……

Na stronie Katolickiej Agencji Informacyjnej (ekai.pl) opublikowano 26.10 tekst pt.,,Na jaką pomoc państwa mogą liczyć rodzice po urodzeniu dziecka?” Na pewno bardzo uspokoi emocje (z sarkazmem)

Żenujące odpowiedzi księdza: to nie my, może trochę, nie zmuszamy do heroizmu.
Z jednym się zgodzę: „Jest to jakąś porażką Kościoła” – tak to wasza klerze ogromna wina, „Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie” (Łk 11, 42-46)

Szkoda ks. rzecznika. Stara się być otwarty i grzecznie tłumaczy. A odpowiedzi na jego tłumaczenia są już z góry napisane. Ale świetnie, że próbuje.

Św. Jan Paweł II w Evangelium vitae, nr. 20: „Otóż to właśnie ma dziś miejsce także na scenie polityki i państwa: pierwotne i niezbywalne prawo do życia staje się przedmiotem dyskusji lub zostaje wręcz zanegowane na mocy głosowania parlamentu lub z woli części społeczeństwa, choćby nawet liczebnie przeważającej. Jest to zgubny rezultat nieograniczonego panowania relatywizmu: „prawo” przestaje być prawem, ponieważ nie jest już oparte na mocnym fundamencie nienaruszalnej godności osoby, ale zostaje podporządkowane woli silniejszego. W ten sposób demokracja, sprzeniewierzając się własnym zasadom, przeradza się w istocie w system totalitarny. Państwo nie jest już „wspólnym domem”, gdzie wszyscy mogą żyć zgodnie z podstawowymi zasadami równości, ale przekształca się w państwo tyrańskie, uzurpujące sobie prawo do dysponowania życiem słabszych i bezbronnych, dzieci jeszcze nie narodzonych, w imię pożytku społecznego, który w rzeczywistości oznacza jedynie interes jakiejś grupy.”

Oczywiście wszystko przy założeniu, że za człowiekiem z pełnią praw możemy uznać również płód.
To założenie nie przez wszystkich jest akceptowane i nie było też zawsze akceptowane przez Kościół katolicki.

Drogi Episkopacie!
Gdybyś chciał tej wojny byłoby to znakiem Twojej perfidii, a skoro mówisz, że nie chciałeś, to świadczy Twojej głupocie. Doprawdy nie wiem, co gorsze.

„o pewnych rzeczach etycznych właściwie nigdy nie powinno się głosować, nie powinno się ich stawiać jako punkt wyboru i stawiać ludzi w dramacie wyboru: za lub przeciw”. To przepis na państwo totalitarne. Skoro nie można głosować to znaczy, że trzeba narzucić siłą, a ludzi, którzy wyznają inne wartości moralne osadzić w więzieniu.
Demokracja zakłada, że obowiązujące prawo ustalamy w drodze kompromisu, jeśli nie możemy się dogadać to głosujemy ale troszcząc się także o prawa tych którzy są w mniejszości. Kościół w sprawach światopoglądowych nie uznaje ani kompromisu ani głosowania. Jeśli ma większość to nie cofnie się przed niczym. Jeśli jest okazja podłączyć się do jakiegoś dyktatora, który obieca budowę kościołów to także chętnie to zrobi.
Jak w jednym państwie funkcjonować z instytucją, która z założenia nie akceptuje demokratycznego porządku.

„każde zbytnie zbliżenie się Kościoła do władzy zawsze skutkowało złymi efektami” to ważne zdanie z rozmowy z ks. Leszkiem Gęsiakiem, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski

Kaczyński wezwał dzisiaj członków i sympatyków PiSu aby czynnie bronili kościołów. To się nazywa niedźwiedzia przysługa. Jeśli biskupi mają jeszcze odrobinę wyczucia sytuacji, to grzecznie, ale odmownie za tę „pomoc” podziękują.

„ troszcząc się o prawa tych, którzy są w mniejszości”. Jak miałoby to wyglądać np wobec dzieci poczętych? Oszczędzamy np co 3?

Nie chcieliśmy tej wojny, ale z przyjemnością przyspawaliśmy się do partii rządzącej, wspierając ją naszymi zasobami w czasie wszystkich kampanii.

Też mnie to trochę oburza, ale z drugiej strony rozumiem o co tym ludziom może chodzić. Ja akurat tego nie robiłam, ale chyba każdy z nas zdaje sobie sprawę, że część duchowieństwa zdecydowanie przesadza, niepotrzebnie angażuje się w życie polityczne, a czasem nawet wygaduje strasznie okropne rzeczy w stosunku do drugiego człowieka. Ja z tej okazji zmieniłam raz parafię i zapomniałam o problemie. Wydawało mi się to wtedy wystarczające, ale w gruncie rzeczy mogłam zrobić dużo więcej… po ostatnich wydarzeniach doszłam w końcu do wniosku, że być może nawet powinnam, a szczególnie jako chrześcijańska. Być może należało to zdecydowanie potępić, żeby się jawnie odciąć od radykalnej i zacietrzewionej części naszego kościoła. Jestem oburzona, ale czuję też wstyd za swoją bierność.

Droga instytucjo KK w Polsce. Jak się stoi za blisko rządzących licząc na profity, to się też obrywa, gdy większość obywateli jest oburzona. Nie jesteśmy ślepi i głusi. Naprawdę.
Kościół walczy z dyktaturą jeśli mu nie sprzyja (komunizm)
i wspiera jeśli dyktatura popiera jego wartości (np Hiszpania za gen. Franco).
Kościół nie lubi demokracji. Historia pokazuje to jasno.
W mniejszości siedzi cicho i cierpi. Jak tylko osiąga większość …

@Asia
Dokładnie. A przez retorykę duchownych (zachęcanie do głosowania na jedną partię), wpuszczanie polityków jednej partii na mównice (vide: o zgrozo: Jasna Góra), bratanie się z rządzącymi jak tylko się da, czerpanie korzyści finansowych etc powstaje jasne równanie w głowie przeciętnego obywatela: Kościół = PiS.

Nie głosowałeś na PiS ? To jesteś przeciw Kościołowi. Płynie prosty przekaz.
Wyrzucają z Kościoła całe tabuny ludzi: głosujących na inne partie, rozwodników, osoby LGBT, tylko nie pedofilów (jeśli noszą sutanny).

Tak się kończy bratanie z władzą. Irlandia mogła być dla Kościoła w Polsce dobrą przestrogą ale to wygląda tak jakby hierarchia w Polsce spisała sobie na listę wszystkie błędy / grzechy Kościoła z Irlandii a teraz po kolei na liście odhacza co już zaliczyli…

Finał może być tylko jeden: Puste kościoły, brak chętnych na lekcje religii, odchodzenie do innych wyznań, brak chętnych kandydatów do kapłaństwa, odchodzenie z kapłaństwa duchownych i powolna śmierć jak w Irlandii.
Wszystko na własne życzenie Kościoła.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.