Jesień 2020, nr 3

Zamów

Czerwona kartka dla bp. Janiaka od kaliskiej Rady Kapłańskiej

Biskup Edward Janiak. Fot. BP KEP

Członkowie Rady Kapłańskiej Diecezji Kaliskiej odmówili wczoraj podpisania listu poparcia dla bp. Edwarda Janiaka.

Jak dowiaduje się „Więź”, podczas wczorajszego (poniedziałek, 25 maja 2020 r.) posiedzenia Rady Kapłańskiej Diecezji Kaliskiej członkowie Rady odmówili podpisania przedstawionego im listu poparcia dla oskarżonego o krycie i tuszowanie pedofilii biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka, negatywnego bohatera filmu „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich.

Posiedzenie Rady Kapłańskiej zostało zwołane przez biskupa pomocniczego Łukasza Buzuna OSPPE (paulina). Członkom Rady nie zapowiedziano tematu spotkania. Spodziewali się, że albo otrzymają propozycję podpisania listu poparcia dla bp. Janiaka, albo dowiedzą się o jakichś decyzjach Stolicy Apostolskiej lub samego biskupa.

Potwierdziła się pierwsza hipoteza. Dalszy rozwój wydarzeń był jednak nieoczekiwany. Propozycja listu poparcia – przedstawiona przez biskupa pomocniczego – została odrzucona przez zdecydowaną większość uczestników spotkania. Nie przyjęto również propozycji, że kto zechce, niech zaproponowany list poparcia podpisze.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Po gorącej dyskusji Rada Kapłańska Diecezji Kaliskiej – zamiast długiego, trzystronicowego listu poparcia dla oskarżonego hierarchy – uzgodniła wystosowanie innego pisma. Jest to krótki list do papieża Franciszka z prośbą o wyjaśnienie postawionych biskupowi zarzutów i zapewnieniem o modlitwie za sytuację w diecezji.

Inne źródła twierdzą, co prawda, że w diecezji kaliskiej trwa aktualnie zbieranie podpisów pod listem poparcia dla bp. Janiaka. Być może chodzi jednak o jakąś inną inicjatywę. Powyżej przedstawiona wersja przebiegu posiedzenia Rady Kapłańskiej została bowiem przez „Więź” zweryfikowana w dwóch niezależnych od siebie źródłach.

„Byłby to, wedle mojej wiedzy, pierwszy w Polsce przypadek w tego typu sytuacji, że księża nie pozwalają biskupom pomocniczym na łamanie swych kręgosłupów moralnych w obronie skompromitowanego biskupa diecezjalnego” – komentuje Zbigniew Nosowski. „Przed 18 laty w Poznaniu duchowni podpisali list w obronie abp. Juliusza Paetza, a z konsekwencjami tej sprawy archidiecezja poznańska zmaga się do dzisiaj. Również dla ogólnego obrazu księdza w Polsce bardzo ważne jest, że Rada Kapłańska Diecezji Kaliskiej pokazała w tej sytuacji swemu zwierzchnikowi zasłużoną zbiorową czerwoną kartkę”.

Zranieni w Kościele

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (38)

O rany! Ale ciekawych czasow doczekalem! Ksieza odwazaja sie myslec samodzielnie! Slowa uznania dla nich wszystkich!

Jeszcze był przypadek podpisów podwładnych księży w obronie abp Głódzia. Może coś jednak drgnęło.

Wyobraź sobie, że żyjesz w takiej… mini monarchii. Przychodzi do ciebie posłaniec „króla” i daje do podpisu „list poparcia naszego drogiego monarchy”. Cóż za wyjście masz w tej sytuacji gdy wiesz że „monarcha” może Cię zesłać na jakąś „dziurę zabitą dechami „?

Niestety ale biskup na danym terenie ma właśnie prawie taką władzę. Jedynie przed papieżem może odpowiadać. Tak działa ten system. Każdy duchowny na danym terenie jest od niego uzależniony.

Też się cieszę, że ktoś w końcu poszedł po rozum do głowy. Oby to była pierwsza jaskółka.

Brawo! Idzie nowe! Ksiadz Lemanski miał racje mowiac, ze musi wymrzeć stare pokolenie, zeby kk odrodził się.

Nie rozumiem do końca zachowania kolegów w kapłaństwie. Biskup Janiak, wnosząc z filmu Sekielskich, odniósł się do sprawy jak rzetelny urzędnik, prosząc o stawienie się samego poszkodowanego w celu podjęcia dalszych kroków- co nie nastąpiło. Czuł się także odpowiedzialny za podlegającego mu kapłana którego odwołał z placówki i zapewne skierował na pokutę i leczenie. Nie chciałbym być na miejscu Ks. Biskupa, którego zbyt łatwo się ocenia. Moim zdaniem starał się nie pomijając ofiary pamiętać także o podwładnym- powierzonym także jego trosce jak i ofiara, odnośnie której prosił rodziców o możliwość jej spotkania. Łatwiej kogoś przekreślić niż podać rękę! Ks. Biskup starał się zachować uczciwie wobec każdej ze stron tego zdarzenia, które nie powinno w ogóle mieć miejsca..w mojej parafii wywiesiłem plakat „Zranieni w Kościele”.

Istotnie, biskup Janiak wyjątkowo „uczciwie” zachował się wobec ofiar podległych mu księży, choćby księdza Pawła Kani skazanego prawomocnym wyrokiem na 7 lat więzienia. Czując się „odpowiedzialnym „za owego księdza umożliwił mu gwałcenie kolejnych chłopców. Podał mu rękę, i owszem, a co podał ofiarom? Nie chcę być zbyt dosłowna, ale nasuwa mi sie skojarzenie innej części ciała. Owego księdza, którego losem był tak dalece zatroskany.Uczciwość w odniesieniu do tego typu przestępstw – wspólnictwa, to daleko posunięty eufemizm. Koledzy biskupa Janiaka w kapłaństwie może zaczynają rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi – o lepsze i gorsze dusze. Te „nasze”, kapłańskie sa naturalnie lepszymi. Co tam zgwałcone dzieci…

Ksiądz Biskup niczego nie umożliwiał żadnemu przestępcy. Został nieuczciwie potraktowany przez podlegającego mu kapłana, o którego miał obowiązek się troszczyć. Nie on jeden zresztą- wszyscy wierni, o których na mocy misji Ks. Biskupa ów kapłan miał się troszczyć- począwszy od molestowanych seksualnie. Teraz nasza kościelna odpowiedzialność dalej dotyczy innych ludzi- począwszy od poszkodowanych kończąc na sprawcach, których wszak nie wystarczy przenieść do stanu świeckiego. Takie sprawy nigdy nie są proste w zarządzaniu i moim zdaniem nieuczciwe jest imputowanie Ks. Biskupowi współuczestnictwa w przestępstwie jego niektórych podwładnych.

Sebastian – o czym Ty mówisz? Te sprawy są prostsze w zarządzaniu niż myślimy: nie mówimy tu o jakimś niedopatrzeniu czyimś czy o zaniedbaniu. Mówimy o PRZESTĘPSTWIE – karanym w świetle prawa do 12 lat więzienia!
Jeżeli jestem przełożonym kogoś w jakiejkolwiek instytucji, w której ta osoba popełnia PRZESTĘPSTWO jako osoba odpowiedzialna za niedopilnowanie jestem zwalniany od razu.

Troska- jasne, niech się o kapłanów troszczą. Ale jest zasadnicza różnica pomiędzy troską a chęcią tuszowania przestępstw.

Na nagraniu słychać, jak Bp Janiak prosi, aby zgłosił się do niego osobiście poszkodowany. W tego typu poważnych oskarżeniach jest to chyba zrozumiałe? Jeśli przełożony w jakiejkolwiek instytucji zacznie opierać się na relacjach z „drugiej ręki” to taką grupą ludzi nie da się zarządzać. Oczywiście, poszkodowany lub świadek powinien zgłosić sprawę do prokuratury, a sprawca poniesie zasłużoną karę. Nie kończy to sprawy na gruncie kościelnym, gdzie trzeba karać, a także leczyć i nawracać.

Wytyczne Konferencji Episkopatu Polski mówią m.in.: „Za każdym razem, kiedy ordynariusz otrzymuje wiadomość, przynajmniej prawdopodobną, o przestępstwie, przeprowadza dochodzenie wstępne, a następnie, powiadamia o tym Kongregację Nauki Wiary”. Biskup kaliski sam je współuchwalał.
W tym przypadku dochodzenie wstępne zostało rozpoczęte z co najmniej dwuletnim (a zapewne większym) opóźnieniem. Sprawca nie został odsunięty od duszpasterstwa, miał nadal w swojej pracy kontakt z dziećmi. Pokrzywdzeni i ich rodziny traktowani byli przez biskupa pogardliwie i lekceważąco. Trudno o bardziej czytelne złamanie obowiązujących w Kościele zasad postępowania.

Sebastianie. A czy to przypadkiem nie rada biskupia (nie mylić z radą kapłańską) regularnie zbiera się, opiniuje i zatwierdza decyzje personalne biskupa w diecezji? Jak było w tym przypadku? Dlaczego nie protestowała w czasie kolejnych przenosin księdza H. ???

To celna uwaga. W takich skrajnych przypadkach większa ilość osób mających coś do powiedzenia mogłaby korygować błędną decyzję. Nie wiem, czy tego nie zabrakło. Choć nie zawsze większa ilość osób oznacza większą skuteczność w prowadzeniu spraw. Nie ma tu łatwych rozwiązań.

Przepraszam Sebastianie, ze Ci nadepne na odcisk. Ale Twoje wpisy wzbudzily we mnie uczucie, ze uciekasz od tematu powtarzajac jak pijany (przepraszam) jedna mantre: „To nie jest takie proste, nie ma latwych rozwiazan”. A to jest prosciejsze, jak Ci sie wydaje: Gdy ktos pijany spowoduje wypadek, odbiera mu sie prawo jazdy. Nikt nie wnika, dlaczego jechal uchlany!

Konradzie, sprawcę należy ukarać. W Kościele karać, leczyć i nawracać. Jeżeli delikwenta przeniesie się do stanu świeckiego to jest to pozbycue się problemu, a nie rozwiązanie. Jakie praktycznie szanse są na resocjalizację takiego człowieka?

” Jeżeli delikwenta przeniesie się do stanu świeckiego to jest to pozbycue się problemu, a nie rozwiązanie.”

Otóż jest to rozwiązanie… Jakiego problemu ? Jest to zakończenie zgorszenia w kościele, które sieją ci, którzy zamiast działać zgodnie z przepisami udają, że nic nie słyszą i przenoszą kryminalistę do innej parafii umożliwiając mu dalszą kryminalną działalność !

Sam znam przypadek w pewnej małej parafii gdzie ludzie wiedząc o niemoralnym prowadzeniu się pewnego księdza (też już wcześniej wydalony za to z organizacji charytatywnej) bywa „gościnnie” w tej parafii ze swoimi ‚pożal się Boże’ „moralnymi kazaniami”. Część ludzi po prostu wychodzi z kościoła kiedy on wchodzi na ambonę !

Czy tego chcemy ? Żeby kościoły za lat 10 – 20 wyglądały jak w Irlandii gdzie w kraju niegdyś uważanym za katolicki do kościoła uczęszcza kilka procent wiernych ?

Nie ma prawa osoba skazana za takowe przestępstwo wygłaszać kazań, prowadzić religii, spowiadać, odprawiać mszy czy udzielać jakichkolwiek sakramentów czy mówić innym jak mają żyć bo to nie moralne !

Jeśli tak będzie to zobaczysz że cała masa wkurzonych ludzi będzie występować masowo z kościoła katolickiego. Inne wyznania już czekają na wiernych.

Jedyne wyjście to skazać za przestępstwo jak każdego zwykłego obywatela, zakazać dożywotnio pracy z dziećmi/młodzieżą i wyrzucić ze stanu kapłańskiego. Innego wyjścia nie ma. Im szybciej duchowieństwo to pojmie tym lepiej.

A w więzieniu może się nawracać do woli, odprawiać pokutę, leczyć i co tam jeszcze chce ale powrotu do stanu duchownego w żadnym wypadku być nie może.

Szanowny Panie red. Nosowski, czy prośba bp Janiaka o spotkanie z pokrzywdzonym nie miała właśnie służyć ustaleniu prawdodopodobieństwa zarzutów, które miały mieć miejsce znacząco wcześniej? Atmosfera była rzeczywiście napięta, dla każdej ze stron rozmowy, jak to się zdarza.

Szanowny Księże,
1. Jak Ksiądz widzi w wytycznych, biskup ma obowiązek wszcząć dochodzenie wstępne, otrzymawszy przynajmniej prawdopodobną wiadomość o przestępstwie. Ta była niewątpliwie przynajmniej prawdopodobna, pochodziła bowiem od zdesperowanych rodziców.
2. Jak Ksiądz słyszał, to nie była prośba ze strony biskupa, lecz agresywna reakcja, służąca wyrzuceniu rodziców osoby pokrzywdzonej z kurii.
3. Jak Ksiądz czytał, prymas Polski uznał – w oparciu o ten materiał z filmu – że „nie dochowano obowiązujących w Kościele standardów ochrony dzieci i młodzieży. Mam na myśli sposób traktowania osób pokrzywdzonych i ich rodzin, brak podjęcia odpowiednich działań w wyniku otrzymanych informacji o wykorzystywaniu seksualnym dzieci przez księdza, czyli niewypełnienie obowiązków nałożonych na przełożonego przez prawo kościelne.
Każda prawdopodobna wiadomość o wykorzystaniu seksualnym osoby małoletniej przez księdza, która wpływa do biskupa lub do kurii, musi być w Kościele uznana za zawiadomienie zobowiązujące do wszczęcia dochodzenia kanonicznego oraz do ograniczenia duchownego w czynnościach. Niedopuszczalne jest przesuwanie podejrzanego księdza do miejsca, w którym może mieć jakikolwiek kontakt z dziećmi.
Ze względu na przedstawione w filmie informacje, jako delegat Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, zwracam się poprzez Nuncjaturę do Stolicy Apostolskiej o wszczęcie postępowania nakazanego przez motu proprio papieża Franciszka dotyczącego zaniechania wymaganego prawem działania”.
4. Jak się coraz bardziej okazuje, ten sposób reagowania był chyba regułą na terenie tej diecezji. Część informacji na ten temat już się pojawiła, część dopiero się zapewne pojawi.

Jeżeli tak jak w pkt 4, to byłaby to sprawa szersza niż sytuacja nagrana na spotkaniu i pokazana w filmie. Ta konkretna jednostkowa, jako widza filmu, nie spowodowała u mnie wrażenia, że należy oskarżać Ks. Biskupa bardziej niż sprawcę czynów, a tak w opinii publicznej się stało..Sprawę rozstrzygnie Stolica Apostolska. Dziękuję Panu red. za informacje.

@Sebastian
„Sprawę rozstrzygnie Stolica Apostolska”…

Że tak uszczypliwie skomentuję:

Za… ile lat rozstrzygnie ?
10, 15, 20 lat ?

Z jakim skutkiem jeśli okaże się winny a już przez te lata zdąży pójść na „zasłużoną” emeryturę ?
Jaka kara go może wtedy spotkać ?
Zostaną mu zmniejszone racje żywnościowe ? Będzie musiał klęczeć na grochu ? Będzie musiał się więcej modlić ?
Może ktoś bardziej poinformowany napisze jakie kary kościelne mogą spotkać emerytowanego biskupa/kardynała za ukrywanie bandytów i ułatwianie im dalszej kryminalnej działalności ?

Przykro mi to pisać ale opieszałość administracji Watykanu w tych sprawach (vide Degollado oraz Groer którzy spokojnie dożyli swoich dni nie ukarani !) działa bardzo źle na morale wiernych i sprawia że zgorszenie zamiast być natychmiast zatrzymane tylko coraz bardziej się rozprzestrzenia w kościele !

„(…) odmówili podpisania przedstawionego im listu poparcia dla oskarżonego o krycie i tuszowanie pedofilii biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka”

Nareszcie ktoś miał odwagę sprzeciwić się tym chorym „listom poparcia” !
Zawsze mnie zaskakują takie listy „poparcia” (czytaj: „jak nie podpiszesz to masz przerąbane jeśli biskup x uniknie odpowiedzialności”)

Ciekawym niezmiernie jakiej treści można napisać taki list „poparcia” dla osoby oskarżonej czy nawet podejrzanej o popełnienie przestępstwa (ukrywanie przestępcy i umożliwianie mu dostępu do kolejnych ofiar jest przestępstwem !) może coś w stylu:

„my, niżej podpisani, popieramy ukrywanie przez biskupa x przypadków pedofilii oraz przenoszenie podejrzanych/oskarżonych/skazanych przestępów na inne parafie i umożliwianie im kontaktu z kolejnymi ofiarami”

lub jeśli to za bardzo szczere to można też coś w stylu:

„my, niżej podpisani, nie wiedząc jaka jest prawda, stajemy w obronie biskupa x, nie jest przy tym istotna prawda tylko fakt, że to nasz człowiek”

Poza listami poparcia stosują też różne poręczenia majątkowe (!) czyli gwarantują, za podejrzanego, np. poręczenie kard. Gulbinowicza za kryminalistę Kanię dzięki któremu tenże nie trafił do aresztu (!) a już w czasie śledztwa został skierowany do Bydgoszczy gdzie prowadził katechezę i opiekował się ministrantami !

@Sebastian
„Nie rozumiem do końca zachowania kolegów w kapłaństwie.”

Czego tu można nie zrozumieć ? Takie listy są podsuwane pod nos z domysłem że jak nie podpiszesz to będziesz mieć przerąbane u przełożonych.

Zresztą co tu jest do „popierania” ? Tu jest sytuacja zero-jedynkowa. Albo ktoś popełnił przestępstwo albo nie. Nie ma więc znaczenia czy opcję, że dana osoba przestępstwa nie popełniła popiera np. 1000 osób czy nikt bo to kwestia prawdy (!) a nie demokratyczne głosowanie za tym czy ktoś jest winny czy nie jest !
O tym zdecydować ma sąd powszechny.

Kolejna sprawa to fakt, że ofiara nie musi się sama stawiać aby zostało przyjęte zgłoszenie. Powinieneś już o tym wiedzieć.
Wyobraź sobie, że jakoś ofiary nie są za bardzo skore do zwierzania się kilku na raz kolegom/przełożonym kryminalisty ubranym w takie same sutanny. Zgadnij dlaczego.

„Czuł się także odpowiedzialny za podlegającego mu kapłana którego odwołał z placówki i zapewne skierował na pokutę i leczenie. Nie chciałbym być na miejscu Ks. Biskupa, którego zbyt łatwo się ocenia. Moim zdaniem starał się nie pomijając ofiary pamiętać także o podwładnym(…)”

„Pokuta i leczenie” ?
Ty tak na poważnie ? W jakim celu miałby go skierować na leczenie skoro… nie przyjął zgłoszenia o popełnieniu przestępstwa !
Przeniósł go po prostu aby nie było rozgłosu umożliwiając w ten sposób dalszą działalność co potwierdzają w zasadzie kolejne osoby zgłaszające się jako poszkodowane przez tego bandytę (pierwsze ofiary miał na sumieniu już pierwszej parafii !) czyli biskup jest współwinny każdej kolejnej ofiary z powodu nie odsunięcia bandyty od posługi !

I o jakim „pamiętaniu” o podwładnym mówimy ?
To „pamiętanie” w przypadkach podejrzeń o tak poważne przestępstwa powinno się ograniczyć do: natychmiastowego (!) zawieszenia w czynnościach i kontaktach z dziećmi do czasu wyjaśnienia sprawy oraz do natychmiastowego (!) powiadomienia organów ścigania oraz Watykanu.
Nic więcej. Tylko tyle i, jak życie pokazuje, aż tyle (!) należy do przełożonego w tym momencie. Biskup nie jest od rozsądzania tylko od powiadomienia odpowiednich organów i uniemożliwienia popełniania kolejnych przestępstw.

Zgłaszanie krzywdy jest wracaniem do traumy, zgoda. Dlatego np archidiecezja paryska otrzymuje w bardzo laickiej Francji materiały z prokuratury, bo ma ona nieporównanie szersze możliwości śledcze co do ustalenia biegu wypadków. W Polsce takie sprawy rozeznaje Biskup, przez swego delegata, na ile się da. Niestety u nas krytycznie wzmiankowano w komentarzach o współpracy prokuratury i przełożonych kościelnych. A szkoda, bo to szansa na szybsze rozstrzygnięcie sprawy i zapewne mniej obciążające dla poszkodowanych. Tak, pisałem na poważnie o tym, że Biskup- każdy- czuje się odpowiedzialny i za poszkodowanych, i za księży- sprawców, bo są członkami powierzonego mu Kościoła. Przypuszczam też, że ta odpowiedzialność jest często ciężkim krzyżem, dlatego im jestem starszy, z tym większym szacunkiem myślę o moich Biskupach. Poza tym Jerzy, przypominam, że w mojej parafii wykonałem polecenie ks. Prymasa, że jestem za każdą rozwiązaną należycie sprawą, gdzie ofiara znajduje sprawiedliwość i pomoc, a sprawca karę i resocjalizację, także w wymiarze kościelnym.

Biskup czuje się odpowiedzialny za ofiary??? Doprawdy, dobry żart tynfa wart… Byłabym niezmiernie wdzięczna za wskazanie choćby jednego takiego budującego przykładu. Biskup Janiak owszem, czuje się odpowiedzialny za swoich braci w wierze, czytaj – podległych mu księżny , los ofiar nie leży w gestii jego zainteresowań. Cóż, to dzieci gorszego Boga, im nie daje się szansy i nadziei, księżom oskarżanym o czyny pedofilskie tak – wybacza im się, rozgrzesza, wierzy w ich nawrócenie… i wysyła do kolejnej parafii. Wszak taki obiecał poprawę…Nic to, że zgrzeszy ponownie, szatan go skusi, a że człowiek słaby… Dzieci nie mają żadnych szans.

Przypuszczam, panni Anno, że dowiemy się tego np z Fundacji św. Józefa, jeśli ktoś zechce się sprawą podzielić. Akurat w mojej diecezji mam szczęście do Biskupów, którzy gros środków, energii i czasu przeznaczają na pracę z kalekami, często z dziećmi. Czy były wśród nich także te molestowane w rodzinach lub przez osoby duchowne? Zapewne tak.

@Sebastian
„przypominam, że w mojej parafii wykonałem polecenie ks. Prymasa”

I chwała Ci za to. Tylko że tak powinien postąpić każdy w swojej parafii !

A ja podkreślę raz jeszcze a propos „księży- sprawców” bo pod innymi artykułami już to pisałem.

Trzeba jasno pojąć, że to nie są księża/duchowni/zakonnicy, którzy „zeszli ze słusznej drogi”, „obrazili Pana”, „zgrzeszyli”, „szatan zebrał żniwo” etc Takie określanie przestępstw to szukanie dla nich usprawiedliwień.

To są po prostu kryminaliści w przebraniu (!) duchownych i ktoś popełnił błąd wpuszczając ich do seminarium a potem dając świecenia czy też nawet sakry biskupie (vide McCormick et consortes !)
Należałoby sprawdzić więc po kolei (!) z kim mieli styczność na początku ci skazani przestępcy i pociągnąć do odpowiedzialności te osoby, które jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności „nie zauważyły”, „nie zwróciły uwagi”, zlekceważyły, czy wręcz zignorowały sygnały które należało wyłapać na poziomie formacji. To wtedy właśnie te osoby powinny być wyrzucone z seminarium.

Kilka dni temu skomentowałem już formację duchownych pod wywiadem z ks. Augustynem. Polecam lekturę.

I jedynym sposobem naprawienia błędu tych którzy popełnili go na początku formacji danego przestępcy jest wyrzucenie danego bandyty po skazaniu ze stanu duchownego.
Koniec z akceptowaniem w sutannach i w kościołach bandytów po skazaniu.

Biskup Janiak na filmie Sekielskich bierze odpowiedzialność za nieudaną firmację Ks. Kani. Odpowiedzialność karna- tak, ale i szansa resocjalizacji. To w ogóle stary problem, znany pod nazwą donatyzmu, co robić z upadłymi, czy konsekwantnie i na zawsze wykluczać, nawet z Kościoła, czy dawać szansę powrotu. Przeczytam Twoje uwagi o formacji, pozdrawiam.

@Jerzy2 Przeczytałem komentarze o formacji seminaryjnej. Ogólnie się z nimi zgadzam: więcej psychologii, tetapii, wymagań. Przypomniała mi się jednak uwaga ojca kilkorga dzieci, że „ wychowanie podnosi szanse na sukces, ale go nie gwaratuje”.

Zacytuję tu jako dopełnienie całości znamienite słowa emerytowanego biskupa Napierały wypowiedziane w czasie święcenia diakonów kilka dni temu:

„Ja nie spotkałem jeszcze nikogo, któremu zależy na kościele żeby o kapłanach mówił źle. Boleje, bardzo boleje gdy jakiemuś księdzu potknie się noga, gdy dopuści się grzechu ale nie potępia, nie potępia ponieważ chce być w prawdzie. A prawda mu mówi, że on też jest grzechem dotknięty, że ile razy musi zmagać się ze złem, że ile razy nie udało mu się przezwyciężyć je, ile nieraz cierpi z powodu grzechu.

Grzech jest złem, grzech jest złem. Człowiek nieraz sięga po grzech bo mu się wydaje, że będzie miał przyjemność, że tak będzie dobrze, ale skoro grzech popełni, zwłaszcza grzech obłudy (!) a ma jeszcze trochę uczciwości w sobie… zamilknie ażeby w prawdzie mu ktoś nie powiedział: Jesteś bez grzechu ?
Pan Jezus, Bóg, tylko wie co jest w sercu człowieka, on zna dzieje życia każdego człowieka bardziej niż człowiek i ciekawe że on milczy… milczy. ”

Obłudnikiem jest okazuje się ten kto mówi, że jakiś duchowny jest przestępcą.
Jak to pięknie można obrócić kota ogonem i z osób domagających się sprawiedliwości i oczyszczenia tego bagna robić obłudników !

Na dodatek Pan Jezus…milczy jak mówi biskup… to z jakiej racji jakiś człowiek nie ma milczeć ?
To jest logika biskupia !

Źródło:
https://livestream.com/accounts/9611118/events/9141302/videos/206439690

czas: 2:03:03 – 2:05:12

@Jerzy2 Zło jest złem i nie jest obłudnikiem ten, kto o tym mówi. Ze świadomością, że każdy musi nad sobą pracować- w zależności od grzechu, choroby, przestępstwa, którego się dopuścił lub którą zaakceptował. Co nie oznacza, dla jasności, stawiania w jednym szeregu pedofila, złodzieja, cudzołożnika lub oszczercy. Pozdrawiam, ks. S.

@Sebastian
Pełna zgoda. Zło jest złem i nie jest obłudnikiem ten kto o tym mówi.

Tylko, że ten biskup mówi zgoła coś odwrotnego !
To jest oburzające !

Nie możemy jako katolicy pozostawać już więcej pobłażliwi na brednie wygadywane przez hierarchów !
Brednia jest brednią obojętnie kto ja wypowiada i ile ma lat.

W mojej ocenie wszystkich biskupów, którzy pochodzą z tzw. mianowania przez metropolitów, a papieże bezmyślnie podpisali nominację – powinno się odwołać. To śmierdzi wyłącznie matactwem i nieuczciwością. Dlatego dziś Dziwisz powinien się wstydzić, że po znajomościach załatwiał dla Wojtyły nowych biskupów, tj. Głódź ( nominacja załatwiona przez Dziwisza w 1 noc – z kaprala na generała – Wałęsa nominację zatwierdził, a Wojtyła od razu mianował go biskupem ), Janiak ( nominacja załatwiona przez Gulbinowicza – oskarżonego o popieranie pedofilii ) – mamy tego teraz konsekwencje, Tyrawa – przeniesiony z Wrocławia dla tuszowania pedofilii. ITD.

Ktoś słusznie zauważył, że aby być księdzem trzeba być przede wszystkim człowiekiem. Ludzkim, empatycznym, co wydaje się podstawą aby być kapłanem, nauczać, prowadzić do Boga. Tych zachowań skrajnie niepasujących do roli pełnionej w Kościele jest niemało. KSIĄDZ Z MARII ŚNIEŻNEJ, koło Międzygórza dopuścił się porażenia człowieka paralizatorem, szok! Dalej i zresztą od lat wielu robi co chce i nic zgodnie z wiarą!!! Wrzućcie w google:”ksiądz z paralizatoem” to zobaczycie.

Nie znałem tej sprawy. Niezły cyrk.

A reakcja biskupa:
” – Ksiądz biskup ubolewa nad tym, co się stało na Górze Iglicznej. Zostały przeprowadzone stosowne rozmowy przewidziane kodeksem prawa kanonicznego.”

Należy ubolewać, jak mawia pan Napierała z Kalisza, ale milczeć.

Ksiądz wciąż tam jest i zachowuje się skandalicznie. Miejscowi omijają go z daleka, tylko pielgrzymi , turyści ufni, bo nie wiedzą. Skargi od lat wpływały do Kurii Świdnickiej, pewnie wyrzucane do kosza. Ilu młodych odeszło przez niego widząc tą degrengoladę…

A ja chciałbym wystąpić w obronie poznańskiego duchowieństwa.To prawda skompromitowali się wszyscy biskupi pomocniczy wywierając naciski na swoich podwładnych aby podpisali list poparcia abp Paetza wobec rzucanych na niego oskarżeń o molestowanie kleryków.Znalazło się jednak co namniej dziesięciu sprawiedliwych,którzy listu nie podpisali..Po za tym arcybiskup napisał list w swojej obronie,ale jakaś część proboszczów zbojkotowała tą inicjatywę swojego arcypasterza i listu nie odczytała z ambon.

Zgoda. Dziękuję za przypomnienie. Ale jednak istotna różnica jest na korzyść obecnie. I nieprzypadkowo, jak słyszę, księża poznańscy telefonuja obecnie do księży kaliskich z gratulacjami.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.