Jesień 2020, nr 3

Zamów

Brat Alois: Wszyscy odczuwamy, że Kościół musi się zmienić

Brat Alois i dzieci podczas spotkania wspólnoty Taizé w Strasburgu 28 grudnia 2013 roku. Fot. Claude Truong-Ngoc / Wikimedia Commos / CC BY-SA 3.0

Jako chrześcijanie zawsze jesteśmy w drodze i nie mamy gotowych odpowiedzi – mówi brat Alois, przeor ekumenicznej Wspólnoty z Taizé.

O wyzwaniach stojących przed Kościołem mówili wczoraj podczas 42. Europejskiego Spotkania Młodych we Wrocławiu prymas Polski abp Wojciech Polak i przeor ekumenicznej Wspólnoty z Taizé – brat Alois.

Na początku abp Polak, nawiązując do hasła spotkania „Zawsze w drodze, nigdy nie wykorzenieni”, zaznaczył, że każdy z nas pragnie mieć korzenie i wzrastać. To pragnienie – jak tłumaczył – realizujemy zarówno w życiu osobistym, jak i społecznym. Jest ono także we wspólnocie, Kościele, dla którego Jezus jest drogą, prawdą i życiem. Jezus jest jak Orfeusz – wyjaśnił arcybiskup – wyprowadzający ludzkość ze śmierci, zaś chrześcijanie są – mówiąc listem do Diogneta – we współczesnym świecie jak dusza w ciele. Świat się zmienia, a jego podstawowym paradygmatem pozostaje szybkość przemian.

Prymas tłumaczył, że w tym świecie można wskazać trzy sposoby odnalezienia się: zaklejenie sobie uszu jak Odyseusz, który sam przywiązuje się do masztu, by nie dać się uwieść syrenom. Drugi to utożsamienie się ze światem: pokusa posiadania, władzy, znaczenia. Trzeci to obraz Kościoła – jak uczy nas papież Franciszek w adhortacji „Christus vivit” – który jest harfą w rękach Orfeusza, by zagrać tak pięknie, że głosy uwodzące świat zostaną przezwyciężone przez piękny głos, a inni pójdą za nami. – Dla mnie to najpiękniejszy obraz Kościoła w zmieniającym się świecie – wyznał metropolita gnieźnieński.

Z kolei brat Alois zauważył, że wszyscy odczuwamy, iż Kościół musi się zmienić. Nie ma to być całkiem nowy, ale ten sam Kościół. Chodzi – jak podkreślił – o nowe formy mówienia o Ewangelii. Przypomniał, że Jan XXIII uchodził za człowieka bardzo tradycyjnego, ale zwołał II Sobór Watykański i podjął dzieło zmiany, aby Ewangelia była bardziej obecna w świecie. – Dzisiaj stawiamy sobie pytanie co czynić, aby Dobra Nowina dotarła do świata – przyznał.

– Może trudność polega na tym – mówił przeor ekumenicznej Wspólnoty z Taizé – że nikt nie ma gotowych odpowiedzi. Jednak spotkanie, takie jak nasze, jest próbą odpowiedzi, wskazuje na znaczenie gościnności, zaufania, by nie bać się innych. Takie obawy istnieją między różnymi krajami, podobnie jak z powodu wielu nowych sytuacji w świecie. Innym aspektem naszego spotkania jest improwizacja. Na przykład rodziny chciałyby przyjąć dwie osoby, a przyszły cztery, więc przyjęły wszystkie. Improwizowanie oznacza dostosowywanie się do potrzeb czasu. Musieliśmy to też uczynić w Hali Stulecia. Wczoraj wieczorem 3 tys. osób modliło się w namiocie, umieszczonym obok niej, bo nie wszyscy weszli do środka. Improwizacja oznacza też prostotę.

Brat Alois przekonywał, by pamiętać o tym, że jako chrześcijanie zawsze jesteśmy w drodze i nie mamy gotowych odpowiedzi. Wspomniał też słowa papieża Franciszka, który prosi wierzących, by nie koncertowali się na samych sobie, ale wychodzili na zewnątrz.

Przeor ekumenicznej wspólnoty mówił też o wyzwaniach związanych z migracją. – Ludzie przemieszczają się. Wielu Polaków pojechało do Wielkiej Brytanii, natomiast do Polski przybyło wielu Ukraińców. Wielu Afrykańczyków stara się dotrzeć do Europy Zachodniej, żaden mur ich nie zatrzyma – zauważył. Jego zdaniem, to zjawisko może służyć pogłębieniu naszej tożsamości jako chrześcijan powołanych do otwarcia serc na obcokrajowców.

Następnie prymas Polski i brat Alois odpowiadali na pytania. Jedno z nich dotyczyło kryzysu Kościoła, w tym problemów dotyczących wykorzystywania seksualnego małoletnich.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Brat Alois wyznał z bólem, że przypadki, jakie miały miejsce we Wspólnocie z Taizé są powodem wielkiego cierpienia dla wszystkich braci. Podkreślił, że oskarżenie brata to dla nich wielki wstyd, ale trzeba poinformować o tym wydarzeniu i Wspólnota zrobiła to w czerwcu. Przypomniał, że zarówno na jej stronach, jak i w materiałach spotkania wrocławskiego podany jest link, gdzie można kontaktować się w sprawie przypadków przemocy seksualnej. – Jeśli nie powiemy o takich przypadkach, to zło jest ukryte. Lepiej, by zło było widoczne – zaznaczył. Zauważył, że wiele osób oczekuje w Taizé świata wolnego od zła, ale tak nie jest. – Chcemy być wiernymi Chrystusowi i mam odpowiedzialność wobec przyjeżdżających, ale Taizé nie jest wyspą, gdzie nie ma zła – dodał.

Prymas natomiast podkreślił, że trzeba pamiętać, iż osoba zgłaszająca, skrzywdzona kieruje się dobrem Kościoła, a osoby ujawniające grzechy duchownych mają wkład w najlepiej rozumiane dobro Kościoła. Zachęcił młodych do solidarności z ofiarami. Jednocześnie wezwał do zmiany mentalności, by być wdzięcznymi dla osób zgłaszających przypadki, a nie pogłębiać ich cierpienia.

KAI, DJ

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (2)

Warto sobie zapamiętać i wziąć do serca: ” jako chrześcijanie zawsze jesteśmy w drodze i nie mamy gotowych odpowiedzi”. Ważne by chrześcijanie nie koncentrowali się na samych sobie, ale wychodzili na zewnątrz.”

Kościół Katolicki, Kościół wojujący z piekłem i z herezjami, Kościół nawracający pogan, heretyków i schizmatyków, przestał istnieć wraz ze śmiercią papieża Piusa XII, ostatniego katolickiego papieża, jednak walka z piekłem nie ustała i trwać będzie do końca świata.
Ap 12:17 „I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa.”

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.