Jesień 2020, nr 3

Zamów

Prymas: Książek się nie pali. Wydarzenia w Gdańsku były gorszące

Abp Wojciech Polak, wrzesień 2018 r. Fot. Episkopat.pl

Uważam, że wydarzenie, jakie miało miejsce w jednej z gdańskich parafii na zakończenie wielkopostnych rekolekcji, było nie tylko niefortunne, ale wręcz gorszące – pisze abp Wojciech Polak w wypowiedzi przesłanej dziś Katolickiej Agencji Informacyjnej.

To pierwsza publiczna wypowiedź kościelnego hierarchy w tej sprawie.

Wczoraj ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, komentował, że „sprawa nie powinna się wydarzyć”. Była to odpowiedź na apel Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, które domagało się reakcji episkopatu na spalenie książek w gdańskiej parafii. Założona w Koszalinie fundacja „SMS z Nieba” w niedzielę opublikowała na swoim fanpage’u zdjęcia palenia książek (głównie fantasy), figurek i talizmanów. Zostały on przyniesione przez wiernych z inicjatywy rekolekcjonisty ks. Rafała Jarosiewicza.

Nieprzypadkowo prymas Wojciech Polak pisze, że spalenie książek „było nie tylko niefortunne, ale wręcz gorszące”. Wcześniej w wydanych przez siebie „przeprosinach” ks. Jarosiewicz napisał, że „fakt spalenia książek i innych przedmiotów był niefortunny”.

Abp Polak przypomina, że „książek się nie pali, książki się czyta i z ich treścią, także w sposób krytyczny, dyskutuje się”. Dodaje, że „palenie książek objawia złudną wiarę, że usunięcie w ten spektakularny sposób złych czy szkodliwych duchowo treści, jakie – w ocenie autorów tego wydarzenia – zawierają palone książki czy przedmioty, jednocześnie uwolni ich czytelników od zainfekowania szkodliwą treścią”.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Metropolita gnieźnieński tłumaczy, że „drogą do uwolnienia od tego, co człowiekowi szkodzi, nie jest jednak niszczenie takich czy innych książek, zawierających szkodliwe duchowo treści, ale właśnie na ich bazie doprowadzenie, dzięki krytycznemu myśleniu i otwarciu się na łaskę Bożą, co z pewnością było treścią rekolekcyjnych nauk, do odrzucenia tego, co szkodzi”.

„Drogą do nawrócenia nie jest palenie książek, ale ukazanie wiernym podstaw do krytycznej oceny tego, co czytają” – konstatuje Prymas Polski.

KAI, JH

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (2)

Ksiądz Prymas potrafi bardzo szybko oceniać innych i krytykować ich działania. Szuka łatwych sytuacji by zaistnieć. Nie potrafi jednak rozwiązać problemu kobiety po siedemdziesiątce, która, dzięki jego ślepemu i bezmyślnemu działaniu, straciła 35 tysięcy zł., jakie pożyczyła proboszczowi parafii, by mógł poregulować rachunki za wykonane prace w parafii i za materiały budowlane. Jeżeli będzie trzeba, wówczas opiszę to z dokładnością. Sprawa ta toczy się już prawie dziesięć lat, a ja i moje argumenty są dla niego niczym. Dla mnie to człowiek nie mający poczucia sprawiedliwości i skamieniałego serca. Kiedy więc słyszę te jego wypowiedzi, wskazania i opinie, chce mi się po prostu śmiać, choć raczej trzeba by płakać. Drzazgę w oku innych dostrzega a sam co czyni? Wstyd, by tak pobożna i religijna kobieta, która cały czas służyła kościołowi jak i jej przodkowie, u schyłku swego życia musiała przeżywać tak wielką krzywdę. Niech więc Prymas najpierw patrzy na swoje brudy i je pozamiata, zanim będzie się brał za innych.

Jeszcze jedno. To, że Prymas obraził się na parafian za to, że dopominali się zwrotu niesłusznie zabranej parafii ziemi parafialnej i nie przyjechał na wizytację a więc jednocześnie zawiódł młodzież przygotowaną do bierzmowania, to dla niego nie jest GORSZĄCE? Zanim zabierze głos niech się najpierw zastanowi nad sobą. Sam krzywdzi a innych ocenia. Tośmy się doczekali wspaniałego Prymasa. Tak wiele razy mu to wszystko uświadamiałem ale dla niego jestem nikim, bo walczę o prawdę i sprawiedliwość.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.