Jesień 2020, nr 3

Zamów

Wykorzystywanie seksualne dzieci a orientacja seksualna: trzy mity

Przemoc i nadużycia, jakich dopuszczają się niektórzy księża wobec nieletnich, nie wynikają z orientacji seksualnej. Walka z wykorzystaniem dzieci w Kościele nie powinna przeradzać się w szukanie kozła ofiarnego.

Mit 1: Duża część osób wykorzystujących dzieci to homoseksualni mężczyźni

We wrześniu na facebookowej stronie „Kamieni Kupa” (jej nazwa nawiązuje do słynnej frazy ministra Bartłomieja Sienkiewicza) zamieszczono wpis, który zasługuje na uwagę, gdyż w ciągu doby doczekał się ponad 1,5 tys. polubień i ponad 600 udostępnień. Usunięty potem przez administrację serwisu, obecnie znajduje się w innym miejscu. Jego główną myśl stanowi sugestia, jakoby osoby homoseksualne stanowiły nieproporcjonalnie dużą część ludzi, którzy wykorzystują niepełnoletnich. Według różnych badań miałoby to być może 9, może 30–40, a może nawet 50 procent, podczas gdy odsetek gejów i lesbijek w populacji jest wielokrotnie niższy.

Wspólnie z Michałem Zabdyrem-Jamrozem przeprowadziliśmy rozbiór tego tekstu. Co się okazało? Otóż autorzy albo błędnie odczytali przytaczane publikacje, albo celowo zniekształcili ich treść, aby utwierdzić negatywne stereotypy dotyczące osób homoseksualnych. Tymczasem w pracach tych nietrudno znaleźć konkluzje sprzeczne z tezą wpisu. Jeden z cytowanych artykułów stwierdza: „Jak pokazują wyniki naszych badań, prawdopodobnie […] preferencje seksualne w pedofilii mają inną etiologię [czyli inne przyczyny – S.K.] niż preferencje seksualne tych mężczyzn, którzy preferują dojrzałych fizycznie partnerów dowolnej płci” (s. 198). A jeśli dla kogoś użyte w 1984 roku słowo „prawdopodobnie” to zbyt mało, w pracy z roku 1992 można przeczytać, że domniemany związek pedofilii z homoseksualizmem to „mit obalony we wcześniejszym badaniu” (s. 41).

Wyniki badań są jednoznaczne: orientacja seksualna (bi-, homo-, hetero-) nie ma nic wspólnego z molestowaniem

Podobne stwierdzenia znajdziemy w publikacjach, których autorzy omawianego wpisu nie cytują. Wiele przydatnych informacji podaje tu Gregory M. Herek, psycholog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis. Badacz ten wyjaśnia również, że jedną z przyczyn zamieszania może być niefortunna terminologia. W artykułach naukowych zdarzają się wzmianki o „homoseksualnym molestowaniu” lub „heteroseksualnym molestowaniu”, które informują o tym, czy sprawca i osoba skrzywdzona są tej samej, czy różnej płci. Nie należy jednak zakładać, że wiąże się to z orientacją seksualną. Raport wydany w 1993 roku przez amerykańską Narodową Akademię Nauk wskazuje: „Większość mężczyzn, którzy molestują chłopców, nie deklaruje seksualnego zainteresowania dorosłymi mężczyznami” (s. 143).

Wyniki badań są jednoznaczne: orientacja seksualna (bi-, homo-, hetero-) nie ma nic wspólnego z molestowaniem. Skłonności pedofilskie występują u niewielkiego odsetka ludzi niezależnie od orientacji. Ani homo-, ani heteroseksualiści nie są grupą, która byłaby bardziej narażona na wystąpienie tego zaburzenia. Najbardziej znany autor przedstawiający odmienny pogląd, Paul Cameron, jest od dekad krytykowany za nierzetelne referowanie wyników badań. Dobrze jest zresztą pamiętać, że w całym społeczeństwie to dziewczynki, a nie chłopcy częściej padają ofiarą wykorzystania.

Mit 2: Większość niepełnoletnich skrzywdzonych przez księży to chłopcy, więc sprawcy musieli być homoseksualistami

Wielu komentatorów zakłada, że wykorzystanie małego chłopca przez dorosłego mężczyznę musi wynikać z orientacji seksualnej tego ostatniego. Takie założenie może płynąć nie tylko ze złej woli lub z nieznajomości dokładnych danych, ale też z braku wiedzy na temat ogólnych mechanizmów przemocy i nadużyć. Przyjrzyjmy się temu na przykładzie wypowiedzi Wojciecha Cejrowskiego, który napisał na swoim fanpage’u (uzyskując 7,5 tys. polubień i ponad 1700 udostępnień): „Największe badanie naukowe «skandalu pedofilskiego w Kościele amerykańskim» […] wykazało, że prawie wszystkie ofiary księży to chłopcy. […] Czyli… był to skandal HOMOSEKSUALNY, a nie tylko pedofilski, bo kler rzadko brał się za nieletnie dziewczynki”.

Lektura raportu z tego badania (John Jay Report) pokazuje, że istotnie 81 proc. niepełnoletnich, których sprawy oficjalnie zgłoszono władzom Kościoła, stanowili chłopcy. Zarazem jednak 72,7 proc. wszystkich poszkodowanych miało najwyżej 14 lat (s. 6). Aby lepiej zrozumieć, dlaczego Cejrowski nie ma racji, przypatrzmy się możliwym motywacjom sprawców przestępstw przeciwko tej grupie dzieci. Do starszych ofiar wrócimy za chwilę.

Pedofilia i orientacja to zjawiska z dwóch zupełnie różnych porządków. Niejednokrotnie zresztą dla pedofilów w ogóle nie ma znaczenia płeć dziecka, a jedynie jego wiek

Podstawowym powodem wykorzystania jest decyzja sprawcy i to na nim spoczywa odpowiedzialność (dla uproszczenia pomijam tu przypadki niepoczytalności i ograniczonej poczytalności). Ale czynniki, które przygotowują grunt dla takiej decyzji, mogą być rozmaite. Jednym z przydatnych rozróżnień jest tutaj podział na sprawców preferencyjnych i sytuacyjnych. Dla tych pierwszych dzieci w określonej grupie wiekowej stanowią główny albo wyłączny obiekt pragnień seksualnych. To właśnie tę grupę przestępców motywuje pedofilia (przy czym nie wszystkie osoby, które odczuwają skłonności pedofilskie, rzeczywiście wykorzystują najmłodszych – nierzadko może temu zapobiec terapia). Z kolei dla sprawców sytuacyjnych małe dzieci są zastępczym obiektem seksualnym, do czego przyczynić się może np. połączenie pewnego typu problemów psychologicznych, nieopanowanego stresu oraz niedostępności dorosłej partnerki bądź partnera.

Żadnego z tych dwu typów przestępstw nie motywuje orientacja seksualna, czyli pociąg do dojrzałych osób określonej płci. Wprawdzie część sprawców preferencyjnych skłania się do krzywdzenia chłopców, ale nie jest to spowodowane homoseksualną orientacją, tak samo jak wybieranie dziewczynek przez inną część sprawców nie wynika z orientacji heteroseksualnej. Pedofilia i orientacja to zjawiska z dwóch zupełnie różnych porządków. Niejednokrotnie zresztą dla pedofilów w ogóle nie ma znaczenia płeć dziecka, a jedynie jego wiek.

Co więcej, przemocy i nadużyciom seksualnym wobec najmłodszych sprzyjać może dostęp do ofiar, które są zależne od przestępcy (instytucjonalnie lub psychologicznie) i nie mogą od niego odejść, obronić się przed nim czy też przekonać otoczenia o jego winie. A w Kościele katolickim dotyczyło to częściej chłopców niż dziewczynek. Jak podaje raport sporządzony na zlecenie episkopatu Niemiec, w kraju tym około jednej czwartej niepełnoletnich poszkodowanych przez katolickich duchownych stanowili ministranci (zarazem trzy czwarte pokrzywdzonych pozostawało ze sprawcami „w relacji kościelnej lub duszpasterskiej”). Podobnie drugi raport John Jay College – nieprzytaczany już przez Cejrowskiego – wskazuje, że w USA „księża do niedawna mieli łatwiejszy dostęp do chłopców (głównie dlatego, że dopiero po 1983 roku w parafiach zaczęto dopuszczać dziewczynki do roli ministrantek)” (s. 119).

Mając tę wiedzę, możemy już łatwiej wyobrazić sobie, dlaczego dochodzi do wykorzystania. A to powinno nas powstrzymać przed automatycznym kojarzeniem krzywdy małego chłopca z orientacją seksualną sprawcy.

Mit 3: Winę za przemoc i nadużycia wobec dzieci w Kościele ponosi „lobby homoseksualne”

W tekście Tomasza Terlikowskiego dla „Tygodnika TVP” przeczytamy, że w USA „78 proc. ofiar była w wieku dojrzałości seksualnej”. Być może to przekonanie jest skutkiem lektury komentatorów takich jak Will Donohue – według tego ostatniego „78 proc. [poszkodowanych] przekroczyło wiek pokwitania”. W odpowiednim raporcie znajduje się zdanie, którego nieuważna lektura mogłaby doprowadzić do takiego wniosku: „22 proc. ofiar miało najwyżej 10 lat, a większość była w wieku pubertalnym lub postpubertalnym” (s. 10). Niewykluczone, że właśnie tą drogą Terlikowski doszedł do stwierdzenia: „molestowano głównie chłopców powyżej 15. roku życia”.

Pisałem już jednak, czemu nie jest to prawda. Ten sam raport wyjaśnia: 27,3 proc. poszkodowanych (dowolnej płci) miało 15, 16 lub 17 lat. To całkowicie inny obraz niż u Terlikowskiego.

Mimo wszystko wciąż mamy do czynienia z niemałą liczbą pokrzywdzonych. Skoro pod pewnymi względami przypominali już oni osoby pełnoletnie, to może przynajmniej w tych wypadkach za cierpienie ofiar odpowiadają homoseksualni księża, a za ukrywanie przestępstw – wewnątrzkościelne „lobby homoseksualne”?

Źródłem zła nie są skłonności homo- czy heteroseksualne same w sobie

Taki pogląd również byłby błędny. Po pierwsze, część tych nastolatków raczej nie wyglądała jeszcze tak dojrzale, aby sprawcy interesowali się nimi w podobny sposób jak ludźmi dorosłymi. Po drugie, wśród wykorzystanych w tej grupie wiekowej znajdowali się nie tylko chłopcy (choć stanowili zdecydowaną większość). Po trzecie, należałoby określić, ile przypadków wykorzystania i przemocy miało naturę preferencyjną, a ile – sytuacyjną. Dopiero po dokonaniu tych trzech zawężeń wiedzielibyśmy, jaka pozostanie nam część ze wspomnianych 27,3 proc. Jedna druga? Jedna czwarta? Jedna szósta?

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Ale i to jeszcze nie wszystko, bo wśród tych wyliczeń łatwo stracić z oczu kwestię kluczową. Nawet jeśli homoseksualny ksiądz wykorzystuje piętnasto- czy szesnastoletniego chłopca, to wciąż w grę może wchodzić wiele czynników, które oddziałują niezależnie od orientacji. Zła formacja w seminariach, nadmierna władza części duchownych w ich społecznościach, przedkładanie ochrony wizerunku Kościoła nad dobro pokrzywdzonych, instytucjonalny bezwład i niechęć do zmian – wszystko to zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia i bezkarności przemocy oraz nadużyć. W życiu heteroseksualnych księży mechanizmy te są obecne tak samo jak w życiu kapłanów homoseksualnych.

Oczywiście wśród problemów związanych z seksualnością duchownych są i takie, dla których orientacja jest istotna. Część heteroseksualnych księży ma partnerki (stałe, przejściowe), a nawet dzieci, i ukrywa ten fakt. Część homoseksualnych kapłanów lub kleryków nawiązuje dwuznaczne lub wprost przemocowe relacje z innymi (szczególnie szkodliwe wtedy, gdy towarzyszy im nadużycie władzy). Problemy te należy jednak wyraźnie oddzielić od tych, które stały się źródłem cierpienia najmłodszych. Należy też pamiętać, że w żadnym z wypadków źródłem zła nie są skłonności homo- czy heteroseksualne same w sobie. Jest nim natomiast uleganie pokusom wpisanym zarówno w ludzką słabość, jak też w kościelne i społeczne struktury grzechu.

Ludzkiej słabości na tym świecie wykorzenić nie sposób, ale struktury naprawiać można. I trzeba.

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (25)

„Wyniki badań są jednoznaczne: orientacja seksualna nie ma nic wspólnego z molestowaniem” – przekonuje pan Krawczyk. Niestety to nie matematyka i takie kategoryczne stwierdzenia tu nie pasują. Wyniki badań wcale nie są takie jednoznaczne, jak próbuje udowodnić autor.
Jako naukowiec mam prosty wniosek z tego artykułu: zamiast tego naciągania, lepiej solidnie dalej badać sprawę. Czekam więc na statystyki – jaki procent sprawców-duchownych to homoseksualiści?

Ja z kolei czekam aż wreszcie księża i osoby związane w taki czy inny sposób z instytucją kościoła w Polsce przestaną odwracać kota ogonem i wezmą odpowiedzialność za bestialskie czyny jakich się dopuścili, zignorowali lub świadomie ukrywali.
Nie widzę tutaj sensu w porównywaniu powyższego tekstu z tekstem dotyczącym wierności w związkach i orientacji seksualnej. Uważam natomiast, że bez względu na to czy ksiądz gwałcący dzieci był heteroseksualistą, homoseksualistą czy biseksualistą nie ma tutaj najmniejszego znaczenia – jest po prostu gwałcicielem wykorzystującym niewinne dzieci, często poszukujące oparcia, zrozumienia i rozmowy, a to, co otrzymuje od ludzi, którzy przecież powinni nieść im pomoc, to jedynie odarcie z dzieciństwa, niewinności, naruszenie ich podstawowych praw jako dzieci, jako ludzi, naruszenie cielesności, wykorzystanie i potraktowanie jako przedmiot, zapominając, że jest to istota ludzka.
I nawet jeśli nie wszyscy księża dopuścili się czegoś tak okropnego, to nie rozumiem tego wypierania się, zrzucania winy na ofiary, oczernianie ich i wybielanie własnego wizerunku. A gdzie w tym wszystkim przyznanie się do grzechu, żal za te grzechy i szczera chęć poprawy? Gdzie zadośćuczynienie ofiarom? Gdzie wszystko to, czego wymaga się od nas, zwykłych szaraczków, wierzących? Czyżby i w tych strukturach byli równi i równiejsi?

Ująłbym to precyzyjniej – gorszym grzechem niż pedofilia osób chorych jest tuszowanie pedofilii przez osoby zdrowe. A tu nie ma znaczenia, czy orientacja pedofilów była homoseksualna czy heteroseksualna. Dlatego możemy rozmawiać o udziale homoseksualistów w czynach pedofilskich, ale to jest odrębna dyskusja od rozmowy o odpowiedzialności Kościoła. Ewentualny homoseksualizm pedofilów nie rozgrzesza biskupów tuszujących sprawę.

To, że ktoś nieudolnie dowodzi, że 2+2=4 nie wynika, że to nieprawda. A o tym jest powyższy artykuł. Dowodzi co najwyżej słabości krytykowanych tekstów, że pedofilia związana jest bardziej z homoseksualną niż heteroseksualną orientacją, ale wyciąganie z tego wniosku, że to nieprawda nie wynika logicznie z podanych argumentów. Jak jest naprawdę, trzeba dopiero zbadać, ale niestety po obu stronach jak na lekarstwo nie uwikłanych w spory światopoglądowe i kulturowe naukowców, dla których prawda jest najważniejsza.

@Piotr Ciompa: Proszę powiedzieć, z którymi dokładnie wynikami badań przeczących istnieniu związku między pedofilią a orientacją się Pan nie zgadza (i dlaczego), wtedy dyskusja będzie konkretniejsza/

Przecież napisałem, że dopiero trzeba zbadać. Żadnych dotychczasowych badań nie uważam za miarodajne, bowiem są sporządzane pod ogromną presją ideologiczną przeciwnych biegunów.

Pisze Pan: „Mit 1: Duża część osób wykorzystujących dzieci to homoseksualni mężczyźni”, ale poniżej w najmniejszym stopniu nie dementuje Pan tego „mitycznego” stwierdzenia, lecz zmienia Pan front i każe czytelnikowi przyjąć wyniki badań zaprzeczających istnieniu wewnętrznego związku między homoseksualizmem a pedofilią. To jakie naprawdę są te statystyki?
Jeżeli naprawdę mamy do czynienia z nadreprezentacją homoseksualistów wśród sprawców molestowania dzieci, to takie wyniki badań, choćby i mnie przekonały, raczej by nie uspokoiły lecz skłoniły do szukania innych jej przyczyn: może homoseksualistom po prostu łatwiej przychodzi łamanie reguł, a może „lobby” naprawdę działa w tym sensie iż osoby takie przekonane są o swojej bezkarności?
Niekoniecznie na serio chciałbym bronić tych przypuszczeń – nie jestem specjalistą, to nie moja działka, chętnie dowiem się więcej – ale póki co przykro mi, nie przekonał mnie Pan, braki logiczne tego tekstu biją po oczach.

W krótkim tekście nie mogłem omówić wszystkich istniejących badań. Ale postarałem się ułatwić Czytelni(cz)kom dotarcie do nich, dodając linki. Proszę np. zajrzeć do wskazanego tekstu: http://psychology.ucdavis.edu/rainbow/html/facts_molestation.html. Znajdzie Pan tam m.in. takie fragmenty:

1.
Using the fixated-regressed distinction, Groth and Birnbaum (1978) studied 175 adult males who were convicted in Massachusetts of sexual assault against a child. None of the men had an exclusively homosexual adult sexual orientation. 83 (47%) were classified as „fixated;” 70 others (40%) were classified as regressed adult heterosexuals; the remaining 22 (13%) were classified as regressed adult bisexuals. Of the last group, Groth and Birnbaum observed that „in their adult relationships they engaged in sex on occasion with men as well as with women. However, in no case did this attraction to men exceed their preference for women….There were no men who were primarily sexually attracted to other adult males…” (p.180).

2.
Other researchers have taken different approaches, but have similarly failed to find a connection between homosexuality and child molestation. Dr. Carole Jenny and her colleagues reviewed 352 medical charts, representing all of the sexually abused children seen in the emergency room or child abuse clinic of a Denver children’s hospital during a one-year period (from July 1, 1991 to June 30, 1992). The molester was a gay or lesbian adult in fewer than 1% of cases in which an adult molester could be identified – only 2 of the 269 cases (Jenny et al., 1994).

Dziękuję. Twarde dane o braku takiej korelacji są z pewnością bardziej przekonujące niż choćby i odwołujące się do przeprowadzonych badań twierdzenia o braku wewnętrznego związku czy „wspólnej etiologii”, które nie rozwiewają wszystkich wątpliwości, na co starałem się wskazać w poprzednim wpisie. Choć nadal nie mam podstaw, by przyjąć, że w przypadku „kościelnej” pedofilii statystyki te są takie same jak w ogóle społeczeństwa.

Cóż mogę powiedzieć – napisałem w ostatnim czasie kilka tekstów na ten temat i chyba w każdym jest coś, czego nie ma w żadnym innym. Złożona problematyka, nie wszystko da się poruszyć naraz. Nadal zresztą sam przeglądam kolejne artykuły i raporty.

A jeśli chodzi o dokładniejsze statystyki dotyczące orientacji sprawców czynów pedofilnych wewnątrz Kościoła, to o ile pamiętam, najbardziej systematyczne są badania z USA przedstawione w drugim raporcie Johna Jaya: http://www.usccb.org/issues-and-action/child-and-youth-protection/upload/The-Causes-and-Context-of-Sexual-Abuse-of-Minors-by-Catholic-Priests-in-the-United-States-1950-2010.pdf (zwłaszcza s. 64, 74, 100–102 i 119). Te badania też mają swoje braki, ale w połączeniu z wszelkimi innymi publikacjami wyniki układają się jednak w spójną całość.

Problem w tym, że to „fixated-regressed distinction” nie powinno mieć zastosowania, czyli problem nie jest z wynikami badań tylko z interpretacją wyników. Cytowany badacz wyłączył z badanych przypadków tych pedofili, którzy nie mieli wcześniejszych kontaktów seksualnych z dorosłymi. Nie ma uzasadnienia dla takiego wyłączenia.

Hmm, skoro mimo, ze pedofilia homoseksualna jest częsta i nie możemy wysnuć wniosku ze homoseksualizm ma wpływ na pedofilie, to dlaczego skoro pedofilia zdarza się wśród księży to wielu wysnuwa wniosek, ze bycie księdzem oznacza bycie pedofilem?

Ciągle wszyscy pomijają, co najwyżej skwitują krótką wzmianką, że NIE KAŻDY SPRAWCA JEST PEDOFILEM.
ZXNACZNA CZĘŚĆ tego obrzydlistwa to SEKS ZASTĘPCZY Z DZIEĆMI.Sprawca nie musi być żadnym pedofilem, podobnie jak dwaj faceci zabawiający się razem w więzieniu to niekoniecznie geje, a pastuszek zabawiający się z owieczką to niekoniecznie zoofil. I to – danych nie mam, ale wydaje mi się oczywistością – większa część zjawiska przestępnego seksu z małolatami (zarówno przed, jak i po pokwitaniu).

KOŚCIOŁOWI JEST WYGODNIE z utożsamieniem problemu Z POJĘCIEM PEDOFILA, bo to pozwala na kilka istotnych manipulacji, jak przede wszystkim (1) BAGATELIZOWANIE – „pedofile to margines, co najwyżej kilka pojedynczych procent”, (2) EKSPORT ODIUM – „dlaczego nie szulacie pedofilów w szkołach, klubach etc?” (czyli „selektywny atak na Kościół).

Pedofilia owszem występuje we wszystkich zawodach, przede wszystkim tych z „dostępem” do dzieci.
SEKS ZASTĘPCZY to zjawisko znacznie szersze (podejrzewam – w procentach dwucyfrowe, czyli o rząd wielkości), a ono poza Kościołem praktycznie nie występuje, bo jest powiązane z celibatem i szeregiem pokrewnych uwarunkowań – prawnych, moralnych i obyczajowych. Nauczyciele czy trenerzy nie-pedofile nie muszą dobierać się do dzieci.

Teza, że seks zastępczy nie występuje poza Kościołem jest całkowicie dowolna i nie daje się zupełnie obronić. Zapomniał Pan o zakładach karnych, zakładach poprawczych, w których wolność i kontakty z rówieśnikami spoza nich są ograniczone? Lub o samotnych ojcach wychowujących dzieci? Zapewne część z nich ma problem z nawiązywaniem kontaktów z kolejnymi dorosłymi kobietami, a część nosi przekonanie, że kontakty seksualne z kimś innym niż żona (która odeszła) jest moralnie naganna, jak naucza Kościół.
Długie delegacje w pracy, praca kierowcy tira jeżdżącego po Europie, dłuższe obozy sportowe lub harcerskie z dziećmi także sprzyjają seksowi zastępczemu.
Brak sympatii do Kościoła nie jest wystarczającym powodem do głoszenia takich tez, więc zanim się je zacznie stawiać wypada sprawę po prostu przemyśleć, panie Leszku.

Przyczyną pedofilii w Kościele jest homoseksualizm księży. Nawet 90 % ofiar homoseksualnych księży to chłopcy
80 procent księży w Watykanie to geje
https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/frederic-martel-80-procent-ksiezy-w-watykanie-to-geje/5j6qk6j#slajd-2
Frederic Martel, autor książki „In the closet of the Vatican”, jest dziennikarzem i socjologiem i jest zdeklarowanym gejem. Przeprowadził tysiące rozmów z hierarchami w Watykanie
wwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww
Przyczyną pedofilii w KK jest homoseksualizm księży. Ponad 2/3 ofiar księży-pedofili, to chłopcy.
Różne źródła podają, że 30-50 procent księży jest homoseksualistami
Ks. Isakowicz-Zaleski: Homoseksualizm w Kościele? Im wyżej, tym gorzej
https://polskatimes.pl/ks-isakowiczzaleski-homoseksualizm-w-kosciele-im-wyzej-tym-gorzej/ar/532047
Ksiądz Międlar w TVP: „Homo lobby pociąga za sznurki”
https://pikio.pl/ksiadz-miedlar-w-tvp-juz-bez-koloratki-niszczy-nas-homoseksualne-lobby-oni-naciskaja/
Wywiad z dr Paulem Cameronem
http://www.rodaknet.com/rp_adamski_18.htm
Wywiad z dr Paulem Cameronem
http://www.rodaknet.com/rp_adamski_18.htm
Lobby homoseksualne w płockiej diecezji
https://www.rp.pl/artykul/105562-Zgorszenie-w-diecezji-plockiej.html

Dziwię się Redakcji, że toleruje na swoich łamach takie obrzydliwie tendencyjne teksty.
Wszystkie badania mówią, że …
1.Homoseksualiści stanowią od 9% do 40% skazanych pedofili. (dane poniżej)
2.,Homoseksualiści stanowią zaledwie 2% populacji
3.W Kościele KrK w Polsce 30-50% księży to geje, natomiast w USA aż 58% księży przyznaje się do homoseksualnej orientacji.
4,Nawet 90% ofiar księży-pedofili to chłopcy (John Jay Report podaje 80%)

Mam nieodparte wrażenie, że wrócił PRL a ja czytam Trybunę Ludu o tym, jak to źli kapitaliści szkalują socjalistyczną Polskę

Autor, S.Krawczyk broni także tej tezy („Pedofilia w KK nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem księży”) na swoim blogu…
https://stanislawkrawczyk.blogspot.com/2018/11/przestancie-mieszac-orientacje-z.html?showComment=1561072000340
Z kolei identyczny tematycznie artykuł spotkać można na Deon
https://www.deon.pl/religia/wiara-i-spoleczenstwo/art,1450,czy-za-pedofilie-w-kosciele-odpowiedzialni-sa-ksieza-homoseksualisci-wyjasniamy.html#

To jakiś wysyp obrońców homoseksualnych księży-pedofili. Ciekawe, że ci autorzy nie bronią heteroseksualnych księży-pedofili
Podczas gdy 2-4% mężczyzn ma preferencje homoseksualne, 25-40% pedofilów ma preferencje homoseksualne (Blanchard i in., 2000). Można zatem powiedzieć, że homoseksualizm jest nadreprezentowany w populacji pedofilów. Istnieje również większe zainteresowanie biseksualne wśród pedofilów niż wśród mężczyzn preferujących dorosłych (Freund i Langevin, 1976; Freund i Watson, 1992; Quinsey i Chaplin, 1988).
https://www.quora.com/Is-there-a-correlation-between-homosexuality-and-pedophilia
While 2-4% of men have homosexual preferences, 25-40% of pedophiles have homosexual preferences (Blanchard et al., 2000). Thus, homosexuality can be said to be overrepresented in the pedophile population. There is also more bisexual interest among pedophiles than among men who prefer adults (Freund & Langevin, 1976; Freund & Watson, 1992; Quinsey & Chaplin, 1988).

Z Pana wywodów wynika, że co najmniej 60% pedofilów jest hetero (skoro max. 40% jest homoseksualistami). I co z tym teraz? Jakoś nie widzę, żeby nad tym bił Pan na alarm..?

Należałoby przeprowadzić badania pedofilów krzywdzących tych krzywdzących dziewczynki i tych wybierających na ofiary chłopców czy zrobili by to tak chętnie dziecku drugiej płci. Jestem pewny że większość z nich marzy o konkretnej płci dziecka w rozumieniu pierwszoplanowych cech płciowych a nie jak próbuje się tu wmówić że o wieku czy dostępności. Pedofilią nie jest bezpłciowa, jest raczej nawet wybitnie płciowa. To jest jasne że jest zaburzeniem ale działa podobnie do normalnego pociągu seksualnegoo, heteroseksualista z tym zaburzeniem z pewnością marzy przede wszystkim o wykorzystywaniu dziewczynki a nie bezpłciowego dziecka.

”Jak pokazują badania naukowców odsetek homoseksualistów, którzy są pedofilami dochodzi do 40 proc. I to oni – jako najgroźniejsi – znacznie częściej molestują dzieci niż tzw. pedofile heteroseksualni “..”Badania nad występowaniem pedofilii wśród gejów nie są obce naukowcom. Sprawą zajęli się m.in. dr Freund i dr Heasman z Clarke Institute of Psychiatry w Toronto. Badania przeprowadzone przez dr Freuda wykazały, że 34 proc. homoseksualistów to pedofile, według drugiego naukowca to 32 proc. “…”We własnej praktyce lekarze zajmowali się 457 pedofilami. 36 proc. z nich okazało się być gejami (Freund K. et al., Pedophilia e heterosexuality v. Homosexuality. J Sex & Martial Therapy, 1984; 10, 193-200). W badaniach przyjęto, że pedofil to osoba, która dokonała przestępstwa seksualnego na dziecku (czy dzieciach). “..”We wnioskach publikacji autorzy dowodzą, że pedofile homoseksualni są groźniejsi niż heteroseksualni. Homoseksualni pedofile objęci badaniem molestowali średnio 10,7 dziecka i dokonali 53 aktów pedofilskich. Wskaźniki te wśród pedofilów heteroseksualnych wynoszą odpowiednio: 5,2 i 35. Z kolei wśród pedofilów biseksualnych wskaźniki te to: 27,3 i 120. Dane pochodzą z oświadczeń samych pedofilów. “..”Niestety, jeszcze tragiczniej zakończyły się podobne badania, które przeprowadzono wśród anonimowych osób. Pokazały one, że heteroseksualni pedofile molestowali średnio 19,8 dzieci i dokonali średnio po 23,2 akty pedofilskie. Zaś homoseksualni pedofile molestowali średnio aż 150,2 dzieci i popełnili średnio po 281,7 aktów pedofilskich. “

Nie rozumiem, czemu ktoś łączy ciągoty do niedojrzalych cech płciowych lub seks zastępczy z orientacją homo/bi/hetero. Mniemam, że jest to wynikiem homofobii/kryptogejostwa. Ludzie, co z Wami?

Pedofilia jest zaburzeniem ale nie jest oderwana od bądźców seksualnych. Należało by więc nazwać te preferencje w kierunku konkretnej płci w tym wypadku płci dziecka. Może jakieś nazewnictwo nie kojarzące się z seksualnością między dorosłymi? Bo chyba jasne jest że pedofil ma preferencje w kierunku płci dziecka a nie wyłącznie jego wieku czy dostępności, bo to płeć jest pierwszoplanowym bodźcem.

Skąd twierdzenie, że orientacja seksualna to pociąg do DOJRZAŁYCH osób określonej płci? Jeśli facet lubi tylko chłopców, to nie jest homo? Jeśli tylko dziewczynki, to nie jest hetero?

Czy heteroseksualny facet, który ma żonę a jednocześnie wykorzystuje seksualnie nieletnią córkę nie jest heteroseksualnym pedofilem? A jeśli są heteroseksualni pedofile, to są także pedofile homoseksualni.

90 % skazanych księży pedofilów to geje – USA raport „John Jay Report”,
90 % skazanych księży pedofilów to geje – Australia raport Królewskiej Komisji ds. Odpowiedzi Instytucji na Wykorzystywanie Seksualne Dzieci. „Royal Commission into Institutional Responses to Child Sexual Abuse”.
74% skazanych księży pedofilów to geje stan Pensylwania raport „Pennsylvania Grand Jury Report on Catholic Church sex abuse”

Ryan C. W. Hall MD, Richard C. W Hall MD, PA, A Profile of Pedophlia: Definition, Characteristics of Offenders, Recidivism, Treatment Outcomes and Forensic Issues. Mayo Clinic Proceedings, April 2007 – od 9% do 40% pedofilów to pedofile homoseksualni

Cytat: „Wiele przydatnych informacji podaje tu Gregory M. Herek, psycholog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis.”
„Zapomniałeś” pewnie dopowiedzieć, że Herek t zdeklarowany gej a UCLA w Davis to kuźnia neomarksistów

Nawet 40% pedofili to geje. Geje stanowią 2% populacji.
Takie są wyniki rzetelnych badań naukowych. Informacje można znaleźć na stronie 459 pracy „A Profile of Pedophilia: Definition, Characteristics of Offenders, Recidivism, Treatment Outcomes, and Forensic Issues-RYAN C. W. HALL, MD, AND RICHARD C. W. HALL, MD, PA
Oto ten fragment: “The percentage of homosexual pedophiles ranges from 9% to 40%, which is approximately 4 to 20 times higher than the rate of adult men attracted to other adult men (using a prevalence rate of adult homosexuality of 2%-4%).5,7,10,19,29,30”
Także tam (str.459) znajduje się informacja o niemniej ważnym kryterium, jakim jest ilość ofiar przypadająca na jednego pedofila w zależności od orientacji. Heteroseksualni pedofile molestowali 5,2 dzieci i popełnili średnio 34 aktów seksualnych vs pedofilów Pedofile homoseksualni średnio wykorzystywali 10,7 dzieci i popełniali średnio 52 akty pedofilne. Przestępcy biseksualni molestowali średnio 27,3 dzieci i dopuścili się ponad 120 czynów pedofilnych.
Całość można znaleźć pod poniższym adresem
https://www.abusewatch.net/pedophiles.pdf
[Uwaga 1: nie należy zwracać uwagi na ostrzeżenia, mówiące że strona może być niebezpieczna. To efekt tego, ze glbt zgłaszają tą stronę jako niebezpieczną. Uwaga 2: jeśli macie problemy w Chrome i Google, to użyjcie Edge i Firefox]

Podany wynik 9-40% jest metaanalizą wielu prac, jak poniżej, więc jest tym bardziej wiarygodny.

5. Murray JB. Psychological profile of pedophiles and child molesters. J Psychol. 2000;134:211-224. 7. Cohen LJ, Galynker II. Clinical features of pedophilia and implications for treatment. J Psychiatr Pract. 2002;8:276-289.
10. Blanchard R, Watson MS, Choy A, et al. Pedophiles: mental retarda¬tion, maternal age, and sexual orientation. Arch Sex Behav. 1999;28:111- 127.
19. Blanchard R, Barbaree HE, Bogaert AF, et al. Fraternal birth order and sexual orientation in pedophiles. Arch Sex Behav. 2000;29:463-478.
29. Bogaert AF, Bezeau S, Kuban M, Blanchard R. Pedophilia, sexual orientation, and birth order. J Abnorm Psychol. 1997;106:331-335.
30. Freund K, Watson RJ. The proportions of heterosexual and homosexual pedophiles among sex offenders against children: an exploratory study. J Sex Marital Ther. Spring 1992;18:34-43.

Może nawet nie byłoby to problemem, gdyby nie żądania lgbt do edukowania NASZYCH dzieci jak uprawiać seks

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.