Zima 2020, nr 4

Zamów

Takiego księdza Pan Bóg tchnął

ks. Czesław Sadłowski

Ks. Czesław Sadłowski powtarza: – Musimy coś zrobić ze swoim życiem, żeby życie nie zrobiło z nami czegokolwiek.

Po raz pierwszy spotkałam go latem 1994 roku. Kilka tygodni wcześniej kupiliśmy z mężem gospodarstwo w parafii Zbrosza Duża i sąsiad zasugerował, że byłoby dobrze przedstawić się księdzu.

O Zbroszy wcześniej dużo słyszałam. Stała się znana już w latach siedemdziesiątych: walka o budowę kościoła wspierana przez prymasa Stefana Wyszyńskiego, kontakty z Komitetem Obrony Robotników, Komitet Samoobrony, Uniwersytet Ludowy, represje i milicyjne blokady. „Najlepiej strzeżona wieś w PRL” – mówiono o niej. W komunikatach KOR i biuletynach drugiego obiegu często pojawiało się nazwisko już wtedy legendarnego proboszcza.

Przyjął nas uprzejmie. Drobny, siwy, patrzący prosto w oczy rozmówcy. Nie miał zbyt wiele czasu bo, jak  wyjaśnił, przygotowuje się do kolejnej katechezy w społecznym liceum katolickim na Ursynowie. Był ciekaw, kim jesteśmy, dlaczego ludzie z Warszawy chcą zamieszkać na wsi. Na słowa KIK i Więź serdecznie się uśmiechnął.

Nie wiedziałam, że ks. Czesław Sadłowski nadal jest proboszczem.

Pięćdziesiątnica, dzień zesłania Ducha Świętego – a w Zbroszy także okazałych zielnych bukietów – w tym roku miał szczególny wymiar: parafia świętowała złoty jubileusz jego kapłaństwa. Od tygodni bardzo się starano by ksiądz Czesław (nazywany często, zwłaszcza przez starszych parafian, pieszczotliwie „Czesiem”) po raz kolejny poczuł, jak bardzo jest wciąż potrzebny i jak bardzo kochany.

Święcenia otrzymał 4 czerwca 1967 roku z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego i szybko został wysłany w charakterze wikarego do parafii w Jasieńcu, w skład której wchodziła także oddalona o 10 kilometrów Zbrosza. Jak się później okazało, nie zupełnie przypadkiem. Urodzony w niedalekim Wrociszewie Stefan Wyszyński o próbach budowy kościoła w Zbroszy usłyszał po raz pierwszy w 1919 roku! Musiał wiedzieć o nieudanej próbie budowy kaplicy podjętej w 1958 roku i wyrażanym w okolicy przekonaniu, że  mieszkańcy Zbroszy szybciej dadzą na knajpę niż na kościół. Może chciał to sprawdzić wysyłając do Jasieńca człowieka, który chciał być z ludźmi i nie zamierzał „księdzować”. Wspierał tego młodego księdza i jego parafian do końca życia.

Historię walki o kościół w Zbroszy najdokładniej udokumentowała SB

Historię walki o kościół w Zbroszy i szykan wobec księdza Sadłowskiego i jego parafian najdokładniej udokumentowali pracownicy i współpracownicy SB (24 kwietnia 1969 roku wyliczyli na przykład szczegółowo konfiskatę u Janiny Wójcik: „radio marki romans; warchlaki białe po ok. 40 kg; byczek czarno graniasty; źrebak maści kasztanu; krowa czarnograniasta i wyka w ziarnie ok. 100 kg”; cyt. za: Wiesława Grochola, „Cud w Zbroszy Dużej”). Pisano o tej walce książki i prace magisterskie. W 1983 roku powstał znakomity film Krzysztofa Krauzego „Jest”.

Ta historia nie skończyła się przecież w 1974 roku, kiedy ks. prymas mógł wreszcie poświęcić kościół pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela. Był jeszcze powstały w 1978 roku Komitet Samoobrony Chłopskiej Ziemi Grójeckiej i Uniwersytet Ludowy (całkowita blokada milicyjna wsi z okazji jego powstania trwała od 11 września do 17 października), własne wydawnictwa: „Biuletyn Informacyjny”, „Niezależny Ruch Chłopski”, „Placówka”, biblioteka, klub filmowy. Później: aktywny udział w powstaniu „Solidarności” rolniczej, koncerty w stanie wojennym, czytanie Miłosza, „białe niedziele” w funkcjonujących w dolnym kościele gabinetach ginekologicznym i stomatologicznym (ten ostatni działał do 1995 roku!), dyskoteki, pielgrzymki, wyjazdy „w Polskę” z młodzieżą.

Odzyskanie niepodległości ks. Sadłowski uczcił powstaniem własnej rozgłośni radiowej. „Celem naszego radia jest przekazywanie dalej wieści, że Bóg nas kocha i dla każdego z nas ma swój plan” – wyjaśnił w podaniu uzyskanie koncesji. Otrzymał ją w 1994 roku. Radio nadaje dziś na częstotliwości 70,82 MHz i jest słyszalne w promieniu 15 kilometrów. Nie powiodła się próba stworzenia własnej telewizji. Tylko kilka miesięcy działał klub AA. Za to przez kilka dobrych lat w dolnym kościele można było bezpłatnie uczyć  się angielskiego i niemieckiego. Utworzonym z inicjatywy księdza Czesława w 2008 roku Środowiskowym Domem Pomocy dla osób z niepełnosprawnością intelektualną zarządza dziś Caritas. Od 2001 roku przy parafii działa Uczniowski Klub Sportowy „Iskra”. Dlaczego to robił? – Bo – jak często powtarza – musimy coś zrobić ze swoim życiem, żeby życie nie zrobiło z nami czegokolwiek.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

W 2009 roku ks. Czesław przeszedł na emeryturę. Mieszka w Zbroszy, w domku pod lasem. Koncelebruje  Msze św., głosi kazania, spowiada, kolęduje. Ale przede wszystkim jest. „Nasz Czesio”. Kochany i szanowany przez kolejne pokolenia parafian. Dlaczego? „Bo zawsze był z nami”, „cegły kładł”, „zawsze wszystko tłumaczył”, „nikogo nie odrzucił”, „nie krzyczał na nikogo”, „tym, co na niego donosili, nigdy krzywdy nie pozwolił zrobić”, „nigdy nic nie wziął dla siebie”, „bo nas kocha”, „bo kocha Pana Boga”, „bo to jest nasz Ksiądz”.

W czerwcową niedzielę, przed Mszą św. i po niej, długo czytano listy: od prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, ministra obrony narodowej (który tym razem podkreślał, że pisze jako ostatni, obok Piotra Naimskiego, żyjący członek KOR), od Jarosława Kaczyńskiego. Było duszno i gorąco. Parafianie długo czekali na swoją kolej, by móc wreszcie podziękować Panu Bogu, że im „takiego księdza tchnął”.

Kiedyś go zapytałam, czy wie, że jest już postacią polskiej historii. Machnął ręką. „Niech pani lepiej powie, jak się czuje mąż”.

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (10)

I to jest wlasnie prawdziwy ksiądz, cieply serdeczny, aż chce się isc do kościoła. Niestety nie mozna tego powiedziec o obecnym proboszczu.

Do Kościoła nie chodzi się dla księdza, bo jeśli tylko postać księdza nas trzyma przy Kościele to co zachowaliśmy z Jego nauki i trudu jaki włożył w budowanie parafii? Przykre..

A gdzie tu jest napisane ze chodze jedynie dla ksiedza? Jedyne co to to ze obecny proboszcz odpycha i to jest przykre.

Trzeba mieć silną wiarę, o czym wielokrotnie mówił ks. Sadłowski, wtedy do innych ludzi będziemy podchodzić inaczej i z życzliwością mimo iż czasami jest to trudne. Bierzmy z niego przykład, bo ksiądz Czesław nigdy nie budował murów między ludźmi, więc i my nie budujmy murów między nami a obecnym księdzem proboszczem. Musimy więcej zwracać uwagę nie na to jaki wspaniały jest ks. Czesław choć niewątpliwie jest, a na tym co głosił i do tego się stosować.

…bałam się okrutnie…a dziś po wielu latach, jest to jedno z tych wspomnień …gdy na sama myśl uśmiechasz sie ciepło sam do siebie… Dziękuje… za te ekstremalne doznania

I system koscielny spowodował odsunięcie go od bycia probiszczem żeby ukryć na wsi kolejnego nieczystego kleche. Teraz kościół nie jest taki jak za ks. Czesława. Teraz to instytucja psująca wiarę i bazująca na ludzkiej naiwności.

W kontekście samego artykułu i wątku kard. Wyszyńskiego. Nie porawdziwą jest podana informacja jakoby kard. Wyszyński urodził się we Wrociszewie. Tam pochowano jego ojca, który był tamtejszym organistą i jego drugą żonę. Sam Wyszyński urodził się w Zuzeli, miejscowości nad Bugiem gdzie w sąsiedniej parafii pochowano jego matkę.

ks. Czesław udzielał mi chrztu św., moim siostrom komunii św. Dla mnie jest to święty człowiek. Takich księży potrzeba w parafiach, a nie takich którzy patrzą ile im dasz za wydanie chociażby zaświadczenia o możliwości bycia chrzestną. Serdeczne Bóg Zapłać za wszystko księdzu Czesławowi.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.