Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Dobra zmiana, ale nie dla wszystkich

Nowa ustawa o świadczeniu wspierającym radykalnie zmienia system zabezpieczenia finansowego osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów. Pytanie tylko, czy przyjęte zmiany dają nadzieję na zakończenie wieloletniej walki o godne życie tych osób.

System świadczeń mających na celu zabezpieczenie finansowe osoby znacznie niepełnosprawnej i jej bliskich ulegnie za sprawą nowej ustawy daleko idącej zmianie. W zasadzie to pierwsza wieloaspektowa reforma sfery świadczeń pieniężnych dla tej grupy od prawie dekady. Dobra wiadomość.

Wesprzyj Więź.pl

O tym, czy obecnie przyjęte zmiany są jednak optymalne oraz na ile w ogóle korzystne – można jednak dyskutować. Zacznijmy od tego, że sama reforma przyznawania świadczeń od dawna była konieczna.

Wieloletnia walka o godność

Przypominały o tym na przestrzeni minionej dekady liczne protesty i działania rzecznicze ze strony samych zainteresowanych, a także – zwłaszcza we wcześniejszych latach – niejednokrotnie wyroki Trybunału Konstytucyjnego (jeden z nich, uchwalony w 2014 r., do dziś jest niewykonany) wskazujące na niekonstytucyjność poszczególnych przepisów i konieczność ich pilnej rewizji.

Ostatnie miesiące również dostarczyły swoistego memento, choćby w formie kolejnego strajku okupacyjnego osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów w Sejmie – gdzie punkt ciężkości został położony na dalece niewystarczającą wysokość renty socjalnej (obecnie wynosi ona 1588,44 zł brutto), która nie pozwala na godne życie.

Równolegle od wielu miesięcy głośno podnoszone były, przez nieco inną grupę, takie kwestie jak potrzeba zniesienia zakazu pracy dla rodziców i opiekunów osób ze znaczną niepełnosprawnością oraz przyjęcie długo obiecywanej ustawy o asystencji osobistej.

Wysokość renty socjalnej, która obecnie wynosi 1588,44 zł brutto, nie pozwala na godne życie

Rafał Bakalarczyk

Udostępnij tekst

Ustawa ta, zapowiadana od 2021 r., jest obecnie przygotowywana przez kancelarię prezydenta RP oraz ministerstwo rodziny i polityki społecznej. Asystent osobisty ma za zadanie pomóc osobie z niepełnosprawnością w wykonywaniu codziennych czynności i podejmowaniu różnych aktywności społecznych, np. w wyjściu, powrocie lub dojazdach na rehabilitację oraz innych codziennych aktywnościach.

Tego wyraźnego, rozłożonego na kilka ośrodków i obszarów problemowych ruchu sprzeciwu wobec dotychczasowych reguł, choć odbywa się poza główną osią politycznego sporu, nie sposób było zignorować. W marcu br. rządzący przedstawili więc propozycję reformy, zakładającą nowe świadczenie (tzw. wspierające) oraz zmieniającą niektóre zasady przyznawania świadczenia pielęgnacyjnego.

Pomysł od początku wzbudził mieszane uczucia, a obok nadziei na punktowe przekształcenie na lepsze pojawiły się też obawy o to, że nie wszyscy, których ta problematyka osobiście dotyczy, zyskają na proponowanych zmianach, a nawet, że dla części mogą one per saldo oznaczać stratę. W odpowiedzi na te obawy pierwotną resortową koncepcję zastąpiono nową, która po drobnych poprawkach trafiła do podpisu prezydenta.

Skomplikowany system i trudne wybory jego beneficjentów

Co zatem konkretnie zawiera nowa ustawa w uchwalonej wersji, która w życie wejdzie z początkiem przyszłego roku?

Dla osób z niepełnosprawnościami, które przekroczą 18. rok życia i otrzymają powyżej 70 punktów wedle nowej skali orzekania o potrzebie wsparcia, przewidziano nowe świadczenie wspierające. Jego kwota uzależniona będzie od liczby uzyskanych punktów na nowej skali i stanowić będzie mogła od 40 do 220 proc. renty socjalnej, która obecnie wynosi wspomniane 1588,44 zł brutto (czyli w najwyższym wymiarze może to być 3495 zł brutto).

Uzyskanie takiego świadczenia wiązać się będzie z tym, że opiekunom osób z niepełnosprawnościami nie będzie już wówczas przysługiwało świadczenie pielęgnacyjne (obecnie wynosi ono 2458 zł netto), ani specjalny zasiłek opiekuńczy (obecnie 620 zł).

W pierwszym okresie obowiązywania nowych regulacji osoby dotąd otrzymujące wspomniane świadczenia będą mogły zdecydować, czy chcą je pobierać na dotychczasowych zasadach, czy skorzystać z nowych reguł. Czyli warunkiem utrzymania przez bliskich osoby z niepełnosprawnością dotychczasowych świadczeń jest rezygnacja ze świadczenia wspierającego.

Jednak w przypadku osób dorosłych z niepełnosprawnościami, które otrzymają orzeczenia po raz pierwszy w 2024 r., nie będzie już takiego wyboru. Te osoby podlegać będą nowym regulacjom, więc ani świadczenie pielęgnacyjne, ani specjalny zasiłek opiekuńczy nie będą przysługiwały ich bliskim, którzy udzielają im wsparcia opiekuńczego. To może oznaczać realne ryzyko pogorszenia się sytuacji części opiekunów.

Tam, gdzie osoba korzystająca z opieki, uzyska wysoki poziom nowego świadczenia wspierającego, środki z tego tytułu będą mogły być przekazane (wedle własnego uznania) także w całości lub częściowo na sfinansowanie opieki ze strony bliskich, co sprawi, że łączny dochód w rodzinie nie musi, choć może, spaść.

Wszystko zależy od tego, czy i w jakiej wysokości świadczenie wspierające otrzyma osoba z niepełnosprawnością, a także od tego, czy uda się pozyskać przy pomocy tych środków zewnętrzne usługi. I również od tego, czy dotychczasowy opiekun zdecyduje się i będzie mógł podjąć pracę zarobkową, na co okoliczności życiowe nie wszystkim pozwalają.

Z kolei w przypadku dzieci do 18. roku życia z niepełnosprawnościami (i orzeczeniem o konieczności stałego wsparcia) ich rodzicom i opiekunom nadal przysługiwałoby dotychczasowe świadczenie pielęgnacyjne, tyle że bez obowiązującego dotąd zakazu podejmowania przez nich pracy zarobkowej. Co więcej, w przypadku większej liczby dzieci z niepełnosprawnościami pod opieką, ich rodzicom i opiekunom przysługiwałaby wielokrotność świadczenia – ta zasada obecnie, niestety, nie obowiązuje.

Perspektywa przyjęcia nowych przepisów nie zakończy dramatu socjalnego wielu osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów

Rafał Bakalarczyk

Udostępnij tekst

Cała konstrukcja zmiany i wyłaniającego się na jej podstawie systemu jawić się musi osobom postronnym jako nieco skomplikowana. Dodajmy jednak, że i dotychczasowy tryb – również z licznymi podziałami różnicującymi osoby z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów – jest bardzo złożony, co stanowi jedną z jego głównych słabości.

Czy zatem możemy powiedzieć, że stoimy w końcu w obliczu dobrej zmiany? Z perspektywy niektórych zapewne tak. Niestety nie będzie ona udziałem wszystkich, których prawa powinny być uwzględnione w procesie reform.

Korzystne rozwiązania, ale…

Zacznijmy jednak od plusów. Na pewno jest nim zniesienie drakońskiego przepisu zakazującego pracy pobierającym świadczenie rodzicom czy opiekunom niepełnosprawnych dzieci. Otworzy to drogę do aktywności zawodowej (jak również do poprawy sytuacji ekonomicznej całej rodziny) osobom, którym prawo zakazywało aktywności zarobkowej (i de facto odbierało prawo do samostanowienia w zakresie tak podstawowych praw).

W końcu pozwoli także na korzystanie ze wsparcia finansowego w postaci świadczenia pielęgnacyjnego tym rodzicom i opiekunom, którzy dotąd byli z niego wykluczeni, próbowali łączyć pracę zarobkową z opieką i wychowaniem dziecka z niepełnosprawnością, a przecież to również generuje dodatkowe obciążenia i koszty (nie tylko) finansowe.

Nareszcie ten bardzo szkodliwy dotychczasowy przepis o zakazie godzenia świadczeń z strony państwa z pracą zarobkową opiekuna osoby z niepełnosprawnością – przepis utrzymujący się w naszym kraju od blisko dwóch dekad – miałby szansę wreszcie odejść do lamusa.

Drugą korzyścią jest perspektywa dostrzeżenia i gratyfikacji trudu, jaki towarzyszy pracy opiekuńczej osób mających więcej niż jedną osobę z niepełnosprawnością pod opieką. Dotychczas było tak, że niezależnie, czy ktoś opiekuje się jednym, dwójką czy trójką osób z niepełnosprawnościami, świadczenie pielęgnacyjne zawsze było jedno i tej samej wysokości (sic!).

Trzecim plusem – wedle nowych zasad pobierania świadczenia pielęgnacyjnego – jest możliwość łączenia go ze świadczeniami emerytalno-rentowymi. Dotychczas było prawnie wykluczone, poza pewną wąską grupą opiekunów korzystających z EWK i EWM (czyli z wcześniejszych emerytur kobiet i mężczyzn w związku z wcześniejszym wychowaniem dziecka z niepełnosprawnościami), otrzymujących stosowne wyrównanie.

Nowe przepisy mają to zmienić. Pobierająca rentę matka czy ojciec lub będąca głównym opiekunem dziecka babcia na emeryturze mają otrzymać prawo do pobierania świadczenia na nowych zasadach, ale bez konieczności zawieszania na ten czas własnych świadczeń emerytalno-rentowych.

Pamiętajmy jednak, że prawo do pobierania świadczenia na nowych zasadach, bez konieczności zawieszania na ten czas własnych świadczeń emerytalno-rentowych, przysługuje tylko do ukończenia 18. roku życia przez osobę wspomaganą, a nie – jak dotąd – także po przekroczeniu tego wieku. To z kolei stanowi ograniczenie nowych regulacji.

Dotychczasowi opiekunowie będą musieli indywidualnie skalkulować, czy bardziej korzystne stanie się dla nich korzystanie z dotychczasowych świadczeń na dłuższy okres, ale bez równoległego pobierania własnej emerytury, renty i bez ewentualnego dorabiania. Czy też bardziej optymalne będzie zachowanie tej możliwości, ale z perspektywą pobierania świadczenia pielęgnacyjnego tylko do osiągnięcia pełnoletniości przez osobę z niepełnosprawnością. I dopiero potem zajęcie się reorganizacją życia, zgodnie z zasadami starania się o tzw. świadczenie wspierające. To mogą być dla ludzi trudne i nieoczywiste wybory, rzutujące bardzo mocno na przyszłość, w której przecież okoliczności sprawowania opieki mogą ulegać zmianom.

Wreszcie czwartym plusem może być zwiększenie wsparcia części (podkreślmy to – tylko części) dorosłych niepełnosprawnych i pośrednio ich opiekunów w porównaniu z tym, co jest obecnie. Zilustruję to przykładem. Oto ktoś w dorosłym życiu traci samodzielność, jest osobą leżącą, wymagającą stałej opieki. Obecnie, jeśli jej bliski podejmuje się tej opieki i jeśli całkowicie zrezygnuje z pracy, może maksymalnie liczyć na 620 zł specjalnego zasiłku opiekuńczego.

Nowa ustawa oznacza dobrą zmianę dla części osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów. Jednak nie będzie ona udziałem wszystkich, których prawa powinny zostać zabezpieczone

Rafał Bakalarczyk

Udostępnij tekst

Dodatkowym warunkiem uzyskania wspomnianego zasiłku jest nieprzekroczenie w rodzinie kwoty 764 zł netto dochodu na osobę. Ten wymóg powoduje, że wielu opiekunów pozostaje bez skromnej pomocy w postaci zasiłku opiekuńczego.

W myśl nowych przepisów osoba z niepełnosprawnością z powyższego przykładu mogłaby liczyć, obok otrzymywanych świadczeń rentowych, na jeszcze nawet dodatkowo 220 proc. minimalnej renty, Można by z niej, w dowolnych proporcjach, opłacić zewnętrzne usługi oraz wynagrodzenia zaangażowania opiekuńczego bliskich. Tyle że opiekun nie mógłby wówczas otrzymywać wspomnianych 620 zł specjalnego zasiłku opiekuńczego.

Przypomnijmy: ów zasiłek jest zawsze tej samej wysokości, niezależnie od tego, ile osób ma się pod opieką (a zdarza się przecież, że ktoś musi równocześnie zaopiekować się dwojgiem rodziców w podeszłym wieku czy np. niesprawnym małżonkiem i rodzicem). W świetle nowych przepisów każdej z osób potrzebujących wsparcia opiekuńczego może przysługiwać świadczenie wspierające, więc dla osób sprawujących opiekę nad więcej niż jedną osobą dorosłą, otrzymywane przez rodzinę środki mogłyby wynosić wielokrotność tego, na co ewentualnie można liczyć obecnie.

Co więcej, opiekunowie niepełnosprawnych dorosłych nie byliby przy tym blokowani prawnie, jeśli chodzi o możliwości zarabiania czy dorabiania (choć oczywiście realna sytuacja w wielu takich przypadkach i tak nie daje rezerw czasu i energii, aby godzić opiekę z pracą).

Korzyść z nowej ustawy widać również z perspektywy części dorosłych z niepełnosprawnościami, których bliscy dziś pracują, pobierają emerytury bądź renty (wówczas w świetle dotąd obowiązujących przepisów opiekunowie nie są uprawnieni do popierania świadczeń opiekuńczych) lub osób wymagających opieki, a niemających wokół bliskich, którzy byliby w stanie wspierać ich opiekuńczo.

Wykluczenie pozostaje

Przygotowane rozwiązanie ma jednak, jak już wspomniałem na wstępie, także słabe strony. Jedną z największych jest to, że nowe świadczenie objęłoby tylko osoby powyżej 70 punktów w nowej skali orzekania o potrzebie wsparcia. A dokładne ramy nowej skali nie są jeszcze dookreślone.

Wielu obawia się więc, że oni lub ich bliscy nie zyskają tyle punktów, żeby kwalifikować się do otrzymywania nowego świadczenia lub ich punktacja będzie na tyle niska, że nowe świadczenie będzie bardzo niskie – wynosiło będzie np. około 40 proc. renty socjalnej (czyli według obecnie obowiązujących stawek 578 zł netto), a zatem o wiele mniej niż kwota świadczenia pielęgnacyjnego (obecnie wynosi ona 2458 zł netto).

Wielu opiekunów osób dorosłych (zarówno tych, których niepełnosprawność powstała w dzieciństwie, jak i tych, którzy stracili sprawność w późniejszym życiu) może słusznie obawiać się, że oni i ich wymagający regularnego wsparcia bliscy w ramach nowego systemu zostaną wykluczeni bądź zmarginalizowani. Pewnej części rodzin nie będzie bowiem przysługiwało ani świadczenie pielęgnacyjne, ani wspierające. A potrzeba regularnego wsparcia w codziennym funkcjonowaniu pozostanie. To ogromny, dramatyczny wręcz problem.

Już funkcjonujący dotąd system świadczeń – za sprawą rygorystycznych kryteriów dostępu do nich i niewielkiej wysokości części z nich – skazuje wiele potrzebujących na wykluczenie. Niestety i obecna propozycja – mimo zmiany konstrukcji wsparcia – nie zrywa w wystarczający sposób z tą nieakceptowalną i niechlubną tradycją.

Dramat wielu nadal będzie trwał

Sytuacja nie jest więc aż tak korzystna, jak mogło się na pozór wydawać. Perspektywa przyjęcia nowych przepisów nie zakończy dramatu socjalnego wielu osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. Dalej trzeba będzie przypominać o ich wykluczeniu i walczyć o kolejne nowelizacje prawa.

Tymczasem pojawiła się szansa, że uda się przynajmniej poprawić sytuację części z nich. Ocena całości zmian, jakie przynosi nowa ustawa, nie jest jednoznaczna (są bardzo istotne plusy, ale i nie mniej poważne minusy).

Docelowo należałoby tak budować gmach wsparcia, by już u fundamentów był on wolny od dotkliwych wykluczeń. Jeśli przyjęte właśnie prawo miało być takim fundamentem, to niestety nie spełnia tego warunku.

Rozwiązaniem łagodzącym problem byłoby radykalne przesunięcie w dół progu uprawniającego do świadczenia wspierającego – z obecnych 70 punktów wedle nowej skali orzekania o niepełnosprawności bez względu na to, jaka ta skala będzie. Przedstawiciele środowiska osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów mają w tej sprawie więcej szczegółowych uwag i propozycji, z którymi warto się zapoznać tutaj.

Wesprzyj Więź

Choć z początkiem przyszłego roku ustawa wchodzi w życie, trudno uznać sprawę za zamkniętą. Tym, co możemy zrobić, to nagłaśniać problemy dramatycznej sytuacji, w jakiej znajduje się ogromna część osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów.

To praca, którą społeczeństwo obywatelskie musi wykonać. Nawet jeśli nie przyniesie ona natychmiastowego i wymiernego skutku, może uda się nam zbudować szerszą świadomość, że nadal pozostaje problem wykluczenia części osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów, z czym trzeba będzie walczyć i w tej kadencji rządu, i z pewnością również w kolejnych.

Przeczytaj też: Dzieci bez niepełnosprawności najwięcej korzystają na edukacji włączającej

Podziel się

4
4
Wiadomość

Ciekawi mnie jak rząd wyobraża sobie odnalezienie się na rynku pracy zarówno osób niepełnosprawnych jak i ich opiekunów gdy ani jedni ani drudzy po latach wykluczenia z tego rynku z powodu nie zdolności realnej do podjęcia pracy nagle mieliby to zrobić. Osoba niepełnosprawna np intelektualnie też potrzebujd opieki choć niejednokrotnie jest dość sprawna fizycznie a osoba opiekująca się niejednokrotnie zwyczajnie nie ma możliwości by ta prace podjąć ,ośrodków opieki dziennej jest mało a i miejsc w nich też eiec jakby co to vo z takim kimś zrobic .