Jacek Hajduk, Józef Witlin w Ameryce, Wydawnictwo Więź

Zima 2023, nr 4

Zamów

Czy „The Chosen” to kino religijne, jakiego potrzebujemy?

Jonathan Roumie jako Jezus w serialu „The Chosen”, USA 2017. Fot. Materiały prasowe

Człowiek tęskni w kinie za momentami transcendencji. Jeśli nie znajduje ich w dziełach głównego nurtu, nierzadko zwraca się ku formalnie gorszym tzw. filmom chrześcijańskim – mówi w podcaście „Zwięźle” o. Marek Kotyński, teolog i filmoznawca.

Słuchaj też na Spotify i innych platformach podcastowych

O fenomenie opowiadającego o Jezusie serialu „The Chosen” i kondycji współczesnego kina religijnego rozmawiamy w podcaście „Zwięźle” z o. Markiem Kotyńskim – filmoznawcą, teologiem, wykładowcą teologii duchowości na Akademii Katolickiej w Warszawie. Rozmowę prowadzi Damian Jankowski, krytyk filmowy, redaktor „Więzi”.

Zdaniem o. Kotyńskiego twórcom „The Chosen” udało się przywiązać widzów do głównego bohatera, czyli Jezusa, zaintrygować nim. Problemem produkcji – w ocenie filmoznawcy – jest natomiast „brak kolorytu tradycji żydowskiej” oraz zbyt groteskowe przedstawienie niektórych postaci, na przykład apostołów na wzór narwanych amerykańskich nastolatków. – Prawda jest też taka, że po „Pasji” Gibsona, która filmowo była znakomitą robotą, ciężko kolejnym reżyserom zrobić coś, co stanowiłoby świeże ujęcie tematu.

– „The Chosen” dostarcza odbiorcom transcendentnych przeżyć, momentami dotyka w nich głębszych strun. W serialu jest kilka scen spojrzeń ekranowego Jezusa, który zauważa w ludziach najszlachetniejszą część ich duszy. To się udało – zwraca uwagę.

– Mam pewną pretensję do współczesnych reżyserów, że ich pokazywanie człowieczeństwa jest pozbawione elementów duchowych. A przecież człowiek potrzebuje w kinie momentów transcendencji. Jeśli nie znajduje ich w filmach głównego nurtu, nierzadko zwraca się ku formalnie gorszym christian movies – zaznacza o. Kotyński.

W jego przekonaniu dobry film nie powinien ewangelizować, ale jednocześnie nie powinien być z góry pozbawiony elementów duchowych.

Wesprzyj Więź

Powstawanie podcastów „Więzi” można wesprzeć dobrowolną wpłatą na Patronite.pl/Więź.

DJ

Przeczytaj też: „The Chosen”, czyli kłopoty z wizerunkiem Maryi

Podziel się

5
1
Wiadomość

Długo nie mogłam się zabrać za oglądanie. Byłam pełna uprzedzeń, że pewnie nie warto, że będzie jak często seriale religijne na dłuższą metę … trudny do oglądania z powodu sposobu przekazu.
W końcu gdy postanowiłam obejrzeć chociaż jeden odcinek, by wyrobić sobie zdanie- wsiąkłam. Bardzo, bardzo podoba mi się.
I zgadzam się szczególnie z tym:
” „The Chosen” dostarcza odbiorcom transcendentnych przeżyć, momentami dotyka w nich głębszych strun. W serialu jest kilka scen spojrzeń ekranowego Jezusa, który zauważa w ludziach najszlachetniejszą część ich duszy. To się udało – zwraca uwagę.”.