Targi

Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Ks. Boniecki: Zmniejszająca się liczba wiernych i księży oznacza zmianę jakościową kleru

Ks. Adam Boniecki, 2020. Fot. Adam Walanus / adamwalanus.pl

Wkrótce nikt nie pójdzie do seminarium dla profitów. Inni będą księża, inni biskupi, inny sposób sprawowania tych funkcji – pisze ks. Adam Boniecki w „Tygodniku Powszechnym”.

Najnowszy edytorial ks. Adama Bonieckiego w „Tygodniku Powszechnym” dotyczy finansów Kościoła. Redaktor senior krakowskiego pisma przyznaje, że „w polskim Kościele jest tyle systemów finansowych, ilu biskupów ordynariuszy”. Jedno natomiast pozostaje wspólne – finanse diecezjalne są objęte „klauzulą tajności”.

Wesprzyj Więź.pl

Ks. Boniecki wspomina swoje doświadczenie mieszkania w latach 70. w jednej z paryskich parafii. „Sytuacja wymagała solidarności i parafie przekazywały swoje dochody do arcybiskupstwa, które rozdzielało je sprawiedliwie wśród księży. Pamiętam też rozmowę z moim proboszczem, w której mi uświadomił, że gdyby nie wielkoduszność parafian, nasz ubogi stół byłby znacznie uboższy. Byli bowiem ludzie, którzy dostarczali nam jadła i napoju jak jałmużny” – pisze.

Zdaniem duchownego to oczywiste, że „sytuacja finansowa Kościoła w Polsce się zmienia. Rozwiązanie systemowe jest konieczne i niewątpliwie przyjdzie, choć dla tak wielu władnych jest to wciąż nie do pomyślenia”. „Moje zakonne doświadczenie jest dobre. Solidarność z naszymi domami w miejscach materialnie ubogich zawsze istniała” – dodaje.

Wesprzyj Więź

„Zmniejszająca się liczba wiernych oraz księży oznacza (prawdopodobnie) także zmianę jakościową kleru. Już wiadomo, także w Polsce, że wybór stanu kapłańskiego będzie wyborem coraz mniej atrakcyjnym materialnie, coraz bardziej wymagającym i trudnym. Nikt w to nie pójdzie dla profitów. Będzie mniej księży, lecz ci, którzy nimi zostaną, będą ludźmi w jakimś sensie niezwykłymi. Zanim się zorientujemy, inni będą księża, inni biskupi, inny sposób sprawowania tych funkcji” – uważa ks. Boniecki.

DJ

Przeczytaj też: Duchowni jako aniołowie ziemscy?

Podziel się

10
2
Wiadomość

Pozwolę nie zgodzić się ks. Bonieckim. Choć w kwestii tych co się zdecydują, że będą kimś niezwykłym, być może ma rację. Nie do końca obstawiałbym ową niezwykłość w pozytywnym znaczeniu. O finanse raczej byłbym spokojny, sprawy finansowe na wiele lat do przodu będą, dzięki zapobiegliwości hierarchii, stabilne. Obecny personel się starzeje, z wszystkimi negatywnymi tego skutkami. Młodzi ambitni uciekają, co daje równię pochyłą. Trochę szkoda tych wszystkich nowo wybudowanych kościołów i ludzi pozostawionych na pastwę szarlatanów wszelakiej maści. Niezwykle trudno cokolwiek przewidzieć, jak zawsze sprawy potoczą się własnym trybem. Jest ogromną przestrzeń do zagospodarowania, nie sądzę aby zabrakło chętnych do zaistnienia w tej przestrzeni. Czas palenia czarownic na pewno się nie skończył.

Ksiądz Boniecki ma prawo do swojej nadziei.
A tu inni też już prezentują własne marzenia co do Kościoła, by już całkiem upadł. Na przykład.
Coś Karola tu nie ma w komentarzach, aż dziwne…
Bywa.
A sobie tak myśle, że czasem warto uważać i na smętnie kraczących i optymistów i w ogóle dobrze jest patrzeć do przodu.

A i w mroku nocy ciemnej warto uważać na fałszywe światło.
Czasem to tylko błędny ognik.
Udało mi się nabyć książkę Gustava Thibona „Płodne złudzenie”. Przypadek 🙂 i polecam.
To on w czasie wojny ukrywał u siebie Simone Weil, a później wydał jej pisma… Ciekawa postać na czas trudny.

“Będzie mniej księży, lecz ci, którzy nimi zostaną, będą ludźmi w jakimś sensie niezwykłymi” – kiedyz skonczy ten klerykalizmus? Czemuz musimy ciagle szukac niezwyklosci w normalnej zyciowej decyzji, jak tysiace innych? Znam tylu ewangelickich pastorow. Zadnemu z nich nawet przez glowe nie przejdzie mysl, ze jest niezwyklym czlowiekiem…

Konrad Schneider
Trzeba być człowiekiem niezwykłym by chcieć służyć człowiekowi jako Kapłan szczególnie tu i teraz , gdzie coraz częściej ze wzmożoną siłą uderza się w ten Stan. Komentarze pod tym artykułem są tego dowodem.
Tak, znam kilku Kapłanów i są rzeczywiście Ludźmi w pewnym sensie niezwykłymi. Ta niezwykłość nie polega na ” klerykaliźmie” ale na tym iż owi Kapłani posiadają Serca pełne dobroci i miłości. Są blisko konkretnego człowieka.
I jak najbardziej Chcę mieć niezwykłych Kapłanów, Lekarzy, Nauczycieli – ofiarnie wykonujących swoje profesje, od nich bowiem zależy jakość i przyszłość Społeczeństwa.
Ludzie wykonujący inne zawody są tak samo ważni i potrzebni ale zdecydowanie twierdzę że, zupełnie inaczej na jakość życia człowieka wpływa dobry Kapłan , Nauczyciel, Lekarz.
Wiedzieli o tym hitlerowcy i nie tylko oni…. dlatego zależało im na wyeliminowaniu inteligencji z naszego społeczeństwa.
A serc dobrych i życzliwych życzę wszystkim czytającym i komentującym artykuł.

@Iza. Tak, patrzenie w otchłań grzechu drugiego człowieka rozciąga ciemność na całość danej grupy. Ale to tylko subiektywne uczucie. Ludzi dobrej woli jest więcej. Pozdrawiam

Iza, tragedią jest w takim razie, że fundamentalna podstawa, jaką jest “serce pełne dobroci i miłości” w przypadku kapłana traktowane jest jako coś niezwykłego. Pierwsza z brzegu przedszkolanka musi się wykazać tymi cechami, by w ogóle dostać pracę (często za byle jakie pieniądze), zaś w przypadku księdza coś takiego ma świadczyć o niezwykłości? To by tylko znaczyło, że poprzeczka jest zawieszona naprawdę nisko.

Wojtek. Hm. Tragedią w takim razie jest, że niejedna matka i ojciec nie mają serca pełnego dobroci i miłości” – a mają dzieci, n’est-ce pas? – zatem biologia nisko zawiesiła poprzeczkę.

Owszem, nisko zawiesiła co jest konsekwencją tego, że mamy rozum, a nie instynkty. Mimo wszystko wyrodne matki to zjawisko bardziej niezwykłe, niż zwykłe. Zwykła matka będzie się starać jak umie (a, że nie umie, to inna sprawa).

W przypadku księży natomiast by być “niezwykłym” wystarczy nie kraść, nie mieć kochanki na boku i nie traktować kapłaństwa jako sposobu na szybką karierę dla ludzi, co nie umieli wymyślić sobie innego zajęcia w życiu. Czy tu poprzeczka nie wisi jeszcze niżej?

“Mniej, ale lepiej” było starą przepowiednią Ratzingera. Że niby odpadną ci byle jacy, a zostaną ci najlepszej próby. Tymczasem coraz częściej widać, że odpadają ci, co chcieli coś zmieniać, naprawiać i starać się, ale rozbili się o beton. Zostają głownie ci, co chodzili z przyzwyczajenia, tradycji i presji społecznej.

Co do zmiany jakościowej księży, to już przecież widać, że to zwykłe pobożne życzenia. Przerabiamy właśnie historie pod tytułem “do seminarium w mieście X zgłosił się tylko jeden kandydat”. Zmiany jakościowej nie zauważono, “jednorocznikowcy”, to głownie osoby, które po prostu nie miały innego pomysłu na siebie, często rezygnujący z kontynuowania seminarium, mimo już istniejącej zmiany jakościowej w samych seminariach (chuchanie i dmuchanie na każdego, zamiast brutalnego odsiewu).

““Będzie mniej księży, lecz ci, którzy nimi zostaną, będą ludźmi w jakimś sensie niezwykłymi””

Autor ma zapewne na myśli “niezwykłość” w sensie pozytywnym a ja tego nie byłbym taki pewien.

Do tej pory było dużo kandydatów a i tak hierarchia i wychowawcy przepuszczali i święcili część ludzi niegodnych, czasem wręcz przestępców.

Czy jak kandydatów będzie mniej to niby lepiej ? A skąd pewność, że akurat zgłoszą się tylko ci dojrzali psycho-seksualnie ? a może będzie wręcz odwrotnie i tylko tacy będą się zgłaszać bo ci normalni / zwykli zostaną skutecznie przez te wszystkie afery odstraszeni ?
I z czego będą wybierać – mniej złych spośród złych ?

Na czym miałaby polegać ta “niezwykłość” ? że ktoś zechce za mniejsze pieniądze niż teraz udzielać się jako duchowny ?
Kasy jest pod dostatkiem w postaci budynków i ziemi, a jako że do podziału ludzi będzie mniej to i dostatek jeszcze na dziesiątki lat będzie zapewniony. Bez obawy.

Mniejsza liczba kandydatów niestety niczego nie gwarantuje. A może być wręcz zagrożeniem.

@ Jerzy2: Ciekawe, ze wielu z nas uderzyly te slowa o “niezwyklosci” ksiezy. Ale mysle, ze to jest dobry poczatek. Nie ma nic wspolnego z “placzem staruchow” – jak napisal ponizej p. Ciompa, tylko ze zdrowa zmiana spojrzenia. Ludzie juz nie beda na ksiezy patrzec jak na “niezwyklych” ludzi, tylko na normalnych ludzi, od ktorych sie normalnie wymaga tego, co w sposob wolny wybrali. Zgadzam sie zupelnie z Toba, ze mniejsza liczba kandydatow niczego nie gwarantuje. Widze to po mlodych niemieckich ksiezach, ktorzy wcale nie blyszcza jakimis szczegolnymi kompetencjami. Wrecz przeciwnie, i tak cala robota w parafii spoczywa na barkach referentek pastoralnych. Ksieza maja zas tyle papierkowej roboty, ze wiernych widza tylko w niedziele…

Dołączając do grona pesymistów: hierarchia jest hierarchią. Może i młodzi idealiści przyjdą, ale kto będzie jeszcze przez lata nimi zarządzał i wstawiał wszędzie w znaczące miejsca i wysyłał na doktoraty “swoich”? No i wtedy mamy: najsensowniejsi ludzie z seminarium na wioseczkach, bo ktoś musi pracować, a na intratnych stanowiskach i bogatych parafiach dalej sami swoi.

Panowie macie chyba jakąś alergię. Czy zdanie “chcemy mieć niezwykłych nauczycieli/lekarzy” też by budziło w was podobne emocje? Myślę, że ksiądz Twardowski dedykował poniższe słowa komu innemu, ale tak mi się skojarzyły z Panów wpisami na temat wypowiedzi księdza Bonieckiego:

Święta dziewczynko z zapałkami
chroń nas przed staruchami
co płaczą że wszędzie zło …

Tak, też by to raziło, gdyby chodziło o lekarzy, czy nauczycieli. Oprócz powyższego słowo to jest deprecjonujące. Skoro niezwykli są lepsi, to zwykli, którzy po prostu dobrze wykonują swoją pracę są gorsi.

~Piotr Ciompa: Tak, zdanie “chcemy mieć niezwykłych nauczycieli/lekarzy” też by budziło podobne emocje, tylko że ono nigdzie nie pada! A już na pewno żaden lekarz ani nauczyciel nie powie o sobie, że jest niezwykły. Są na to za mądrzy, tak zwyczajnie, wolą, żeby inni ewentualnie tak myśleli/ mówili. Tylko księża są tak niedojrzali emocjonalnie i jednocześnie tak pełni pychy, że wciąż o tym dyskutujemy.

@Wojtek @Monikaa – podpisuję się pod tym, co piszecie.
Niestety, blisko 400 lat (od Lutra) wynoszenia kleru pod niebiosa oraz indoktrynacji świeckiej części kk spowodowało aberracje trudne do odkręcenia przez jedną dekadę czy nawet w wyniku zmiany pokoleniowej. Już się nie łudzę, że zmiana aktualnego myślenia w kościele katol. dot. tej rzekomej “niezwykłości” duchownych miałaby nastąpić szybko.
Szkoda tylko jednego, a mianowicie tych dziesiątków, a może i setek tysięcy wiernych, którzy w międzyczasie odejdą z kk, bo w końcu zrozumieją, że pogląd o wyższości księdza nad pozostałymi ochrzczonymi został przed kilkoma wiekami wymyślony przez kler i do dziś ma funkcję wyłącznie utylitarną – służy tylko i wyłącznie im.
Poza tym ta ideologia (bo nie nazwałbym tego inaczej) niebezpieczenie nawiązuje do innej, która nichlubnie zapisała się w historii, a znana jest pod hasłem “übermensch”. I z niej między innymi biorą się niektóre patologie zakorzenione wewnątrz tego towarzystwa .

Logika w tym jest. Mając 20 wiernych na mszy, ksiądz wszystkich zna osobiście, więc głupot gadał nie będzie. Albo ktoś mu “przemówi do rozumu”, albo przynajmniej zauważy, że ktoś kręci głową, czy robi miny.

Nie można tej małej grupki chodzących do niego porównywać do wiernych w parafialnym kościele czy kaplicy.

Sprawa ks. Woźnickiego dotyczy konfliktu z poznańskimi salezjanami oraz celebracji Mszy św. w starym rycie – oba tematy w przeciętnej polskiej parafii nie istnieją.

Nie mówię o samej sprawie, czy konflikcie, jedynie o nieprawdziwości stwierdzenia, że mniejsza grupa znanych wiernych wpłynie pozytywnie w przypadku księży, co lubią mówić głupoty.

Razem ze spadkiem ilości księży nie spadnie poziom naszej ludzkiej naturalnej religijności. Ich miejsce miejsce zajmą wróżbici, magowie i całe to tałatajstwo, które już dziś nas otacza. Nie staniemy się bardziej odporni, racjonalni i rozsądni. Wleziemy w łapy byle komu, kto da nam proste recepty i wyjaśni niezrozumiałe, oczywiście nie bezinteresownie. Do tej szarańczy dołączą księża i będą trzymali poziom. Taki jak cała reszta oczywiście. To nie są żadne wizje ani proroctwa, wystarczy odrobina zmysłu obserwacji. Pewne tendencje są już na porządku dziennym w innych zakątkach świata. “Chroń nas przed staruchami…” To powinien być motyw naszych modlitw tu i teraz i na modłach nie powinniśmy poprzestać. TP zablokował możliwość komentowania, bo i po kiego czytać co kto ma do powiedzenia na poruszane tematy. Cenię redakcję Więzi za cenzurowanie treści komentarzy. Każdy ma prawo do kreowania własnej linii programowej. Wycinając komentarz ktoś go czyta, ocenia i przyjmuje do wiadomości odmienny pogląd. Zawsze lepiej wiedzieć, niż udawać “Niemca” Nie mam uprzedzeń do ks. Bonieckiego, ale chyba się co nieco gubi, zresztą my razem z nim.

Absolutnie błędne założenie. Teza, że “księża są z ludu wzięci”, a w konsekwencji, że ich kondycja jest odzwierciedleniem kondycji społeczeństwa jest nadużyciem. Założenie nie uwzględnia choćby selekcji negatywnej.

Docinki? Przecież dyskusja jest na wysokim poziomie i pełna argumentów. To był wyraz satysfakcji. Skąd tyle goryczy nagle? Nie rozumiem.