Targi

Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Franciszek: Bóg cierpi, widząc wojny wzniecane przez powołujących się na chrześcijaństwo

Papież Franciszek. Fot. Mazur / catholicnews.org.uk

Pan jest rozgniewany przemocą popełnianą wobec świątyni Boga, jaką jest człowiek, podczas gdy On sam pozostaje czczony w świątyniach zbudowanych przez ludzi. Homilia na zakończenie tygodnia ekumenicznego.

Homilia wygłoszona podczas nieszporów w bazylice św. Pawła za Murami, odprawionych 25 stycznia na zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan

Wesprzyj Więź.pl

Dopiero co wysłuchaliśmy Słów Boga, które charakteryzowały tegoroczny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan: „Czyńcie dobro; szukajcie sprawiedliwości”. To słowa mocne, tak mocne, że mogą wydawać się niestosowne w chwili, gdy przeżywamy radość spotkania jako bracia i siostry w Chrystusie, aby celebrować uroczystą liturgię ku Jego chwale.

Nie brakuje dziś smutnych i niepokojących wiadomości, chętnie byśmy się obeszli bez „społecznych wyrzutów” Pisma Świętego. Jeśli jednak posłuchamy niepokojów czasów, w których żyjemy, tym bardziej powinniśmy się zainteresować tym, co sprawia, że Pan, dla którego żyjemy, cierpi.

Jeśli zgromadziliśmy się w Jego imię, nie możemy nie umieścić w centrum Jego Słowa. Jest ono prorocze: Bóg głosem Izajasza przestrzega nas i zaprasza do przemiany. Przestroga i przemiana to dwa słowa, na temat których chciałbym dziś wieczorem zaproponować wam kilka spostrzeżeń.

Nie przekładajmy naszych wizji nad Jego wizje

Posłuchajmy raz jeszcze niektórych słów Boga: „Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną […] przestańcie składania czczych ofiar. […] Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, Ja nie wysłucham” (Iz 1,12.13.15).

Co rozbudza oburzenie Pana, do tego stopnia, że gani On w tak gniewnych tonach lud, który bardzo miłuje? Tekst ujawnia dwa powody. Po pierwsze, krytykuje fakt, że w Jego świątyni, w Jego imieniu, nie spełnia się to, czego On sam pragnie: nie kadzidła i ofiary, lecz aby pomagano uciśnionym, by wymierzano sprawiedliwość sierocie, by broniono sprawy wdowy (por. w. 17).

W społeczeństwie czasów proroka istniała powszechna tendencja – niestety stale aktualna – do uznawania bogatych i składających liczne ofiary za błogosławionych przez Boga, a gardzenia ubogimi. To jednak całkowite niezrozumienie Pana. Jezus ogłasza ubogich błogosławionymi (por. Łk 6, 20), a w przypowieści o Sądzie Ostatecznym utożsamia się z głodnymi, spragnionymi, obcymi, potrzebującymi, chorymi, uwięzionymi (por. Mt 25, 35-36).

Oto więc pierwszy powód oburzenia: Bóg cierpi, gdy my, uważający się za Jego wiernych przedkładamy nasze wizje ponad Jego, kierujemy się raczej osądami ziemskimi niż Nieba, zadowalając się obrzędami zewnętrznymi i pozostając obojętnymi wobec tych, o których On najbardziej się troszczy. Bóg zatem smuci się, można powiedzieć, z powodu naszego niezrozumienia wynikającego z obojętności.

Wiara musi powstrzymać ksenofobię

Oprócz tego jest jeszcze drugi i poważniejszy powód, który obraża Najwyższego: świętokradcza przemoc. Mówi Pan: „nie znoszę uroczystych obrzędów naznaczonych grzechem. […] Ręce wasze są pełne krwi! […] Usuńcie sprzed mojego oblicza zło waszych niecnych czynów” (Iz 1,13.15.16).

Pan jest „rozgniewany” przemocą popełnianą wobec świątyni Boga, jaką jest człowiek, podczas gdy On sam pozostaje czczony w świątyniach zbudowanych przez człowieka! Możemy sobie wyobrazić, jak bardzo musi cierpieć, będąc świadkiem wojen i brutalnych działań popełnianych przez tych, którzy wyznają chrześcijaństwo.

Przychodzi mi na myśl wydarzenie, kiedy pewien święty zaprotestował przeciwko okrucieństwu króla, udając się do niego w okresie Wielkiego Postu, żeby ofiarować mu mięso. Kiedy władca, w imię swojej religijności, z oburzeniem odmówił, mąż Boży zapytał, dlaczego ma skrupuły przed spożywaniem mięsa zwierzęcego, podczas gdy nie waha się skazywać na śmierć dzieci Bożych.

Bracia i siostry, ta przestroga Pana daje nam wiele do myślenia jako chrześcijanom. Chciałbym powtórzyć, że „dziś, wraz z rozwojem duchowości i teologii, nie mamy żadnych wymówek. Wciąż jednak są tacy, którzy utrzymują, iż czują się zachęcani lub przynajmniej upoważnieni przez swoją wiarę do wspierania różnych form zamkniętego i agresywnego nacjonalizmu, postaw ksenofobicznych, pogardy, a nawet znęcania się, wobec tych, którzy są odmienni. Wiara, wraz z inspirującym ją humanizmem, musi podtrzymywać zmysł krytyczny w obliczu tych tendencji i pomóc szybko reagować, gdy zaczną do niej przenikać” (Enc. „Fratelli tutti”, 86).

Jeśli chcemy, za przykładem apostoła Pawła, aby łaska Boża w nas nie była daremna (por. 1 Kor 15, 10), musimy sprzeciwiać się wojnie, przemocy, niesprawiedliwości, gdziekolwiek się pojawi. Temat tego Tygodnia Modlitw został wybrany przez grupę wiernych w Minnesocie, świadomych niesprawiedliwości popełnianych wobec rdzennych mieszkańców w przeszłości i wobec Afroamerykanów w naszych czasach.

W obliczu różnych form pogardy i rasizmu, w obliczu obojętnego niezrozumienia i świętokradczej przemocy, Słowo Boże napomina nas: „Uczcie się czynić dobrze! Szukajcie tego, co prawe!” (Iz 1, 17). Nie wystarczy potępiać, trzeba też wyrzec się zła, przejść od zła ku dobru.

Do Boga idźmy tylko razem

Po zdiagnozowaniu błędów Pan prosi nas o ich naprawienie i przez proroka mówi: „Obmyjcie się, czyści bądźcie! […] Przestańcie czynić zło!” (w. 16). A wiedząc, że jesteśmy uciemiężeni i jakby sparaliżowani przez nazbyt wiele grzechów, obiecuje, że to On będzie tym, który zmyje nasze grzechy: „Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna” (w. 18).

Umiłowani, od naszego niezrozumienia Boga i kryjącej się w nas przemocy nie jesteśmy w stanie uwolnić się o własnych siłach. Bez Boga, bez jego łaski, nie uzdrawiamy się z naszego grzechu. Jego łaska jest źródłem naszej przemiany. Przypomina nam o tym życie apostoła Pawła, którego dziś wspominamy. Sami nie możemy tego uczynić, ale u Boga wszystko jest możliwe; sami nie możemy tego uczynić, ale razem jest to możliwe. Istotnie Pan prosi swoich uczniów o nawrócenie razem.

Nawrócenie – to słowo tak często powtarzane, a nie zawsze łatwe do zrozumienia. Nawrócenie jest wymagane od ludu, ma dynamikę wspólnotową, eklezjalną. Wierzymy zatem, że nasze ekumeniczne nawrócenie postępuje również w takim stopniu, w jakim uznajemy siebie za potrzebujących łaski, potrzebujących samego miłosierdzia: uznając, że wszyscy we wszystkim zależymy od Boga, poczujemy się i będziemy naprawdę, z Jego pomocą, „jednym” (J 17, 21), braćmi na poważnie.

Jakże pięknie jest otworzyć się wspólnie, pod łaską Ducha Świętego, na tę przemianę perspektywy, odkrywając na nowo, że „wszyscy wierni rozproszeni po świecie mają ze sobą łączność w Duchu Świętym, i w ten sposób – jak pisał św. Jan Chryzostom – «mieszkaniec Rzymu, wie, że Hindusi są członkami tego samego, co on organizmu»” („Lumen gentium”, 13; In Io. hom. 65,1).

W tej drodze komunii jestem wdzięczny, że tak wielu chrześcijan z różnych wspólnot i tradycji aktywnie i z zainteresowaniem towarzyszy synodalnej drodze Kościoła katolickiego, która – mam nadzieję – będzie coraz bardziej ekumeniczna.

Nie zapominajmy jednak, że podążanie razem i uznanie, że jesteśmy ze sobą w komunii w Duchu Świętym, pociąga za sobą zmianę, wzrost, który może nastąpić tylko – jak pisał Benedykt XVI – „kiedy jej punktem wyjścia jest intymne spotkanie z Bogiem, spotkanie, które stało się zjednoczeniem woli, a które pobudza także uczucia. Właśnie wtedy uczę się patrzeć na inną osobę nie tylko jedynie moimi oczyma i poprzez moje uczucia, ale również z perspektywy Jezusa Chrystusa. Jego przyjaciel jest moim przyjacielem” (Enc. „Deus caritas est”, 18).

Niech Apostoł Paweł pomoże nam się przemienić, nawrócić. Niech nam wyjedna nieco swojej niezłomnej odwagi. Na naszej drodze bowiem łatwo jest pracować raczej dla własnej grupy niż dla królestwa Bożego, zniecierpliwić się, stracić nadzieję na ten dzień, w którym „wszyscy chrześcijanie skupią się przez jedno sprawowanie Eucharystii w jedności jednego i jedynego Kościoła, której Chrystus od początku udzielił swojemu Kościołowi” (Dekr. „Unitatis redintegratio”, 4).

Ale właśnie w perspektywie tego dnia pokładamy naszą ufność w Jezusie, naszej Passze i naszym pokoju. Gdy się modlimy i oddajmy Jemu cześć, On działa. I pociesza nas to, co powiedział Pawłowi, a co możemy usłyszeć jako skierowane do każdego z nas: „Wystarczy ci mojej łaski” (2 Kor 12, 9).

*

Najmilsi, pragnąłem podzielić się w braterskim duchu tymi myślami, które wzbudziło we mnie Słowo, abyśmy przestrzeżeni przez Boga, dzięki Jego łasce przemieniali się i wzrastali w modlitwie, służbie, dialogu i wspólnej pracy ku tej pełnej jedności, której pragnie Chrystus.

Chciałbym teraz wyrazić moje serdeczne podziękowania Jego Eminencji Metropolicie Polikarpowi, przedstawicielowi Patriarchatu Ekumenicznego, Jego Ekscelencji Ianowi Ernestowi, osobistemu przedstawicielowi Arcybiskupa Canterbury w Rzymie, oraz innym obecnym przedstawicielom wspólnot chrześcijańskich.

Wyrażam żywą solidarność obecnym tutaj członkom Wszechukraińskiej Rady Kościołów i Organizacji Religijnych. Pozdrawiam w szczególności studentów prawosławnych i ortodoksyjnych wschodnich, stypendystów Komisji ds. Współpracy Kulturalnej z Kościołami Prawosławnymi przy Dykasterii ds. Popierania Jedności Chrześcijan oraz studentów z Instytutu Ekumenicznego Bossey Światowej Rady Kościołów.

Serdecznie pozdrawiam również brata Aloisa i braci z Taizé, zaangażowanych w przygotowanie ekumenicznego czuwania modlitewnego, które poprzedzi otwarcie najbliższej sesji Synodu Biskupów.

Idźmy wszyscy razem drogą, którą Pan nam wyznaczył, drogą jedności.

Wesprzyj Więź

tłum. Stanisław Tasiemski OP / KAI

Tytuł i śródtytuły od redakcji Więź.pl

Przeczytaj też: Hipokryzja wśród ludzi wiary jest obrazą Boga. Na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

Podziel się

Wiadomość

@karol: Z drugiej strony to jest dla mnie bardziej rozsadne, jak odwiedzanie ruskich ambasad, rozmowy z Cyrylem, zmuszanie Ukraincow do wspolnej Drogi Krzyzowej z ruskimi, czy dawanie wywiadow, w ktorych opowiada bzdury o naszej wspolnej winie wojny w Ukrainie…