Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Najbardziej inspirujący myśliciel? Albert Camus

Albert Camus, 1957. Fot. Wikimedia Commons

Jego wizja życia zakładała konieczność działania bez pewności, ale wciąż z dużą dozą etycznego przekonania. Była to wizja dobrego życia wypełnionego współczuciem wobec innych – mówi „Kulturze Liberalnej” prof. Joshua Cherniss.

Na łamach „Kultury Liberalnej” Tomasz Sawczuk rozmawia o kryzysie liberalizmu i inspiracjach dla niego z Joshuą Chernissem, profesorem filozofii polityki na Georgetown University.

Wesprzyj Więź.pl

Cherniss przyznaje, że „bezwzględność zawsze była cechą polityki”. „Ale to, co było szczególne, choć niezupełnie wyjątkowe w polityce XX wieku, nazywam bezwzględnością moralną i ideologiczną. Wielkie ideologie polityczne XX wieku podniosły bezwzględność do rangi ideału moralnego. Stała się ona czymś godnym pochwały, a nawet wymaganym. Tymczasem liberalizm rozumiany jako podejście do polityki, zakładające ograniczenia i znaczącą rolę debaty, postrzega się z tej perspektywy jako moralnie wadliwy, ponieważ uniemożliwia on rozwinięcie takiego rodzaju bezwzględności” – dodaje. 

Zdaniem politologa najbardziej inspirującym myślicielem minionego wieku był Albert Camus. „Tyle że jego prace nie są najlepszym przewodnikiem politycznym, ponieważ był on w najmniejszym stopniu obdarzony realizmem politycznym. Często kierował się po prostu myśleniem życzeniowym. Wyrażał jednak stanowisko wysoce wrażliwe, pełne współczucia, a jednocześnie był bardzo niechętny systemom filozoficznym, które mogłyby przynieść nam intelektualne pocieszenie – przekonanie, że myślimy słusznie i znamy już odpowiedzi na ważne pytania. Jego wizja życia zakładała konieczność działania bez pewności, ale wciąż z dużą dozą etycznego przekonania. Była to wizja dobrego życia wypełnionego współczuciem wobec innych” – czytamy. 

Wesprzyj Więź

Zdaniem Chernissa „liberalizm potrzebuje pewnej zmiany”. „Wiele form teorii liberalnej i liberalnej polityki pomijało znaczenie osobowości, charyzmy i heroizmu. […] Model liberalny zawiera w sobie wysoki poziom zachowawczości, wyzwanie złożoności i niekompletności, w pewnej mierze oznacza brak satysfakcji. To zawsze będzie bardziej wymagające, ale jest częścią odpowiedzi. Uważam, że to musi iść w parze z zaznaczeniem przez liberałów, że dostrzegają trudności, z jakimi zmagają się ludzie się, i że będą w stanie zapewnić im nadzieję i dumę” – zaznacza profesor.

Przeczytaj też: Wczuwam się, więc jestem. Z Edytą Stein w dobie pandemii

DJ 

Podziel się

Wiadomość