Maria Mocy Pełna i nowa religijność duchowa

Lato 2022, nr 2

Zamów

Przewodniczący włoskiego episkopatu: kościelny pogrzeb po eutanazji możliwy

Kard. Matteo Zuppi. Fot. Francesco Pierantoni

Kościół jest przeciwny eutanazji, ale ktoś, kto zdecydował się na wspomagane samobójstwo, będzie mógł mieć kościelny pogrzeb. Zapewnił o tym nowy przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch kard. Matteo Zuppi w wywiadzie dla „Vanity Fair”.

We włoskiej edycji „Vanity Fair” ukazała się rozmowa z przewodniczącym episkopatu i metropolitą bolońslkim kard. Matteo Zuppim. Prowadzi ją Silvia Bombino.

Dziennikarka odnosi się do sprawy mężczyzny, który przez lata zmagał się z dystrofią mięśniową i był poddany mechanicznej wentylacji. Gdy zmarł w 2006 roku, wikariat diecezji rzymskiej odmówił katolickiego pogrzebu, tłumacząc, że „wielokrotnie i publicznie wyrażana wola Piergiorgio Welby’ego, dotycząca położenia kresu jego życiu, jest sprzeczna z katolickim nauczaniem”. Jednocześnie komunikat wikariatu zapowiadał, że Kościół będzie modlił się o zbawienie wieczne dla zmarłego.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Dziennikarka pyta kard. Zuppiego, czy odprawiłby pogrzeb osoby, która zmarła w wyniku wspomaganego samobójstwa. Arcybiskup Bolonii odpowiedział: „Tak”. Dodał przy tym, że „Kościół nie akceptuje eutanazji, lecz prosi o zastosowanie opieki paliatywnej”. – Z ukochaną osobą zostajemy do końca, robiąc wszystko, by usunąć cierpienie ciała i ducha, nie uporczywie, ale zawsze broniąc godności osoby – wskazał włoski hierarcha. Zaznaczył, że złożoność tej kwestii wymaga „inteligencji, miłosierdzia i miłości”.

Niedawno kard. Zuppi udzielił wywiadu Adamowi Michnikowi i Jarosławowi Mikołajewskiemu z „Gazety Wyborczej”. Mówił m.in., że wielkim problemem Europy są odradzające się nacjonalizmy: „Nacjonalizm używa chrześcijaństwa i idei człowieczeństwa oraz miłości wobec osoby, która z tego wszystkiego się bierze. Nacjonalistyczna koncepcja Europy jest również wykorzystywana przeciwko tym, którzy pochodzą z innych kontynentów i kultur. Jezus nie ma wrogów: walczy z błędami, ale kocha i szuka błądzących”. Komentował reakcję papieża Franciszka na wojnę w Ukrainie: „Papież podkreśla, że zbrojenie się świata jest szaleństwem. Oznacza to nowe zakupy, nowe wojny, nowe ofiary. Oczywiście: prawo do obrony istnieje i jest bardzo ważne. Ale papież nie może przecież pobłogosławić użycia broni”.

Przeczytaj także: Sztuka dobrego umierania

Podziel się

1
Wiadomość

Komentarze (17)

Nikt nie chciał, żeby papież błogosławił użycie broni. Jedynie, żeby potępił agresora. Co do eutanazji. W większości nie mamy świadomości ogromu cierpienia jakiego ktoś doświadcza. Psychicznego, fizycznego. To niesamowite jaki wielki ból można przeżywać, ponad wszelkie normy, a jednak organizm trwa. Dla mnie to niepojęte. Może jest ktoś kto wyjaśni to lepiej niż tylko „doświadczenie cierpienia jest elementem życia”. Z drugiej strony „nieuporczywe podtrzymywanie życia” bardzo często niewiele od eutanazji się różni. Tylko bywa bardziej bolesne. Ale pewne praktyki opieki „nieuporczywej” prowadzą do śmierci. Po prostu. To temat, którego nikt nie chce podjąć, bo mamy hasła, które rozstawiają ludzi po ideologicznych stronach.

Szanowna Pani Basiu, sluchalem kiedys dyskusji o eutanazji, przeciwnicy argumentowali ze chory nie musi cierpiec, mamy tyle roznych srodkow, opieka paliatywna, moze znowu chodzi o pieniadze?

Nie, nie chodzi o pieniądze, a o cierpienie. I o godność. Argument, że chodzi o pieniądze, bo „taniej jest odłączyć” jest w tej sytuacji zwyczajnie dziecinny. Decyzję o eutanazji podejmują sami zainteresowani. Żaden z nich nie mówi wówczas „chciałbym żyć, ale decyduję się odejść, bo koszt kolejnej dawki morfiny jest zbyt dużym obciążeniem dla systemu”.

Natomiast mówienie o opiece paliatywnej w tej sprawie jest zwykłym niezrozumieniem tematu.

Chodzi o pieniadze, ta egzekucja w swietle prawa koszuje usmiercanego 6000 Euro, co jest w tym takie drogie?? Tak czytalem. Nawet ktos skonstruowal maszynke, dziwi mnie ze pan mowi o cierpieniu, czy rozrywane dziecko w lonie matki nie czuje bolu? Czy ofiara brutalnego mordu tez bolu nie czuje, to dlaczego mord na oprawcy jest niemoralny? W Norymberdze tez to bylo niemoralne?

Dopóki nie ma się bliskiego kontaktu z opieką paliatywną to tak się myśli, że są środki. Niestety np. morfina przestaje działać. Poza tym walka o oddech. Wspomniany człowiek dusił się miesiącami. Kontrowersje napewno są w przypadku osoby pod opieką np. rodzica (dziecko bez świadomości), to inny temat. Natomiast legalna eutanazja może też zapobiegać samobójstwom. To dlatego, że w krajach w których można z niej skorzystać wymagana jest zgoda psychiatry. Psychiatra może pokazać lepsze opcje jeżeli są.

Tak sie sklada ze moja zona jest farmaceutka, zna sie na tym. Pani ciagle o morfinie, sa inne srodki. Mojej zonie w Polsce dali srodek przeciwbolowy po operacji jak dalem 1000 PLZ lapowki, w Niemczech pytajac siostre po operacji czy ja cos boli, powiedziala ze nie. Bez lapowki dawaja srodki znieczulajace.

Szanowny Panie Kamilu, wysłuchać można (prawie) wszystkiego i z tym czy owym nawet się zgodzić. Ale czy kiedykolwiek był Pan świadkiem powtarzanych miesiącami, dzień w dzień, procedur higieniczno-żywieniowo-medycznych, stosowanych wobec osoby bezwładnej fizycznie, lecz świadomej (również – absolutnego braku perspektyw na poprawę swego stanu) i regularnie doświadczającej ostrych „zapaści oddechowych”, a okresowo leczenia powstających w takiej sytuacji odleżyn? Może próbował Pan sobie wyobrazić to podpięte do aparatury ciało z własną twarzą i swoją radość z faktu, że po dożylnym wlewie środków znieczulających jednak mniej boli?

Czy postep techniczny, technologiczny, medyczny upowaznia nas zebysmy stawali sie barbarzyncami? Dobijali rannych, nieuleczalnie chorych, bo jak mozna to inaczej nazwac. Czy moralnosc i etyka ma cofac sie ? Mowmy jaka moralnosc i etyke chcemy miec. Czy chcemy je zamienic na pieniadz?

Czy postęp techniczny, technologiczny, medyczny upoważnia nas do stosowania tortur?
Owszem, są rozmaite „inne środki”, aczkolwiek o ich skuteczności w konkretnych przypadkach powinien się wypowiadać raczej klinicysta (mamy przecież coraz więcej przypadków lekooporności i antybiotykooporności). Poza tym ból fizyczny to jedynie część cierpień i samego chorego, i jego bliskich.
Skąd przyszło Panu do głowy to „dobijanie”? Tutaj rozmawiamy o eutanazji, która jest aktem wolnej woli. Skoro każdy z nas ją ocenia według swego systemu wartości, to może warto poddać ocenie i wieloletnie utrzymywanie kogoś w cierpieniu z woli cudzej?

Gdyby ks.kardynał poruszył temat wewnątrz wspólnoty Kościoła, może bym słuchał. Ale że mówi to w mediach które nie identyfikują się z Kościołem mam tę wypowiedź za podlizywanie się liberałom. Przewodniczący episkopatu gra politycznie, a czy mówi co myśli to nie wiem

Panie Kamilu w krótkim stosowaniu jest wiele leków. W długim już nie. Rozwój aparatury do tego doprowadził, że środowiska prolife mówią właśnie o „nieuporczywym leczeniu”, bo nagle okazało się, że taki stan można utrzymywać tygodniami, nawet jak chory nie funkcjonuje, jest umierający. A więc nie są konsekwentni. Nie wolno odejść „sztucznie”, ale tak samo nie wykorzystuje się wszystkich możliwość mówiąc, że komuś trzeba „pozwolić odejść” czyli jest jakaś granica zgody na śmierć. W hospicjach też czasem nie podaje się wody. Woda może powodować obrzęki zwiększające cierpienie ale w momencie kiedy przestajesz ją podawać, równie dobrze możesz kogoś uśpić, mniej się wycierpi przez te kilkanaście godzin lub dobę. Najwięcej do powiedzenia o eutanazji mają zdrowi.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.