Lato 2022, nr 2

Zamów

Andrzej Friszke: Zawsze uważałem za ważne docenienie ludzi, którzy mieli szlachetne cele

Andrzej Friszke. Warszawa, kwiecień 2015. Fot. Adam Walanus / adamwalanus.pl

Po 2010 roku polityka historyczna została utożsamiona z PiS, które uczyniło z niej narzędzie ataku w polityce międzynarodowej, a jednocześnie użyło jej w wojnie polsko-polskiej – mówił prof. Andrzej Friszke w podcaście Jakuba Halcewicza-Pleskaczewskiego.

Jakub Halcewicz-Pleskaczewski rozmawiał z profesorem Andrzejem Friszke na temat książki „Zawód: historyk”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Więź; to wywiad rzeka, w którym prof. Friszke odpowiada przepytującym go historykom młodszego pokolenia: Janowi Olaszkowi i Tomaszowi Siewierskiemu.

Prowadzący podcast zapytał profesora o to, czy zgadza się ze stwierdzeniem Jerzego Jedlickiego, który określił zawód historyka jako „gorzki”. – Gdy Jedlicki wypowiadał te słowa w 1986 roku, istniało silne przekonanie, że działalność ruchu niepodległościowego zakończy się porażką. Te słowa oddają pesymizm Jedlickiego i tych czasów, gdy na horyzoncie nie było jeszcze przełomu 1989 roku – uważa Andrzej Friszke. – Dla mnie zawód historyka nie jest pełen goryczy. Zawsze uważałem za ważne docenienie ludzi, którzy mieli szlachetne cele, i ich działań – wyjaśnia.

Posłuchaj także na Soundcloud.

W dalszej części podcastu rozmówcy dyskutowali o roli polityki historycznej w wolnej Polsce. – W latach dziewięćdziesiątych polityka historyczna – nawet jeżeli nie używano tego konkretnego pojęcia – polegała przede wszystkim na pokazywaniu, dlaczego PRL był zły i dlaczego od niego odeszliśmy. A był zły przez dyktatorską formę rządów, przez narzucanie jednej prawdy i ideologii, konformizowanie ludzi, lekceważenie prawa i procedur; a także przez niesuwerenność kraju – przekonuje Andrzej Friszke. – Polityka historyczna lat dziewięćdziesiątych odwoływała się do tradycji opozycji demokratycznej w PRL czy polskiego państwa podziemnego z okresu drugiej wojny światowej. Jej celem było pokazanie, że demokracja jest lepsza od dyktatury, a niepodległość to warunek rozwoju narodu i państwa.

Na pytanie o zmiany w rozumieniu tego pojęcia historyk i członek redakcji „Więzi” zwrócił uwagę na dwa przełomowe momenty – Po 2000 r. pojawiło się przekonanie, że państwo odpowiada za używanie historii do wzmacniania dumy narodowej. Na tej fali wyrosło Muzeum Powstania Warszawskiego czy Europejskie Centrum Solidarności. Z kolei po 2010 roku polityka historyczna została utożsamiona z PiS, które uczyniło z niej narzędzie ataku w polityce międzynarodowej, a jednocześnie użyło jej w wojnie polsko-polskiej, mówiąc: to my jesteśmy patriotami, a nasi przeciwnicy nie – dowodzi Friszke.

Historyk wskazuje także przyczyny tych zmian: – Po wejściu do Unii Europejskiej narastał strach u części obywateli, że rozpłyniemy się w europejskiej tożsamości. Z drugiej strony potrzeba używania historii jako narzędzia do kształtowania narodowej dumy byłą reakcją na politykę międzynarodową i działalność takich osób, jak Erika Steinbach czy Władymir Putin, który zaczął eksplorować antypolski wątek w imperialistycznej polityce, łączącej tradycję sowiecką i carską.

Podcastów „Więzi” można wysłuchać bezpłatnie w serwisie Więź.pl – dokładnie na podcasty.wiez.pl – oraz w popularnych serwisach podcastowych. Powstawanie podcastów można wesprzeć dobrowolną wpłatą na patronite.pl/wiez.

Podziel się

2
Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.