Lato 2022, nr 2

Zamów

Kard. Schönborn: Nie może być mowy o prawdziwym pokoju, gdy państwa grożą sobie zagładą nuklearną

Kard. Christoph Schönborn. Fot. Mazur / catholicnews.org.uk

Z pieniędzy na rozwój broni jądrowej mogłaby zostać złagodzona znaczna część głodu na świecie – pisze kard. Christoph Schönborn, metropolita Wiednia.

Na zagrożenia, jakie dla pokoju i bezpieczeństwa stanowi broń atomowa, zwrócił uwagę kard. Christoph Schönborn, metropolita Wiednia, w cotygodniowym komentarzu na łamach wydawanej w stolicy Austrii bezpłatnej gazety „Heute”.

W kontekście ONZ-owskiej konferencji na temat zakazu broni atomowej, która w ubiegłym tygodniu obradowała w Wiedniu, hierarcha powtórzył stanowcze „nie” wobec broni atomowej. „Świat wolny od broni nuklearnej jest konieczny i możliwy” – napisał arcybiskup Wiednia.

Zauważył również, że temat ten stał się aktualny bardziej niż kiedykolwiek od chwili, gdy w lutym Rosja postawiła w stan gotowości swoją broń atomową. Powoduje to strach przed nową wojną atomową. „Pamiętamy, jak katastrofalne skutki miało zrzucenie tej broni masowej zagłady na Hiroszimę i Nagasaki w 1945 roku” – ostrzegł kard. Schönborn, zaznaczając, że „bomba atomowa jest straszliwym wynalazkiem człowieka”. Teraz – dodał – wielkie mocarstwa atomowe znowu się zbroją i coraz więcej państw rozwija nuklearne ładunki wybuchowe.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Kardynał podkreślił, że „nie może być mowy o prawdziwym pokoju i bezpieczeństwie, dopóki państwa grożą sobie nawzajem zagładą nuklearną”. „Odstraszanie i szantaż nie stanowią trwałej podstawy dla pokojowego współistnienia wszystkich ludzi. Co więcej, z pieniędzy marnowanych na utrzymanie i rozwój broni jądrowej mogłaby zostać złagodzona znaczna część głodu na świecie” – stwierdził metropolita wiedeński.

Przeczytaj też: Świat bez broni jądrowej jest możliwy i konieczny

KAI, DJ

Podziel się

Wiadomość

Komentarze (8)

Zupełnie nie rozumiem jak pieniądze wydawane na broń, mogą się zamienić w jedzenie dla głodujących. Niby oczywiste, że mogą, kupimy jedzenie. Najpierw trzeba je mieć skąd kupić. Zmodernizujmy rolnictwo eureka. Nakarmimy głodnych, oni się rozmnożą i naprodukują jeszcze więcej głodnych. Potem my wyciśniemy z ziemi więcej jedzenia, więcej , więcej… . Po co nam bomba atomowa, tak czy siak przyroda się przed nami obroni. Bomba atomowa to rzeczywiście straszliwy wynalazek, dodajmy chrześcijański wynalazek. Przez chrześcijan wynaleziony i przez nich udoskonalany i stosowany. Sorki trochę się i muzułmanom i innym wyznawcom pokojowych religii udzieliło. Pokój wszystkich ludzi to utopia, jest wbrew naszej naturze i nigdy nie nastanie, takimi stworzył nas Bóg. Gdy goszczę u siebie wnuki, a są to kilkulatki, priorytetem jest by nie stała się im krzywda nijaka. Największym zagrożeniem są sami dla siebie, to takie aniołki z rogami. Tylko respekt przed dziadkami powstrzymuje ich przed wydrapaniem sobie oczu nawzajem. Są normalne, zdrowe i inteligentne jak najbardziej, w pojedynkę nudzą się śmiertelnie, razem stanowią niekończące się źródło konfliktów. Świat jest jaki jest, nie trzeba się oszukiwać, nic z tego nie wynika. Tak nawiasem to nie tylko szkoda pieniędzy wydanych na broń, te wydawane na religie też ludzkości nie służą, bo to one są zarzewiem większości krwawych konfliktów.

O którym z twórców broni atomowej Pan pisze? Postawienie tezy „chrześcijański wynalazek” jest na wyrost, nie znamy szczegółów osobistego stosunku do wiary wszystkich uczestniczących w projektach, zaś „głowami” byli przywódcy państw, w tym Stalin, znany z ateizmu. Proszę nie myśleć, że będę dowodzić ateizmu wynalazców, raczej są to rzeczy nie będące skutkiem wyznania. Ciekawe spojrzenie na etykę w związku z atomistyką przedstawił C.P. Snow w książce „The new man”. Bardzo polecam, bo chyba nikt nie potraktował tematu z taką wnikliwością i rozterką etyczną. Co więcej to książka współczesna problemowi (autor był zaangażowany w walkę o nieużywanie takiej broni). Niestety nie ma polskiego tłumaczenia. Na YT jest odcinek serialu Strangers and Brothers na jej podstawie (6 z 10). Z wątkiem polskim (!) z naszego punktu negatywnym.

Cóż, jako pierwsza tej broni użyła Ameryka, znaczy USA. Co prawda Ajnsztajn był Żydem i deklarował ateizm, jednak to nie on stworzył owa bombę i jej nie wyprodukował. Politycy podjęli decyzję o jej użyciu, ale na miejsce dostarczyli ją piloci, wszystko bardzo mocno osadzone w chrześcijańskim kręgu i kulturze. USA jest mocno religijnym krajem, katolicyzm nie dominuje tak jak u nas, ale szeroko pojęte chrześcijaństwo i owszem. Stalin nie był ateistą, starał się obrządek chrześcijański zastąpić własnym. Spędził dwa lata w seminarium, wychowany również w kręgu kulturowości chrześcijańskiej. Być może był wrogiem religii, ale tak mają niedoszli duchowni i ci co odeszli z tego klubu. To chrześcijanie mają najwięcej krwi współwyznawców i innowierców na rękach. To chrześcijański zachód rozpętał I i II wojnę światową, można by tak bez końca, od wypraw krzyżowych po wojnę w Ukrainie. Owszem w innych kręgach kulturowych też mają czym się pochwalić, ale nigdzie z takim rozmachem i tak systemowo nie eksterminowano ludzi w imię różnych interesów. Wszystkie te działania zawsze miały podtekst religijny i udział swój mieli w nich duchowni, należy choćby wspomnieć Rwandę. Wmawia się nam, że muzułmanin to terrorysta z bombą za pazuchą. My działamy subtelnie, ustanawiamy prawo i wysyłamy wysoko wyspecjalizowanych i dobrze uzbrojonych zabójców. Izrael też należy do naszego kręgu kulturowego, proszę się przyjrzeć co robi z Palestyńczykami. Nasz Kościół na każdą biedę ma sprawdzony sposób, módlmy się, powiada, zobaczymy co z tego wyniknie. Pierwszorzędną dewizą jego jest, zawsz być u boku zwycięzcy.

Czechy to kraj z największym odsetkiem na świecie zdeklarowanych ateistów, utarło się o nich mówić, że od wojaczki wolą piwo i tego się trzymają. Coś w tym jest.

To jest nasze wyobrażenie Czech. Czechy nie są krajem jednorodnym. Poza tym „zdeklarowani ateiści” czy osoby nieochrzczone? W tym sęk, że spora część zaangażowanych w tworzenie bomby to właśnie naukowcy-ateiści. Nie ma sensu wywlekać całej historii, bo jest tu sporo prawdy (Rwanda) i sporo historiozofii. Podobnie można by spojrzeć na krąg Azjatycki, Czyngis-Hana, konkurencja jest. Skupiając się na II WŚ, bomba była ideą do powstania której dążyli różni przywódcy. Nie wynikała z Chrześcijaństwa, a z polityki, dlatego nie jest i nie była „produktem chrześcijaństwa”. Sam bezpośredni twórca bomby – Oppenhaimer nie był chrześcijaninem, nie był też z tego kręgu kulturowego. Inna rzecz, że nawet jego decyzja nie była jednoznaczna. Natomiast pytanie o to czemu chrześcijanie nie zapobiegli jej użyciu jest słuszne. Jako kościoły nie mieli wiedzy, bo były to rzeczy tajne, jako prywatnie zdeklarowani chrześcijanie (chyba można tu liczyć Roosevelta, Trumana), interes przeważył, myślenie my-wróg, ludzkie (o którym Pan pisze). Na pewno podczas II WŚ brakło jasnej postawy papieża czy innych przywódców kościoła. Sami piloci mieli postawy różne, skala zniszeń ich przeraziła. Z kolei czytałam wypowiedź krewnego jednego z pilotów, który stosował relatywizm moralny (to oszczędziło więcej istnień, bo skończyło wojnę). Chrześcijaństwo na pewno zdegenerowało się wpływami kultur krajów, w których zaczęło funkcjonować, prywatą, interesami politycznymi i żądzą pieniędzy. Chyba najgorszym przełomem „moralnym” było upolitycznienie, a to rzecz stara. Jakoś nauka Jezusa znana z Ewangelii nie stała się wytyczną „chrześcijańskich” władców. Jedynie fasada.
Wracając do bomby. Wydaje się, że najczarniejsze mamy trio: Truman, Oppenheimer, von Braun

Z innej beczki. Namiętnie z małżonką uprawiamy turystykę kościelną. Prawie każdą niedzielę jesteśmy w innym kościele na mszy. Sporo jest ich w moich stronach. Jak jest „nudno” to sobie liczę przykładowo stosunek starych bab do dziadów, ile jest dzieci i z kim są, ile młodzieży. Kiedyś zdumiony ilością mieczy, włóczni trzymanych w ręku figur i przedstawianych na obrazach, postanowiłem znaleźć kościół bez militarnych artefaktów. kija pasterskiego do broni nie zaliczałem. Tak już kilka lat się rozglądam w poszukiwaniu zdemilitaryzowanego kościoła i klops. Religia miłości braterstwa i pokoju.

Jeszcze co do głodnych. Ma Pan absolutną rację. Tu nie tylko potrzeba pieniędzy ale też szerokich działań np. na rzecz wiedzy o płodności, żeby nie nasilać dramatu przeludnienia.

Jedna sprawa powoduje, że cała słuszna wypowiedź biskupa nie ma żadnego efektu. Otóż nie wszyscy sobie grożą bombą tylko konkretne kraje innym krajom. Do tego mimo deklaracji nie możemy mieć pewności, że inne kraje jej nie mają. Ukraina zdecydowała się rozzbroić z atomu i choć mało kto wierzy, że by go użyła to wielu podkreśla, że mogła dziś być bezpieczniejsza. Wyścig zbrojeń to jelenie rogi. Zawsze któryś jeleń będzie chciał dominować. Mówienie o pokoju niestety trafia głównie do etycznych osób. Reszta tylko skorzysta.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.