Więź, lato 2022

Lato 2022, nr 2

Zamów

Ksiądz Hajdasz z filmu Sekielskich wydalony z kapłaństwa

Bartłomiej Pankowiak i ks. Arkadiusz Hajdasz. Kadr z filmu „Zabawa w chowanego”, reż. Tomasz Sekielski, 2020

Mam poczucie sprawiedliwości i sprawczości. Jednocześnie zastanawiam się, czy decyzje o wydalaniu przestępców seksualnych ze stanu duchownego nie są pójściem na skróty. Od dziś biskup kaliski nie będzie już odpowiedzialny za swojego pracownika – mówi nam Jakub Pankowiak, jeden ze skrzywdzonych.

Wykorzystujący seksualnie ministrantów ksiądz Arkadiusz Hajdasz – którego historię przedstawia film „Zabawa w chowanego” – „w wyniku przeprowadzonego postępowania kanonicznego został uznany winnym zarzucanych mu czynów oraz nałożono na niego karę wydalenia ze stanu duchownego” – czytamy w dzisiejszym komunikacie ks. Michała Włodarskiego, rzecznika prasowego diecezji kaliskiej.

Rozmawiamy z Jakubem Pankowiakiem, jednym ze skrzywdzonych. – Mam ambiwalentne odczucia – przyznaje. – Z jednej strony cieszę się, że Hajdasz nie będzie już korzystał z przywilejów bycia księdzem, nie będzie miał m.in. dostępu do dzieci czy możliwości głoszenia swoich myśli. W pewien sposób daje mi to poczucie odrobiny sprawiedliwości i sprawczości. Z drugiej strony to Kościół go ukształtował, ukrywał i usprawiedliwiał. Zastanawiam się, czy decyzje o wydalaniu przestępców seksualnych ze stanu duchownego nie są pójściem na skróty. Od dziś biskup kaliski nie będzie już odpowiedzialny za swojego pracownika. Zatem kto będzie go kontrolował? To bardzo ważny temat, który warto przedyskutować publicznie – mówi.

16 maja 2020 r., w dniu emisji filmu braci Sekielskich, kaliska kuria wydała komunikat, w którym informowała, że wobec Arkadiusza Hajdasza toczy się postępowanie kanoniczne, zaś on sam „został suspendowany przez biskupa kaliskiego, zawieszony w pełnieniu posługi kapłańskiej (zakaz sprawowania sakramentów i noszenia stroju duchownego) za postępowanie, które miało mieć miejsce w latach 1994-2000”.

W marcu 2021 r. Hajdasz stanął przed świeckim sądem w Pleszewie. Już pierwszego dnia przyznał się do winy – wykorzystania seksualnego ministrantów – i prosił o wybaczenie. Sąd skazał go na trzy lata bezwzględnego więzienia. Kilka miesięcy później, w październiku, w Sądzie Okręgowym w Kaliszu rozpoczął się proces apelacyjny. Sędzia Marek Bajger uznał, że sprawa się przedawniła i umorzył postępowanie. Podkreślił jednocześnie, że nie jest to uniewinnienie, bo nie ulega wątpliwości, że ksiądz jest sprawcą zarzucanych mu przestępstw.

Jakub Pankowiak w poruszającej rozmowie z nami w marcu 2021 r. przed ogłoszeniem wyroku przyznał, że przebaczył swojemu krzywdzicielowi. „Chciałem i chcę, by poniósł karę, ale też, by miał okazję – mówiąc językiem religijnym – do nawrócenia, odpokutowania swoich zbrodni. Po prostu chcę, by umarł jak człowiek, a nie jak synonim «pedofila». To dla mnie naprawdę istotne” – mówił.

W kwietniu br. w Sądzie Okręgowym w Kaliszu zaczął się proces cywilny braci Pankowiaków domagających się milionowego zadośćuczynienia od diecezji kaliskiej. W przeddzień Jakub wycofał swoje roszczenie. W rozmowie z nami tłumaczył, że nie chodziło mu o pieniądze – „złożenie pozwu było narzędziem mającym służyć zmobilizowaniu diecezji kaliskiej do działania i do zmiany podejścia wobec osób pokrzywdzonych”.

Więź, lato 2022

23 maja sędzia Arleta Konieczna nazwała braci „prekursorami odkrywania złych kart w polskim Kościele. Już na zawsze pozostaną symbolem walki o godność swoją i innych”. Ze względu na wycofanie roszczenia przez Jakuba, sąd przyznał zadośćuczynienie wyłącznie Bartłomiejowi – 300 tys. zł oraz 10 tys. zł za reprezentowanie przed sądem przez prawnika. Uznał również, że pedofilskie czyny sprawcy miały „bezpośredni związek z wykonywaną posługą kapłańską”, a „z zebranych dowodów wynika, że przełożeni księdza mogli znać jego patologiczne skłonności”.

Kilka dni wcześniej prawnik diecezji, mec. Marek Markiewicz, podczas rozprawy zarzucił Jakubowi Pankowiakowi, że „ma misję walki z Kościołem”. Biskup kaliski Damian Bryl zadzwonił do mężczyzny i przeprosił go za słowa adwokata.

Przeczytaj też: Jako poszkodowani przeszkadzamy biskupom

Zranieni w Kościele

Podziel się

4
2
Wiadomość

Komentarze (53)

Jeden biskup przeprasza za słowa mec.Markiewicza

https://wiez.pl/2022/05/21/biskup-kaliski-jakub-pankowiak/

drugi biskup powołuje mec.Markiewicza do Rady Fundacji Św.Jana Pawła II w Rzymie, co jest niewątpliwie uhonorowaniem i zaszczytem

https://diecezja.pl/aktualnosci/abp-marek-jedraszewski-powolal-nowa-rade-fundacji-sw-jana-pawla-ii-w-rzymie/

a wszystko dzieje się w środowisku jednego Kościoła Rzymsko-Katolickiego,
w obliczu decyzji Watykanu o wydaleniu kapłana ze stanu duchownego (ok, jest jeszcze opcja: rekurs).

Jak te sprzeczne decyzje (wszystkie wydawane w przeciągu kilku dni)
należy odczytywać wobec słów zaczerpniętych stąd

https://www.niedziela.pl/artykul/81730/Rzecznik-prasowy-diecezji-kaliskiej

„Każda historia dziecka skrzywdzonego przez księdza osłabia zaufanie do Kościoła. Naszą wiarygodność możemy odbudowywać tylko poprzez jednoznaczne działania, które sprawiedliwie karzą krzywdzicieli i pomagają osobom skrzywdzonym.”

~ Anna2: Dziekuje! Trafione w punkt. Ciekaw tylko jestem, co mysli o sobie mec. Markiewicz, wlatujac na katolicki Olimp… Albo co myslal przy tym Jedraszewski…

Najpierw było „dzieci same się pchały”, potem
„pokusa, któż nie ma pokus”, w międzyczasie
dyskusja czy „wykorzystany czerpał satysfakcję
seksualną z bycia wykorzystanym”.

Teraz taktyka jest asekuracyjna, lepiej szybko
przeprosić za słowa o „misji niszczenia Kościoła”,
ale…. przyznając zaszczytną funkcję wysłać jasny
sygnał do wiernych, że to niby przepraszamy,
ale nie do końca jest za co.

Tak sobie czytam (Dz 1, 6 i dalej aż do powołania
apostoła na miejsce Judasza), wszystko to następuje
po ponaglającym pytaniu, w zasadzie wyrażającym zawód
i wymówkę, że nie przywróciłeś Panie królestwa Izraela,
a myśmy się spodziewali.

Na szczęście znam jeszcze kilku sprawiedliwych księży,
co pozwala mi zostać. Ale zawsze mogę liczyć, że zbiegnie
się tu zgraja uczonych w Piśmie lub biblistów i wykaże
mi, że zupelnie się nie znam i zły cytat do sytuacji dobrałam.

Biblia akurat to takie dzieło, którym uzasadnić można wszystko. Dlatego nie wydaje mi się, że powinna mieć jakieś większe znaczenie.

Biblia to takie dzieło, że jak się je czyta w kontekście historycznym, zwłaszcza ST, to współczesne zatargi, sprzeczności i zgorszenia przestaja być nowinką. I od zawsze byli kapłani, często jednocześnie poborcy podatkowi i prorocy. @karol, Tobie chyba tego nie trzeba wykładać? Ty się w temacie orientujesz, no nie? (kimkolwiek jesteś i wogołe nie czuje potrzeby tego wiedzieć, choć mania wypytywania o nazwisko tu zapanowała).

Do Anna2 i nie tylko. Już nie chciałam nic pisać, ale … To temat tak ważny.
Wyrzucili z kapłaństwa i tyle. A temat jest głębszy.

Jestem świeżo po modlitwie za zranionych w Kościele i po rozmowie z o. Adamem Żakiem SJ.
To inicjatywa krakowska – co miesiąc modlitwa za zranionych w Kościele.
Nie tylko w pierwszy piątek Wielkiego Postu – bo wszyscy „muszą”.
https://www.facebook.com/wspolnotahanna/posts/2246964352139155

Dwa, trzy razy do roku po modlitwie odbywa się rozmowa z osobą zaangażowaną w pomoc osobom skrzywdzonym. Był ks. Grzegorz Strzelczyk, był o. Krasucki, była Marta Titaniec i Justyna Kaczmarczyk a teraz o. Adam Żak SJ ponownie.
https://www.youtube.com/channel/UCfbw7wjd0se5RdUjrSdcFag tu rozmowy.

A dlaczego tak wolno się zmienia. Niepotrzebne skreślić :wygoda, strach, bezsilność.

Proszę sobie przeczytać wymianę komentarzy między @Łukasz W. a @Tomasz pod tym tekstem:
https://wiez.pl/2022/02/04/dziega-dlaczego-tak-dlugo-trwaja-koscielne-dochodzenia/

Powoli się zmienia mentalność, każdy z rozmówców w/w to mówi. Powoli.
Dalej duża część duchownych oraz wiernych nie ma ochoty na zajmowanie się tym tematem.
On im psuje klimat w Kościele. Bo przecież jest tak dobrze. Po co o tym mówić.

Moralność pani Dulskiej. „Wynajmuję, ale się jej nie kłaniam.”

A na koniec Piotr Żyłka. Dziękuję. Myślenie według wartości. Bardzo.
https://www.youtube.com/watch?v=j3g-dQeP-Mc

Dla mnie psalm 139.
„Gdybym powiedział : „niech ciemność mnie ogarnie –
to nawet ciemność nie będzie mrokiem dla Ciebie”.
Dalej uważam, że swoim dobrem podtrzymuje się tylko chorą strukturę.
Ale też tu nie mam gotowej odpowiedzi. Jak Piotr.
Idę trochę inaczej – uważam, że to nie ja odeszłam od Boga,
tylko wspólnota w większości Go zostawiła, w imię swojego egoistycznego zbawienia.
Święty spokój. Hipokryzja.

Dziękuję za świadectwo trwania w Kościele mimo wszystko. Dla mnie ważne są te ostatnie słowa: 'Idę trochę inaczej – uważam, że to nie ja odeszłam od Boga, tylko wspólnota w większości Go zostawiła, w imię swojego egoistycznego zbawienia. Święty spokój. Hipokryzja.’
Słuchając Piotra Ż. (i wielu innych) widzę, że prorocy w KK jeszcze nie umarli, mają odwagę mówić co myślą i nie płyną z nurtem. Tak, prorocy! Dzisiaj to oni walczą o PRAWDĘ w Kościele. Hierarchia, z biskupami na czele, jest owładnięta chęcią zysku, władzy i poklasku. Żadnych ideałów! Purpura i blichtr! Już dawno wyrzucili z kościelnej nomenklatury nawet to określenie – prorok. Dlaczego.. bo właśnie prorocy najczęściej mówili przełożonym, co robią źle, wytykali błędy, egoizm i zboczenie z Bożej drogi. Być prorokiem to bardzo niewygodne powołanie. Dlatego dziś nie mówi się prawie w ogóle o powołaniu prorockim, a jedynie o powołaniu kapłańskim – niestety, ale to kolejne kłamstwo hierarchii. Wyrugować proroków i wywyższyć ponad wszystko tzw. powołanie do bycia księdzem. Skutek: używać do woli władzy absolutnej.

To bardzo ciekawe, że spotykają się Państwo na modlitwie akurat w diecezji krakowskiej (ciekawe dlaczego nie w szczecińsko-kamieńskiej), a początków kariery ruchów intronizacyjnych właśnie w tej diecezji należałoby się doszukiwać. Z mojego (zapewne błędnego) rozeznania,
(a MS rozeznawaniu generalnie przeciwstawia ortodoksję, w której mieszczą się najwyraźniej objawienia prywatne) tam są korzenie ruchów intronizacyjnych i tam także tak aktywnie są zaangażowani w modlitwy z pokrzywdzonymi, oraz obronę ofiar PM.

Prosze przeczytać taki artykuł (nie mogę linkować całej ksiązki dra hab. Marcina Majewskiego (https://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Majewski)
żeby nie zostało to odczytane jako ukryta reklama, ale tu jest wyłożona istota

https://teologiapolityczna.pl/marcin-majewski-sens-intronizacji-jezusa-na-krola-polski-tpct-34-

Z dyskusji pod artykułem (który Pani linkuje, dziękuję!)

https://wiez.pl/2022/02/04/dziega-dlaczego-tak-dlugo-trwaja-koscielne-dochodzenia/

bardziej mnie zaciekawiła wypowiedź MS, który twierdzi że

„Zaniedbania, o które jest oskarżany abp Dzięga nie mają żadnego związku z działalnością duszpasterską czy poglądami teologicznymi.”

Biorąc na poważnie te wypowiedź, jakby nie było osoby z tytułami naukowymi wydaje się, że jest ona polemiką z tezą bł.Rozalii Celakówny, a wytłumaczonej w kontekście teologiczno-duszpasterskim przez dra hab. Marcina Majewskiego.

Jeśli w ruchach intronizacyjnych nie chodzi działalność duszpasterską, i nie jest jej podparciem rozprawa o podstawach teologicznych intronizacji, to o co innego w tym chodzi arcybiskupowi Dziędze?

Ja mam wrażenie, że ani w diecezji krakowskiej nie ma wielkiego pojęcia o aktywnościach w diecezji szczecińsko-kmieńskiej, ani na północy Polski nie wiadomo, co dzieje się na południu. I dzieki temu, na jednym krańcu można intronizować, a na drugim modlić się z pokrzywdzonymi skrzywdzonymi przez głosicieli i krzewicieli idei intronizacji.

I nic nie mam do zarzucenia, prostym wiernym, ufnym w dobre intencje i głębiej wierzącym niż ich pokrętni duszpasterze!

PS. Przepraszam nie zdążyłam jeszcze odsłuchać wszystkich nagrań.

W tej dyskusji chyba MS źle się wyraził, a chodziło o to, że zaniedbania nie są rezultatem poglądów (na Intronizację), nie są wynikiem poglądu. I jest w tym pewna racja, bo zaniedbania są zaniedbaniami i są wszędzie. Pomysł intronizacji nie zakłada zaniedbań. Ale związek moim zdaniem jest taki, że łatwo wpaść w pychę głosząc zbawcze idee, a za pychą ukryć własne niedbalstwo, żeby nie powiedzieć świadome złe decyzje. Zwłaszcza przed sobą, omamić siebie. Jestem ogromną przeciwniczką pomysłu intronizacji. Już samo stwierdzenie „Chrystus żąda intronizacji” powoduje u mnie dreszcze. Przede wszystkim szczęśliwie żaden katolik nie musi wierzyć w objawienia prywatne, nawet uznane. Po drugie wszystko co w tych objawieniach jest dla nie sprzeczne z ewangelią. Gratyfikacja prywatna dla narodu. Kara boska. A przede wszystkim jest przeciw słowom „Królestwo moje nie jest z tego świata”. I pokrętnych tłumaczeń nie przyjmuję. Tak samo jak pokrętnych tez o „detronizacji”, kiedy intronizacji nigdy nie było, a rzekome królowanie chrześcijaństwa przez wieki było wielką obłudą używającą wiary jako pretekstu dla wygodnych decyzji politycznych.

Sformułowanie zacytowane z objawień, że „Pan Jezus czegoś żąda” i należy mu się bezwzględnie podporzadkować jest bardzo ryzykowne, zwłaszcza w diecezji gdzie dochodziło do gwałtów na dzieciach „nagradzanych” przez księdza spoliczkowaniem (żeby sobie zapamiętał, że jak powie to kara go może spotkać, patrz: link do świadectwa na stronie ks.Isakowicza poniżej). Ten Pan Jezus od bł.Rozalii Celakówny też głosi karę. Dodatkowo przekaz niebezpieczny w partiarchalnym modelu Kościoła, a wypełnienie żadań Jezusa staje się zadaniem duszpasterskim (zatem wdając się w hermeneutykę może MS miał na myśli, jednak zaniedbania w egzekwowaniu bezwględnego posłuszeństwa od ludu?).
Prosty lud ma siedzieć cicho i chodzić na sznurku pasterzy.

Czy to jest przesłanie Bożego Miłosierdzia, które Jan Paweł II głosił,
a w cześniej pracował w kamieniołomach jako zwykły robotnik tam gdzie teraz są Białe Morza i sanktuarium?

Oczywiście może być też żądanie ofiary (pieniężnej).

Nie wiem czy się dobrze zrozumiałyśmy.

Modlitwa ma miejsce w Krakowie, bo i tu nie brak pewnie osób skrzywdzonych.
Chodzę na te modlitwy i rozmowy po nich, by wrazić swoją solidarność z tymi osobami.
To inicjatywa osób świeckich z Krakowa, z różnych wspólnot.
I dziwię się, że jest tak mało osób na tych modlitwach.
Sama nie jestem osobą skrzywdzoną.

Trochę więcej o samej idei
https://www.facebook.com/events/524472201903368/?ref=newsfeed

„Wydarzenie organizowane jest w Krakowie cyklicznie od czerwca 2019 r. z inicjatywy świeckich katolików z Krakowa.
Jeśli bliska jest Ci myśl o osobach, które zmagają się ze zranieniem wykorzystania seksualnego, jeśli chcesz modlić się razem z nami w intencji ich uzdrowienia lub jeśli znasz Kogoś, kto pragnie usłyszeć, że jego Kościół walczy o Niego, udostępnij wydarzenie, weź udział w naszej modlitwie na żywo lub online 27 czerwca.”

Taki był mój początek z tą inicjatywą. Gdzieś przeczytałam, bo buszuję po necie.
Ja sama nie mam przygotowania psychologicznego,
więc w ten sposób próbuję obecnością i modlitwą towarzyszyć.
I dowiedzieć się od osób bezpośrednio zaangażowanych w pomaganie jak wygląda ten temat naprawdę, nie tylko medialnie i proszę Państwa wygląda raczej dalej słabo. Mentalność.

To ciekawe, że z dyskusji pod artykułem bardziej Panią zaciekawił wątek intronizacji.
Mnie z kolei poruszył wątek komentarzy między panami Tomaszem i Łukaszem, który pokazuje mi jaką między innymi mafijną organizacją jest instytucją KRK.
Dlatego na niego zwróciłam uwagę w kontekście pedofilii i ukrywania sprawców.

Nie chodziło mi zatem o intronizację tylko o postawę abp Dzięgi.
Co do intronizacji mam postawę jak @Basia.

@Joanna Krzeczkowska, @Basia, a także @Tomasz, którego wstrząsająca historia jest mi znana i dobrze, że ujawniają się kolejne skrzywdzone osoby, a wszystko wskazuje na to, że będzie ich bardzo dużo. Ale MS i inni formaliści-kanoniści mogą się nie przejmować, że trzeba przeciągać, lub starać się o przedawnienie (zwane uniewinniem kanonicznym z przedawnienia), bo sprawca nie żyje.
Więc sprawy nie ma. Honoru też. Ale kogo to obchodzi?

http://isakowicz.pl/relacja-i-apel-pana-krzysztofa-ze-szczecina-ofiary-pedofila/

Inicjatywa w Krakowie – bardzo cenna, gdybym miała możliwość tam dotrzeć na pewno bym już tam była. Osoby jakie wymienia @Joanna, że biorą w niej udział – pełen szacunek.

Ale zobacz jakie to jest wszystko pokręcone, spotykacie się w obrębie diecezji, gdzie piszą dzieła teologiczne (ciekawe co to za teologia? katolicka?) które tylko są zasłoną dymną dla tych wszystkich
świństw w diecezji kamieńsko-szczecińskiej. Spotykacie się niemalże pod jednym dachem, albo przynajmniej pod skrzydłami tego samego biskupa, który mianuje tego co mówi, że ofiary „mają misję niszczenia Kościoła” członkiem szacownego gremium fundacji Św.Jana Pawła II. Może chociaż z tej fundacji płyną środki na
zapewnienie pomocy psychologicznej poszkodowanym przez KRK? Czyli z jednej strony chwała biskupowi, że ugościł Was w swojej dziecezji (bo któżby chciał?, oczywiscie szacunek dla poszkodowanych i reputacja Kościoła to między bajki włóżmy), a z drugiej strony tutaj jest to co pisał o tym biskupie prof. Tomasz Polak

„Wiadomo, że Marek Jędraszewski poznał Juliusza Paetza, jeszcze jako księdza prałata, podczas swoich studiów w Rzymie. Byli wtedy w bardzo bliskich relacjach. Nie wiem, jak bliskich, ale w każdym razie bardzo bliskich. Wspólnie jeździli na wycieczki, kąpali się w morzu.(…) Ani ja, ani nikt z moich ówczesnych kolegów nie miał tak bliskich
relacji z Juliuszem Paetzem.”

https://wiez.pl/2020/12/04/paetz-jan-pawel-ii-odpowiedzialnosc/

@ Anna – teraz bardziej rozumiem wcześniejszy komentarz.
W punkt. Kiedy pojawiłam się na Białych Morzach czyli w Sanktuarium Jana Pawła II w czerwcu rok temu –
miałam takie myśli – co ja tu robię, co ja tu robię? Po co ja tu przyszłam? Jakie to jest chore.

To już było po emisji „KRÓLestwa” Marcina Gutowskiego – i pytałam się siebie, czy to nie za pieniądze płacone za kleryków wysyłanych do Stanów między innymi, wybudowano miejsce, gdzie teraz się modlą skrzywdzeni i osoby im pomagające, plus Jędraszewski i inne kwiatki. Tak – to jest chore i to jest trudne.

I pokręcone. Zgadzam się w pełni. W Kościele jedni gwałcą, drudzy ukrywają, a trzeci pomagają.
I w tym samym Kościele jest pedofil, kryjący go biskup i dobry człowiek, który pomaga.
Czasem w tym samym budynku. Dobro i zło tak przemieszane.
Mam z tym problem – dlatego dystansuję się ostatnio od KRK . Ale nie od Boga i skrzywdzonych.
Ta postawa pozwala mi zachować spokój sumienia.
Tak – artykuł mocny. Tomasza Polaka bardzo rozumiem.
W artykule z kolei jest m.in. zdanie, które mnie dobiło. Że kardynał Macharski wiedział o Paetzu.
Już to parę razy pisałam.: „A myśmy się spodziewali, itp., przesunie do Poznania, … „ ech. Dramat.

Intronizacja wg Dzięgi to czysta populistyczna gra na emocjach i uczuciach patriotycznych. Plus sympatia wiadomych polityków. Polska mesjaszem narodów. Czysta gra i przebierańcy.

A kim jest MS? Bo T.U. już wiemy. Pan Tomasz jest wytrwały. Bardzo mu za to dziękuję.

Dziękuję za słowa i podzielenie się myślami, teraz je bardziej zrozumiałam.

Na tym forum są takie niepisane zasady, że nikt nikogo nie pyta o nazwisko, ani nikt nikogo nie ujawnia bez pytania, nawet jeśli poza forum zna. Zresztą, czy zasady mogą być inne skoro są tu i pokrzywdzeni, i przeciętni i znane powszechnie osoby z życia publicznego?

@Anna2 – do komentarza poniżej 🙂 To o MS to było bardziej takie pytanie do siebie samej. Całkowicie szanuję zasady tego forum co do pytania się o imię i nazwisko zarówno komentujących jak i osób, o których piszą.
Każdy ujawnia tyle ile w danym czasie może. Pozdrawiam.

@Anna2: Ten cukierkowy epigramat odnosi się wprost do tego co powiedział Jakub Pankowiak – że jednej strony dobrze, a z drugiej żle. Ot wszystko i niepotrzebny był pani hermeneutyczny wysiłek , wystarczyło od razu po prostu spytać.
P.S. Na FB nie zajdzie mnie pani. Jestem tam zasłonięty.

Jak sprawca pedofilii chodzi w sutannie, oskarżają Kościół, że na to zezwala.
Jak sprawcę pedofilii zostaje pozbawiony kapłaństwa, oskarżają Kościół, że na to zezwala.
Czy potrzebny do tego komentarz? 😉

@Robert
„Jak sprawcę pedofilii zostaje pozbawiony kapłaństwa, oskarżają Kościół, że na to zezwala.”

Ja nie oskarżam KK w takim przypadku a przyklaskuję ! Nareszcie !

Coś takiego powinno się odbyć w trybie pilnym w ciągu 24 godzin po udowodnieniu winy !
I więzienie jak wszyscy inni pedofile

To fajnie według mnie, że pan przyklaskuje. Ja też dołączam się. Mam pan ten komfort, którego brakuje p. Pankowiakowi, który chce zjeść cukierka i chce go zachować 😉

Stara się Pan zazwyczaj używać słów dość precyzyjnie. Gdzie zatem w wypowiedzi Jakuba Pankowiaka znalazł Pan podstawę do uznania jej za OSKARŻENIE Kościoła? Wszak o tym, że wydalenie z kapłaństwa (w tym przypadku: jak najbardziej właściwe) czasem bywa rozwiązaniem zbyt łatwym, a wygodnym dla instytucji kościelnej, mówią od dawna duchowni znawcy problemu, niekwestionowane autorytety w tej dziedzinie?

W sumie takiej podstawy nie ma. Pan Pankowiak nie narzeka, nie krytykuje, nie oskarża. Tylko ZASTANAWIA SIĘ(widzi problem). Biorę jednak pod uwagę dynamikę duchową i psychologiczną, której podobne słowa stanowią zwykle początek, a która potem ujawnia się z większą siłą i przechodzi w oskarżanie. Ale ma Pan rację w odniesieniu do samego tekstu.

Teraz ja stawiam pytanie o podstawę w treści moich komentarzy, że znajduję oskarżenia u samego p. Pankowiaka. Mój pierwszy komentarz miał charakter mega-uwagi, antycypującej fakty, dopiero co rodzące się. A jak rodzą się i dojrzewają, to już pokazuje forum Więzi na FB. Zaczeło się od zauważenia „problemu” przez pana Jakuba i już w ramach sztafety pojawiły się głosy, że Kościół pozbawiając kapłaństwa , umywa ręce. A sztafeta ma swoją dynamikę i podąża do mety, czyli oskarżenia. Kwestia czasu, Panie Redaktorze. „Co jest, już było, a co będzie, już jest”. Jestem chrześcijaninem, więc nie myślę liniowo.

Mógłby Pan naprawdę mieć czasem więcej zrozumienia dla sprawy z artykułu – inaczej zacznę traktować pana komentarze jak trollowanie.
O czym pisałam, na początku, jak tylko Pan się zjawił na forum Więzi. Ostrzegałam przed pana komentarzami.
Bo w Tygodniku Powszechnym zrezygnowali z komentarzy w ogóle.
Komentarze na Więzi to dla mnie miejsce poznawania ważnych poglądów, innych – albo tych samych.
Wciąga Pan czasem ludzi w jałowe i złośliwe dyskusje.
Więcej taktu.

Nie zachęcam zatem pani do czytania moich komentarzy. Z mojej strony widzę u pani animatorskie zapędy, które dyskretnie próbują przenosić tok dyskusji do ram poczucia własnego ego, a ściślej mówiąc, do ram własnej wizji forum i jego dyskusji. To też jest dyskusyjne pod względem taktowności i przeszkadza osobom nadwrażliwym, czyli na przykład mnie. To tak tylko „by the way” 😉

Odpowiedź do @Robert Forysiak (ale nie mogę wkleić poniżej, więc wklejam pod wypowiedzią @Joanna Krzeczkowska)

Panie Robercie, pozwoli Panna spokojnie.
Uważam, że przekroczył Pan granice taktu
i przyzwoitości pozwalając sobie na tak poniżający
komentarz względem Pana Pankowiaka pisząc, że
„chce zjeść cukierka i chce go zachować”.
Czy w taki sposób chce Pan bronić dobrego imienia
Kościoła?

O ile wyobrażam sobie, że możemy współegzystować
w Jednym, świetym i powszchnym…. razem różniąc
się np. co do Pana opinii pochlebnej względem większości
biskupów i hierarchii, mając różne poglądy polityczne itd itp,
o tyle nie wyobrażam sobie egzysowania w jednym
Kościele z człowiekiem, który do pokywdzonego
potrafi powiedzieć „chce zjeść cukierka i chce go zachować”.

Co Pan chce tym osiągnąć? Mamy się wynieść, jak wiekszość
społeczeństwa i przestać chodzić do kościoła, ale wtedy
Pan i biskupi, których Pan wiernie broni zaczną lamentować,
że postępuja laicyzacja i że to wina zgniłego zachodu i
ideologii LGBT.

Ani wina zgniłego zachodu, ani zgniłego LGBT, którzy
potrafią profanować mszę świętą (i w tej kwestii pewno się
zgadzamy, że ani mnie, ani Panu się to nie spodoba), ale
to wina takich jak Pan, że na hasło o cukierku mam
ochote powiedzieć żegnajcie i dołączyć do @karola!

Ucieszy się Pan? LGBT przekracza granice przyzwoitości.
Pan Robert Forysiak też przekracza granice przyzwoitości.
Jedraszewski też przekracza granice przyzwoitości, choć
sąd przyzwolił mu na używanie sformułowań o „tęczowej
zarazie” w celu wzmocnienia przekazu prawd wiary.

Czy na spokojnie, byłby Pan uprzeyjmy wyjaśnić co chciał
Pan nam zakomunikować pisząc „chce zjeść cukierka i chce go zachować”?

Bo ja mogę snuć takie domysły: pan Pankowiak jest sam sobie winny (tak jak te kobiety co za krótka sukienkę ubrały i same do gwałtu sprowokowały)? Pan Pankowiak chce się sprzedać i dostać zapłate za „przyjemność” którą dostał? Pan Pankowiak dla dobra i jedności Kościoła nie powinien iść i rozpowiadać o swojej krzywdzie, ale takie sprawy załatwia się po cichu? Czy, że Pan Pankowiak chce mieć ex-ks.Hajdasza
w garści i mieć go w Kościele (czytaj: wydoić kase z Kościoła)
i chce go wystawić poza nawias?

Co Pan chciał przekazać pisząć o cukierku i jego zjadaniu lub nie?

Byłby Pan uprzejmy, jeśli Pan przedstawia się jako człowiek wrażliwy pare sekund pomyśleć jak mógłby się czuć Pan Pankowiak czytając to? Rozumiem, że to miało być jakieś wzmocnienie przekazu wiary na miare
abpa Jędraszewskiego? Czyli Pan też użyłby słów o „tęczowej zarazie” żeby bronić Kościoła przed zagrożeniem z zewnątrz przez LGBT?

Strasznie długi wpis, ale próbuję Pana zrozumieć.
Szczerze prosze odpowiedzieć, i tak jest Pan anonimowy, bo osób o Pana imieniu i nazwisku na fb jest pełno. Zresztą
ja nie mam upodobań do śledzenia ludzi. Prosze się nie
krępować i opisać co ma oznaczać sformułowanie
„chce zjeść cukierka i chce go zachować”?

Komentarz z TT Justyny Kaczmarczyk: „I teraz tak: instytucje kościelne nad H. nie mają już żadnej władzy, sprawy przedawnione, wyrok więzienia i zakazu pracy z dziećmi uchylony, @PKDP_PanstwKom do rejestru nie wpisuje, bo czeka na nowelizację. Tabula rasa. Może być woźnym w szkole.” A Pan Robert+Forysiak, dalej dobrze się bawi komentując czyjąś krzywdę.

Jeśli o mnie chodzi, to zaczynam ignorować komentarze pana Forysiaka. Napisałam dwa bezpośrednie i ostatnie. Dla mnie to jest troll. Nie warto z nim rozmawiać.

Ja też jestem trollem, a za mną chcesz rozmawiać, bo Ci czasem po drodze z tym co mówię. Ale może tak to działa. Komentarze i tak nie mają znaczenia, nie mamy tu żadnej sprawczości. Równie dobrze mógłbym krzyczeć na chmury.

Nie wiem, ale rozróżniam nonszalanckie komentarze od tych opartych na prawdziwym zadawaniu pytań.
Jakoś tam mam. Nie jesteś nigdy tak głupio złośliwy.
Sorry.

Oj, pan Karol ma olbrzymie zasługi pod względem złośliwości. Znacznej części jego złośliwości moderacja nie dopuszcza do publikacji.
Ale przynajmniej szczerze się określił jako troll.

Najlepsze złośliwości są pod adresem biskupów, ale moderacja ma rację, że ich nie puszcza, bo to trochę jak wyśmiewanie nieporadnych dzieci.

Być może jestem trollem, ale cały „kościół otwarty” jest nim nie mniej 😉 Podobnie irytuje mejnstrim i podobnie nie ma znaczenia.

@karol – Nie uważam, że Twoje komentarze mają cechy trollowania.
To raczej cięty i zgoda, złośliwy komentarz kościelnej rzeczywistości. Czasem trzeba.
Niejeden raz dał mi do myślenia bardziej niż płomienne teksty tzw. obrońców Kościoła.
To określenie, że mógłbyś równie dobrze krzyczeć na chmury – też celne.

Taki fragment z innego mojego komentarza :
Twoje wyraźne komentarze na Więzi pokazały mi, że dziękowanie abp i bp za przyzwoitość –to dowód naszego zniewolenia.

Pozdrawiam

Marzy mi się Kościół w którym jest też miejsce dla @karol. Mam przestrzeń do marzeń, nieograniczoną misją kanoniczna.

Potrzebny i to będzie mój komentarz.
Nie ma prostych rozwiązań, tak samo jak nie ma czasem prostych odpowiedzi.
Po prostu bywa, że i tak źle i tak niedobrze.
Jako społeczeństwo uczymy się. Uczymy się obecnie co zrobić z pedofilem księdzem.
Panu może przeszkadzać ten cały temat w klimacie – ale faktycznie ani wyrzucenie ze stanu duchownego ani pozostawienie księdza ot tak nie jest rozwiązaniem. A tertium non datur. Na razie.

Pisał o tym np. Tomasz Krzyżak w książce „Mamy głos”. Polecam. Strona 102/103
Dożywotnio klasztor? Zamknięty ośrodek dla jemu podobnych – oby nie było mu tam tylko lepiej.
Zostawienie w domu emeryta ze specjalnym nadzorem?

Mój pomysł: Zgłoszenie wyrzucenia księdza bez wyroku prawa świeckiego, ale z wyrokiem kanonicznym do prokuratury. A nie ciche wyrzucanie. Tylko też, co państwo polskie może mu zrobić, jak jest nieskazany?
I tu czas myślenia.

Aby wyłoniło się rozwiązanie warto rozmawiać, a nie okopać się na z góry ustalonych pozycjach.
I ta dyskusja może się teraz zacząć.
I wreszcie prawdziwa praca państwa polskiego i Kościoła.
A nie wzajemne poklepywanie się po plecach

Dobrze, że go wyrzucili i każdego takiego powinni, bo jak uczy przykład Pawła M. kontrola w instytucji jest złudna, a z czasem przychodzi ochota na przebaczenie do poziomu przywracania do funkcji. Do tego w innej części kościoła nie ma wiedzy co taki zrobił. Wszystko co zrobił przed wyrzuceniem powinno łączyć się z odpowiedzialnością kościoła. Po zostaje kryminał i metody państwa jak lista pedofili, nadzór instytucjonalny, kontrola innego pracodawcy. Niestety nie ma systemu kontrolowania gościa do śmierci, ale nie może być w kościele i nie powinien być przez kościół zatrudniany (np. jako organista itd.).

Przykre jest jedno (oczywiście oprócz skrzywdzenia i molestowania ofiar) : tak długo trzeba było czekać, aby tego księdza wyrzucić. Ile musiało rzeczy być zamiatanych pod dywan, po cichu itd.
Kiedy mój Kościół zrozumie, że NIC bardziej nie szkodzi wiarygodności Kościoła niż tacy księża jak ten wyrzucony ze stanu duchownego.

@karol, cenie Twoją kąśliwą inteligencje. Lubię takich ludzi, ale ten komentarz mi sie nie podoba. Rozumiem, że chciałeś zapytać skąd zło na tym świecie? Nie wiem. Ale wiem, że zło należy nazywać po imieniu i nie bagatelizować lub relatywizować jak Twoi ukochani biskupi i umiłowany pan Robert.

@Marzen+Danuta
„NIC bardziej nie szkodzi wiarygodności Kościoła niż tacy księża jak ten wyrzucony ze stanu duchownego.”

Pozwolę się nie zgodzić z pani komentarzem. Dlaczego ?

Ano dlatego, że gdyby biskupi / przełożeni reagowali w odpowiedni sposób to każdy przestępca w sutannie miałby możliwość popełnienia jednego (podkreślam: JEDNEGO ! przestępstwa !) a nie dziesiątek czy setek !

A odpowiednie reagowanie to:
– automatyczne zawieszenie w razie jakichkolwiek zarzutów o charakterze seksualnym zarówno wobec dzieci jak i dorosłych (klerycy, siostry zakonne etc.)
– po udowodnieniu winy – wyrzucenie na zbity pysk z duchowieństwa
– więzienie jak każdy inny świecki

Nic więcej !

W każdej zamkniętej społeczności zdarzaj się nadużycia ale rozmiar tych nadużyć zależy właśnie od reakcji przełożonych (sic!) więc ogrom zbrodni danego przestępcy zależy od przełożonych oraz współbraci ! którzy nie reagują !

Pomijając w tym krótkim komentarzu z kolei… nie reagowanie przełożonych w seminariach, którzy częstokroć mają sygnały o pomniejszych nadużyciach ale je ignorują i kleryka „przepychają” dalej a potem dają mu święcenia !

Więc parafrazując pani wypowiedź:
NIC bardziej nie szkodzi wiarygodności Kościoła niż reakcje hierarchii na przestępstwa takich duchownych jak ten wyrzucony z duchowieństwa !

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.