Wiosna 2024, nr 1

Zamów

Uniwersytet Katolicki we Lwowie: Chwila obecna wymaga od Kościołów proroczego głosu, którego nie da się pogodzić ze strachem

Cywile oczekujący na ewakuację, Kijów, 5 marca 2022 r. Fot. Mvs.gov.ua

Wojna Rosji przeciw Ukrainie nie może zakończyć się tym, że jej sprawcy nadal będą uważani za pełnoprawnych członków wspólnoty światowej. Równie niedopuszczalne jest, by kierownictwo Patriarchatu Moskiewskiego nie poniosło odpowiedzialności, choćby moralnej, za udzielenie reżimowi putinowskiemu poparcia.

23 marca Senat i Rektorat Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego (UUK) we Lwowie ogłosiły list otwarty do wspólnot chrześcijańskich na świecie. Publikujemy go w całości:

Wraz z rozpoczęciem nowej fazy współczesnej wojny rosyjsko-ukraińskiej Ukraińcy niezmiennie rozpoznają siebie na kartach Pisma Świętego w powikłanych wydarzeniach dziejów biblijnych. W reżimie putinowskim wyławiają „duchy, czyniące zło – demony, które wychodzą ku królom całej zamieszkanej ziemi, by ich zgromadzić na wojnę w wielkim dniu wszechmogącego Boga” (Ap 16, 14) i znajdują nadzieję w zwycięstwie Dawida nad Goliatem (1 Sm 17, 1-52).

Wesprzyj Więź.pl

Ból wywołany cierpieniami i śmiercią, gorycz z powodu niewrażliwości niektórych polityków światowych, a także wdzięczność innym, którzy pospieszyli nam z pomocą, są tymi emocjami, które przeżywa dzisiaj naród ukraiński. Jednocześnie jest on przekonany, że z tej ofiary, jaką składają dzisiaj żołnierze ukraińscy i ludność cywilna, powstanie nowa Ukraina. To właśnie można bowiem wywnioskować ze słów ofiarnego Baranka Bożego: „Oto czynię wszystko nowe” (Ap 21, 5).

Nie możemy patrzeć, jak mrok ciemności i śmierci stara się pochłonąć pokolenia młodzieży ukraińskiej, które ukierunkowywaliśmy ku wierze w Dobro, Prawdę i Miłosierdzie

Senat i Rektorat Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego

Udostępnij tekst

Biblijne napięcie obecnej wojny rosyjsko-ukraińskiej zmienia oblicze naszej planety. Dziś pęka cała światowa konstrukcja bezpieczeństwa, powstała po II wojnie światowej. Pęknięcia te przechodzą przez cały zestaw porozumień międzynarodowych, instytucji bezpieczeństwa i mechanizmów utrzymania pokoju. W jednej chwili tracą sens czyjeś kariery zawodowe i orientacje światopoglądowe, do których przywykliśmy. Niedawne pewniki tracą swą bezapelacyjną jednoznaczność i stają się teoremami, które znowu trzeba udowodnić.

Wszystkie te pęknięcia, które przecięły geopolityczne status quo, odczuła na sobie również ekumena chrześcijańska. Wskutek nieskrywanego pogaństwa oświadczeń patriarchy moskiewskiego, który usprawiedliwił brutalne okrucieństwa soldateski rosyjskiej, zachwiał się cały korpus stosunków międzykościelnych. Zapożyczają od Sirki[1] oczy ci wszyscy „zawodowi” ekumeniści, którzy na skinienie Moskwy za najmniejsze przypadki zarzucali Ukrainie rzekome łamanie wolności religijnej tych prawosławnych, którzy pozostawali w łączności eucharystycznej z Patriarchatem Moskiewskim. Teraz bowiem sam zwierzchnik Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w istocie usprawiedliwił zabójstwa i gwałty na tych samych prawosławnych rosyjskojęzycznych, których życie zostało odtąd zniszczone na długie lata.

No cóż, po prostu słyszymy głosy głów Kościołów z całego świata, wzywających do powstrzymania przelewu krwi i ratowania dusz ludzkich. Jesteśmy wdzięczni teologom różnych wyznań, którzy potępili sprawców wojny i popełnione przez nich okrucieństwa. Zarazem jednak nie możemy przemilczeć innych oświadczeń, za którymi aż nazbyt często czai się strach – strach nazwania winowajcy po imieniu, strach przed zaszkodzeniem „dialogowi ekumenicznemu”. Rozpaczliwe próby zachowania resztek geochrześcijańskiego status quo, w którym piękne słowa ukrywają gorzką prawdę o rozbijaniu i niechęci jedności.

Panuje pragnienie jak najszybszego pogodzenia „zwaśnionych braci” i powrotu od ustalonych już matryc „dialogu za wszelką cenę”, więzi osobistych, zakulisowych ustaleń i pokazowych wymian uprzejmości, do których przywykliśmy, uratowania swych statusów hierarchicznych i karier oraz uspokojenia własnych sumień.

Wszystko to jest po ludzku zrozumiałe, ale w wymiarze opatrznościowym – daremne. Chwila obecna wymaga od Kościołów proroczego głosu, którego nie da się pogodzić ze strachem i ideologią. Chcemy usłyszeć z ich ust nie „głębokie zaniepokojenie wojną”, bo to jest język dyplomacji. My pragniemy usłyszeć odważne słowa prawdy, jakie wypowiedziałby dzisiaj Jezus, który swoją postawą uczył nas, iż w sprawach Bożych nie można ze strachu unikać prawdy. Albowiem tylko taki język można uznać za język wiary. „Kto chce znaleźć swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 10, 39).

Tak samo sprzeczne z Ewangelią jest zrównywanie cierpień, których doświadczają wojskowi ukraińscy i rosyjscy. Pierwsi bronią swej ziemi, drudzy plądrują obcą. Nie są „biedakami” ci rosyjscy zbrodniarze wojskowi, którzy niszczą domy położnicze, strzelają do starców i dzieci, gwałcą kobiety, stają się maruderami i chwalą się swymi „zdobyczami”. Stawiać na równi cierpienia wojskowych ukraińskich i rosyjskich może ideologia poprawności politycznej, ale nie wyczucie ewangeliczne, które zawsze stoi po stronie skrzywdzonego.

Właśnie dlatego jesteśmy przekonani, że dla świata nadszedł czas wypowiedzenia się, i to na płaszczyźnie zarówno politycznej, jak i duchowej. Nie można już nadal nie dostrzegać szatańskiego charakteru reżimu kremlowskiego, który sieje nienawiść, bezceremonialnie kłamie i rozpętuje okrutne wojny. Są to nowe narodziny tej siły, przed którą Matka Boża ostrzegała w Fatimie i siła ta musi ponieść odpowiedzialność prawną i moralną.

Wojna Rosji przeciw Ukrainie nie może zakończyć się tym, że jej sprawcy i ci wszyscy, którzy ją prowadzili oraz usprawiedliwiali, nadal będą uważani za pełnoprawnych członków wspólnoty światowej.

Równie niedopuszczalne jest, aby kierownictwo Patriarchatu Moskiewskiego nie poniosło odpowiedzialności moralnej, a poniekąd też prawnej za udzielenie reżimowi putinowskiemu poparcia moralnego i wychwalanie rozpętanej przezeń wojny. Uświęcając straszne okrucieństwa żołnierzy rosyjskich na Ukrainie, to właśnie patriarcha moskiewski powiedział: „Nie może być u naszych wojskowych żadnych wątpliwości co do tego, że wybrali oni bardzo dobrą drogę w swoim życiu”. Otóż zadaniem ekumeny chrześcijańskiej jest wyraźne powiedzeniu mu, że i droga tych wojskowych, i jego osobista droga prowadzi do zguby.

Jeśli świat chrześcijański chce, aby prawosławie rosyjskie wyzdrowiało moralnie i dawało światu głębokie skarby prawdziwej wiary i swej tradycji, to musi on sobie uświadomić, że nie stanie się to, jeśli hierarchia i wierni tego Kościoła nie przejdą przez skruchę moralną. Ekumeniści świata powinni uznać, że porównania między ideologią „ruskiego świata” a ideologią nazistowską stały się dziś w pełni usprawiedliwione. Dlatego Rosyjski Kościół Prawosławny, który stał się także „Reichskościołem”, również musi ponieść swoją hańbę, jak w swoim czasie poniósł ją Niemiecki Kościół Ewangelicki. Albowiem pokój Boży jest owocem wyrzeczenia się zła i pojednania się z Bogiem.

Dlatego w imieniu całej społeczności Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego wzywamy przywódców chrześcijańskich, aby wypowiedzieli swoje wyznające i prorocze słowo i powstrzymali zło! Nie możemy patrzeć, jak mrok ciemności i śmierci stara się pochłonąć te pokolenia młodzieży ukraińskiej, które my ukierunkowywaliśmy ku wierze w Dobro, Prawdę i Miłosierdzie. Nie pozwólmy im zwątpić w te wartości i pomóżmy im zobaczyć świt: „Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła!” (Rz 13, 12). Niech obecna krwawa ofiara Ukrainy stanie się chwilą kairosu, od którego rozpocznie się odnowa całej ziemi!

Wesprzyj Więź

[1] Popularne na Ukrainie imię psa. Znaczenie frazeologizmu: utracić poczucie wstydu.

tłum. kg (KAI/RISU) / Lwów

Przeczytaj też: Prawosławni teolodzy: Odrzucamy herezję „rosyjskiego świata” i haniebne działania rosyjskich władz

Podziel się

4
2
Wiadomość

Sirko, u którego “zapożyczaja oczy zawodowi ekumeniści” w tekście listu, to nie “ataman kozacki, który często zmieniał poglądy”, jak głosi przypis, lecz popularne na Ukrainie imię psa. Znaczenie frazeologizmu: utracić poczucie wstydu. Piękne słowa, używane w “rozpaczliwych próbach zachowania resztek geochrześcijańskiego status quo”, nie “przechowują gorzką prawdę o rozbijaniu i niechęci jedności”, lecz ją ukrywają. Autorom listu chodziło o “prychowujut` “czyli ukrywają. Wyszło “prachowujut` “, co zbiło z pantałyku także tłumacza na język angielski, i wyszło “glorify the bitter truth of separation”.

Utracenie poczucie wstydu w Watykanie – nie od dziś.
Jakie to jest ważne – usłyszeć Prawdę. Żyjemy czasem w półcieniach.

I nagle przejdzie koło nas, ktoś kto nazywa rzeczy po imieniu.
Jakie to jest ważne, piszę od miesiąca.
Ten list obnaża miałką demokrację Watykanu.
Ja niczego w tej instytucji już nie bronię.
A miłosierdzie bywa niezłą przykrywką dla każdego bandyty.