Jesień 2022, nr 3

Zamów

Po publikacji „Więzi” ks. Grzegorz K. otrzymał sankcje kanoniczne od biskupa

Dom Księży Emerytów w Otwocku. Fot. Google Street View

Sankcje dotyczą złamania zakazu przebywania na terenie parafii, w której duchowny wcześniej rozpijał i molestował ministrantów.

19 stycznia 2022 r. na łamach Więź.pl ujawniłem w tekście „Papierowy klasztor, papierowy kurator?” nowe wiadomości o ks. Grzegorzu K., dwukrotnie prawomocnie skazanym za molestowanie seksualne ministrantów. Przedstawiłem fakty wskazujące, że ukarany wcześniej duchowny przez kilka lat mieszkał nie w „zamkniętym klasztorze”, do którego miał go skierować biskup, lecz na terenie parafii, w której wcześniej rozpijał i wykorzystywał ministrantów.

Według mieszkańców wsi Kępa Nadbrzeska, należącej do parafii w Otwocku Wielkim, ks. K. po prostu mieszkał przez ostatnie kilka lat u zaprzyjaźnionej rodziny właśnie w ich wsi. Relacjonowali oni, że duchowny wrócił do Kępy Nadbrzeskiej wkrótce po decyzji biskupa Kamińskiego z września 2018 r. o przeniesieniu go (z domu księży emerytów sąsiadującego ze szkołą podstawową) do „zamkniętego klasztoru”. Mało tego, ks. K. regularnie przyjeżdżał do przyjaciół we wsi również po otrzymaniu kanonicznego zakazu przebywania na terenie parafii Otwock Wielki.  

„Zanim wyruszymy na ścieżki ewangelizacyjne, zadbajmy o to, byśmy byli wiarygodni”. Bardzo ważne słowa. Ciekawe, czy wypowiadając je, biskup warszawsko-praski myślał także o swoim podejściu do sprawy ks. Grzegorza K.?

Zbigniew Nosowski

Ponadto przedstawiłem po raz pierwszy opis oskarżeń wobec księdza K., jakie pojawiły się w parafii św. Wincentego a Paulo w Otwocku w roku 1995, które były powodem jego nagłego przeniesienia – na 8 dni przed świętami wielkanocnymi! – do parafii w Radzyminie. Sprawa ta do tej pory nie została odpowiednio zbadana i wyjaśniona kanonicznie, choć była zgłaszana władzom diecezji. Nie przesłuchano bowiem kluczowych świadków.

Rodzice 14-letniego ucznia zażądali wówczas w szkole konfrontacji z księdzem katechetą. Gdy kierownictwo szkoły wezwało duchownego do złożenia wyjaśnień, ten wszystkiemu zaprzeczył. Zapewniał, że „tylko tarzaliśmy się po dywanie”. W zarzuty nie uwierzył miejscowy proboszcz. Pod stanowczą presją rodziców i nauczycieli wystąpił jednak do biskupa Kazimierza Romaniuka z wnioskiem o przeniesienie wikarego do innej parafii.

Pytania do władz diecezji

Po publikacji zwróciłem się do Biura Prasowego Diecezji Warszawsko-Praskiej z pytaniami o reakcje władz diecezji na te nowe informacje. Zadałem trzy pytania:

1. Czy bp Romuald Kamiński podjął jakieś decyzje lub działania w związku z ujawnieniem faktu, że ks. Grzegorz K. łamie zakaz przebywania na terenie parafii Otwock Wielki?

2. Czy zostaną podjęte w diecezji nowe działania kanoniczne w odniesieniu do zarzutów pod adresem ks. Grzegorza K. z 1995 r. w parafii św. Wincentego a Paulo w Otwocku – w związku z przypuszczeniem, że sprawy tej nie dołączono do zakończonego postępowania kanonicznego?

3. Mieszkańcy Otwocka na różne sposoby wyrażają swoje oburzenie faktem zamieszkiwania ks. Grzegorza K. na terenie ich miasta i parafii, w której przed laty prawdopodobnie molestował seksualnie swojego 14-letniego ucznia. Pojawiają się listy protestacyjne mieszkańców i organizacji społecznych, komentarze w mediach społecznościowych, napisy na murach prywatnych budynków sąsiadujących z domem księży emerytów. Miejscowi duchowni słyszą pretensje, katecheci w szkołach spotykają się ze złośliwymi docinkami młodzieży. Czy w związku z tym bp Romuald Kamiński ma zamiar ponownie rozważyć zasadność swojej decyzji o umieszczeniu księdza K. w otwockim domu księży emerytów?

Odpowiedź z diecezjalnego biura prasowego

Późnym wieczorem 26 stycznia otrzymałem odpowiedź od Jakuba Troszyńskiego, dyrektora diecezjalnego biura prasowego. Zamieszczam ją tu w całości:

„Do zakończenia procesu kanonicznego w grudniu 2021 r. ks. Grzegorz K. miał nakaz przebywania we wskazanych przez Biskupa miejscach odosobnienia w celu odbycia pokuty i resocjalizacji. Kępa Nadbrzeska nie należała do nich.

Ks. Grzegorz K. otrzymał sankcje kanoniczne wobec złamania zakazu przebywania na terenie parafii MB Ostrobramskiej w Otwocku Wielkim.

Obecnie dom księży emerytów w Otwocku jest jedyną placówką, należącą do diecezji warszawsko-praskiej, w której nie przebywają osoby poniżej 18. roku życia. Jednocześnie w tym ośrodku ks. Grzegorz K. odbywa prace służebne. W sytuacji, gdy pojawi się nowa placówka, w której ks. Grzegorz K. mógłby zamieszkać, czynności związane ze zmianą miejsca przebywania będą realizowane.

Informacje dotyczące ewentualnych wydarzeń z 1995 roku w parafii św. Wincentego a Paulo w Otwocku zostały przekazane właściwemu w tych sprawach organowi Kurii”.

„Zadbajmy o to, byśmy byli wiarygodni”

Okazuje się zatem po raz kolejny, że w słusznej sprawie warto być natarczywym (uczy zresztą tego Ewangelia). Coś minimalnie drgnęło. Za lekceważenie zakazu przebywania na terenie dawnej parafii ks. K. otrzymał nowe (rzecz jasna, nieznane) sankcje kanoniczne. Po raz pierwszy pojawia się też w reakcjach diecezji zapowiedź, przynajmniej potencjalna, zmiany miejsca aktualnego pobytu duchownego.

Nie zmienia to jednak faktu, że ks. K. wciąż przebywa obecnie na terenie parafii, w której przed laty prawdopodobnie molestował seksualnie swojego 14-letniego ucznia. Wciąż ponownie mieszka obok szkoły podstawowej. Na ogrodzeniach budynków sąsiadujących z domem księży emerytów pojawiają się kolejne napisy. Ich prywatni właściciele albo je cierpliwie zmywają, albo jeszcze bardziej cierpliwie zostawiają na murach – wiedząc, że klucz do rozwiązania tego doraźnego problemu ma w ręku biskup warszawsko-praski.

Problem jest jednak, o czym cały czas przypominam, dużo głębszy niż znalezienie nowego miejsca pobytu dla problematycznego duchownego. Ta historia, która zaczęła się już ponad ćwierć wieku temu, pokazuje wieloletnią – panującą w diecezji warszawsko-praskiej – systemową bezradność i niechęć do podejmowania działań realnych (poza bardzo realnym zniszczeniem kurialnej dokumentacji), a za to olbrzymią skłonność do podejmowania działań pozornych, z papierowym klasztorem i papierowym kuratorem na czele.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Przed kilkoma dniami w katedrze warszawsko-praskiej odbywało się nabożeństwo ekumeniczne w ramach Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Bp Romuald Kamiński mówił w homilii m.in.: „my chrześcijanie zostaliśmy do tego powołani, by nieść Ewangelię na krańce ziemi, ale musimy być wiarygodni. Zapytają nas i to jest pewne: czy między sobą jesteście jednością, aby mieć przekaz niezwykły? Dlatego zanim wyruszymy na ścieżki ewangelizacyjne, zadbajmy o to, byśmy byli wiarygodni”.

„Zanim wyruszymy na ścieżki ewangelizacyjne, zadbajmy o to, byśmy byli wiarygodni”. Bardzo ważne słowa. Ciekawe, czy wypowiadając je, biskup warszawsko-praski myślał także o swoim podejściu do sprawy, o której tu mowa?

Przeczytaj także: Cztery poziomy zgorszenia. Teologiczne konsekwencje wykorzystywania seksualnego osób małoletnich

Podziel się

5
1
Wiadomość

Komentarze (4)

Sankcje na papierze, o których nikt nie wie, nie podane do publicznej wiadomosci! I tak postepują biskupi wobec ludzi swieckich w Polsce. Doły mają być posłuszne! Biskupi mają
rzadzić! I tak wygląda synod …… w Polsce! Kpina!

Są dwa rodzaje żalu: żal za grzechy i żal że się wydało. Zdaje się, że biskup właśnie żałuje że jednak się wydało. Wiarygodności mniej niż zero.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.