Jesień 2022, nr 3

Zamów

Historia i teraźniejszość, czyli pośpiech i ideologiczna stronniczość

Inauguracja roku szkolnego w Branicy Radzyńskiej 1 września 2021 r. Fot. Prawo i Sprawiedliwość

Nowa podstawa programowa opiera się na „pedagogice bólu” i wizji świata, który nacechowany jest nieprzyjaznymi intencjami wobec Polski i Polaków.

Pragniemy wyrazić nasz sprzeciw wobec projektu rozporządzenia Ministerstwa Edukacji i Nauki wprowadzającego do systemu edukacji nowy przedmiot o nazwie Historia i teraźniejszość.

W sytuacji głębokiego kryzysu zaufania społecznego (według CBOS, niemalże 70 proc. badanych nie ufa innym ludziom i instytucjom publicznym) oraz pandemii, która odczytywana powinna być przez pryzmat traumy społeczno-kulturowej, wprowadzanie radykalnych zmian w zakresie zarówno ustroju szkolnictwa w Polsce, jak i podstawy programowej, grozi pogłębianiem chaosu społecznego. Podkreślaliśmy to już w przypadku pakietu zmian ustrojowych szkoły zawartych w przegłosowanym przez Sejm zmianach ustawy Prawo oświatowe oraz innych ustaw. Nie ma wątpliwości, że od liderów politycznych i społecznych, a przede wszystkim od instytucji publicznych oczekiwana jest dzisiaj szczególna wrażliwość i poczucie odpowiedzialności za stabilizację napiętej sytuacji społecznej.

Trudno nie odnieść wrażenia, że propozycje zmian w podstawie programowej zawierają wiedzę niezbędną do przekazania uczniom, która została dobrana w sposób niekonsekwentny. Wskazuje to na przygotowanie reformy w nadmiernym pośpiechu oraz jej ideologiczną stronniczość. W ramach nowego przedmiotu poruszane mają być zagadnienia takie jak „polityczne znaczenie 2005 roku w Polsce” czy „kontrowersje ideologiczne na forum instytucji unijnych”.

Podejście prezentowane w projekcie rozporządzenia kłóci się także z aktualnym stanem wiedzy o rozwoju młodego człowieka i wyzwań współczesności

Grupa robocza ds. dialogu w edukacji KDS KIG

Udostępnij cytat

Na uwagę zasługuje również niezwykle długa lista ponad 120-tu zagadnień przewidzianych do omówienia na lekcjach, z których zdecydowana większość dotyczy najnowszej historii Polski. Niektóre z nich były wcześniej elementem programu nauczania historii na poziomie rozszerzonym.

Przykładami ideologicznych akcentów, które mają być obecne w nowej podstawie programowej są m.in. następujące wymagania: potrzeba wskazania różnicy „między ekologią a ekologizmem”, charakterystyka głównych zmian kulturowych „zachodzących w świecie zachodnim na przykładzie ekspansji ideologii «politycznej poprawności», wielokulturowości, nowej definicji praw człowieka, rodziny, małżeństwa i płci”; umiejętność umiejscowienia tych zmian „na tle kulturowego dziedzictwa Zachodu ujętego w myśli grecko-rzymskiej i chrześcijańskiej” czy umiejętność zwracania uwagi na „różnice między tolerowaniem a afirmowaniem zjawisk kulturowych i społecznych”.

Niepokój budzi również tempo implementacji projektowanych zmian. Nowy przedmiot ma wejść do szkół od początku najbliższego roku szkolnego. Pośpiech ten jest niczym nieuzasadniony, a jedynie wprowadza niepewność oraz chaos w szkołach.

Szanujemy miejsce religii w życiu publicznym i doceniamy rolę, jaką Kościół katolicki odegrał w historii Polski oraz jego działania prowadzące do obrad Okrągłego Stołu i pokojowych przemian 1989 roku. Nie sposób jednak nie zauważyć nadmiarowości zagadnień powiązanych z religią, które są obecne w projekcie rozporządzenia MEiN. Uwzględniając obecne napięcia wokół Kościoła i nadużywanie katolickości przez niektóre środowiska, chcemy podkreślić, że projektowane zmiany mogą spowodować odmienne od oczekiwanych skutki i być przyczyną zarzutów o mieszanie sfery religijnej z polityczną – przy praktycznym braku zwracania uwagi na inne kościoły oraz wspólnoty religijne.

Podobne argumenty dotyczą także poświęcania niewystarczającej uwagi różnorodności oraz ochronie mniejszości, które w państwie demokratycznym otoczone powinny być szczególną troską.

Podobnych niekonsekwencji w proponowanym projekcie jest znacznie więcej. Opierając się jednak na aspektach związanych z wartościami oraz wizją pedagogiczną zaprezentowaną w opiniowanym dokumencie, pragniemy podkreślić, co następuje:

– Wizja pedagogiczna oparta na zbyt rozbudowanych zagadnieniach obowiązkowych do przekazania nazywana jest w naukach pedagogicznych „edukacją depozytową”. Opiera się ona na nauczeniu precyzyjnej wiedzy i założeń ideologicznych. Uczniowie odgrywają w tym procesie jedynie bierną rolę. Nawet jeśli zachęca się nauczycieli do podejmowania z nimi dyskusji w częściach ogólnych, to przy tak rozbudowanej i szczegółowej podstawie programowej, staje się to w praktyce niemalże niemożliwe do zrealizowania.

Dzieje się tak mimo tego, że środowiska nauczycielskie od lat postulują tworzenie znacznie bardziej kierunkowych i mniej obszernych podstaw programowych, opartych na zaufaniu do nauczycieli oraz całej kadry pedagogicznej.

Podejście prezentowane w projekcie rozporządzenia kłóci się także z aktualnym stanem wiedzy o rozwoju młodego człowieka i wyzwań współczesności. Przede wszystkim nie gwarantuje budowania kultury i wartości demokratycznych – nie uwypukla potrzeby otwartości na zróżnicowane wyzwania współczesnego świata. Tą zaś kształtuje się jedynie poprzez traktowanie uczniów podmiotowo i stosowanie różnorodnych form dialogu oraz poszanowanie zróżnicowanych punktów widzenia. Nauczanie powinno opierać się na angażowaniu uczniów w dyskusje, debaty oraz zdolności do wnioskowania i budowania własnego świata wartości i opinii o otaczającym ich świecie z akcentem na poszanowanie innych.

– Z przyjętego właśnie przez Sejm pakietu ustaw oświatowych wynika także określona wizja nauczyciela – „przekaźnika” wiedzy. Takie podejście do pracy edukatorów jest widoczne coraz częściej. Nie zwalnia to nas jednak z potrzeby poszukiwania bardziej interaktywnych form nauczania – współpracy w zespole, dyskusji, nauki umiejętności przekazywania informacji zwrotnych i wielu innych. Składają się one na tzw. kompetencje przyszłości, które uwzględniają nie tylko „wiedzę do przekazania”, ale – co w życiu społecznym wydaje się przynajmniej równie ważne – proces prowadzący do wyrabiania własnych opinii, także tych odmiennych od zdania większości grupy i tych proponowanych przez podstawę programową.

– Nasz niepokój budzi również niedostateczny poziom edukacji obywatelskiej, która powinna opierać się z jednej strony na wiedzy z zakresu działania instytucji krajowych, unijnych i międzynarodowych (np. ONZ), a z drugiej na kompetencjach związanych z aktywnym i odpowiedzialnym udziałem w życiu społecznym i obywatelskim.

Edukacja obywatelska wymaga licznych umiejętności, takich jak komunikacja interpersonalna, konstruktywna współpraca z innymi, organizowanie działań i angażowanie się w lokalne życie publiczne oraz uczestniczenie w procesach decyzyjnych w szkole i poza nią. Nie znalazły się one w wymienionym w projekcie katalogu zagadnień programowych.

– W przedstawionych przez MEiN propozycjach brakuje akcentów odnoszących się do wychowania dla pokoju, które stanowić powinno integralną części edukacji obywatelskiej. Jej ważnym elementem powinno być podkreślanie wagi i znaczenia dialogu społecznego, z uwzględnieniem charakterystyki współczesnych partnerów społecznych, a także dialogu obywatelskiego oraz ich konstytucyjnego umocowania (m.in. w preambule Konstytucji RP i w jej art. 20, dotyczącym społecznej gospodarki rynkowej).

Szczególnie mocno akcentowane powinny być strategie działań politycznych, które odrzucają jakiekolwiek przemocowe formy dokonywania zmian społecznych i mieszczą się w katalogu tzw. non violence (ang. nonviolence – bez przemocy). Należy do nich bierny opór, nieposłuszeństwo obywatelskie, petycje, strajki, protesty, różnorodne formy bojkotów.

Podkreślić należy, że za jeden z fenomenów ruchów non violence na świecie uznawane są działania „Solidarności” w latach 80. Naukę wartości i strategii w tym zakresie czerpać można także z bogatego dziedzictwa światowego, w tym ruchu praw człowieka w USA, filozofii Mahatmy Gandhiego i wielu innych, w tym dorobku teoretycznego Gene Sharpa wykorzystywanego w Polsce już w latach 80. Konstytucyjnym punktem odniesienia mógłby być tu art. 30 Konstytucji RP definiujący przyrodzoną godność człowieka.

Nie sposób nie zauważyć nadmiarowości zagadnień powiązanych z religią, które są obecne w projekcie rozporządzenia MEiN. Projektowane zmiany mogą spowodować odmienne od oczekiwanych skutki i być przyczyną zarzutów o mieszanie sfery religijnej z polityczną

Grupa robocza ds. dialogu w edukacji KDS KIG

Udostępnij cytat

Nasze zdziwienie budzi także brak szczególnego nacisku na przemiany pokojowe w Polsce i na świecie, w tym na uznawany za ikonę przemian – Okrągły Stół traktowany jako złożony proces społeczno-polityczny o własnej unikalnej dynamice. Stanowi on przykład metody pokojowego dialogu i rozwiązywania konfliktów politycznych zasługujący na szczególne docenienie. W przedstawionym projekcie aspekt ten został potraktowany niezwykle minimalistycznie.

– Brak odniesień do dialogu odwołującego się do definicji używanych przez organizacje pokojowe, w tym ONZ, lub personalizmu i filozofii dialogu, niepokoi szczególnie w kontekście niespotykanej skali konfliktów społecznych i politycznych, z jakimi mamy do czynienia w ostatnich latach. Eksperci związków zawodowych oraz organizacji gospodarczych skupionych w Radzie Dialogu Społecznego postulowali kilka lat temu, by nauka zagadnień powiązanych z dialogiem społecznym i obywatelskim zwiększała szanse na budowanie pokoju społecznego, zasady partycypacji i zrównoważonego rozwoju.

Wydaje się to wyjątkowo ważne, kiedy uwzględnimy koncepcję tzw. demokratycznego obywatelstwa. Fathali Moghaddam, psycholog polityki, wśród umiejętności i cech niezbędnych do bycia demokratycznym obywatelem wymienia, m.in.: „dopuszczanie do siebie, że mogę się mylić”, „gotowość do zmiany opinii, jeśli dowody mówią co innego – radzenie sobie z wieloznacznością”, „potrzebę lepszego zrozumienia tych, którzy są inni – postawa wychodzenia poza własne ograniczenia” oraz „gotowość do podważania norm i utartych reguł”. Wszystkie wskazane wyżej umiejętności zdobywa się poprzez doświadczenie uczestniczenia w dialogu oraz innych interaktywnych formach wspólnotowego nauczania, które powinny stanowić nie tyle dodatek, co istotę kierunkowej podstawy programowej.

– W zaproponowanym dokumencie brakuje edukacji informacyjnej, cyfrowej i medialnej, niezbędnej w życiu społecznym i obywatelskim nacechowanym silną obecnością mediów Niewystarczający poziom edukacji w tym zakresie grozi dalszymi konsekwencjami dla społeczeństwa, w tym zagrożeniami takimi jak: uleganie dezinformacji, uzależnienia behawioralne i inne dysfunkcje psychiczne, doświadczanie zachowań przemocowych w sieci czy cyberprzemoc.

– Na koniec podkreślić należy, że o ile kultywowanie szacunku do spuścizny kulturowej, bohaterek i bohaterów narodowych powinno odgrywać ogromną rolę w procesie nauczania, o tyle proponowana podstawa programowa w tym wymiarze sprawia wrażenie nadmiarowej. Zarówno my, jak i wielu innych czytelników proponowanej podstawy programowej, uważa, że jest ona oparta na specyficznie pojętej „pedagogice bólu” i wizji świata, który nacechowany jest nieprzyjaznymi intencjami wobec Polski i Polaków.

W naszej ocenie taka aksjologia i swoiste „negatywne” nastawienie wobec otaczającego nas świata może kształtować w uczniach postawę nieufności wobec innych, a w konsekwencji pogłębiać potężny kryzys zaufania społecznego.

Biorąc pod uwagę powyższe argumenty, postulujemy przede wszystkim odroczenie wprowadzania zmian zawartych w rozporządzeniu i poddanie ich szerszym konsultacjom społecznym uwzględniającym całokształt funkcjonowania dzisiejszej szkoły. Jej elementem jest dziś głęboki kryzys środowiska szkolnego – uczniów, nauczycieli i pracowników oświaty, skutkujący rosnącą skalą problemów oraz dysfunkcji psychicznych.

Powstrzymanie się przed zmianami w podstawie programowej, które są zbyt szczegółowe, nadmiarowe i nie wydają się być gruntownie przemyślane, jest również wymogiem odpowiedzialnej postawy wobec społeczności wymagającej dzisiaj troski i więzi, nie dodatkowego przeładowania programu nauczania.

Grupa robocza ds. dialogu w edukacji KDS KIG:

Kwartalnik Więź

Magdalena Bigaj
Tomasz Bratek
dr Anna Buchner
Konrad Ciesiołkiewicz (przewodniczący KDS KIG)
Krzysztof Kuboń
Karol Reczkin
Anna Tarnawska (sekretarz KDS KIG)
Małgorzata Żochowska

Tytuł od redakcji Więź.pl

Przeczytaj też: Historia i teraźniejszość? Wolne żarty

Podziel się

8
Wiadomość

Komentarz

Łatwo to sprawdzić samemu w Internecie, ale dla porządku i z uprzejmości dla czytelników warto wspomnieć, że „KIG” to Krajowa Izba Gospodarcza, bo ten skrót nie jest nigdzie powyżej rozwinięty. https://dialogkig.pl/o-naso-komitecie/ [Proszę to poprawić, a wtedy mojego komentarza publikować chyba nie trzeba. Pozdrawiam Redakcję! :)]

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.