Zima 2021, nr 4

Zamów

Cisza, która oczyszcza

Gdy przebywamy w ciszy, dopiero wtedy ujawnia się to, jacy jesteśmy, z całym bogactwem, naszymi niechcianymi uczuciami, chaosem, uprzedzeniami wobec innych.

„Jezus (…) wszedł na górę i tam siedział. (…) «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby ktoś nie zasłabł w drodze»”.

Anthony de Mello SJ pisze, że fundamentalnym wymiarem miłości nie jest czyn, ale spojrzenie. Najpierw należy siebie i drugiego zobaczyć takim, jakim on jest, a nie takim, jakim ja chciałbym go widzieć, jakim chciałoby go widzieć państwo, Kościół, moralność, partia czy sąsiad. Dopiero z tego rodzi się wrażliwość, współczucie i aktywna miłość.

Początkiem współczucia i dostrzegania potrzeb drugiego jest uważność. Zanim tłumy przyszły do Jezusa, On siedział na górze. Nic nie robił, może nawet nie myślał za bardzo. Siedział i patrzył. Jezus był kontemplatykiem. Gdy przebywa się w ciszy i w patrzeniu, wtedy dopiero ujawnia się to, jacy jesteśmy, z całym bogactwem, naszymi niechcianymi uczuciami, chaosem, uprzedzeniami wobec innych. Zazwyczaj maskujemy je ciągłą aktywnością i przebodźcowaniem.

Papież Franciszek mówił na początku pandemii podczas nabożeństwa na placu św. Piotra o „ogłuszającej ciszy”. Dla coraz większej grupy ludzi cisza staje się hałasem nie do zniesienia. To nie cisza jest problemem, ale to, co się dzięki niej w nas ujawnia. I tego unikamy. Razi nas to i dlatego uciekamy od ciszy w zagłuszanie, w powiększanie wewnętrznego chaosu. Potem patrzymy na drugich przez pryzmat wewnętrznego hałasu.

Jezus najpierw patrzy w ciszy. I dlatego potem potrafi dostrzec, że są przy Nim ludzie, którzy nie mają już jedzenia. Można bowiem patrzeć na drugiego i tego nie dostrzec. Same oczy to za mało. A nawet jeśli zauważę potrzebę, to jeszcze nie znaczy, że pomogę. Wyobraźnia miłosierdzia – wspaniały termin ukuty przez Jana Pawła II – zakłada też uważność. Mogę iść przez życie, patrzeć oczami i nie zauważać. Wyobraźnia miłosierdzia domyśla się. Wie, jaki jest nasz świat. Wcale od niego nie ucieka. Wyobraźnia rodząca się ze współczucia jest patrzeniem Boga na świat. Tego nabywa się w ciszy.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Z ciszy, współczucia, wyobraźni miłosierdzia rodzi się odpowiedzialność za innych. „Nie mogę ich puścić zgłodniałych, bo zasłabną w drodze”. Jezusa obchodzi to, co się stanie z innymi. Ucieczka od ciszy i patrzenia powoduje nieustanne i pełne niepokoju kręcenie się tylko wokół siebie i swoich spraw. To bardzo zaślepia.

Cisza oczyszcza nas z niepokoju i martwienia się. Pozwala zobaczyć więcej. Bo patrzenie w ciszy jest równocześnie słuchaniem. Trwaniem w słuchaniu pomimo pojawiającego się wewnętrznego hałasu. Ta cisza nas zmienia i czyni ludźmi wyobraźni miłosierdzia.

Tekst ukazał się wczoraj na Facebooku. Tytuł od redakcji Więź.pl

Podziel się

1
Wiadomość

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.