Jesień 2021, nr 3

Zamów

„Możemy mieć różne poglądy, jednak łączy nas Ewangelia”. Chrześcijanie apelują ws. sytuacji na granicy

Fot. Christian Spies / Unsplash

Wzywamy Straż Graniczną, by zaprzestała odsyłania ludzi z powrotem do lasu, a rządzących, by zezwolili na dopuszczenie do osób uwięzionych na granicy pomocy medycznej, utworzyli korytarze humanitarne i nowe ośrodki dla migrantów i uchodźców – czytamy w liście otwartym.

Ukazał się „List otwarty chrześcijanek i chrześcijan do sióstr i braci w wierze w sprawie osób dotkniętych kryzysem humanitarnym przy wschodniej granicy Polski”.

Jego sygnatariusze zwracają uwagę, że służby często nie dopuszczają do osób koczujących na granicy pomocy medycznej, humanitarnej i prawnej. „Nadchodzi zima – życie i zdrowie ludzi spędzających wiele dni w puszczy pod gołym niebem jest realnie zagrożone. Konieczna jest jak najszybsza pomoc. Zdajemy sobie sprawę, że sytuacja na naszej wschodniej granicy została sprowokowana przez białoruskie władze, jednak upominamy się z troską o życie tych, którzy znaleźli się w samym centrum politycznej rozgrywki” – czytamy.

„Możemy mieć różne poglądy, jednak jako chrześcijan łączy nas Ewangelia” – podkreślają podpisani pod listem. I apelują do Straży Granicznej, by zaprzestała odsyłania ludzi z powrotem do lasu, rządzących zaś proszą, by zezwolili na dopuszczenie do osób uwięzionych na granicy pomocy medycznej i organizacji humanitarnych, utworzyli korytarze humanitarne i nowe ośrodki dla migrantów i uchodźców.

Zwracają się też do współwyznawców z prośbą o modlitwę i organizowanie pomocy materialnej.

List można podpisywać tutaj. Publikujemy go w całości.

List otwarty chrześcijanek i chrześcijan do sióstr i braci w wierze w sprawie osób dotkniętych kryzysem humanitarnym przy wschodniej granicy Polski

Niedługo zaczyna się Adwent, czas oczekiwania na Boże Narodzenie. Przypominamy sobie, że Jezus narodził się w surowych warunkach. Jego godność jako Mesjasza i Króla, przysłonięta ubóstwem, była trudna do rozpoznania. W Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 25,31-46) Chrystus podpowiada, że przychodzi w potrzebującym człowieku – chcemy Go takim rozpoznać.

W pobliżu wschodniej granicy naszego państwa, po obu jej stronach, przebywają ludzie, w tym liczne rodziny z dziećmi, zwabieni w śmiertelną pułapkę przez władze Białorusi. Tułają się przez wiele dni po lasach, często wycieńczeni i w złym stanie zdrowia. Są wielokrotnie przerzucani z jednej strony granicy na drugą, między Polską a Białorusią, poza wyznaczonymi przejściami granicznymi. Nie mogą iść dalej, nie mogą też zawrócić – są uwięzieni.

Służby naszego państwa często nie dopuszczają do tych ludzi pomocy medycznej, humanitarnej i prawnej. Świadczą o tym relacje mieszkańców terenów przygranicznych i innych osób pomagających na miejscu.

Nadchodzi zima – życie i zdrowie ludzi spędzających wiele dni w puszczy pod gołym niebem jest realnie zagrożone. Konieczna jest jak najszybsza pomoc. Zdajemy sobie sprawę, że sytuacja na naszej wschodniej granicy została sprowokowana przez białoruskie władze, jednak upominamy się z troską o życie tych, którzy znaleźli się w samym centrum politycznej rozgrywki.

Możemy mieć różne poglądy, jednak jako chrześcijan łączy nas Ewangelia. Gdy na terenie naszego kraju życie tylu osób znajduje się w niebezpieczeństwie, Chrystus daje nam jasną wskazówkę: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Wspólnota chrześcijańska żyje dzięki świadectwu wiary, a wiemy, że wiara bez uczynków jest martwa. Według słów św. Jakuba: „Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” (Jk 2,15-17). Brak wyraźnego działania jest powodem zgorszenia tak wewnątrz, jak i na zewnątrz wspólnoty. Jako chrześcijanie chcemy opowiedzieć się za Chrystusem słowem i czynem.

My, osoby podpisane pod tym listem, zobowiązujemy się do pomocy osobom uwięzionym na granicy poprzez różne formy zaangażowania i modlitwę.

Dołączając się do próśb Prymasa Polski, przewodniczącego KEP i delegata KEP ds. migrantów o to, by nieść pomoc osobom dotkniętym kryzysem humanitarnym, do wniosków zawartych w komunikacie środowisk katolickich z 2 listopada br.:

• wzywamy polityków, by zjednoczyli się w działaniach na rzecz rozwiązania kryzysu humanitarnego;

• wzywamy rządzących, by zgodnie z apelem biskupów zezwolili na dopuszczenie do osób uwięzionych na granicy pomocy medycznej i organizacji humanitarnych, a wobec nasilonego zjawiska migracji skorzystali ze znanych w prawie międzynarodowym rozwiązań systemowych, w tym m.in. utworzyli korytarze humanitarne oraz nowe ośrodki dla migrantów i uchodźców;

• wzywamy Straż Graniczną, by zaprzestała odsyłania ludzi z powrotem do lasu. Zachęcamy siostry i braci w wierze: katolików, w tym biskupów, księży i osoby świeckie oraz duchownych i świeckich innych Kościołów chrześcijańskich w Polsce, do zjednoczenia się wokół konkretnych działań w obliczu kryzysu humanitarnego. Na przykład do:

• modlitwy w intencji zakończenia kryzysu humanitarnego na granicy oraz do organizowania takich modlitw w parafiach i wspólnotach;

• apelowania do ludzkich sumień o otwartość w duchu Ewangelii na bliźnich w skrajnie trudnej sytuacji;

• przekazywania rzetelnych wiadomości od osób i organizacji bezpośrednio pomagających na granicy tym, którzy nie mają dostępu do takich informacji;

• organizowania pomocy materialnej – zbiórek pieniędzy i potrzebnych rzeczy;

• rozpowszechniania w parafiach i wspólnotach materiałów informujących o sytuacji na granicy oraz możliwych sposobach pomocy;

• podjęcia wolontariatu w organizacjach pomagających uchodźcom;

• wspierania przygranicznych punktów pomocowych.

Zachęcamy wszystkich do uruchomienia wyobraźni miłosierdzia, która pomoże stworzyć nowe inicjatywy w celu wsparcia ofiar kryzysu humanitarnego.

Serdecznie zapraszamy do włączenia się w inicjatywę „Modlitwa bez granic” (https://fb.me/e/4isaiZh4a), w której w jedności, ponad podziałami, będziemy wzywać Bożej pomocy tam, gdzie nasze siły nie wystarczają, i Bożej inspiracji tam, gdzie możemy coś zdziałać.

Chcemy naśladować podany nam przez Zbawiciela wzór dobrego Samarytanina, który oparł się pokusie pominięcia człowieka w potrzebie i nie pytając o narodowość czy wyznawaną wiarę, pośpieszył bliźniemu na pomoc. W obecnym momencie rozumiemy wyraźniej niż dotąd, że od naszej wierności Ewangelii zależy ludzkie życie. Nie bądźmy obojętni!

Świąteczna promocja Wydawnictwa Więź

Podpisy sygnatariuszy:

Wiktor Antolak, Kongres Katolików i Katoliczek
Maja Barełkowska, aktorka
Justyna Bednarek, pisarka
Roman Bielecki OP
Tomasz Biłka OP
Maciej Biskup OP
Paweł Broszkowski, b. prezes KIK Warszawa
Ewa Buczek, „Więź”
siostra Małgorzata Chmielewska, przełożona Wspólnoty Chleb Życia w Polsce
Piotr Cyrwus, aktor
dr Piotr M.A. Cywiński, członek Zarządu KIK Warszawa
Maryna Czaplińska, członkini Zarządu KIK Warszawa
Tomasz Dostatni OP
dr Sebastian Duda, „Więź”
Ignacy Dudkiewicz, red. naczelny Magazynu Kontakt
Łukasz Filc OP
Natalia Gebert, prezeska Domu Otwartego
Iza Gorczyca, grupa „Wiara i Społeczeństwo” 
Dawid Gospodarek, dziennikarz, publicysta
Katarzyna Jabłońska, „Więź”
Ewa Kiedio, „Więź”
Jakub Kiersnowski, prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie
Dominika Kozłowska, prezeska S.I.W. Znak i red. nacz. miesięcznika „Znak”
Agnieszka Kwaśniewicz, grupa „Wiara i Społeczeństwo”
dr Elżbieta Łazarewicz-Wyrzykowska, członkini KIK Warszawa
Mateusz Luft, członek KIK Warszawa
Zofia Malcher, grupa „Wiara i Społeczeństwo”
dr hab. Ewa Maciejewska-Mroczek, Childhood studies, UW
doc. dr hab. Katia Michajlowa, Bułgarska Akademia Nauk Sofia, Bułgaria
ks. Grzegorz Michalczyk, duszpasterz środowisk twórczych
prof. Anna Niżegorodcew, grupa „Wiara i Społeczeństwo”
Zbigniew Nosowski, „Więź”
Tomasz Nowak OP
dr hab Anna Oleszkowicz, prof. Uwr
Jędrzej Owsiński, współautor niniejszego listu
dr hab. Grzegorz Pac, „Więź”
Łukasz Rozdeiczer-Kryszkowski, członek Zarządu KIK Warszawa, adwokat
Zosia Sanejko, grupa „Wiara i Społeczeństwo”
Krzysztof Sawicki, członek zarządu KIK Warszawa
ks. Kazimierz Sowa, dziennikarz i publicysta
dr Zuzanna Siwek, psycholog, psychoterapeuta
Natalia Świderska, współautorka niniejszego listu
Joanna Święcicka, wiceprezes KIK Warszawa
Tomasz Terlikowski, publicysta
Magda Wolnik, wspólnota Sant’ Egidio
Elżbieta Ziołkowska, członkini KIK Warszawa
Krzysztof Ziołkowski, członek KIK Warszawa
Piotr Żyłka, dziennikarz, działacz społeczny, jeden z inicjatorów „Zupy na Plantach”

Przeczytaj też: Zabiją Cię, Panie

Podziel się

4
2
Wiadomość

Komentarze (5)

Bylibyście Państwo lub instytucje które reprezentujecie wiarygodniejsi, gdybyście w 2015 roku roku nim prawica rozpoczęła kampanię przeciwko nie konsultowanemu z nikim wbrew konwencji dublińskiej(?) otwarciu granic przez A.Merkel i w ślad za nią takiemu zamiarowi E.Kopacz w Polsce, poparli kompromis zgłoszony przez J.Gowina i A.Bielana, by w ramach relokacji przyjmować od państw południa Europy z Bliskiego Wschodu i Afryki jedynie chrześcijan (ja bym jeszcze dodał eksterminowanych przez muzułmanów jazydów). No, może to nie było doskonałe, ale kompromis ten stawiałby nas w zupełnie innym miejscu z pomocą uchodźcom i wtedy, i dziś. Wtedy elity liberalne zawyły (do dziś pamiętam agresywny felieton etyczki prof.M.Środy w Wyborczej). Argument, że lepiej pomóc 10% uchodźców niż nikomu nie robił na nikim wrażenia, bo nie o uchodźców chodziło. Wśród przyzwoitych zwolenników otwarcia granic byli też tacy, którzy uchodźców traktowali instrumentalnie jak dziś Łukaszenka – ich napływ miał w ich zamiarach przysłużyć się zmianom tradycyjnych struktur społecznych. I Kościołowi oraz jak sądzę prawie wszystkim spośród powyższych sygnatariuszy wtedy zabrakło odwagi narazić się na atak liberalnych mediów pod wodzą Wyborczej i TVNu (w niektórych innych sprawach waszych sojuszników), i wybraliście siedzenie cicho w tej sprawie. Nie atakujcie więc dziś mojego sumienia, że z grubsza popieram politykę rządu, owszem odbiegającą od radykalizmu Ewangelii, bo ci z was, którzy potrafią przeprowadzać wnikliwy rachunek sumienia wiedzą, że też nie jest ono czyste. Ale ja nie piszę listów do sumień innych katolików. Notabene, gdyby w 2015 uzgodniono kompromis przyjmowania chrześcijan, temat uchodźców nie byłby treścią kampanii wyborczej i może PiS nie zdobyłby samodzielnej większości, a w skali europejskiej nie byłoby Brexitu (przeszedł w referendum w 2016 r. przewagą 1,9% głosów). Tak właśnie dobre intencje wygrały z etyką odpowiedzialności. I niczego was to nie nauczyło, skoro nadal przebrani w pobożne szaty nieprzytomnie dążycie do katastrofy.

Korytarze humanitarne? Dokąd, w kosmos? Niemcy tych ludzi nie chcą i zrobią wszystko, żeby ich nie wpuścić. Nowe ośrodki dla migrantów i uchodźców? A oni nakarmieni, napojeni grzecznie z tych ośrodków skierują się wprost do samolotów, którymi wrócą do domów? Sygnatariusze tego listu to ludzie kompletnie nieodpowiedzialni, nie rozumiejący co się stanie potem. Wmawianie Straży Granicznej i rządzącym braku sumienia niczego nie załatwi. Ten apel został skierowany nie do tych adresatów co trzeba.

Mam prośbę, aby każda z osób podpisanych pod listem zadeklarowała przyjęcie jednej rodziny migrantów, i odpowiedzialność oraz opiekę nad nią do momentu osiągnięcia przez nią samodzielności – np. poprzez przyuczenie się do pracy zarobkowej i jej skuteczne podjęcie. To pozwoliłoby rozwiązać problem, również logistycznie, poprzez rozproszenie tych kilku tysięcy migrantów na terenie całego kraju.

Jest to apel pięknoduchów, którzy bardzo chcą – jak to przystało na pięknoduchów – urządzić innym świat. Historia zna takie przypadki, i to bardzo dobrze. Dlatego byłoby najlepiej, gdyby postulowaną naprawę świata rozpoczęli od siebie, i przyjęli pod swój dach rodziny emigrantów. „Nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!” (1 Jn 3:18) Państwo polskie nie ma obowiązku troszczyć się o obywateli innych krajów. Jest to normalne, i podobnie zachowują się kraje o ugruntowanej tradycji demokratycznej, jak USA, Francja, Wlk. Brytania. Propozycja, by problem rozwiązali inni – organizacje prywatne, osoby fizyczne, itd. – jest niestosownym mobbingiem emocjonalnym odwołującym się do intymnej sfery sumienia. Dlatego, drodzy sygnatariusze, proszę dajcie przykład własnym czynem. Odwagi!

Niestety ja również mam podobne zdanie co przedmówcy powyżej

Wg mojej skromnej opinii takie stanowisko jest krótkowzroczne.
Jak było około 30 osób na granicy to podawano argumenty w stylu „to tylko 30 osób, przyjmijmy ich…”, no tak faktycznie to było tylko 30 a teraz jak jest ich tysiące ?

A jaki będzie skutek jak wpuścimy te tysiące ? Ktoś o tym pomyślał ?
Bardzo przewidywalny – padnie hasło „szlak udrożniony” i za kilka m-cy będziemy mieć tam kilkaset tysięcy albo i milion ludzi a co potem ?
Kto ich sprawdzi ? Skąd pochodzą, kim są ?

Ile jesteśmy w stanie przyjąć ludzi którzy raczej od razu nie byliby w stanie pracować ?

A czy jakby tu zjechało 10 mln ludzi to im będzie lepiej czy też może wszystkim łącznie z pozostałymi obywatelami Polski razem jednak źle ? Żadne państwo nie jest w stanie bez ograniczenia przyjmować migrantów.

Poza tym o jakich „korytarzach” jest mowa ? Na czym to miałoby polegać ? Może na podstawianiu autobusów pod granicę, które (za odpowiednią stawkę oczywiście) przewoziłyby ludzi tam gdzie faktycznie chcą się w większości znaleźć czyli do granicy polsko-niemieckiej np. w Słubicach ?
A tam co potem ?
Postawimy się w takiej samej roli jak funkcjonariusze białoruscy ? Będziemy przepychać ludzi na drugą stronę granicy ? Czy jak to sobie ktoś wyobraża ?
Myślą państwo, że Niemcy chętnie wszystkich przyjmą ? Wydaje mi się, że ten okres już się skończył.

Jeśli ktoś faktycznie czuje się zagrożony w swoim kraju to oczywiście ma prawo wyemigrować, najczęściej ludzie udają się do najbliższego bezpiecznego kraju, do Polski też mogą przyjechać ale… granicę przekracza się przejściem granicznym / ewentualnie przylatuje samolotem a nie w krzakach !

Polacy którzy emigrowali „za chlebem” raczej w krzakach granic w większości nie przekraczali, prawda ? na tratwach do UK się nie udawali.

Czy gdybym udał się pieszo do Szwajcarii i próbował lasem przejść granicę a jakby mnie złapali to bym twierdził, że jestem uchodźcą politycznym to Szwajcarzy byliby wobec mnie wyrozumiali ?
A co gdybym przyszedł z całym swoim miastem… także przez te krzaki ?
Wpuszczą nas ?

Problem jest niezwykle poważny, podpieranie się tylko chrześcijańskim miłosierdziem nie jest żadnym rozwiązaniem a tylko proszeniem się o więcej problemów.

Pomoc humanitarna jak najbardziej ale w miejscu gdzie ci ludzie się znajdują.

Ostatnio był artykuł że ponad 400 osób wróciło do Iraku czyli wrócić mogą.

Gdyby ktoś oszukał kogoś z mojego miasta i wziął od niego 3 tys dolarów za pomoc w przerzucie do… mojego mieszkania to nie ja będę za to odpowiedzialny, że ktoś dał się nabrać i nie mam obowiązku mimo wszystko do swojego mieszkania dokwaterowywać ludzi, którzy do niego przyszli a potem kolejnych i kolejnych.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.