Jesień 2021, nr 3

Zamów

Abp Muszyński: Musimy na nowo zdefiniować Kościół

Abp Henryk Muszyński, kwiecień 2016 r. Fot. Mazur / episkopat.pl

Jesteśmy na początku drogi – mówi abp Henryk Muszyński w rozmowie z miesięcznikiem „W drodze”.

W październikowym numerze dominikańskiego miesięcznika „W drodze” o kryzysie Kościoła o. Roman Bielecki rozmawia z abp. Henrykiem Muszyńskim, profesorem teologii, biblistą, arcybiskupem seniorem archidiecezji gnieźnieńskiej, byłym prymasem Polski.

Zdaniem abp. Muszyńskiego kryzys w Kościele w Polsce jest „niewątpliwy”. „Nie przypuszczałem, że będę przeżywał coś podobnego w moim życiu. Niczym nie da się usprawiedliwić zaniedbań i krzywd. Mówię to z całą ostrością. Jednocześnie rozumiem, że każdy biskup, który dowiadywał się o nadużyciach, usiłował ratować to, co można było ratować, gdy chodzi o kapłanów. Błąd polegał na tym, że nikt nie interesował się ofiarami, czyli najsłabszymi. W efekcie biskupi, którzy mieli być ewangelicznym wzorem, robili coś przeciwnego do tego, o czym sami nauczali, i przez to stali się zgorszeniem dla innych” – zaznacza.

W jego ocenie autorytet można odbudować tylko „przez odbudowanie wewnętrznej i żywej więzi z Chrystusem”. „Chodzi o to, by być pasterzem, który oddaje życie za powierzone mu owce, a nie tylko im przewodzi. Przypomnijmy sobie, że Piotr również zdradził Chrystusa, ale potem zrozumiał swój błąd i odbudował zaufanie. Więc jeśli dziś mamy być wiarygodni wobec ludzi, to musimy przejść taką samą drogę jak Piotr – drogę oczyszczenia i odbudowania” – stwierdza.

Jednocześnie przyznaje: „Zrozumienie błędów wymaga czasu. Poza tym jest szczególnie trudne dla tych, którzy cieszyli się uznaniem i szacunkiem, a nie mieli świadomości, jak bardzo ranią drugiego człowieka przez swój brak zainteresowania jego krzywdą”.

„Nie dziwi mnie, że ludzie domagają się od nas transparentności, by nasze kapłańskie życie i jego styl były przedłużeniem sposobu życia Chrystusa. W całości nigdy się to nie uda. Ale nie powinniśmy zapominać, że «moc w słabości się doskonali» (2 Kor 12,9). W momencie, kiedy przyznajemy się do słabości, jest szansa na objawienie mocy Bożej. I to nią promieniuję jako słaby człowiek” – mówi abp Muszyński.

Jego zdaniem „obecnie jesteśmy w takim momencie, w którym musimy na nowo zdefiniować naszą wspólnotę kościelną”. „Jesteśmy na początku drogi. Rozmawiamy o byciu biskupem. Trzeba widzieć, ile się zmieniło w ostatnim czasie. Ja, mając prawie dziewięćdziesiąt lat, mogę powiedzieć, że jestem innym księdzem niż wtedy, gdy wchodziłem w kapłaństwo. Wszystko mi się wydawało ważne. Trudno było mi osądzić, co jest naprawdę istotne i niezbędne. Były to czasy pełne niepewności i lęku. Zostałem wyświęcony w 1957 roku. Seminarium odbywałem z czasach stalinowskich, gdy prymas Wyszyński był w więzieniu” – opowiada abp Muszyński.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

I dodaje: „Wzrastałem w tym klimacie. Byłem przekonany, że Polska jest katolicka, wierna i że u nas jest najlepiej, bo jesteśmy ofiarami. A gdy w 1963 roku znalazłem się na studiach w Rzymie, zobaczyłem Kościół w wymiarze światowym i nic mi się nie zgadzało z tym, co miałem w głowie. Miałem doświadczenie pełnych Kościołów, niezłomnego prymasa i poczucie, że u nas jest wzorcowo. A zobaczyłem, jak bogaty i różnorodny jest Kościół na świecie. I w jak wielu aspektach to my, w Polsce, musimy się uczyć. To był początek mojej drogi, która się rozwijała dzięki kontaktom ze wspólnotami protestanckimi w Niemczech, na studiach biblijnych w Jerozolimie czy poprzez liczne kontakty z Kościołem w Stanach Zjednoczonych. A przede wszystkim przez prace synodalne. Dziś mogę powiedzieć, że to dzięki nim fizycznie doświadczyłem, że Kościół jest dziełem Ducha Świętego, a nie naszym”.

DJ

Przeczytaj też: Jeżeli w Kościele kogoś wykluczamy, pozbywamy się możliwości usłyszenia Ducha Świętego

Podziel się

6
1
Wiadomość

Komentarze (7)

No własnie… abp. Senior Prymas Muszynski coś zrozumiał a inni nasi biskupi? Nic! Piszą list pasterski o synodzie! Jakby sie w naszym kraju nic nigdy złego nie wydarzyło!! I w tym liscie… brak prawdy, brak pokory, skruchy, brak wszystkiego! Całkowity triumfalizm!

1„Nie dziwi mnie, że ludzie domagają się od nas transparentności, by nasze kapłańskie życie i jego styl były przedłużeniem sposobu życia Chrystusa. W całości nigdy się to nie uda.”
Choć raz biskup powiedział prawdę, nigdy biskupi nie będą jak Jezus, ubogi ciałem, lecz boski Duchem. Co ciekawie, oni nie mają zamiaru być jak Jezus. Tylko wtedy, komu oni są potrzebni?

„Błąd polegał na tym, że nikt nie interesował się ofiarami, czyli najsłabszymi”. Ksieze Biskupie, jest Ksiadz wystarczajaco stary, zeby wreszcie stanac w prawdzie – to nie byl blad! To byla zbrodnia! I tak to prosze nazywac!

Panie Konradzie- ale tak o tych wydarzeniach myslą świeccy, nie hierarchia! Dla hierarchii jestesmy NADUŻYCIAMI ! Dziękuję ze jest Pan z nami. To odwaga!

cytat z Deona:
„Jak powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, w trakcie spotkania w Kongregacji ds. Biskupów nie zabrakło uwag krytycznych dotyczących stanowiska Stolicy Apostolskiej wobec księży biskupów, którzy zostali obłożeni karami za niedociągnięcia, uchybienia czy zapomnienia w prowadzeniu spraw duchownych oskarżonych o pedofilię. Zostali do tego zobowiązani przez nową sytuację prawną, która wytworzyła się po 2019 roku.
Biskupi zwracali uwagę, na dysproporcję między karami, które zostały nałożone na biskupa po wstępnym dochodzeniu, i orzeczeniu trwałych kar wobec niego, a sytuacją pedofila, przestępcy, który po 5 latach wychodzi z więzienia i może swoje życie zacząć od nowa, z carte blanche. W przypadku biskupa mamy do czynienia jakby ze śmiercią cywilną oskarżonego hierarchy, który nie jest pedofilem. Jest on usuwany z urzędu, popada w infamię i zostaje jakby unicestwiony przez media.”
Jak rozumiem, biskupi uważają kary Watykanu za zbyt dotkliwe? Naprawdę? Czy do nich w ogóle dociera powaga sytuacji??? Na przestrzeni lat tysiące osób zostało wykorzystanych seksualnie przez księży przy milczącej zgodzie biskupów, a próba oczyszczenia sytuacji przez Watykan jest – jak widać – niesprawiedliwie ciężka dla panów biskupów. A co mają powiedzieć ofiary? Jak mają żyć?

Biskupi są dowodem że na Ziemię przybywają ufoludki. Przecież normalny człowiek w takiej sytuacji by się nie stawial Watykanowi. Oni już całkiem pozbawieni są poczucia moralnego? Nie wiedzą, że kogo wysoko wyniesiono od tego się wymaga? Tak bardzo przyzwyczaili się do tego że zawsze i wszędzie są prześladowani?
Dziękuję za ten cytat, nie zauważyłem tego artykułu na Deonie. Świadczy on o tym, że dla Kościoła w Polsce nie ma ratunku. Kasta biskupa dopuszcza w swoje szeregi tylko kosmitów podobnych do siebie. Nikt nie jest wstanie tego zmienić.

Cała prawda Pani Moniko. Episkopat żyje w matriksie. Na innej planecie. Dzieki takim wypowiedziom zaufanie wobec biskupów jest poniżej zera! Ale do nich nic juz nie dociera… kasa, władza tylko to sie dla biskupów liczy.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.