Lato 2021, nr 2

Zamów

„Obecność abp. Głódzia na niedzielnej beatyfikacji to efekt niekonsekwencji Watykanu”

Beatyfikacja kardynała Stefana Wyszyńskiego i matki Elżbiety Róży Czackiej 12 września 2021 r. w warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej. Abp Sławoj Leszek Głódź drugi z lewej. Fot. Archidiecezja Warszawska / Konferencja Episkopatu Polski / G. Gałązka

Ostentacyjne zachowanie ukaranego byłego metropolity gdańskiego podważa zaufanie do Kościoła, który przekonuje, że z całą stanowczością chce walczyć z pedofilią – pisze Michał Szułdrzyński w „Rzeczpospolitej”.

W niedzielę w warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej odbyła się beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego i m. Elżbiety Czackiej. Michał Szułdrzyński pisze w „Rzeczpospolitej” o dwóch sprawach, które „wydają się kłaść cieniem na tym wielkim święcie”.

„Pierwszą była obecność wśród biskupów uczestniczących w uroczystej mszy beatyfikacyjnej abp. Sławoja Leszka Głódzia, który kilka miesięcy temu został ukarany przez Watykan za tuszowanie nadużyć seksualnych” podległych mu księży – czytamy. Publicysta przyznaje, że hierarcha formalnie zakazu nie złamał (nie wolno mu uczestniczyć w publicznych uroczystościach na terenie archidiecezji gdańskiej), ale „sytuacja jest trudna dla wszystkich”.

„To z jednej strony zgorszenie dla wiernych, którzy widzą wśród purpuratów duchownego ukaranego przez Watykan. Poza tym abp Głódź nigdy publicznie nie przyznał się do winy i nie przeprosił za swoje zaniedbania. Taka ostentacja podważa zaufanie wiernych wobec Kościoła hierarchicznego, który przekonuje, że z całą stanowczością chce walczyć z pedofilią” – zaznacza Szułdrzyński. 

I dodaje: „To też efekt niekonsekwencji Watykanu. Z jednej strony papież Franciszek deklaruje determinację do walki z tuszowaniem pedofilii w Kościele i wprowadził mechanizm, który umożliwia zdymisjonowanie biskupa, który zaniedbał swoich obowiązków. A z drugiej nuncjatura wydaje lakoniczne komunikaty o karach na kolejnych hierarchów, nie podając, za jakie konkretnie działania czy zaniechania zostali ukarani”.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Inną sprawą, która budziła niesmak dziennikarza „Rzeczpospolitej”, była próba wykorzystania beatyfikacji przez partię rządzącą. „Tłum polityków (głównie z PiS) w pierwszych rzędach dziwnie kontrastował z siostrami ze zgromadzenia założonego przez bł. matkę Czacką, dla których miejsce było w głębi świątyni” – zwraca uwagę publicysta.

DJ

Przeczytaj też: Laski, Kościół wolny jak obłok na niebie

Podziel się

5
Wiadomość

Komentarze (3)

Nie tylko obecnosc abepe sołtysa tam była nie na miejscu! Był tam obecny abp. Kowalczyk i abp Skworc – TW SB oboje… a takze abp. Dzięga ze Szczecina, wobec którego toczy sie proces w Watykanie. Prymas nie reagował….

A wierni co? Przekazali znak pokoju? Poczuli wspólnotę zgromadzenia? Chyba niespecjalnie im przeszkadzało, bo nikt nie zareagował.

@ karol —- A skąd karol wie, że nikt ? Z jakiego, karol, jest zgromadzenia ? Z Troskliwców Mniejszych korzonki podgryzających czy dołki kopiących ?

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.