Lato 2021, nr 2

Zamów

Kozłowska: Na niemal całkowity zakaz aborcji nie ma nie tylko zgody społecznej, ale i moralnej

Dominika Kozłowska. Fot. Adam Walanus / adamwalanus.pl

„Za wyborem i życiem” – to temat nowego, majowego numeru miesięcznika „Znak”. Redakcja stawia pytania: Jakie są argumenty katoliczek i katolików na rzecz liberalizacji prawa aborcyjnego? Co trzeba zrobić w kwestii praw reprodukcyjnych i rzeczywistej ochrony życia w Polsce?

Ukazał się majowy numer miesięcznika „Znak” – „Za wyborem i życiem”.

Redaktor naczelna pisma Dominika Kozłowska przywołuje w edytorialu słowa Józefy Hennelowej, nestorki środowiska, o tym, że mężczyźni, którzy chcą decydować o tym, „jak kobieta powinna przeżywać macierzyństwo, nie mają bladego pojęcia, co czują kobiety w ciąży niechcianej, gdy cały ich organizm nie wyraża zgody na dziecko”. „Hennelowa miała świadomość, że takiego wewnętrznego sprzeciwu nie zmieni się ani żadnym kazaniem, ani samym prawem” – zaznacza Kozłowska.

Jej zdaniem „obowiązujące obecnie w Polsce jedne z najbardziej restrykcyjnych w naszej części świata przepisów z pewnością zostaną zmienione, gdy Zjednoczona Prawica utraci władzę. Na niemalże całkowity zakaz aborcji nie ma nie tylko zgody społecznej, ale i moralnej”.

„Dlatego sprawą tak ważną jest podjęcie już dziś poważnego i wielostronnego namysłu nad optymalnym kształtem przyszłego prawa. Jest dla nas ważne, aby do tej debaty włączyć również argumenty i doświadczenia katoliczek i katolików oraz pokazać, że postawa za życiem może iść w parze z poparciem dla prawnej dopuszczalności przerywania ciąży” – czytamy.

„Potrzebujemy znacznie szerzej dyskusji”

O tym, że klarowny podział pro-life pro-choice dziś nie wystarcza, mówi Thia Cooper, amerykańska teolożka, wykładowczyni w Gustavus Adolphus College, w rozmowie Karola Kleczki. W jej ocenie „kwestia legalizacji lub penalizacji aborcji nie obejmuje w pełni wyzwań, z którymi mierzą się kobiety w ciąży. Potrzebujemy znacznie szerszej dyskusji wokół tego, w jaki sposób nasze społeczeństwa wspierają dzieci”.

„Myślenie wyłącznie o tym, czy aborcja jest, czy nie jest legalna, nie ma nic wspólnego z zapewnieniem godnego życia – życia w obfitości. Jeśli nie zapewnię tego, że mój bliźni ma co jeść, ma dostęp do czystej wody, odzieży czy dachu nad głową, to tak jakbym skazywała na cierpienie Jezusa. Nasze społeczeństwo wyglądałoby zupełnie inaczej, gdybyśmy spróbowali zagwarantować każdej osobie pełne wsparcie niezbędne do godnego życia. Dlatego sądzę, że podejmowanie etycznej dyskusji na temat aborcji może mieć miejsce dopiero wtedy, gdy społeczeństwo zdecyduje się na wsparcie życia tych ludzi, którzy już są na świecie” – podkreśla teolożka.

Zwraca również uwagę, że „wielu uczestników debaty publicznej nie dostrzega tego, że jeśli chcemy, aby kobiety wybierały życie, to musimy zapewnić im realną możliwość bezpiecznego wychowywania dzieci”.

Zdaniem Cooper „konflikt pomiędzy świętością życia a naszym codziennym doświadczeniem nie powinien zachodzić, ale jako ludzie stworzyliśmy systemy, które nie wspierają w pełni każdego członka społeczeństwa. Dyskusja na temat aborcji tylko to uwypukla, bo wartościuje świętość życia w jakimś jednym wycinku, a dokładniej co do jego początku, dewaluując pozostałe zakresy, takie jak systemy opieki, kontrola nad dehumanizującymi biznesami itp. Na tym polega właściwy konflikt”.

Jak jest w praktyce?

W preambule ustawy z 7 stycznia 1993 r. zadeklarowano „prawo każdego do odpowiedzialnego decydowania o posiadaniu dzieci oraz prawo dostępu do informacji, edukacji, poradnictwa i środków umożliwiających korzystanie z tego prawa”. Redakcja „Znaku” zapytała cztery specjalistki, co przez blisko 30 lat udało się w tym zakresie osiągnąć, a co pozostaje do zrobienia.

Prof. Elżbieta Korolczuk, socjolożka pracująca na Uniwersytecie Södertörn w Sztokhomie i na Uniwersytecie Warszawskim, mówi, że „w każdej ze sfer związanych z szeroko pojętym zdrowiem reprodukcyjnym kobiet – bo nie chodzi tylko o brak choroby, ale też psychiczny dobrostan – mamy do czynienia z nierówną walką obywatelek o swoje prawa z państwem, które jest nieresponsywne albo wrogie”.

„Zaczyna się od edukacji i debaty publicznej – zamiast przedstawiania rzetelnej informacji i doświadczeń kobiet widzimy dziś skłonność do ideologizowania kwestii związanych z ciałem i seksualnością – kontynuuje prof. Korolczuk. – Przykładem choćby działania ministra Przemysława Czarnka, wprowadzającego właśnie do szkół książkę Fundacji Małych Stópek, której treści przeciwstawiają się prawu kobiet do decydowania o swoim ciele i płodności. Zamiast wiedzy promuje się w szkołach w tym zakresie konserwatywną ideologię. Tyle że efekty są odwrotne do tych, które zakładają prawicowi politycy i Kościół: dzietność w Polsce maleje, a nie rośnie”.

Prof. Eleonora Zielińska, współkierująca Podyplomowym Studium Prawa Medycznego, Bioetyki i Socjologii Medycyny UW, zwraca uwagę na słabą dostępność środków antykoncepcyjnych w Polsce. Natomiast „w kwestii kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego zakres refundacji kosztów zabiegów zarówno z rządowego programu, jak i z programów niektórych samorządów jest niewystarczający w stosunku do ogromnych w skali kraju potrzeb. Zatem niezadowalająca jest również dostępność środków wspomaganego rozrodu”.

Jej zdaniem „wszystko to sprawia, że ze względów ideologicznych, logistycznych czy finansowych wiele dziewczyn i kobiet w Polsce nie jest w stanie korzystać z prawa do samostanowienia w dziedzinie reprodukcji”.

Z kolei edukatorka seksualna Finka Heynemann tłumaczy, że podstawa programowa szkolnego przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie” zawiera obecnie „mało rzetelnych informacji o antykoncepcji, o relacjach, o przemocy, o dyskryminacji płciowej. O tożsamościach płciowych czy orientacjach nie mówi nic”. Podkreśla, że „dostęp do edukacji seksualnej jest bardzo nierówny, a jej zakres wąsko rozumiany. W efekcie młodym ludziom nierzadko brakuje podstawowej wiedzy na temat dojrzewającego ciała i zdrowych relacji”.

Na sytuację dzieci ciężko chorych zwraca uwagę Tisa Żawrocka-Kwiatkowska. To założycielka i prezeska Fundacji Gajusz, zajmującej się m.in. organizacją opieki paliatywnej nad nieuleczalnie chorymi dziećmi. „Osobiste doświadczenia i lata prowadzenia hospicjum perinatalnego pozwoliły mi zrozumieć, że w obecnym systemie opieki nad dzieckiem (bo tak mówią podopieczne mojej fundacji) oraz kobietą w ciąży najbardziej brakuje dobrej i rzetelnej komunikacji. Nasze podopieczne zupełnie nie wierzą politykom i lekarzom” – mówi Żawrocka-Kwiatkowska.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Według niej „w polskim systemie zdrowotnym na pewno brakuje organizacji długoterminowej opieki domowej. Do hospicjum perinatalnego trafiają dzieci cierpiące na nieuleczalne schorzenia nieuchronnie i w stosunkowo krótkim czasie prowadzące do śmierci. Ale opieki potrzebują także osoby, których przewlekła choroba będzie trwała nawet przez kilkadziesiąt lat” – dodaje.

Przeczytaj też: Okołoaborcyjna gra w szachy

DJ

Podziel się

6
2
Wiadomość

Komentarze (106)

Z daleka.. najlepiej już oficjalnie poza Kościołem, skoro odeszło się od jego nauczania w tak zasadniczej sprawie.

Pani redaktor Kozłowska zapomniała o wyroku Trybunału Konstytucyjnego! I zrobiła to celowo! Zaden inny rząd tego prawa zapisanego w Konstytucji nie zmieni! Bo musialby najpierw zmienic zapis Polskiej Konstytucji! A to jest niemozliwe!
I jeszcze jedno… 5 NIE ZABIJAJ ! To prawo Boze! Nie ludzkie! Jakim prawem my ludzie jestesmy wazniejsi w swych ludzich prawach przez ludzi ustanowionych niz Bóg i Jego prawa, ktore nam dał?

Panie Tomaszu – w Polsce od pewnego czasu nie ma Trybunału Konstytucyjnego. P.S. Podać Panu adres jakiejś fabryki broni w Polsce ? Może pod „Łucznika ” w Radomiu Pan się wybierze walczyć o życie. ? Życie na całym świecie, bo Polska sporo zarabia na eksporcie broni na cały świat. A może pod Pałac Namiestnikowski w Warszawie (każdy Prezydent RP jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych (czyli żołnierzy uzbrojonych do zabijania ludzi) A macice obcych sobie kobiet proszę zostawić w spokoju, tak samo jak i dzieci nienarodzone.

Jest Trybunał Konstytucyjny!na jakiej podstawie prawnej ! Pani pisze iz Trybunału Konstytucyjnego nie ma? Proszę o podstawę prawną Pani słów.

Mam prawo pisać i mowic w obronie dzieci! Konstytucja mi to gwarantuje tak samo jak gwarantuje zycie niewinnych dzieci!

Zostawić w spokoju dzieci nienarodzone? Cóż za przewrotność. Przecież o to zabiegają pro-liferzy!

Nieprawda. Tzw. „pro-liferzy” zaorali w Polsce perinatologię oraz badania prenatalne, a prawdziwa opieka ginekologiczna w Polsce (szczególnie poza dużymi miastami) jest tylko dla bogatszych Polek. Poza tym Admin zmienił końcową treść mojej wcześniejszej wypowiedzi.

Owszem, jak Pani dobrze wie, stale komentując artykuły w portalu Więź.pl, staramy się nie kasować komentarzy w całości (choć to również się niekiedy zdarza). Pewnych stwierdzeń jednak nie możemy dopuszczać, co dotyczyło również fragmentu tego komentarza.

Pozwole sobie udzielic Panu odpowiedzi na postawione pytanie. W skrocie, bo dluzsza i oparta o rzeczowe argumenty odpowiedz nic i tak niczego nie zmieni w Pana swiatopogladzie. Nie wszyscy w Boga wierza. To po pierwsze. Po drugie nie wszyscy wierza w tego samego Boga. Dlatego jest cos takiego jak prawo stanowione, ktore jest uniwersalne. I takie prawo jest najwazniejsze. I na szczescie jeszcze w tym kraju jedyne, ktore istnieje.
Jesli chodzi o kwestie zmiany obecnych przepisow aborcyjnych, to w pelni zgadzam sie z Pania redaktor, ze beda zmienione. To tylko kwestia czasu. Ich obecne uchwalenie, a w zasadzie ogloszenie, to obraz agonalnych drgawek kosciola jaki znamy. W koncu i nareszcie.

Prawo stanowione jest uniwersalne tylko wtedy gdy chroni uniwersalne wartości. Prawo stanowione było nadrzędne w np. III Rzeszy, w ZSRR, jest prawo stanowione w Korei Północnej itd. a jednak sformułowano coś takiego jak prawa człowieka, które nie są prawem stanowionym a są nadrzędne. W Norymberdze zbrodniarzy skazywano na podstawie tych naturalnych wynikających z rozumu praw, które mają charakter uniwersalny a stanowione nie są. Prawo stanowione jeśli jest sprzeczne z prawami człowieka nie powinno być przestrzegane. Jednym z najbardziej podstawowych praw człowieka jest prawo do życia.

Przepraszam, mam pytanie: za człowieka uważa Pan też kobietę ? Co do nieprzestrzegania prawa stanowionego, np. takiego, które dopuszcza w określonych wypadkach aborcję: ależ pełna zgoda – nie trzeba takiego prawa przestrzegać i dokonywać aborcji ! Może Pan po prostu nie skorzystać z przysługującego Panu prawa i nie dokonać aborcji. A przepraszam, Pan, jako mężczyzna, nie może zajść w ciążę, więc ten dylemat Pana nie dotyczy….

Szanowna Proszę poświęcić chwilę na powtórne przeczytanie mojego wpisu, jeśli chce Pani podyskutować, a nie „przygadywać”. No i proszę pamiętać że dzieci mają też ojców, albo oczekujemy od nich odpowiedzialności albo odbieramy prawo głosu.

Szanowna Pani, nie przypisujemy innym złych intencji. Warto włożyć więcej wysiłku w zrozumienie drugiego.

Zgadzam się. A przecież w kwestiach opieki na niepełnosprawnymi możnaby spokojnie przekazać środki z 500 plus. Niektórzy mają pieniędzy w nadmiarze i biorą 500 plus a potrzebujący mają za mało. Odebrać bogatym i oddać biednym.

„jak kobieta powinna przeżywać macierzyństwo, nie mają bladego pojęcia, co czują kobiety w ciąży niechcianej, gdy cały ich organizm nie wyraża zgody na dziecko”. Ciąża niechciana….. szomujace słowa Pani redaktor! Seks tak ? A owoc tego seksu juz nie! Zabić ten owoc trzeba tak Pani redaktor? Wstyd i hanba!

Żeby na dziecko mówić „owoc seksu” chyba trzeba być celibatariuszem. Panie Tomaszu, proszę wypowiadać się w sprawach w zakresie własnych kompetencji.

Owoc seksu, celowo tak napisalem , tak seksu! Nie Miłości !! Z miłości rodzi sie odpowiedzialność za drugiego człowieka.

Dziecko – owocem. Kobieta – macicą. Mężczyzna – człowiekiem. Kapłan – drugiem Chrystusem na Ziemi. Zwierzę – rzeczą pozbawioną układu nerwowego. I wszystko jasne !

Stosuje Pani tzw. „przyprawianie gęby”, czyli przypisuje Pani innym złe intencje, by później ich zwalczać. To jest nieuczciwe.

@ Matylda. Katolicyzm jest oparte na patriarchacie. Choćby nie wiem jak kobiety chciały widzieć to inaczej, takie są fakty. A patriarchat to nie tylko dominacja mężczyzn – taka widoczna, ale też dominacja męskiej perspektywy, która domaga się wyroku dobre-złe w każdej sprawie, nawet takiej gdzie takiego wyroku wydać się nie da.

Z kolei edukatorka seksualna Finka Heynemann tłumaczy, że podstawa programowa szkolnego przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie” zawiera obecnie „mało rzetelnych informacji o antykoncepcji, o relacjach, o przemocy, o dyskryminacji płciowej. O tożsamościach płciowych czy orientacjach nie mówi nic”. Podkreśla, że „dostęp do edukacji seksualnej jest bardzo nierówny, a jej zakres wąsko rozumiany. W efekcie młodym ludziom nierzadko brakuje podstawowej wiedzy na temat dojrzewającego ciała i zdrowych relacji”.

Mało rzetelne informacje o antykoncepcji… czyli jak łatwo zabic niewinne dziecko!! Zdrowe relacje czyli jakie? Seks z kim popadnie tak? Bez zadnych hamulców! Moze jeszcze Pani homo związki zacznie Pani promować? Do czego homolobby doprowadziło pokazały wydarzenia pedofilli w Kosciele, w Zatoce sztuki i innych miejscach.

„Przykładem choćby działania ministra Przemysława Czarnka, wprowadzającego właśnie do szkół książkę Fundacji Małych Stópek, której treści przeciwstawiają się prawu kobiet do decydowania o swoim ciele i płodności” – prawo kobiet do decydowania o swoim ciele! Szokujace słowa! A gdzie prawo dziecka do życia? Gdzie? Gdzie? 5 NIE ZABIJAJ !!! O prawu do zycia niewinnego dziecka ani słowa! Dziecko ma prawo do zycia zapisane takze w Konstytucji Polski !

wygląda na to, że niektóre osoby ‚nie mają bladego pojęcia’ co czuje dziecko, które jest akurat abortowane, i ‚cały jego organizm nie wyraża na to zgody’. Żadne wykłady tego nie zmienią. Dzisiejszy świat jest szokujący – jest mnóstwo szumu i radosnego oczekiwania na dzieci ‚chciane’, a jednocześnie dopuszcza się zabijanie takich samych dzieci, które są ‚niechciane’.

Gdybym słyszał p.red.Kozłowską broniącą z grubsza katolickiego stanowiska ws. aborcji wobec postaw podobnych do jednej z celebrytek, że ma za małe mieszkanie na dziecko i dlatego aborcja jest potrzebna, to bym podjął dyskusję, a może nawet dopuszczał ewentualność skorygowania swoich poglądów. Ale ponieważ nie słyszałem, a słyszałem nieraz uprzejmości wymieniane przez p.red.Kozłowską ze zwolennikami aborcji na jakie jej nie stać wobec zwolenników poglądu przeciwnego uważam, że powyższe argumenty, owszem uprawnione, są podnoszone w złej wierze by poprzez liczne wyjątki faktycznie zalegalizować aborcję jako środek antykoncepcyjny. Wiem, że to ocenianie intencji, ale jeśli nie mogę poznać granicy pomiędzy Kościołem otwartym a nie-Kościołem, nie zaryzykuję otwartości, chociaż widzę że Kościół z powodu jej braku jest uboższy, nie cały.

W krajach, w ktorych jest aborcja legalna, nie jest ona wykorzystywana jako srodek antykoncepcyjny! Prosze popatrzyc do moich rodzimych Czech, aborcja jest dostepna bez podania powodu do 12 tygodnia ciazy i nic takiego sie nie dzieje. Jest dokladnie odwrotnie, pomiedzy innymi poprzez dostepna antykoncepcje sie liczba aborcji nieustannie obniza z ponad 100 tys. rocznie w poznych latach 80 (kiedy rzeczywiscie ciezko bylo dostac antykoncepcje) do obecnych ponizej 17 tysiecy (w co sie licza tez obcokrajowcy).

Fundacja Małych Stópek udziela konkretnej, materialnej, duchowej, psychologicznej pomocy kobietom w ciąży jak i po urodzeniu dziecka, w trudnych sytuacjach.

A projekt „Aborcja bez granic” ułatwia wyjazdy do Czech i Niemiec. Jak Powiedział Jan Paweł II „Przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro.”

No tak, tylko, że aborcja jest złem, a pomóc kobietom i ich dzieciom dobrem. Aborcja jest nieracjonalna, a dobro jest zawsze racjonalne.

Jeżeli mam zaakceptować że ktoś podjął decyzję o aborcji, to dlaczego mam reagować gdy sąsiad za ścianą katuje swoje dziecko? Tylko że względu na przepisy prawa?

Ciekawe, ze jak narazie wypowiadają się prawie sami mężczyźni (tylko jedna Pani).
Wszyscy jesteśmy za życiem, a gdzie są przyszli ojcowie nienarodzonych dzieci? Jak to jeden z Panów powiedział „seks tak, a owoc tego seksu nie”, to może by Panowie zaczęli tez ponosić konsekwencje swojego postępowania. Ja tak wytłumaczyłam mojemu synowi: Idziesz do łóżka z dziewczyna, odpowiadasz za trzy osoby: ze siebie, dziewczynę i dziecko, które może być poczęte. Trochę odpowiedzialności by sie przydalo…

A co jest przyczyną tego, że kobiety nie chcą się w tej sprawie wypowiadać nawet anonimowo? Mężczyźni?

Piotr Ciompa: Moze nie odpowiada im ton naszej dyskusji? Przeciez tu nie ma prawie normalnej wymiany mysli tylko okladamy sie kijami…

Ale jakiej Pan chce dyskusji między zakazem a wolnością od zakazu? Jako katolik nie ma Pan chyba żadnego pola manewru, prawda? Sumienie nie jest ważniejsze niż litera przepisu w prawie kanonicznym.

Niby dlaczego? Nie widze zadnej sprzecznosci pomiedzy liberalnym prawem aborcyjnym i byciem przeciw aborcjom. Po pierwsze (abstrahujac od tego, ze Polska nie jest panstwem wyznaniowym i nie powinna kreowac prawo wedlug nauczania jakiegokolwiek kosciola), nie jestesmy w stanie zobaczyc wszystkie mozliwe sytuacje i czynniki, ktore doprowadzaja konkretne osoby do podejmowania takich decyzji i nie my jestesmy od tego, zeby ich oceniac. I po drugie liberalne prawo abrocyjne nie znaczy, ze jest dokonywanych wiecej aborcji niz kiedy jest ono restrykcyjne. Moze byc nawet zupelnie odwrotnie, bo restrykcyjne prawo jest zazwyczaj polaczone z gorszym dostepem do antykoncepcji czy gorsza edukacja seksualna, wynikiem czego jest wieksza liczba niechcianych ciaz. W moim kraju (Czechy) sprawa aborcji nigdy nie byla absolutnie zadnym tematem, prawo dopuszcza mozliwosc aborcji do 12 tygodnia ciazy bez podania powodu (pozniej za wskazaniem lekarza), co nigdy nie bylo po 1989 roku kwestionowane i 70% spoleczenstwa stabilnie popiera prawo kobiety do decyzji w tej sprawie. A przy tym nie dochodzi do zadnego z katastroficznych scenariuszy, o ktorych czytam w polskich dyskusjach (ze dojdzie do eksplozji aborcji, ze to bedzie wykorzystywane masowo zamiast antykoncepcji itp.). Jest dokladnie odwrotnie. Szczytem byly pozne lata 80 do 1990 roku, kiedy byla slabo dostepna antykoncepcja i wtedy mielismy ponad 100 tys. aborcji rocznie. Obecnie jest to ponizej 17 tysiecy (do czego sa liczoni tez obcokrajowcy)! Mimochodem jedna z zalet takiego prawa jest to, ze mamy dokladne dane na ten temat, bo w Polsce oczywiscie nikt dokladnie nie wie, ile aborcji jest robionych, gdzie, komu itp. A w Czechach z kolei wiemy np. to, ze w przeliczeniu na liczbe mieszkancow dokonuje sie najwiecej aborcji w najbiedniejszych regionach kraju, z czego juz mozna wysuwac pewne wnioski i przeciwdzialac temu zjawisku i starac sie jak najbardziej skale aborcji obnizac. W Polsce sie to z powodu obecnego prawa nie da.

” Postawa za życiem może iść z poparciem dla prawnej dopuszczalności aborcji” głupota czy prowokacja? Równie logicznie brzmi jestem za poszanowaniem własności ale i za prawną dopuszczalnością ( bezkarnością) kradzieży i oszustwa

Żadne prawo nie zapobiegnie zabijaniu nienarodzonych dzieci. Bogata Pani wyjedzie za granice, a biedna podda sie nielegalnej aborcji przepłacając czasami zdrowiem i życiem.
Zakazano aboracji w Rumuni i skończyło sie na przepełnionych domach dziecka, gdzie dzieci żyły w potwornych warunkach.
Jak mówią mówią mądrzy ludzie, lepiej zapobiegać niż leczyć. Nie trzeba nawet specjalnych programów, broszurek itd. Mój mąż (rocznik 1956!) miał wspaniała panią od biologii w szkole podstawowej. To Ona wyjaśniła dzieciom anatomię, fizjologie i zasady działania narządów płciowych. Nauczyla chłopców szacunku do dziewczynek, bo mogą złe sie czuć w związku z miesiączka itd. Może to by było dobre rozwiązanie? Moze dzięki tej wiedzy młodzi ludzie podejmowali decyzje o współżyciu z większa odpowiedzialnością. Moze zamiast spierać się, spróbować znaleźć takie rozwiązanie, dzięki któremu każde dziecko będzie chciane i kochane od poczęcia, i każda kobieta w ciąży będzie pewna, ze nie zostanie sama z niepełnosprawnym dzieckiem.
Nie wyobrażam sobie cierpienia rodziców, którzy opiekują się dorosłym, niepełnosprawnym dzieckiem i myślą co się stanie z Ich dzieckiem, gdy Ich zabraknie…

„Żadne prawo nie zapobiegnie zabijaniu dzieci…” Skoro tak to uchylmy także przepis z art.148 kk zakazujący zabijania bo jak mówi statystyka w tym tygodniu ktoś kogoś zabije. Skoro prawo nie zapobiega to może znieśmy karalność kradzieży ,jazdy w stanie nietrzeźwym etc .Szanowna Pani prawo karne nawet jak nie jest skuteczne ,w sensie nie odstrasza wszystkich sprawców toodstrasza niektórych,a poza tym wpływa na moralność. Czy skoro ludzie cudzołożą ,obmawiają innych,naruszają inne przykazania Dekalogu uwaza Pani że ten trzeba znieść?

Szanowna Pani Przez 8 lat wraz z żoną byliśmy rodzicami córeczki która nigdy nie wypowiedziała żadnego słowa,nie zrobiła jednego kroku ,nawet nie usiadła …Ale mimo to cieszyliśmy się nią i każdemu kto uwaza ze prawo powinno zezwalać na zabijanie takich dzieci najchętniej przywalił bym w …..wiadomo w co

Szczerze podziwiam Państwa. Sama mam kuzynkę z Downem. Wujostwo zawsze się Nią wspaniałe opiekowało, mimo ze mieli w sumie pięcioro dzieci. Do dzisiaj wspominam zabawy z Nią itd. Całe szczęście, ze byli dobrze sytuowani i zostawili dom starszej siostrze, która zobowiązała się do opieki nad młodsza z Downem. Ja teraz jestem za tym, żeby nie zabijać niepełnosprawne dzieci. Dobrze by było je przytulić, ochrzcić i ewentualnie pożegnać. Tylko jak to się ma do sytuacji kobiety, która nie ma żadnego wsparcia, a ojciec Jej dziecka zniknął jak tylko dowiedział się, ze nienarodzone dziecko jest niepełnosprawne? Niestety mało jest odpowiedzialnych ojców; uchylają się od placenia alimentów , nie mówiąc o pomocy w opiece i wychowaniu niepełnosprawnego dziecka.
Życie byłoby piękne, gdyby wszyscy rodzice byli tacy jak Państwo czy moje wujostwo.

Z Pani komentarza wynika iż skoro mało jest odpowiedzialnych ojców to należy zezwolić na zabijanie ich dzieci, na razie tylko tych jeszcze nienarodzonych….Ta logiką mnie poraża

Oczywiście ma Pan racje, ale może zastanowimy się, jak doprowadzić do tego, żeby ludzie, z własnej woli nie chcieli zabijać.
Zastanawia mnie jedno, dlaczego w krajach, gdzie jest dobrobyt przestępczość jest niska, a nie w krajach, gdzie jest kara śmierci. Może dlatego, ze warunki zycia nie zachęcają do popełniania przestępstw (w tym morderstw).
Bardzo bym chciała, aby wszyscy chcieli mieć dzieci i to nie tylko zdrowe. Tylko, ze życie jest bardziej skomplikowane. Czasami np w ciąży bliźniaczej jedno dziecko rozwija się kosztem drugiego, czasami są częściowo zrośnięci no i jak to zrobić nie zabijając żadnego. Czasami dziecko obumrze w zaawansowanej ciąży, to tez każemy donosić ? Dlaczego kobiety po urodzeniu martwego czy chorego dziecka kładzie się w szpitalu w jednym pokoju z kobietami cieszącymi się z urodzenia zdrowego dziecka?
A co do Pańskiej odpowiedzi, to po prostu zastanawiałam się jak my wszyscy, jako społeczeństwo możemy pomoc. Pamięta Pan stosunek polityków do protestujących w Sejmie rodziców niepełnosprawnych dzieci (również dorosłych, bo skończeniu 18 lat te osoby ciagle wymagają opieki)…
Moze dlatego boimy się rodzic chore dzieci (pisze boimy się, mając na myśli również ojców!)?
Jedno jest pewne, nie wolno zabijać !!!
Ale jak się ma do tego np produkcja i handel bronią (jak wspomniała Pani Matylda). Bądźmy konsekwentni.
Może by tak doprowadzić do tego, zeby nawet przez myśl nam nie przeszło, żeby zabibijac.
Byłoby naprawdę cudownie!

Brawo Panie Jacku, takich świadectw nam potrzeba. Trzeba nam również oddzielać osoby, które nie są z naszego stada, a sieją w nim ferment – np. niechrześcijan, uważających się za katolików, a w rzeczywistości myślących jak poganie.

Pani Marianna. Niezgoda na aborcję nie wynika z chrześcijaństwa, ani z katolicyzmu tylko z uniwersalnego szacunku dla ludzkiego życia. To jest prosta powszechnie obowiązującą zasadą że nie wolno pozbawić życia niewinnego człowieka.

Zdawalam sobie sprawę, ze syn niekoniecznie może mnie posłuchać, wiec powiedzialam Mu tez, ze jest tylko jeden 100% środek antykoncepcyjny: szklanka wody zamiast seksu (jestem biologiem, wiec troszczkę wiem na ten temat).

Pani Dudek , a skad Pani wie ze mezczyzni nie biorą odpowiedzialności? Kobiety same wszystkie wychowują dzieci? Nie ma przy dzieciach ojców?? W mojej rodzinie są wspaniali tak mężowie jak i ojcowie tychze dzieci. Skąd ta krytyka ojcostwa??

Jak zwracasz się do kogoś po nazwisku, to sam się podpisz nazwiskiem, dzielny, anonimowy obrońco życia.

Niestety jest bardzo mało ojców wychowujących samotnie dzieci, za to jest bardzo dużo ojców uchylających się od płacenia alimentów, nie mówiąc o pomocy w opiece czy wychowaniu.
Nie moja wina…

Wedle Pani Dudek mężczyzni nie mają prawa bronić życia bo dzieci nie rodzą. Mezczyzni maja takie same prawo bronic kazdego życia jak kobiety. Konstytucja to nam gwarantuje.

To bardzo proszę bronić. Broni pan życia łatwego do obrony, bo jakie szanse ma z Panem kobieta w potrzasku z jakiegoś powodu. Ktoś panu ładnie napisał, że pod zakładem produkującym broni jakoś nie widać obrońców życia żadnego. Widać w panu zapalczywość i brak refleksji. Jeśli chce pan jakiekolwiek świadectwo dawać niech pan daje Miłość a nie pogardę i nienawiść. Miłość wie co ma czynić, nie musi wskazywać nikogo palcem. Życzę odnalezienia tej Miłości, bo to jest istota wiary, nie zapalczywość, buta, małostkowość – to istota niedojrzałości. Jest takie piękne przykazanie o kochaniu bliźniego jak siebie samego, do tego najpierw trzeba umieć kochać siebie. Umie Pan? Życzę z całego serca, otwiera się przed człowiekiem piękniejsze życie.

Warto się zapoznać z okolicznościami narodzin takich kobiet jak Gianna Jessen czy Rebecca Kiessling. Świadectwem swojego prze/życia pokazują moralną i prawną niegodziwość dopuszczalności aborcji. Twierdzenie zaś, że prawo do aborcji jest szacunkiem dla godności i podmiotowości, nabiera w tym kontekście szczególnego absurdu.

Sama mam kochającego i odpowiedzialnego męża, ale widzę, co się dzieje i staram się znaleźć w sytuacji porzuconej kobiety z dzieckiem wymagającym całodobowej opieki. Każda aborcja jest zabiciem dziecka!
Tylko może zastanówmy się jak pomoc rodzinom wychowującym dzieci niepełnosprawne? Czy taka rodzina (szczególnie w małej miejscowości) ma dostęp do fachowej opieki, rehabilitacji itd. Czy stać rodziców na kupno wózka inwalickiego, specjalnego łóżka itd. Czy może są uwięzieni w maleńkim mieszkaniu w bloku, gdzie nawet nie mogą wyjść na zewnątrz (spróbujmy zjechać po schodach wózkiem inwalidzkim). Czy mogą pozwolić sobie na pomoc pielęgniarki, by nie „wypalić” się do końca i zebrać siły do dalszej opieki? A o się stanie z Ich ukochanym dzieckiem, gdy Ich już zabraknie?

W Polsce potrzeba jest profesja asystenta osoby z niepełnosprawnością. Państwo i samorządy muszą na to znaleźć pieniądze. Na Zachodzie taki zawód istnieje od dziesięcioleci.

Tylko ze to ze Kościół w Polsce pierwszy utworzył (zaraz po wojnie) dom dla samotnych matek (z inicjatywy był ks Jana Ziei). Również dużo, jeśli nie większość ośrodków dla niepełnosprawnych tez prowadzonych jest przez zakony.

UU. W Irlandii to nawet przed wojną tworzył takie odosobnione Domy. I nie tylko dla samotnych młodych matek, ale, profilaktycznie dla dziewcząt, które mogłyby przez nieroztropność, zdaniem otoczenia, także zostać samotnymi matkami. To tak troszkę żartobliwie , choć przez łzy… Na poważnie: domy samotnej matki to totalne wypaczenie i uprzedmiotowianie kobiet, a także usprawiedliwianie sprawców ich niedoli. A ośrodki dla starców i niepełnosprawnych prowadzone są przez kościelne NGO odpłatnie. Zaś miejsca w takich ośrodkach kosztują drożej niż w zwykłych DPS-ach, których brakuje, bo nie ma pieniędzy (które zostały przekazane administracyjnemu KRK).

No tak ale jest też trochę domów samotnej matki prowadzonych przez Kościół i są super dominikanki z Broniszewic. No ale z tymi kapelanami w niektórych instytucjach to rzeczywiście przegięcie.

„zwraca uwagę na słabą dostępność środków antykoncepcyjnych w Polsce” – jeśli autorka i czasopismo prezentują takie treści, dając nam do zrozumienia, że się z nimi utożsamiają (bo chyba nie w celu ich krytyki), to czy dalej można je nazywać katolickimi? Czy autorka zna minimum nauczania Kościoła? Jeśli nie to zachęcam do lektury: Encyklika Humanae vitae, nr 14; Katechizm Kościoła Katolickiego – nr 2370. Artykuł przedstawia myślenie materialistów, przesiąkniętych duchem tego świata, duchem cielesności i popędów. Nie ma w nim kszty duchowego myślenia!

Jakby ktoś poszukiwał szybkiej noty biograwicznej nt. pani Kozłowskiej, to podaję: doktorat zrobiła z tematu liberalizacji umienia, związana z Kongresem Kobiet – tym od M. Środy, Działa w Klubie Polska-Rosja w Fundacji im. Stefana Batorego. Chyba nie trzeba więcej dodawać.

Jak przeżywane z sensem to nie zauważyłem problemu z brakiem tolerancji, tym bardziej postulatu terminacji. No, ale to zwykli rzymscy katolicy, a nie byli, zwani postępowymi.

Oczywiście Pan Sebastian będzie decydował, na czym polega przeżywanie homoseksualizmu z sensem i kto jest katolikiem a kto nie jest. Po domu chodzisz w białej sutannie? 😉

Taa, kryteria sensownego życia są dla katolików jasne. Między innymi jak na półkach domu ma się opracowania podpisane przez mężczyzn w białej sutannie, wystarcza;)

Masz rację, nie ma rady, wytrysk tylko w pochwie. Na tym wszak zbudowano cywilizację Europy.

To nie ja tylko Karol Wojtyła wchodzi małżonkom do łóżek. Błogosławionego dnia życzę.

Kochamy każde życie. Homoseksualistom z miłości zalecamy nawrócenie, zgodnie z ewangelią. Lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność niż światłość i dlatego trwają w grzechach.

Pani poglądy na świat i Pani rozumienie wiary jest kwintesencją tego, jak obecnie, po latach dojrzewania, rozumiem katolicyzm. Dziękuję za upewnienie mnie w moich wyborach i przemyśleniach na temat wiary. P.S. Gdybym była homoseksualistą mieszkającym gdzieś w Polsce, z depresją na dodatek i bez pieniędzy, pewnie bym się zabiła po przeczytaniu tego, co Pani napisała.

Dla Pani Dudek po tych pytaniach wjej komentarzach jest tylko jedno wyjscie! ZABIĆ DZIECKO!!! Co za obłuda! Ta Pani niczego nie widzi ile jest miejsc gdzie dzieci sa kochane! Ile fundacji, ktore pomagają codziennie!

~ Tomasz: Panie Tomaszu, przybastuj Wacpan. Przeciez mozna by bylo normalnie wymieniac sie myslami, a nie walic z byka!

Konstytucja mi gwarantuje wolność wypowiedzi , artykuł 54 Konstytucji RP. Nikt mi nie zabroni mówić.

Panie Tomaszu, niechciane ciąże są i będą usuwane.Jak wskazują badania: w liczbie po 100-200 tyś rocznie (inne szacunki mówią o co czwartej ciąży). Polki biedniejsze będą to robić w niebezpiecznych warunkach, a potem, z zagrożeniem życia i zdrowia, trafiać na SOR-y. Wieszaków i leków na wrzody (czy jak tam się one nazywają) nie zabraknie ! To nie jest kraj dla kobiet i dzieci ! A Pan niech dalej sobie udaje, że modlitwa, szczucie i billboardy to jest walka o życie ! Ile lat Pan już tak „walczy” ? I samopoczucie dopisuje ?

Temat pojawiania się człowieka na świecie, gdy mamy na to wpływ dzięki wolnej woli, jest ogromnie złożony. Każdy z piszących komentarz ma w jakimś procencie rację. Jednak jak widać, nie jest w stanie wyczerpać i rozwiązać tego tematu do końca. Może dlatego, że CZŁOWIEK nie jest tak prosty jak inne stworzenia. Dlaczego ? Może zapominamy, że ma coś więcej niż ciało ? Jesteśmy wyposażeni także w nieśmiertelna duszę. Bóg decyduje o naszym początku na ziemi, by po wędrówce na niej ( czasem pełną cierpienia), mógł nam zaoferować wieczną niewyobrażalną radość we wspólnocie z Nim. Zatem, skazując człowieka na nienarodzenie się, w rzeczywistości ziemi, odbieramy mu więcej niż życie ciała…Co z tym zrobimy? Przy całym tym zgiełku argumentów na plus i minus, jest jeszcze Boży plan, jest nieśmiertelna dusza. Myślę, że Kościół ma tu pole do działania. Temat miłości też należałoby rozszerzyć. Bez miłości i w związku z tym, akceptacji, umiera życie nawet to sztucznie, na siłę „uratowane”. Morduje się takie dziecko później, stopniowo przez niekochanie go. Jednak jest łaska Boża, która zamienia krzyż w szczęście… W to wierzy człowiek wierzący w Trójcy Jedynego Boga. Co jednak z obywatelami niewierzącymi w danym państwie. Jak im wytłumaczyć wartość rodzenia dzieci bezwarunkowo? Państwo może jedynie chronić określonego mianem obywatel. Ponoć jedyne prawo, które uwzględnia nienarodzonego jest w prawie spadkowym. To może warto byłoby przytaczać. Jeśli bowiem kobieta nie jest wierząca, a jej dziecko nie jest jeszcze narodzone, czyli nie jest jeszcze obywatelem tego państwa, to władze nie mają w zasadzie wpływu na to co ona zdecyduje z „tym” co w niej rośnie niczym „nowotwór”. W związku z tym , by ratować nienarodzonych, potrzebna jest wszechstronna edukacja, potem debata wszystkich grup społeczeństwa i środki pomocy dla tych, którzy dają państwu dzieci- przyszłych obywateli płacących podatki ( niepełnosprawnym pracę dla nich godną i satysfakcjonującą). Grzech zabójstwa małego, czy dorosłego wpisany jest w ten świat, ale możemy go powstrzymywać rozsądkiem i ( dla wierzących) żarliwą modlitwą o chęć poznania i spełniania woli Bożej.
Nota bene, toczy się walka o możliwość rodzenia się dzieci niepełnosprawnych, a co ze zdrowymi dziećmi, które poczęte są w wyniku gwałtu? One są też niewinne i na dodatek pełnosprawne! Co tutaj z 5 Nie zabijaj ! ?? Jak radykalnie to do końca! Czyż nie ? Matko Boża rozwiązująca węzły dopomagaj i podpowiadaj co mamy czynić, by ratując jednych, nie mordować innych.
Św. Józefie Ty wiesz jak nam ciężko. Módl się za nami ! Amen.

„One są też niewinne i na dodatek pełnosprawne! ”
Chyba to zdanie Pani przemyślała? Chyba nie będziemy wartościować osoby ludzkiej?
Czy nie takie rozumienie doprowadzi do tego, że nie szanujemy osoby z niepełnosprawnością. Osoba, która może nas nawet przerastać……

Postawa pani Kozłowskiej wobec aborcji nie jest moją postawą. Ale szanując życie każdego człowieka nie mogę się również zgadzać z sposobem i tonem prowadzonej tu dyskusji.
Moja troska o człowieka zaczyna się, ale nie skończy, przy jego narodzinach. Jeśli Pąństwo poważnie chce ochronę życia, to nie powinno zaczynać od regulacji prawnych i karaniu.
Państwo wiarygodne zaangażowany w obronę życia, szanuje każdego człowieka, pomaga tym i wspiera tych, którzy przyjęli życie. A nasze Pąństwo sieje pomocy szeroko. Nawet tam, gdzie nie trzeba, bo to przysparza głosów w wyborach. A osoby naprawdę w potrzebie, zostawia samych. Czy szanowanie godności człowieka jest brak dofinansowania rodzin z osobami potrzebującymi opieki? Tu trzeba zacząć. Pokazać, że nie zostawimy samych, tych, którzy potrzebują wsparcia. Gdzie w polskich urzędach pracują niepełnosprawni. Jak pomaga Państwo, wyjdzie na przeciw….. Nawet w kościele, i to jest smutno, często spotkają się osoby odmienni, względem zdrowia, intelektu z niechęcią…. A
A jak spieramy się z innymi o rację, szanujmy ich jako osoby, wymieńmy argumenty, przekonujemy… Pokażmy, że naprawdę kochamy życie ludzkie, stworzony przez Tego, Kto kocha nas ofiarny, aż trudno w to uwierzyć.

Nie można wszystkiego zrzucać na państwo. Chyba naszemu społeczeństwu brakuje jeszcze wrażliwości na osoby o szczególnych potrzebach. Niechętnie te potrzeby zauważamy i odpowiadamy na nie w przestrzeni publicznej. Uczelnie (przynajmniej w Szczecinie) nie ułatwiają studiowania osobom, których stan zdrowia stanowi poważne utrudnienie, zresztą podobnie jest w szkołach. Nikt nie chce sam z siebie niczego ułatwić, wyjść poza schemat. To nie jest sprawą państwa ani procedur ani pieniędzy tylko naszej mentalności.

Piszę o Panstwie, bo Państwo tu stworzy prawo. A rząd jest jednak wybrany przez społeczęstwo, czyli jest przedstawicielem większości obywatele, osób mieszkający na danej ziemi. Czyli ja wybieram przedstawiciela swojego, który ma określony stosunek do drugiego człowieka. Traktuje go z szacunkiem. A czy można ufać komuś, kto prawem karnym broni życie ludzkie, ale nie pracuje nad sprawnym systemem pomagającym obywatelom w potrzebie. Jeśli osoba niewidoma, co rok musi udowodnić, że nie uzyskała wzrok, kiedy osoba niepełnosprawna nie znajduje się jako priorytet w kolejce do szczepień, kiedy opiekunowie osób potrzebujące specjalnej troski pozostawieni są sami, to mi to daje do myślenia.

Uważam jednak, że najpierw jest to sprawa mentalności i wrażliwości Polaków w sferze życia publicznego. To jest kwestia naszej obojętności, braku empatii i wrażliwości oraz skłonności do działań pozornych.

Dokładnie tak. Zgadzam się z Panią Marią! Edukacja, wychowanie, bezpieczeństwo tworzą warunki świadomgo rodzicielstwa. Kary niczego nie zmienią. Więc nie bijmy się o surowe prawo, ale domagajmy się podnoszenia świadomości życia. Chrońmy matki, nie karzmy ich.

Pięknie pani Maria napisała. Takich głosów więcej nam w tym pogubionym narodzie trzeba. Może nie jest to utopią w kraju katolickim, iż otworzymy swoje uszy na słuchanie bliźnich z sercem bogatym w prawdziwe i pełne miłosierdzie ?

I dokładnie opisuje Pani to, co mnie najbardziej boli i czego przeraźliwie się boje. Ja nie mam nikogo w sensie dalszej rodziny, tylko męża. I wiem, że jakby co zostaniemy sami… Ja prawdopodobnie będę musiała do końca życia zrezygnować z pracy zawodowej. Umrę za życia…w kawalerce z niepełnosprawnym dzieckiem, z jedną pensja. Tym trzeba się zająć! Dziecko ma się urodzić. Ale czy ma z czego czerpać, skoro rodzice już sami wyzuci z życia…

Zgadzam się z Panią. Walczymy o godność dziecka nienarodzonego i chwała nam za to! A co z dziećmi niepełnosprawnymi już urodzonymi, jak zapewnić Im godne
życie? Przydałaby się pomoc systemowa, obejmująca wszystkich potrzebujących (wiadomo, ze w dużych miastach jest łatwiej znaleźć pomoc). Nie można takich rodziców pozostawic bez pomocy.
Jak powiedział św Łukasz (luk 11,45-54):
„Bo nakładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami nawet jednym palcem ciężarów tych nie dotykajcie”.

„Jest dla nas ważne, aby do tej debaty włączyć również argumenty i doświadczenia katoliczek i katolików oraz pokazać, że postawa za życiem może iść w parze z poparciem dla prawnej dopuszczalności przerywania ciąży.”

Może trzeba wciąż na nowo przypominać tym uważającym się za katoliczki i katolików, co na ten temat jasno i precyzyjnie naucza Kościół:

„Chociaż władza państwowa może niekiedy powstrzymać się od zakazania czegoś, co — gdyby zostało zabronione — spowodowałoby jeszcze poważniejsze szkody, nigdy jednak nie może uznać, że jest prawem jednostek — nawet jeśli stanowiłyby one większość społeczeństwa — znieważanie innych osób przez łamanie ich tak podstawowego prawa, jakim jest prawo do życia. Prawna tolerancja przerywania ciąży lub eutanazji nie może więc w żadnym przypadku powoływać się na szacunek dla sumienia innych właśnie dlatego, że społeczeństwo ma prawo i obowiązek bronić się przed nadużyciami dokonywanymi w imię sumienia i pod pretekstem wolności.”

„… ustawy, które dopuszczają bezpośrednie zabójstwo niewinnych istot ludzkich, poprzez przerywanie ciąży i eutanazję, pozostają w całkowitej i nieusuwalnej sprzeczności z nienaruszalnym prawem do życia, właściwym wszystkim ludziom, i tym samym zaprzeczają równości wszystkich wobec prawa.”

„Prawa, które dopuszczają oraz ułatwiają przerywanie ciąży i eutanazję, są zatem radykalnie sprzeczne nie tylko z dobrem jednostki, ale także z dobrem wspólnym i dlatego są całkowicie pozbawione rzeczywistej mocy prawnej.”

„Przerywanie ciąży i eutanazja są zatem zbrodniami, których żadna ludzka ustawa nie może uznać za dopuszczalne.”

„Tak więc w przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim jest prawo dopuszczające przerywanie ciąży i eutanazję, nie wolno się nigdy do niego stosować „ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu”.”

Wszystkie cytaty z „Evangelium Vitae”. Długo by tak jeszcze można, ale to pewnie i tak nie przekona wiedzących lepiej i forsujących etykę sytuacyjną.

Żeby to życie było takie proste! A co zrobić w wypadku, gdy w ciąży bliźniaczej jedno dziecko rozwija się kosztem drugiego, często są zrośnięte i jak tu uratowac jedno nie zabijając drugiego, albo jedno rozwija się bez mózgu i kończyn (przypadek mojej przyjaciółki)? Co zrobić, gdy ciąża zagraża życiu matki? Co zrobić, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu? Wyobraża Pan sobie, co przeżywa taka kobieta?
W Rumuni był calkowity zakaz aborcji i skończyło się na przepełnionych domach dziecka, gdzie dzieci żyły w potwornych warunkach.
Jako katolicy musimy wierzyć w dogmaty, a nie w encykliki. Papież Jan XXIII rozważał możliwość zażywania pigułki antykoncepcyjnej. Jego brat miał 10-cioro dzieci i widział, jak Jego bratowa się zmaga z opieka nad taka gromadka.

Jan XXIII kopcił też papierochy, a nad pigułką zastanawiał się z pewnością, wtedy była to nowość a dzisiaj nawet opinie lekarzy na temat pigułki i niepożądanych skutków jej działania są często negatywne. Wychowywanie dzieci w liczbie dowolnej lekkie nie jest ale to jest chyba sedno życia rodziny.

Nie proszę Pana: płodzenie przez małżonków dowolnie licznej gromadki dzieci nie jest sednem życia rodziny. Jest okrutne dla każdego z uczestników tego układu: kobiety, mężczyzny, dzieci, ich rodzeństwa. Zresztą – na takie „rodziny” nie ma zgody ani współczesnych kobiet ani mężczyzn. W XVIII-XIX w. Europejki rodziły po kilkanaście dzieci. Teraz podobna dzietność jest w krajach III świata. Jest to prosta droga do katastrofy: życia osobistego, państwa, świata. W wielodzietnych rodzinach, w których dzieci się rodzą, bo rodzice uprawiają kwietyzm, na co dzień walcząc o zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych, wcale nie ma dobrych więzi rodzinnych. W kolejnych rodzinach zakładanych prze takie dorosłe dzieci, też jest deficyt uczuć rodzinnych.

Znam kilka rodzin neokatechumenalnych, są naprawdę liczne. Rodzice wykształceni , dobrze sytuowani (ekonomiści, lekarze,) , fajne, rodziny, chociaż nie bez problemów, ale relacji jest tam …bohato. I nie mnie oceniać ich wybory. Liczna rodzina jest podstawą bogatych relacji. Dzisiaj ludzie cierpią raczej na samotność i to zjawisko będzie się pogłębiać tam gdzie ludzie będą się bali mieć dzieci. Liczna rodzina pozwala człowiekowi zaspokoić liczne potrzeby, daje poczucie wartości, przynależności, bezpieczeństwa itd. To pewnie trochę wyidealizowany obraz, ale każdy najlepiej pisze o własnych doświadczeniach .
Dzisiaj już raczej nie używa się określenia kraje 3 świata, bo jest ono bardzo negatywne i uogólniające, Lepiej mówić o krajach rozwijających się.

Encyklika „Evangelium Vitae” powstała po śmierci św Jana XXIII. Zmieniono skład komisji (powołanej jeszcze przez Jana XXIII) zajmującej się tym problemem i niestety poglądy konserwatystów przeważyły. Jak widać w Kościele tez nie jedności w sprawie problemów z rozrodczością.

Encyklika „Evangelium Vitae” powstała grubo po śmierci Jana XXIII, bo napisał ją Jan Paweł II. Ale co kwestia autorstwa, czy też czasu wydania ma do przedstawionego w niej nauczania Kościoła?

Moja wina, pomyliłam z encyklika Humanae vitae Pawła VI z 1968 roku. Poglądy Jana Pawła II w zasadzie pokrywają sie pogladami Pawła VI.

Oczywiście jestem przeciwko zabijaniu niepełnosprawnych dzieci w łonie matki. Byłoby pięknie przytulić je, ochrzcić, pożegnać i godnie pochować. Ułatwiłoby to może przeżyć ta wielka tragedie rodzicom… może. Ale nie można zmuszać nikogo do heroizmu.
Trudno mi się z tym uporać… Moze przydałoby się trochę empatii…
Jak pisałam, nawet w Kościele nie ma jedności w sprawie problemów z płodnością. Coraz więcej wiemy na ten temat i musimy zmierzyć się z problemami etycznymi.
Boje się ludzi, którzy maja na wszystko gotowa odpowiedz.
Jak zauważył św pamięci ks Tischner: „wiara bez rozumu prowadzi do terroryzmu”.

Ale opowiadanie się za ochroną życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci jest postawą bardzo racjonalną. Wszystkie argumenty przeciw odwołują się głównie do uczuć.

…szczególnie jak się jest mężczyzną, który nie ma macicy i nigdy nie zajdzie w ciążę. Bo o czym my rozmawiamy i w jakiej sytuacji ? O prawie kobiety do wyboru i o całkowitym (w praktyce polskiej ) zakazie aborcji. W zasadzie nie rozmawiamy. To jest wojna. O prawa reprodukcyjne kobiet. Takę prawo do aborcji, która, owszem, jest częstokroć złem. Ale nie jedynym złem. Zakazujecie prawa do aborcji w warunkach bezpiecznych dla kobiety, ale nie zakazujecie produkcji broni czy sprzedaży alkoholu . Zakazujecie, nakazujecie, ale kobietę z niepełnosprawnym dzieckiem zostawiacie na lodzie. Zakonnik, który chce się „poświęcić Bogu” w tym chorym kraju będzie miał emeryturę, nawet, jeśli nie przepracował choćby jednego dnia (legalnie). Matka niepełnosprawnego dziecka – nie ! Nie, my nie rozmawiamy. To jest wojna ! I już na sam koniec dyskusji z Panem: dziękuję za odkrycie, którego dokonałam dzięki Pana wypowiedzi: już wiem, dlaczego Polki w Polsce nie chcą rodzić dzieci. Czekają, aż będą bogatymi szczęśliwymi bankierami, lekarzami i prawnikami. A wtedy urodzą wiele dzieci, i wszyscy będziemy szczęśliwymi katolikami.

Wypowiadanie się w imieniu wszystkich Polek to spore nadużycie. Może to Panią zdziwi ale decyzję o tym czy jesteśmy gotowi na dziecko warto przemyśleć przed podjęciem współżycia. Dlaczego ta „wojna” nie wybuchła gdy w Sejmie protestowali rodzice dzieci z upośledzeniami? Proszę zauważyć, że w Europie mało dzieci rodzi się w krajach bogatego Zachodu dlatego, że wychowywanie dzieci często pociąga za sobą rezygnację z wielu rzeczy, ambicji, podróży, oznacza zobowiązanie na całe życie a tego nie lubimy. U tych, którzy deklarują ową „wojnę” nie widzę domagania się o lepsze warunki dla wychowywania dzieci, leczenia dzieci, kształcenia dzieci, widać tylko domaganie się prawa do nie brania odpowiedzialności za dzieci. Na dodatek nazywają to prawem człowieka. Prawo do życia jest chyba najbardziej podstawowym prawem człowieka, kobiety jak i mężczyzny. Ale są też obowiązki i takim obowiązkiem jest troszczenie się o dzieci, zdrowe, chore, upośledzone i genialne. Te obowiązki dorosłych wobec dzieci zostały dość dobrze wyrażone w Prawach Dziecka.

„Może to Panią zdziwi ale decyzję o tym czy jesteśmy gotowi na dziecko warto przemyśleć przed podjęciem współżycia. ” Pewnie dlatego większość mężczyzn odchodzi kiedy okazuje się, że dziecko jest niepełnosprawne.

Przeczytałem wszystkie komentarze i zmieniłem swoje zdanie na temat aborcji. Dziękuję wszystkim dyskutantom, a szczególnie p. Tomaszowi. Najbardziej przekonujący był ten przykład z selerem.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.