Jesień 2021, nr 3

Zamów

Księża, którzy sprzeciwili się nadużyciom abp. Głódzia: Biskupi przestali być nietykalni

Od lewej idą arcybiskupi Sławoj Leszek Głódź, Salvatore Pennacchio i Marek Jędraszewski podczas uroczystości ku czci św. Stanisława. Kraków, 11 maja 2019 r. Fot. Episkopat.pl

Kościół sam się nie oczyści. Potrzebujemy świeckich, którzy włączą się w proces zmiany mentalności – mówią w rozmowie „Dziennika Bałtyckiego” księża Piotr Adamski i Zbigniew Wądrzyk, jedni z duchownych, którzy otwarcie sprzeciwili się nadużyciom abp. Sławoja Leszka Głódzia.

Ks. Piotr Adamski i ks. Zbigniew Wądrzyk to duchowni, którzy – wraz z księżmi Adamem Świeżyńskim i Jackiem Sochą oraz z grupą osób świeckich z Justyną Zorn jako liderką – sprzeciwili się mobbingowi i nadużyciom abp. Sławoja Leszka Głódzia w archidiecezji gdańskiej. Teraz dla „Dziennika Bałtyckiego” komentują sankcje, jakie nałożyła na byłego już metropolitę Stolica Apostolska (zakaz mieszkania na terenie diecezji oraz udziału w publicznych uroczystościach na jej terenie, a także obowiązek wpłaty na Fundację św. Józefa).

Zdaniem ks. Adamskiego „wyrok przełamał rzecz, która wydawała się nie do przełamania. Mianowicie: również biskupi przestali być nietykalni i będą odpowiadali za przestępstwa, zaniedbania i zaniechania”. „Bez względu na to, jaki urząd sprawujesz w Kościele, licz się z tym, że jeżeli nie pełnisz go w sposób godny, możesz spotkać się z reakcją Watykanu. Tego typu decyzje – z którymi wielu się nie zgadza mówiąc, że to za mało – mówią, że abp Głódź i bp Janiak byli winni zaniechań, nadużyć i muszą ponieść konsekwencje. Nie nazywamy tego karą, bo to nie był proces karny, procedura motu proprio to szybkie postępowanie administracyjne. Dlatego uważam, że to co się wydarzyło, jest ważne” – zaznacza. 

Z kolei ks. Wądrzyk przyznaje, że „brakuje w Kościele dobrych narzędzi służących samooczyszczeniu”. „Nie ma w Kościele katolickim ewaluacji, nikt nie pyta o skuteczność naszego oddziaływania. Zasłaniamy się sloganem, że każde słowo kiedyś przyniesie owoc – owszem, ale skąd pewne, że dobry? Ostatnie afery wykazały to dobitnie, że jeśli nie wprowadzimy audytu z zewnątrz do przejrzenia naszych relacji, procedur, będziemy wciąż narażeni na pokusę ukrywania, a nie rozwiązywania problemów” – tłumaczy.

Po decyzji Watykanu w sprawie abp. Głódzia ks. Adamski czuje „moralne zwycięstwo”. „Ale czuję je przez łzy, bo takie rzeczy nie powinny wydarzyć się w Kościele. Wyszło na to, że robiliśmy rzeczy, które należało zrobić. Wyszło, że nie jesteśmy wrogami Kościoła” – dodaje.

Natomiast ks. Wądrzyk wyznaje: „Przez lata działaliśmy z myślą, że nie występujemy przeciwko biskupowi, tylko przeciwko złu. Wtedy zaczynało nam się dostawać od księży. Pytali, jak mogliśmy działać przeciwko swojemu biskupowi, jak mogliśmy iść do mediów. Mówili, że trzeba było załatwiać sprawę drogami kościelnymi. Tylko, że my drogami kościelnymi próbowaliśmy 5 lat”.

W ocenie ks. Adamskiego, „żeby nastąpiła zmiana, nowy arcybiskup musi pracować z księżmi. Zmiana mentalności nastąpi, gdy będą warsztaty na temat nawiązywania kontaktu z drugim człowiekiem, z ofiarą przemocy domowej, z ofiarą przemocy seksualnej. My, jako księża, nie zrobimy tego sami. Potrzebujemy świeckich, specjalistów, którzy włączą się w proces zmiany mentalności. Kościół sam się nie oczyści. Jako ksiądz mam kościółkowe myślenie, dlatego potrzebujemy świeckich, którzy teraz przeszkolą księży. Trzeba zdefiniować dobro Kościoła. Jeżeli tym dobrem jest prawda, to jak ją ocalić w sytuacji konfliktowej”.

Duchowny uważa też, że sankcje Watykanu wobec abp. Głódzia są dla hierarchy dotkliwe. „Obiektywnie może to nie być odbierane jako dotkliwa kara, bo będzie sobie żył w swojej willi w Bobrówce, ale dla człowieka, który przez tyle lat był nietykalny, ma to znaczenie” – zwraca uwagę.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

„Wiele osób naprawdę myśli, że staje w obronie Kościoła, a my jesteśmy wrogami, że papież Franciszek jest masonem, który ukarał biskupa patriotę. To się nie zmieni. Kościół jednak nie walczy z człowiekiem, tylko ze złem. Ten wyrok stawia granicę złu. Ci biskupi, którzy ulegali pokusie megalomanii, nie będą tak podatni na zło. Łatwiej im przyjdzie bronić się przed pokusą władzy, gdy mają już świadomość, że ich również można osądzić i znajdą się ludzie, dla których prawda jest ważniejsza od kariery, czy «świętego» spokoju” – mówi ks. Wądrzyk.

Przeczytaj też: Głódź, Janiak i Al Capone

DJ

Podziel się

16
11
Wiadomość

Komentarze (7)

~ IZA: Zgadza sie. Wielu ludzi mi to mowi, ze chetnie przebywaja w moim towarzystwie, poniewaz potrafie rozsmieszac innych. Tyle, ze nie widze w Pani komentarzu ciagu przyczynowo-skutkowego…

A kiedy księża pójda do sądu ze sprawą mobbingu? Watykan pozwala mu żyć w luksusach, nawet nie pochylili się nad sprawą mobbingu. Naprawdę Watykan tak pogardza zwykłymi księżmi?

Świeccy, którzy powinni włączyć się w to „oczyszczanie”, zatrudnieni są w policji, prokuraturze, sądach i w więziennictwie. Gdyby zamiast wymyślania jakichś fikcyjnych, wewnętrznych komisji, ściganiem przestępców zajęły się stosowne, wyznaczone do tego cywilne służby, to skala patologii w KRK nie osiągnęłaby aż takich rozmiarów.

~ Apostazja: No tak, teoretycznie ma Pani racje. Ale bracia Sekielscy w swoim drugim filmie pokazali pisma, jakie dostali prokuratorzy od swoich szefow. I kolko sie zamyka… Nie kazdy ma dosc sily, zeby sie kopac z koniem…

My świeccy też potrzebujemy oczyszczenia i nawrócenia – życie wielu z nas całkowicie odbiega od zasad wiary i chrześcijańskiej moralności!!!

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.