Lato 2021, nr 2

Zamów

Terlikowski: Nie chcę żyć w świecie zorganizowanym ani przez Godek, ani przez Lempart

Tomasz Terlikowski. Fot. Maskacjusz TV / YouTube

Europa straciła swój racjonalny wymiar. Czeka nas bardzo trudny kryzys i wydaje się, że w związku z tym na naszych oczach ukształtuje się jakaś nowa forma systemu politycznego – mówi Tomasz Terlikowski w wywiadzie dla „Kultury Liberalnej”.

W „Kulturze Liberalnej” ukazała się rozmowa Karoliny Wigury z Tomaszem Terlikowskim m.in. o relacjach wiary z ateizmem oraz o kondycji współczesnego świata. Punktem wyjścia jest książka „Siedem typów ateizmu” Johna Greya.

Terlikowski stwierdza, że chrześcijaństwo – choć, jak zauważa, jest rzeczywistością różnorodną – zależy od pytania „czy Jezus zmartwychwstał?”. „Jeśli nie, to chrześcijaństwo jest jedną z setek różnych interpretacji świata. Ani lepszą, ani gorszą” – wyjaśnia.

Na uwagę, że przekonanie katolików, iż posiadają prawdę to pycha, filozof przywołuje zasadę Soboru Watykańskiego II: nie tyle Kościół katolicki posiada prawdę, ile prawda trwa w Kościele. „Czyli Kościół, a już na pewno ludzie Kościoła nie są właścicielami prawdy i jej dysponentami. Ona ujawnia się i trwa w Kościele, nawet jeśli ludzie Kościoła pozostają jej niewierni albo nie są jej świadomi” – precyzuje.

I dodaje: „Historia myśli pokazuje nam, że chrześcijanie, a nawet mocniej – niekiedy niemal cała instytucja mogła się mylić, mogła błądzić, mogła błędnie interpretować prawdę. Ludzie mogli robić straszne rzeczy, przekonani, że tak nakazuje im Bóg albo Kościół. W niczym to jednak nie zmienia faktu, że w tej ludzkiej instytucji jest też element Boski, że On się w niej przejawia. Od razu zastrzegam, że w Kościele istnieją kręgi przynależności i że może być też tak, że pewne prawdy ujawniają się lepiej, dokładniej, pełniej poza Jego widzialnymi granicami”.

„Chrześcijanie wierzą, że ludzie mogą być zbawieni bez osobistej wiary w Boga, a jedynie dzięki wierności sumieniu, ale jednocześnie uznają, że jedynym Zbawicielem jest Jezus. Niezależnie jednak od tej koncepcji zawsze dochodzimy do momentu, w którym podkreślamy, że pierwsza jest łaska i wiara” – zaznacza Terlikowski.

Przekonuje, że „akt wiary jest wspólny ludziom wierzącym i niewierzącym. Tylko że wyznajemy wiarę w co innego – w postęp, w człowieka, w historię, w rewolucje, w stopniowe ulepszanie człowieczeństwa, albo w Pana Boga, albo jeszcze w coś innego, w wyzwolenie, w nirwanę, w satori. I oczywiście, niezależnie, jak to nazwiemy, to między rozumowaniem, które przecież dokonuje się wewnątrz jakiegoś języka, tradycji myślowej, formuły intelektualnej, a tym, w co wierzymy, i tym, jak żyjemy, zawsze będzie napięcie”.

Rozmowa dotyczy też współczesnych radykalizmów. Publicysta zgadza się z Karoliną Wigurą i przyznaje, że on także nie chciałby żyć w świecie „zorganizowanym ani przez Kaję Godek, ani przez Martę Lempart”. „W tej sprawie możemy się zgodzić. A jak to przekłada się na politykę? Niestety, nie przekłada się i to nie tylko w Polsce. Doszliśmy do momentu, o którym pisał kiedyś Edmund Husserl. Uważał on, że istotą kryzysu świata przed II wojną światową było to, że Europa straciła swój racjonalny wymiar. Zanikł element tradycji filozoficznej, który niezależnie od zmian i wypaczeń europejskiej myśli był jej wspólnym i najsilniejszym nurtem” – dopowiada.

Zdaniem Terlikowskiego czeka nas „bardzo trudny kryzys i wydaje się, że w związku z tym na naszych oczach ukształtuje się jakaś nowa forma systemu politycznego”. „Tym, co nas jeszcze podtrzymuje, jest prawo i tradycja demokracji liberalnej. Pytanie, jak długo wytrzymają one napór nowych populizmów, rozsadzającą siłę mediów społecznościowych” – zauważa.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

I podkreśla: „Jeśli uświadomimy sobie wszystkie braki naszego ludzkiego myślenia, to rzeczywiście możemy mieć poczucie, że przyjęcie apofatyzmu jest jedynym sposobem, aby rzeczywiście móc współistnieć. W przeciwnym razie jesteśmy skazani na ustawienie się niby zwarte armie przeciwko sobie. Te armie zakładają, że tylko one posiadają prawdę – katolicką, komunistyczną, liberalną”.

Przeczytaj też: Stary model Kościoła umiera w pandemii. Jaki Kościół po niej zmartwychwstanie?

DJ

Podziel się

12
4
Wiadomość

Komentarze (7)

„Nie chcę żyć w świecie zorganizowanym ani przez Godek, ani przez Lempart”. Czyli nie jestem ani zimny, ani gorący. Jestem letni. Nie mówię „tak – tak, nie – nie”. Nie lubię demonicznego świata Lempart, ale też nie obchodzą mnie nienarodzone chore dzieci. Ukłon dla pani Godek, wstyd dla nieokreślonego pana Terlikowskiego!

Pani Mario, ale świat nie jest w całości ani czarny ani biały, choć bywa i owszem. Świat jest skomplikowanym połączeniem, wymagającym wiele wrażliwości i mądrości, żeby go zrozumieć.

To zależy z jakiego punktu widzenia się patrzy. Z perspektywy konserwatywnych katolików jest biały ponieważ zabijanie dzieci jest złem abslutnym.

W przeciwieństwie do zabójstwa kobiet, które jest przez ultrakonserwatystów ochoczo usprawiedliwiane w imię racji wyższych, takich jak dobre samopoczucie innych, dobro zarodków, dobro płodów pozbawionych mózgów, itd.

Zastanawiam się czy red. Terlikowski rzeczywiście tak myśli, czy tylko zmanipulowano jego poglądy w tym wywiadzie. Przeciwko sobie zawsze stają dwie armie i żadna z nich nie ma monopolu na prawdę – bardzo dziwny wniosek. Tak, jakby chrześcijanin, a zwłaszcza katolik, musiał szukać i nie wiedział co ma znaleźć. Odpowiedź dana już nam została dwa tys. lat temu. Poszukiwać można, nawet trzeba, ale czy musimy przyjmować apofatyzm?

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.