Jesień 2021, nr 3

Zamów

W odpowiedzi prof. Stefanowi Jurdze, byłemu rektorowi UAM

Prof. Tomasz Polak na spotkaniu w Teatrze 8 Dnia. Poznań, 22 listopada 2018. Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Nie ulega wątpliwości, że pan rektor Stefan Jurga był przeze mnie poinformowany o nagannych zachowaniach abp. Paetza w stosunku do studentów uniwersytetu.

Wyjaśnię tu pokrótce kilka kwestii podniesionych przez prof. Stefana Jurgę w stosunku do tego, co powiedziałem w rozmowie z red. Zbigniewem Nosowskim, ponieważ, jak widzę, pana rektora zawodzi pamięć, a ponosi duch polemiki i samoobrony.

1. Najpierw kwestia mojej kandydatury na dziekana Wydziału Teologicznego UAM w roku 2002. Pan rektor Jurga myli się, twierdząc, że nie mogłem kandydować na to stanowisko z racji prawnych, skoro byłem już dwie kadencje dziekanem. Owszem, byłem dziekanem Papieskiego Wydziału Teologicznego w latach 1996–1998, ale była to odrębna uczelnia, niezależna od UAM. Tej kadencji nie dokończyłem.

Kiedy powstał Wydział Teologiczny UAM, moja kadencja na wydziale papieskim została przerwana, a rektor Stefan Jurga mianował mnie aktem administracyjnym na stanowisko dziekana-organizatora nowego wydziału. Kiedy wydział został wstępnie uformowany, zostałem regularnie wybrany na dziekana w trwającej już wówczas kadencji władz uniwersyteckich, która miała się skończyć w roku 2002. Mogłem zatem kandydować na stanowisko dziekana Wydziału Teologicznego UAM ponownie, ponieważ tylko raz objąłem to stanowisko z wyboru. Miałem też pierwotnie taki zamiar.

Argument, że nie było zgłoszenia przestępstwa popełnionego przez Juliusza Paetza i w związku z tym prokuratura nie wzywała rektora, a on nie mógł podjąć działań w obronie swoich studentów, jest, delikatnie mówiąc, nieporozumieniem

prof. Tomasz Polak

Udostępnij cytat

2. Nie kandydowałem jednak, ponieważ abp Stanisław Gądecki – po uprzedniej uzgadniającej rozmowie z rektorem Jurgą i w jego obecności – zakomunikował mi, że nie zaakceptuje mojej kandydatury na dziekana, jak również, że nie wchodzą w grę także kandydatury ówczesnych prodziekanów ds. studenckich – księży Romualda Niparki i Adama Przybeckiego. Tak się składa, że obaj ci prodziekani, podobnie jak ja, zaprotestowali na piśmie przeciwko sposobowi postępowania rektora Stefana Jurgi w sprawie abp. Juliusza Paetza. Nasz protest dotyczył tego, że rektor Uniwersytetu wziął w obronę arcybiskupa, a nie molestowanych przez niego kleryków – studentów UAM.

Że ten komunikat abp. Gądeckiego był wynikiem uzgodnień między oboma panami – zakomunikował mi sam arcybiskup w tejże rozmowie i w obecności rektora. Rozmowa, o której mówię, odbyła się w sześć oczu (arcybiskup, rektor i ja). Jednakże pan rektor Jurga komunikował swoje przekonanie, że ani ja, ani wspomniani prodziekani nie powinni kandydować, wielu osobom ze swojego otoczenia. Skutek był taki, że informacja o blokowaniu naszych kandydatur przedostała się do ówczesnej prasy poznańskiej – co można sprawdzić. Można też sprawdzić, jaki był dalszy przebieg wyborów na Wydziale Teologicznym w roku 2002 i dlaczego dziekanem z woli elektorów został ks. prof. Paweł Bortkiewicz, a nie sugerowany przez arcybiskupa i rektora ks. prof. Jerzy Troska.

3. O nagannym postępowaniu abp. Juliusza Paetza wobec kleryków-studentów UAM poinformowałem pana rektora Jurgę w rozmowie w jego gabinecie już około dwóch i pół lat wcześniej. Nie mogłem wtedy przekazać mu dokumentacji, bo jej nie miałem. Osoby molestowane nie zaczynają, jak wiadomo, od pisemnego dokumentowania swoich przeżyć, lecz od zgłoszenia ich tym, do których mają zaufanie. Prosiłem wtedy prof. Jurgę, by podpisał – przygotowane przeze mnie i przez wspierających mnie księży i świeckich – pismo interwencyjne w tej sprawie do instancji kościelnych. Rektor odmówił, co wówczas zrozumiałem jako uzasadnioną odmowę mieszania się w sprawy wewnątrzkościelne. Dokumentację pisemną przedstawiłem później nuncjuszowi Józefowi Kowalczykowi.

Dodam, że obecna polemika to nie pierwszy raz, kiedy pan rektor Jurga sugeruje, że nie poinformowałem go o problemie nagannych zachowań abp. Paetza. Kilka tygodni po dymisji arcybiskupa zrobił to na posiedzeniu kolegium rektorsko-dziekańskiego – a więc w obecności prorektorów i wszystkich dziekanów UAM. Powiedział również wtedy, że nie poinformowałem go o problemie. Wstałem wówczas i powiedziałem: „Panie rektorze, tu, w tym miejscu i przy tym oknie mówiłem panu rektorowi, co się dzieje”. Wiem, że obecni zrozumieli wówczas, że to ja mówię prawdę.

Nie ulega wątpliwości, że pan rektor Stefan Jurga był przeze mnie poinformowany o nagannych zachowaniach abp. Paetza w stosunku do studentów UAM.

4. Argument, że nie było zgłoszenia przestępstwa popełnionego przez Juliusza Paetza i w związku z tym prokuratura nie wzywała rektora, a on nie mógł podjąć działań w obronie swoich studentów, jest, delikatnie mówiąc, nieporozumieniem. Abp Paetz zachowywał się moralnie nagannie wobec kleryków i innych młodych ludzi – np. archeologów z UAM pracujących na Ostrowie Tumskim w Poznaniu, ale bardzo dbał o to, żeby w kontaktach z nimi zachować dyskrecję i by nie można go było z powodu tych zachowań oskarżyć na płaszczyźnie prawa. Zeznania osób dotkniętych jego zachowaniami trafiły ostatecznie za pośrednictwem wysłanników papieża do Stolicy Apostolskiej i zapewne wpłynęły na późniejszą dymisję arcybiskupa. Ale molestowani przez niego, którzy te zeznania dla papieża złożyli, ani sami nie zgłaszali się do cywilnych prokuratur, ani nawet nie życzyli sobie, by upubliczniać ich imiona i nazwiska.

5. Podobnie bałamutny jest postulat rektora Jurgi, że powinienem zgłosić sprawę Juliusza Paetza do komisji dyscyplinarnej UAM. Nie mogłem, ponieważ abp Paetz nie był pracownikiem UAM, zaś molestowanych przez niego kleryków należało bronić, a nie ich dyscyplinować.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

6. W stosunku do zainspirowanego przez pana rektora Stefana Jurgę i dr. Jana Kulczyka listu otwartego 26 osób z poznańskich uczelni i środowisk kultury w obronie dobrego imienia Juliusza Paetza użyłem określenia powszechnie wobec niego stosowanego. Ten list został odebrany przez bardzo wielu ludzi, w tym przez wielu pracowników i studentów uniwersytetu, a także przez dziennikarzy i polityków, jako wystąpienie w obronie osoby molestującej, bez słowa empatii dla osób molestowanych, co znalazło wyraz również w ówczesnych mediach.

Dlatego po tym liście złożyłem rezygnację z urzędu dziekana Wydziału Teologicznego UAM. Dymisji tej, jak wspomniałem w rozmowie z red. Zbigniewem Nosowskim, Rada Wydziału nie przyjęła. Skutki tego mojego wystąpienia – podobnie jak analogicznego wystąpienia prodziekanów ds. studenckich – opisałem w punkcie pierwszym.

Przeczytaj polemikę prof. Stefana Jurgi

Podziel się

17
5
Wiadomość

Komentarze (3)

„Nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka”. To podsumowanie kariery Jurgi, która, jak się okazuje, zakończy się spektakularnym skandalem w stylu Paetza. Już niebawem do przeczytania w gazetach.

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.