Jesień 2021, nr 3

Zamów

Pelanowskich będzie więcej

O. Augustyn Pelanowski. Fot. YouTube

Duża podatność na „oferty” radykałów bierze się ze słabego formowania w Kościele ludzi do posługiwania się sumieniem, czyli myśleniem oświeconym wiarą.

Wysłuchałem fragmentu konferencji o. Augustyna Pelanowskiego, o którym dowiedzieliśmy się wczoraj, że został wydalony z zakonu paulinów. W nagraniu twierdzi, że Franciszek jest heretykiem, że utracił legitymację do bycia papieżem itd.

Szczerze mówiąc, nie chcę osądzać o. Pelanowskiego. Może rzeczywiście tak to widzi w swoim sumieniu. Nie wejdę do jego serca. Ale co innego z tej sprawy mnie zainteresowało.

Coraz silniejsza sekularyzacja, mniej ludzi w kościołach, nieprzychylna i obojętna chrześcijaństwu kultura będą prowadziły do tworzenia się gett, sekt, grupek, wspólnot, próbujących pomagać radzić sobie z lękiem

o. Dariusz Piórkowski

Udostępnij cytat

Żyjemy w czasach niespokojnych, dużo jest niepewności, wiele spraw po prostu „pływa” po ruchomych piaskach, dotychczasowe oblicze Kościoła zmienia się bezpowrotnie. To zawsze budzi lęk. I staje się podatnym gruntem, na którym pojawiają się osoby, dające oparcie, pewność, poczucie bezpieczeństwa.

Zwykle w sytuacjach kryzysowych działanie zła polega na skrajnościach. Albo rozluźniamy wszystko, rozmiękczamy, albo – częściej – pokusa skłania do radykalizacji, surowości, rygoryzmu. Ten drugi model kuszenia wydaje się przynajmniej z początku niegroźny – cóż może być złego w tym, że ktoś nawołuje do życia zgodnego z Ewangelią, że jest wymagający, że pragnie strzec tego, co dobre? Takie radykalizacje postaw zwykle stają się pozorami dobra. Polega to na tym, że człowiek zaczyna się czuć lepszy od innych, nie ma wyrozumiałości, zaczyna potępiać i stawiać się wyżej od otoczenia, chociaż w tym co mówi, może mieć dużo racji.

O. Pelanowski często powtarza w trakcie wspomnianej konferencji: „Nikt nie ma wątpliwości, że papież wykracza przeciw przykazaniom”, „wszyscy uważają, że…”. No właśnie, nie wszyscy i nie „nikt”. To zabieg retoryczny.

Z powodu braku rozeznawania duchowego (którego zasady stosuje się np. do stwierdzenia, czy jakieś objawienie prywatne jest autentyczne), wiele pobożnych i gorliwych osób schodzi na manowce. Zwolennicy o. Pelanowskiego, ks. Galusa, ks. Natanka idą w zaparte, stoją murem za nimi. Dlaczego? Taka postawa nie rodzi się z dnia na dzień. To owoc długiego słuchania, braku wolności wewnętrznej, rozeznawania i wyłączenia w którymś momencie myślenia.

Moim zdaniem takich przypadków będzie w polskim Kościele więcej. Coraz silniejsza sekularyzacja, mniej ludzi w kościołach, nieprzychylna i obojętna chrześcijaństwu kultura będą prowadziły do tworzenia się gett, sekt, grupek, wspólnot, próbujących pomagać w radzeniu sobie z lękiem. Diabeł wykorzysta naturalną potrzebę człowieka: szukanie pewności, oparcia i zrozumienia świata. Różni „prorocy” wyjaśniają skomplikowany świat. Zwykle dają „proste” odpowiedzi. I w ten sposób wychodzą naprzeciw ludzkim potrzebom.

Duża podatność na tego typu „oferty” bierze się też z tego, że bardzo słabo formujemy w Kościele do posługiwania się sumieniem, czyli myśleniem oświeconym wiarą. Jeśli ksiądz często ma „zastąpić” sumienie, czyli osobiste myślenie i podejmowanie ryzyka decydowania o sobie, to wtedy szuka się rozmaitych guru, którzy wskażą, co robić i wyjaśnią skomplikowany świat. To jeden ze smutnych owoców obustronnego klerykalizmu.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

W historii Kościoła radykalizm, który stawał się surowością i rygoryzmem, wyrządzał jednak więcej szkody duchowej niż jego przeciwieństwo. Bo z oziębłości łatwiej się nawrócić niż z nadmiernego gorąca.

Tekst ukazał się pierwotnie na Facebooku. Tytuł od redakcji

Przeczytaj też: „Nie papież, a Bergoglio”. Abp Lenga o Franciszku

Podziel się

63
25
Wiadomość

Komentarze (69)

Nie da się ukryć, że tytuł jest niestety prawdziwy, i tyle w temacie prawdy, jeśli chodzi o powyższy tekst. Lista uchybień Franciszka jest wyjątkowo długa. Katolicy nie czują się zagubieni ze względu na swoje lęki, frustracje, niepowodzenia itp. (bardzo wygodnie etykietuje się tych drugich), ale ze względu na to, że pontyfikat Franciszka to czas zamętu na niemal każdej płaszczyźnie. Ewangelia mówi wprost, „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5,37). Franciszek pytany o ważne zagadnienie swojej encykliki odsyła do kard. Schonborna… O poglądzie Franciszka na tzw. ochronę praw osób homoseksualnych dowiadujemy się z… filmu dokumentalnego. Na temat kary śmierci wypowiada się mniej więcej tak: kiedyś Kościół był za, dziś jest przeciw i nie ma w tym sprzeczności. Podobno Franciszek jest bardzo miły, więc kard. Millera zwolnił w minutę. Więc… trudno to skomentować, trzeba przeczekać i modlić się, aby takich pontyfikatów Bóg nam w przyszłości oszczędził.

Proszę nie cytować słów Ewangelii w niewłaściwym kontekście. Przytoczony cytat pochodzi w wypowiedzi Jezusa związanej z ósmym przykazaniem, bezpośrednio dotyczącej przysiąg (na niebo, ziemię, Jerozolimę, własną głowę). Jest jakaś dziwna moda wśród tradycjonalistów, by tym cytatem promować zero-jedynkowe spojrzenie na rzeczywistość, bez uwzględniania jej złożoności. Czy chrześcijaninowi godzi się wykorzystywać słowa Chrystusa w taki sposób?

Pozwolę sobie interpretować ten fragment szerzej, nie zawężać go jedynie do zakazu przysiegania. W ten sposób możemy dojść do nowoczesnego niewątpliwie wniosku, że Biblię należy czytać tylko w wąskim kontekście historycznym, dlatego większość nakazów moralnych już nie obowiązuje. Ja za taką manipulację dziękuję…

A czego można się spodziewać po jezuitach ? Uprzejmie zakładając ich dobrą wolę (a ja nie jestem tego pewny i swąd siarki z tych okolic wyczuwam:)) trzeba niestety zwątpić w ich kwalifikacje intelektualne. Wystarczy bowiem, aby zerknęli na co co stało się z kościołem na zachodzie, który zachowywał się dokladnie tak jak oni sugerują. Trzeba bowiem być idiotą, aby widząc , że działajac w sposób A otrzymujemy zawsze efekt B, przypuszczać, że mnie się uda osiągnąć metodą A nie spotka mnie efekt B.

Coś jednak przespaliście postępowi, intelektualni kapłani. Wasza pycha oraz pogarda dla prostego ludu, sprawiła, że nawet nie zauważyliście, że zostaliście sami w swoim małym bąblu wzajemnej adoracji i walenia w konserwę. Bo jakoś ateiści nie garną się do Was.

Tak się składa, że ten prosty lud, bardzo często jest przywiązany do religii jako tradycji, bez głębszej refleksji. Dla nich ważne sa obrzędy. Stąd, bardzo czesto, bierze się przekonanie tego prostego, pobożnego ludu, że Matka Boska jest Polką, bo przecież jest z Częstochowy, a Matka Boska Ostrobramska jest jej kuzynką.

Proszę nie mieszać żartów z serialu Rancho z duchowoś cią ludzi opierającą się na katechizmie i tradycji. Wolę ich słuchać niż tych mądrali zachwyconych nowym humanizmem. w którym nie ma miejsca na Pana Boga.

Masz 100% racji. Mnie obezwładnia fasadowość i płytkość zjawiska, które nazywam „polskim katolicyzmem”. Przyswajanie i uznawanie tylko tych kanonów, które akurat są przydatne. Interpretowanie prawd, nakazów, zasad – według aktualnej koniunktury. To jest po prostu OBRZYDLIWE. Już o liczbie „Matek Boskich” nie wspomnę, choć słyszałem o incydencie w Łodzi,kiedy rozjuszony tatuśnapadł na dyrektora szkoły, że katecheta miał czelność powiedziećdzieciom (w tym – jego córce),że Matka Boska była Żydówką…

„List zwykłych księży” także spowodował zamęt w duszach wiernych. Proszę nie sugerować braku miejętności samodzielnego myślenia tym, którzy słuchają o. Pelanowskiego. Osobiście wolę słuchać twardej mowy, niż miałkiej i mętnej.

Czy wobec tego poglądy o. Prusaka, jezuity, nt. darów i bogactw płynących z homoseksualizmu (Tygodnik Powszechny) są kierunkiem dla zagubionych wiernych? Powinni zacząć słuchać tego typu mądrości, a nie o. Augustyna? Ciekawe, prawda?

„Coraz silniejsza sekularyzacja, mniej ludzi w kościołach, nieprzychylna i obojętna chrześcijaństwu kultura będą prowadziły do tworzenia się gett, sekt, grupek, wspólnot, próbujących pomagać radzić sobie z lękiem”

A kim byli pierwsi chrześcijanie, jak nie jedną z takich grup? To im zawdzięczamy swoją wiarę, a nawet otwartość gdy już trudno nam wśród nich wytrzymać i szukamy gdzie indziej. Kościół otwarty nie potrafi przekazywać wiary kolejnym pokoleniom, nie „reprodukuje się”. To są raczej uciekinierzy z gett, sekt, grupek, wspólnot.

Bo proszę Ojca katolicyzm to religia prosta, ale radykalna, a zadaniem Kościoła i jego Papieża nie jest nadążanie za resztą świata.

Tak radykalna jest ta religia, że musi wspierać się państwem żeby przymusić innych do respektowania jej ideologii. Tak prosta, że nie jest w stanie rozpoznać istnienia płci kulturowej, chociaż wciąż wspomina Ojca, który ‚zrodził’ syna. Oczywiście też nienadążająca za resztą świata, bo kulturowo nie ma już nic ciekawego do zaproponowania.

Ok, ciekawa opinia Franciszka, ale jakie znaczenie ma to, co on mówi? Pamiętajmy, że stoi na czele instytucji uznającej istnienie aniołów i życia pozagrobowego oraz dopuszczającej sytuację, w której niemowlęta zmarłe bez chrztu trafiają do limbusa, będącego czymś w rodzaju przedsionka piekła. Do tego kierowana przez niego instytucja systemowo tuszuje przestępstwa seksualne. Słaba to podstawa do jakichkolwiek stwierdzeń moralnych. I czyż to nie Paweł pisał, że „nie ma już kobiety i mężczyzny”? 😉

Proszę nam przytoczyć jakieś kompetentne źródło na poparcie tezy, że nasz współczesny (post)Kościół, autochtonny czy globalny, …ODZIEDZICZYŁ po po Poprzednim i naucza dalej teorii o limbusie.
Bo nawet już niesamowite ożywienie proliferskie czy masowe”pogrzeby” nienarodzonych dokładnie i wprost zaprzeczają Magisterium pre Montini/Wojtyła. Zresztą są to dobre dowody nie tylko w kwestii postulowanej ONIEGDAJ „otchłani”, gdyż implikują i aplikują znacznie więcej…
ZPB ✝️☦️

„Wiadomo, że tradycyjne nauczanie odwoływało się do teologii otchłani, rozumianej jako stan, w którym dusze dzieci umierających bez chrztu nie zasługują na nagrodę wizji uszczęśliwiającej, ale nie ponoszą żadnej kary, ponieważ nie popełniły grzechów osobistych. Ta teologia, wypracowywana przez teologów począwszy od Średniowiecza, nigdy nie weszła do definicji dogmatycznych Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, nawet jeśli ten Urząd nawiązuje do niej w swoim nauczaniu aż do Soboru Watykańskiego II. Pozostaje ona więc możliwą hipotezą teologiczną. Jednak w Katechizmie Kościoła Katolickiego (1992r.) teoria otchłani nie została wspomniana; naucza się natomiast, że, jeśli chodzi o dzieci zmarłe bez chrztu,
to Kościół powierza je miłosierdziu Bożemu, jak to czyni w przewidzianym dla nich specjalnym obrzędzie pogrzebu. Zasada, iż Bóg chce zbawienia wszystkich ludzi, pozwala mieć nadzieję, że istnieje droga zbawienia dla dzieci zmarłych bez chrztu (por. KKK 1261). Takie stwierdzenie zachęca do refleksji teologicznej poszukującej logicznego i spójnego związku między różnymi stwierdzeniami wiary katolickiej:
powszechna wola zbawcza Boga / jedyność pośrednictwa Chrystusa / konieczność chrztu dla zbawienia /
powszechne działanie łaski w relacji do sakramentów / związek między grzechem pierworodnym i pozbawieniem wizji uszczęśliwiającej / stworzenie człowieka „w Chrystusie”. [http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/cti_documents/rc_con_cfaith_doc_20070419_un-baptised-infants_pl.pdf]

Zwracam uwagę, jak dramatycznie niesprawiedliwe jest stosowanie wobec tych dzieci kryteriów pośrednictwa sakramentu – nie mówiąc już o tym, że bóg w „swoim nieskończonym miłosierdziu”, mogąc wszystko, pozwala na takie śmierci.

Mylisz ideologię z moralnością! Z kolei istnienie płci kulturowej ma się tak do obowiązujących praw biologii, jak twierdzenie, że nie ma grawitacji.

OBYS BYL ZIMNY ALBO GORACY a więc kaplanie nie opowiadaj dyrdymalów, jak to łatwiej z ozieblosci sie nawrocic niz z goraca. Wierni mają już serdecznie dosyć tego bełkotu, którego podejrzewam sami nie rozumiecie.

Otóż, to! Treść artykułu oderwana od rzeczywistości. Nie taki ten lud prosty, co w ławkach siedzi. Wierni nie przychodzą do kościoła ze strachu, bo ksiądz będzie sprawdzał obecność. Proszę o więcej szacunku do wiernych i wiecej autorefleksji. Proszę o zejście z góry. Intelektualny bełkot i czysta retoryka.

Jakos jest mi lżej, gdy to uslyszałem.Wzgardzony, odepchniety…Moim zdaniem Pelanowski jest na własciwej drodze ku ” swietosci”.A intelektualnego belkotu srodowiska katolickiego to juz od paru lat mam dosc.Na poczatku dalem sie nabrac i nawet czytalem Tygodnik Powszechny.Pozdrawiam.

Typowa modernistyczna mowa. Posoborowa konstrukcja zaczyna upadać dlatego coraz częściej będziemy czytać takie wypociny.

Problem jest szerszy i głębszy – nie uznawanie papiestwa aktualnego Papieża, to jedno (to jest mocne!) ale profetyzm, jako profetyzm – co z nim? prawie zawsze wyłamuje się z ortodoksji, uśpionej, gnuśnej, zadowlonej z siebie – czy możemy jeszcze spodziewać się proroków? skoro wszyscy mają być poddani nadrzędnej zasadzie posłuszeństwa? to trudne pytanie – gdyby ta zasada obowiązywała w starożytności, to byśmy się nie doczekali ksiąg Izajasza, Jeremiasza, Amosa itd….

Przykra sprawa z ojcem Pelanowskim, ale artykuł nie podoba mi się. Dużo w nim postawy wyższości wobec osób wierzących i poszukujących sposobu na dobre życie. Dziwna jest teza, że odpowiedzi skomplikowane są zawsze lepsze od prostych. Co niby za tym przemawia? A końcowe stwierdzenie: „…z oziębłości łatwiej się nawrócić niż z nadmiernego gorąca”..(???!!!) A skąd taki pomysł? Jakie ma Autor argumenty na potwierdzenie tej tezy? Św. Ignacy? Św. Franciszek? Św. Teresa? Św. Paweł z Tarsu?

Właśnie, św Paweł był gorącym faryzeuszem, którego Bóg zmienił w gorącego apostoła. Jezus ma natomiast problem z ludźmi letnimi AP 3,16

Stanę w obronie ks. Galusa, to kapłan który poddał się rekolekcjom i nie przeciwstawił się swojemu Arcybiskupowi, jest posłuszny i nie nawet staje w obronie swojego Arcybiskupa, więc proszę dobrze zapoznać się ze sprawą a potem rozważyć ks. Dariuszu czy czasem nie stawa Ksiądz w fałszu. Proszę poczytać oświadczenia ks. Galusa.
Ksiądz, księdza oczernia. Zastanówcie się czy czasem z takich powodów ludzie opuszczają Kościoły, czy czasem właśnie brak pokory między kapłanami rodzi pustki w Kościołach, bo u ks. Galusa Świątynia pękała w szwach.
Zastanówcie się czego Wam brakuje?
Pycha pochodzi od szatana a Bóg ukochał pokorę. Wyniosłość serca kapłana odpycha i ludzie zaczynają wycofywać się z szeregów Kościelnych. W Ewangeliach Pan Jezus wyraźnie mówi aby Apostołowie kładli ręce na ludzi a ludzie będą uwalnianii, uzdrawianii, ożywać będą.Pytam się gdzie to jest u Was? Gdzie Wasza wiara? Ludzie czytać i słuchać umieją, więc jak czytamy iż Apostoł ma moc w Imię Pana Jezusa uzdrawiać, czy uwalniać to czemu tego nie czynicie. Ks. Galus współdziała z Panem Jezusem więc w realu pokazuje prawdziwość Słów Pana Jezusa w Ewangeliach.
Bóg współdziała z kapłanem.
Czemu więc jest tylu chorych, cierpiących, źle się mających wśród nas w Kościele Świętym? Czyżby Faryzeizm Was dopadł jak w tedy gdy Pan Jezus chodził i nauczał i pokazywał jak ludziom pomagać. Czyż Pan Jezus nie dał mocy swojej Apostołom i przestał udzielać jej swoim kapłanom? Przez brak pokazywania ludziom mocy Boga stracicie wiernych, bo suche frazesy nie docierają do serc ludzi. Bóg dał człowiekowi oczy aby mógł nimi widzieć cuda, które dokonują się przez ręce kapłana.

Samozwańcza „elita” Kościoła wciąż udowadnia swoją miałkość i niezdolność do refleksji. Groby pobielane. Żyją na koszt tych, którymi pogardzają… Kryją swoje własne problemy, często homoseksualizm, za fasadą pseudointelektualnego bełkotu..

Przeczytałam i przykre to jest jak psy wieszają na Pelanowskim i jeszcze wrzucają go do jednego worka z Natankiem. To, że pisze to Jezuita to mnie nie dziwi, bo oni w swojej regule mają że cokolwiek by się nie działo stoją murem za papieżem, do tego stopnia, że gdy znany jezuia R.Recław tłumaczył bałwochwalczy kult pachamama przez Franciszka rok temu, to nazwał szkaradną figurkę Pachamama Matką Bożą, aby usprawiedliwić Bergolio. Wtedy jezuici bzdur Recława nie komentowali i nawet nie prostowali, chociaż ludzie się zagotowali po takim porównaniu. Ja bym chciała, aby autor tego artykułu, ten jezuita zajął się równie chętnie komentowaniem usunięcia z zakonu znanego jezuity Fabiana Błażkiewicza, bo wtedy jakoś nie mieli nic do powiedzenia.

Proszę powiedzieć, który prorok z Pisma Św. nie był radykałem? Że nie wspomnę o P. Jezusie? Jeśli nie będzie w Kościele zdecydowanych zmian, to w następnych badaniach z 90% katolików zostanie w Polsce może 5%. Czas pokaże. Oby się Ksiądz za kilka lat nie złapał za głowę i nie stwierdził, jak bardzo się myli. (moją wypowiedź odnosze jedynie do działań o Pelanowskiego, ks Natanka nie trawię).

Często świat jest zero-jedynkowy, Bóg stworzył Adama i Ewe. I na tym modelu opiera się istnienie całej ludzkości. Żadna inna kombinacjia nie wchodzi w grę. Nasza komunikacja elektroniczna została stworzona z zer i jedynek. Kiedyś Jezuici byli ostoja w walce z herezją i tendencjami do rozmydlenia katolicyzmu w swerze wiary, obecnie nie rzadko bywają promotorami idei do zwalczania których zakon został stworzony. Papież Franciszek i cały Watykan niestety nie jest pomocny w klarownym pokazywaniu wiernym drogi, czasami mam wrażenie ze swoimi dziwnymi decyzjami i wypowiedziami tylko dolewają benzyny do płonącego Kościoła. Dotyczy to też polskiej hierarchii.

„cóż może być złego w tym, że ktoś nawołuje do życia zgodnego z Ewangelią” – a jaka jest inna opcja? Chyba Jezus coś powiedział na ten temat i alternatywa nie wygląda dobrze – płacz i zgrzytanie zębów. Niebo lub piekło to jest zero – jedynkowym wyborem nas wolnych ludzi.
Trzeba się modlić za O. Pelanowskiego i wszystkich innych duchownych których obecna sytuacja w Kościele i na świecie popycha do wydawania skrajnych opinii.

Mieszkam w USA i tutaj w kołach bardziej konserwatych katolików mówi się, że jeżeli chcesz żeby twoje dziecko zostało ateistą, to wyślij je do jezuickiego uniwersytetu.

Autor tekstu (młody posoborowy) publikuje na Deon.pl. Trzymam się z dala od tego modernistycznego portalu.

I oby było więcej takich Ojców Pelanowskich… Warto się wsłuchać w głos tego Kapłana. Ojciec Pelanowski stawia wiele pytań z którymi każdy z nas będzie musiał się zmierzyć… Czy nie za bardzo zbratalismy się z tym światem? Czy niejako „rozmiękczanie” katolicyzmu jest dobrą drogą? Wszakże Bóg pozostaje niezmienny. Czy radykalny nie oznacza w tym przypadku prawdziwy? Prawda nie jest łatwa do przyjęcia a lęki najłatwiej leczyć naginając obowiązujące zasady. Gorzej tylko jak tymi zasadami okazuje się niezmienne Prawo Boskie.

Dzieki kazaniom o. Pelanowskiego nawrocilem sie. Przesluchalem bodaj wszystkie jego kazania. Aby zweryfikowac jego slowa „przerobilem” Pismo Sw. Pozniej rozpytalem ks. egzorcyste o niego i jego kazania oraz poprosilem uczonego w Pismie Sw. świeckiego o przesluchanie kilkudziesieciu godzin jego kazan i konferencji. Ani ja czyli nikt ani oni nie znalezlismy nic co byloby herezja. A co do Papieza, to Ojcze Jezuito, jak wygladal wybor Papieza Francisza od strony formalnoprawnej?

Tak, ja tkże dzięki Niemu, zrozumiałam w jakiej jestem sytuacji życiowej, dokąd zmierzam, czym jest mój grzech, kim jest dla mnie Bóg i to wcale nie była prosta droga i nie jest prosta droga, ale dzięki tej niełatwej, twardej wykładni, stanęłam twardo na nogach i trzymam się od kilkunastu lat, a Życie Wieczne stało się jedynym celem istnienia, a co najważniejsze to właśnie wymagające Słowo Boga daje mi poczucie bezpieczeństwa, Siłę i Nadzieję. Staram się opierać na faktach, nie na emocjach i opiniach i nie znajduje póki co, niczego, co powodowałby zachwianie mojego zaufania do o.Pelanowskiego…+++

Jakoś bardziej mnie martwi fakt, że będzie coraz więcej Piórkowskich… Kapłanów rozmywających naukę Kościoła, dostosowujących się do trendów.

Czyli konkluzja prosta z tego artykułu płynie; „bądźcie letni”. Jak to się ma do Pisma Świętego, niech sobie ksiądz to przemodli i przemyśli.

„Obyś był zimny albo gorocy …..”inaczej Bóg zwymiotuje nami.Dziekuję dobremu Bogu za Ojca Pelanowskiego – wielki dar dla Koscioła.Dzieki głoszonej Ewangelii przez .Ojca Pelanowskiego Bóg dotyka mnie i przemienia.

Słaby artykuł, ale potem patrze że ktoś posoborowy to napisał i się nie dziwię. Wielu będzie chciało wejść do Krolestwa Bożego, A NIE WEJDZIE. Idealny przykład autora tego czegoś.

Kochani, czy ktoś może się podzielić wieściami o O. Augustynie Pelanowskim? To, że został wydalony z zakonu to wszystkie media trąbiły.

Nie tak dawno starszy ksiądz podczas kazania powiedział
odnośnie niechodzenia dzieci na lekcje religii, coś takiego: R”odzice zarzucają księżom, że nie potrafią katechizować a czy to nie jest przypadkiem wina rodziców, że dzieci nie chcą chodzić na religię.”
A ja zachodzę w głowę gdzie podziali się Ci kapłani, którzy wyjaśniali nam naukę Jezusa niegdyś na lekcjach religii, jeszcze w salkach przy kościele? Ojciec Augustyn,jak Jean Vianey tłumaczy niejasności, właśnie tak jak uczyli kiedyś księża katecheci. To go odstawiają bo nie jest ” trendy” , bo przypomina o jasności Bożej nauki.
Papież Franciszek stosuje taką ekwilibrystykę w pojmowaniu Ewangelii, która naprawdę zahacza o herezję. Jest w końcu jezuitą. I wszyscy jezuici, których słyszałam czy czytałam taką samą retorykę stosują, bezrefleksyjnie chcąc współczesność- bardzo grzeszną w ogóle – nagiąć do znaczenia słów z Ewangelii.
A już sw. Paweł mówił, że walka nie toczy się przeciw krwi i ciału tylko przeciw pierwiastkom zła na wyżynach niebieskich.- Hmm czy to tak trudno pojąć współczesnemu księdzu, że jako stworzenia tzw. przyrody ożywionej, trochę lepsze cieleśnie od zwierzęcia, mamy się uświęcać aby móc obcować z Bogiem? Wszak sam nas zaprasza na ucztę , w stroju weselnym, w niebie!
Dlatego doskonale rozumiem niezgodę ojca Polanowskiego na kompromisy w zasadach moralnych.
Mam dzieci, ale to nie oznacza, że mam je bardziej kochać niż Boga.

Ostatnie zdanie tego artykułu jest sprzeczne ze Słowem Bożym. Przecież Bóg mówi w Piśmie Świętym: „Znam twoje czyny, żeś ani zimny, ani gorący. OBYŚ BYŁ ZIMNY ALBO GORĄCY! A tak, skoro jesteś letni, a ani gorący, ani zimny, wyrzucę cię św swoich ust” /Ap 3,15-16/
Nie rozumiem po co nawracać się wiec z tego co jest słuszne w oczach Boga.

Jezuita i wszystko jasne. Bergolio też jest Jezuitą i w tym zakonie ma największe poparcie. Niestety wpatrzeni we Franciszka zapominają o Jezusie i Jego nauce. A to Jezus jest naszym Pasterzem.

Popieram o.Pelanowskiego bo glosi prawde, a pan ktory napisal ten artykul jakos nie moze skojarzyc sobie faktow historycznych, dogmatycznych i moralnych i slepo jak ten konik idzie za tym co na gorze wskazuje szeroka droge, ktora nie prowadzi do P. Jezusa

Zeby tak kapłani przestali komentować innych kapłanów i wzieli się za uczciwą pracę na parafiach mówię tu o tworzeniu wspólnot dla dzieci młodziezy młodych małżeństwo to naprawdę nie pisali by rzeczy dzielących innych katolików.

o. Augustyn Pelanowski czyta Pismo Święte, a autor tego artykułu czyta Tygodnik Powszechny. Taka to różnica między nimi.

…Szanowni Państwo , po przeczytaniu komentarzy nadal utwierdzam się w przekonaniu , że cytować w mej polemice pismo nie sposób , kiepska znajomość , zatem argumentem niech będzie moje ludzkie odczucie a nie odnośnik do słów biblii i stawianie takich , jako klamrę do całej wypowiedzi . Słuchałem w zasadzie wszystkich wymienionych tu kapłanów , także tych mniej znanych , z trudem ale jednak zmusiłem się też do poświęcenia czasu wypowiedziom ‚ postępowych ‚ księży .Szczególnie rozbawiła mnie deklaracja znanego i dojrzałego wiekiem Pana profesora apostaty , który o sobie mawia jako o byłym księdzu . Chciałbym kiedyś publicznie przekazać wspomnianemu , że kapłanem nie bywa się , tak jak nie bywa sie np mężczyzną , zatem On nigdy tak na prawdę duchownym nie był , owszem nosił ‚ komeżkę ‚ no ale idąc do pracy do kopalni ja też mogę nosić bat za cholewką . Czasy maryjnych purpuratów powoli mijają , Episkopat przypomina grupę jeszcze nie harcerzy a wystraszonych zuchów , dwa znane zakony snobują się na coraz bardziej pokrętne teorie dopisując temu przymiotnik intelektu , niech trwają , będzie temat do krotochwili .Wracając jednak do mojego poglądu na postawę naszych pasterzy nabieram przekonania , że zdrową i czasem jedyną oceną tych mądrali powino być ‚ bo Tobie człowieku źle z oczu patrzy ‚ ……intuicja , zwiewne to ale jakie naturalne .

gdyby to nie była’Więż’…….pamietam czasopismo chyba jeszcze z lat 50-tych w PRL;świeccy katolicy,postępowi,lewicowi…..i znany już wtedy redaktor Mazowiecki…a i niektórzy ksieża byli”patriotyczni”…..nie miałem zaufania i nie mogłem się przekonać do Więzi od poczatku…ale czytywałem Tygodnik Powszechny……długo;ale tez do czasu;lewicowy katolicyzm mnie nie przekonał;dla niego sam Kosćiół jest grzechem/N.Gomez Davila/;zesztą czy w samej nazwie -katolewica-nie kryje sie sprzeczność;a jeżeli katolik wie lepiej niż Kosciół ….?to prawdopodobnie jest Bogiem……?

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.