Zima 2020, nr 4

Zamów

„Minęły już czasy nadmiernej uniżoności sióstr zakonnych wobec księży i biskupów”

Msza św. kończąca rekolekcje biskupie na Jasnej Górze 21 listopada 2019 r. Fot. Episkopat.pl

Wiele sióstr jest dobrze wykształconych, ma wysokie kompetencje, poczucie wartości i zdolność mówienia tego, co myślą – mówi s. Dolores Zok, przewodnicząca Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych.

W rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną s. Dolores Zok mówi, że Kościół – zwłaszcza zakony – powołany jest do ubóstwa, „to właśnie prostota i ubóstwo jest tym, co otwiera ludzkie serca”, przemawia do dzisiejszego świata. Jej zdaniem jeśli świat uzna potrzebę Boga i potrzebę życia zakonnego, stanie się to dzięki świadectwu ludzi, którzy potrafią nie budować na bogactwie, ale „żyć rzeczami istotnymi”.

Obecnie przeżywamy czas wielkiego oczyszczenia Kościoła w wielu wymiarach, również tym materialnym – uważa przewodnicząca Konferencji Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. – Kościołowi zarzuca się bogactwo, a nawet przepych w stylu życia niektórych jego przedstawicieli. Czasem zdarza się, że ludzie, którzy mieszkają obok nas w blokach żyją skromniej niż zakonnicy w klasztorze. A to nie ci ludzie ślubowali ubóstwo. To my, zakonnicy, je ślubowaliśmy. Nie możemy na takie coś pozwolić – zaznacza. I przypomina myśl zaginionego w 2017 r. w górach ks. Krzysztofa Grzywocza: „Człowieka tak naprawdę nic nie może zniszczyć. Tylko jedno: dobrobyt”.

Potwierdzenie tych słów s. Zok znajduje w swoim doświadczeniu wieloletniej pracy misyjnej zarówno w Afryce, jak i w bogatych krajach Europy Zachodniej. – Pracowałam w Angoli, gdzie trwała wojna domowa, a ludzie żyli w nieprawdopodobnej biedzie. Nigdy tam jednak nie słyszałam o samobójstwach czy załamaniach psychicznych. Tam dominowała modlitwa dziękczynienia – za to, że mam bułkę na śniadanie, że kur nikt w nocy nie ukradł, że drzewo bananowe zakwitło. Nie słyszałam, żeby ktoś tak się modlił w krajach na Zachodzie. W RFN, gdzie pracowałam jako pielęgniarka na oddziale intensywnej terapii (to był przełom lat 80. i 90.), niemal każdego dnia przywożono ludzi, którzy podejmowali próby samobójcze i których czasem udawało się uratować, a czasami nie – wspomina.

Zdaniem zakonnicy problem braku powołań zakonnych jest charakterystyczny dla tzw. krajów rozwiniętych. – Widać to na przykładzie zgromadzenia werbistek, do którego należę. W Europie jeszcze trochę powołań mamy w Polsce i na Słowacji. W krajach zachodnich to są już pojedyncze wstąpienia. Zupełnie inaczej jest natomiast w Afryce, w Indonezji czy na Filipinach. Tam przeżywamy rozkwit. W takiej Indonezji np. gdzie 90 proc. społeczeństwa to muzułmanie, wśród chrześcijan powołania do kapłaństwa czy życia zakonnego zdarzają się w prawie każdej rodzinie. Traktowane tam są jako wielkie błogosławieństwo, również dlatego, ze wiara przeżywana jest inaczej – stwierdza.

Problem braku powołań w krajach rozwiniętych wiąże się też z ujawnianymi skandalami seksualnymi, wykorzystywaniem małoletnich przez duchownych i tuszowaniem tych spraw. Spowodowało to gigantyczny kryzys autorytetu instytucji Kościoła – przyznaje s. Zok. – Kiedyś nie do pomyślenia było, że coś takiego jak pedofilia w ogóle może się w Kościele przytrafić. Teraz, w porównaniu z tamtymi czasami, została zaledwie garstka ludzi, którzy mają jakiś szacunek do kapłaństwa, do biskupów – mówi werbistka.

– Jesteśmy wezwani do tego, by żyć uczciwie i przejrzyście. Przez ukrywanie, kamuflowanie zniszczymy Kościół. Bardzo cieszę się z tego, że następuje ten proces oczyszczania. Kościół musi stanąć w prawdzie. A na pytania, nawet te zadawane z nie do końca czystymi intencjami, nie można odpowiadać półsłówkami. Musimy ludzi traktować poważnie i rozmawiać z nimi jak z dorosłymi. Jeśli staniemy w prawdzie, prawda sama się obroni – dodaje.

S. Zok dostrzega ponadto „pewną zmianę” w wewnątrzkościelnych relacjach wobec sióstr zakonnych. – Wiele sióstr jest dobrze wykształconych, ma wysokie kompetencje, poczucie wartości i zdolność mówienia tego, co myślą. Przekłada się to również – przy całym szacunku – na zdolność do upominania księży i biskupów, co być może było dawniej trudniejsze. Myślę, że czasy owej nadmiernej uniżoności już minęły – zaznacza.

To właśnie pokora, skromność i niedocenianie sióstr zakonnych w Kościele może być paradoksalnie ich siłą – uważa przewodnicząca Konferencji Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. – Widzę bardzo wielkie pole do działania dla sióstr zakonnych w przestrzeni nowej ewangelizacji. W wielu miejscach, do których Kościół hierarchiczny i księża nie mają już dostępu, jest jeszcze miejsce dla sióstr. Przemawia ich prostota i zwyczajność; ten brak splendoru. Doświadczyłam tego np. podczas ewangelizacji na Woodstocku. Było to kilka lat temu i już wtedy rozmawiałyśmy tam z młodzieżą, która nie chciała mieć absolutnie nic wspólnego z Kościołem i księżmi. Siostry traktowali jednak inaczej, przyjmowali nas – opowiada.

– Poznałam małe siostry Karola de Foucauld. Jedna z nich jest sprzątaczką w blokach w Nowej Hucie. Wykonuje bardzo prostą pracę, ale zastanawiając się nad tym stwierdziłam, że to praca idealna i idealne miejsce. Ta siostra ma kontakt ze wszystkimi ludźmi wokół tych bloków: i z mieszkańcami, i z listonoszem. Mówi prostym językiem. Łatwiej porozmawiać pod blokiem z taką siostrą sprzątaczką niż udać się do parafii na rozmowę z księdzem – zwraca uwagę.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

S. Dolores Zok SSpS pochodzi z Olesna. Spędziła ok. 20 lat na misjach w Afryce. Kilka lat pracowała również w krajach Europy Zachodniej. Jest przełożoną prowincjalną Zgromadzenia Misyjnego Służebnic Ducha Świętego (werbistek). Kilka tygodni temu, podczas jesiennego zebrania Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych, została wybrana jej przewodniczącą.

Przeczytaj też: Problem seksualnego wykorzystywania zakonnic przez księży istnieje w Polsce od dawna

KAI, DJ

Podziel się

32
9
Wiadomość

Komentarze (8)

„Łatwiej porozmawiać pod blokiem z taką siostrą sprzątaczką niż udać się do parafii na rozmowę z księdzem”. Nie przekonuje mnie ten populizm.

Zgadzam sie z Panem, ze to porownanie nie jest najcelniejsze. Podobny problem byl w latach 70-tych z ksiezmi-robotnikami. Pracujac na tasmie, czy sprzatajac klatki schodowe odpowiadasz za wykonanie codziennej dniowki, a nie za rozmowy o zbawieniu. Ale zgadzam sie z Siostra, ze zakonnice maja czysciejsza „hipoteke” jak ksieza: nie gwalcily dzieci, nie ukrywaly pedofilow, nie gromadzili bogactw jak abp Glodz itd.

Z calego serca podpisuje sie pod slowami Siostry. I ciesze sie, ze zakonnice polskie wychodza powoli z pralni seminariow duchownych i sakrystii wiejskich kosciolkow. Niech Pan Bog Siostrze blogoslawi!

Widać, że kolega dawno w Polsce nie był. Tu, w zakrystiach wiejskich kościółków zakonnicy się nie znajdzie. A klerycy sami piorą swoją odzież korzystając z dobrodziejstwa pralek. Te ostatnie akurat w Polsce można znaleźć bez problemu. Nie szukajmy więc dziury w całym.

a ja pamiętam seminarium polskie w Paryżu około 2000 r. – prowadzone przez siostry, które piorą i karmią księży; zapraszam w Warszawie do wielu kościołów – siostry ogarniają wszystko

No wiec mam na mysli konkretne zgromadzenie zakonne, gdzie siostry do dzisiaj piora bielizne klerykom. I sprzataja w ich zakrystiach. Naprawde nie szukam dziury w calym, tylko wkurza mnie sytuacja, ze tam nic sie nie zmienilo… Sorry!

Każda droga jest dobra gdy prowadzi do świętości oby siostry nie szły za trendami jakie panują w życiu społecznym to co obecnie się obserwuje na świecie i w naszym kraju

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.