Jesień 2020, nr 3

Zamów

Bp Dziwisz miał blokować informacje w sprawie abp. Paetza

Kard. Stanisław Dziwisz podczas konferencji „Jan Paweł II – niepodległość ducha” 9 października 2020 r. w Warszawie. Fot. Episkopat.pl

Przed kolacją u papieża powiedział mi: „Ani słowa o sprawach problemów poznańskich!”. Chodziło o to, by sprawa się rozmyła – mówi prof. Tomasz Polak.

Prof. Tomasz Polak, filozof i kierownik Pracowni Pytań Granicznych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, był 13 listopada gościem Sztuki Myślenia, zorganizowanej online przez Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Temat spotkania brzmiał: „Upadek kościelnego systemu”. Dyskusja dotyczyła najnowszej książki prof. Polaka „System kościelny, czyli przewagi pana K.”.

Prowadzący rozmowę Piotr Augustyniak przywołał osobiste doświadczenia gościa: Polak – dawniej ks. Tomasz Węcławski – przed laty, jako dziekan Wydziału Teologicznego UAM i UAM i członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej, próbował interweniować w Watykanie w sprawie molestującego kleryków abp. Juliusza Paetza.

Na pytanie o to, na ile, jego zdaniem, Jan Paweł II wiedział o konkretnych przypadkach przestępstw seksualnych księży czy biskupów i nie reagował, albo czy mógł nie wiedzieć, i jak to możliwe, że ukrywanie pedofilii w Kościele trwało tak długo, prof. Polak odpowiadał: – Na pytanie podstawowe o to, co wiedział, a czego nie wiedział Jan Paweł II, nie potrafię odpowiedzieć w taki sposób, żebym mógł za to wziąć pełną odpowiedzialność. Ani w jedną, ani w drugą stronę – nie mogę powiedzieć, że papież nic nie wiedział i w swojej naiwności czy prostoduszności pozwolił działać wokół siebie przestępcom, nie zdając sobie z tego sprawy; nie mogę też jednak powiedzieć, że wszystko wiedział, bo doświadczyłem pewnych rzeczy bezpośrednio.

To, z czym się wówczas zderzyłem, należy do elementów, które rozsypały kościelną obudowę, w której żyłem

prof. Tomasz Polak

Jego zdaniem w Kościele panuje „bardzo stara i bardzo dobrze rozwinięta kultura korporacyjna, która nauczyła się obchodzić z zakłóceniami”. – Przytoczę dwa przykłady, o jednym już kiedyś wspominałem. Kiedy rozmawiałem z kard. Ratzingerem na temat sytuacji w Poznaniu, udzielił mi on rady, żebym napisał – razem z innymi zaangażowanymi w sprawę księżmi i świeckimi – list w trzech egzemplarzach i wysłał: do niego, do kard. Sodano [ówczesny watykański sekretarz stanu – przyp. red.] i za pośrednictwem nuncjusza do papieża. Dodał wyjaśnienie: „Trzeba tak zrobić, ponieważ wtedy ci inni wiedzą, że inni też wiedzą, np. kardynał Sodano wie, że ja wiem, a ja wiem, że kardynał Sodano wie” – tak Polak wspominał słowa prefekta Kongregacji Nauki Wiary, z którym współpracował w Międzynarodowej Komisji Teologicznej.

– Drugiego przykładu nigdy nie mówiłem, a myślę, że w obecnym kontekście można go podać. W ramach jednej z moich podróży do Rzymu w związku ze sprawą abp. Paetza rozmawiałem z obecnym kardynałem Dziwiszem, wtedy sekretarzem Jana Pawła II, i on zaprosił mnie na kolację do papieża. Przed wejściem na nią powiedział mi: „Ani słowa o sprawach problemów poznańskich!”. Dziś rozumiem to dużo lepiej. Chodziło o to, by uniknąć jakiś bezpośrednich reakcji [papieża], by sprawa się rozmyła. A nie rozmyła się, ponieważ osoba, która wchodziła na nie jedną kolację, przeniosła informacje bezpośrednio do Jana Pawła II [chodzi o przyjaciółkę Karola Wojtyły, dr. Wandę Półtawską – przyp. red.] – zaznaczył.

Tomasz Polak przekonywał, że w jego własnych działaniach nie było żadnego heroizmu. – Po prostu robiłem rzeczy, które wydawały mi się wówczas oczywiste i naturalne: skoro dzieje się coś, co się nie powinno dziać, i nie ma sposobu, żeby z tym skończyć, a ludzie, którzy próbują reagować, okazują się bezsilni, trzeba było sięgnąć do tych, którzy może zareagują. Rozmawiałem z bardzo różnymi osobami, wysoko postawionymi i niżej. Robiłem to, co było w moich możliwościach, one nie były za wielkie, ale jakieś były. Miałem to szczęście, że z – racji członkostwa w Międzynarodowej Komisji Teologicznej – regularnie jeździłem do Rzymu i mogłem różne rzeczy przekazać, powiedzieć, a przynajmniej spróbować. To naprawdę nie było nic heroicznego – mówił.

– Natomiast to, z czym się wówczas zderzyłem, należy do elementów, które rozsypały kościelną obudowę, w której żyłem. Nie w takim sensie, żebym od razu przestał wierzyć w Kościół. Po prostu jak człowiek zobaczy z bliska ten rodzaj cyniczno-urzędowego pochodzenia do spraw, przestaje mu się udawać robić to, co robił dotąd jako coś naturalnego – że jak zgłasza problemy, to liczy, że przełożony zareaguje. Złudzenia o szlachetności systemu kościelnego jedne po drugich się rozsypywały, to nie był gwałtowny proces. Zobaczyłem z bliska jak to funkcjonuje, albo raczej – jak nie funkcjonuje – dodał.

Prof. Polak zwrócił uwagę, że obecnie – za sprawą ujawnianych kolejnych wewnątrzkościelnych afer, wiadomości o Theodorze McCarricku, o założycielu Legionistów Chrystusa czy tłumaczeń kard. Dziwisza – podobne doświadczenie staje się udziałem bardzo wielu ludzi.

Czytasz Więź? Wspieraj od dziś

Z kolei 14 listopada głos zabrał Jarosław Gowin, przed laty także zaangażowany w ujawnianie występków abp. Paetza, obecnie wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii. Na antenie RMF FM przyznał, że nie dziwi go to, iż opinia publiczna chce teraz prześwietlić rolę kard. Dziwisza w tuszowaniu kościelnych afer pedofilskich. Zdradził, że osoby, którym zależało na odsunięciu metropolity poznańskiego, często napotykały na „mur oporu ze strony instytucji kościelnej”, zaś „kluczową cegłą w tym murze był ówczesny sekretarz św. Jana Pawła II”.

Przeczytaj także: Kard. Dziwisz – ofiara „rozmaitych pomówień” czy cyniczny gracz?

W zimowym numerze kwartalnika „Więź”, który ukaże się w pierwszej dekadzie grudnia, opublikujemy obszerną rozmowę Sebastiana Dudy z Tomaszem Polakiem

Podziel się

Wiadomość

Komentarz

Trzeba tu pamiętać o jeszcze jednym niuansie. W latach 1989-2011 członkiem Kongregacji ds Biskupów był ks. Janusz Stepnowski, obecnie ordynariusz łomżyński. Został wyswiecony na księdza w Łomży w 1985 roku i wysłany na studia do Hiszpanii, a potem zatrudniony w Watykanie. Gdy przygotowywano w 1996 roku awans bpa Paetza z Łomży do Poznania, wiedział o nim wszystko. Co zrobił? Czy jest w dokumentach jakiś ślad jego interwencji?

Dodaj komentarz

Twoje dane będą przetwarzane w celu publikacji komentarza, a ich administratorem będzie Towarzystwo Więź. Szczegóły: polityka prywatności.